Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
zooshe - Pią 25 Sty, 2013 18:13
Widocznie ze mnie masochistka jakaś, bo obejrzałam do końca i do tej pory jak wspomnę to mną rzuca. Zepsuć takie epickie zakończenie jakie było w wersji UK potrafią tylko amerykanie.
Agn - Pią 25 Sty, 2013 18:16
Faktycznie, masz przejawy masochizmu - oglądasz nawet jeśli ci się nie podoba.
PS Zooshe, ty priva sobie odbierz. Kolana ci zmiękną, obiecuję...
Caitriona - Wto 29 Sty, 2013 00:20
Dokąd teraz? Labaki. Ciepły, z humorem, z emocjami, ciekawy, wciągający film. Ogromnie mi się podobał. Nie wiem nawet czy nie bardziej niż Karmel?
Akaterine - Pią 01 Lut, 2013 21:43
Obejrzałam dwa filmy o Hitchcocku. Pierwszy, The Girl, produkcji, zdaje się, BBC i HBO. Film o relacjach łączących Tippi Hedren i Hitchcocka na planie Ptaków i Marnie, z Tobym Jonesem i Sienną Miller. Drugi to oczywiście Hitchcock z Anthonym Hopkinsem (i z m.in. Helen Mirren, Scarlett Johansson, Jessica Biel, James D'arcy, Toni Colette). Trudno uniknąć porównań, więc nie będę nawet próbować . The Girl jest cięższy od Hitchcocka, bo i relacje między Hedren i reżyserem były ciężkie, jego stosunek do niej był wręcz przerażający. Toby Jones powiedział w wywiadzie, że nie chciał ukazać Hitchcocka jako potwora - niestety moim zdaniem nie udało mu się - Hitchcock jest straszny, nie budzi ani podziwu, ani odrobiny sympatii. Wizualnie aktor nie pasował do tej roli, choć widać było, że się starał jak najbardziej upodobnić. Sienna Miller za to bardzo mi się podobała. Hitchcock jest bardziej wyważony i według mnie ma po prostu lepszy scenariusz, bo przedstawia wszystko - i jego stosunek do blond aktorek, i relacje z żoną, która była świadoma słabości męża, i uczucia samych aktorek, no i proces powstawania Psychozy, wszystko w bardzo przyjemny sposób. I oczywiście Hopkins rzuca na kolana, genialna gra pod każdym względem. Reszta obsady też na dobrym poziomie.
W sumie poleciłabym obydwa filmy, szczególnie fanom Hitchcocka, ale jeżeli ktoś chce po prostu spędzić miły wieczór z filmem, to radzę wybrać Hitchcocka, nie The Girl.
Agn - Pią 01 Lut, 2013 23:16
Z tego co mi wiadomo Hitchcock był potworem, jeśli chodzi o pracę, więc...
Obejrzę chyba obydwa, bo mnie ciekawią. Choć Eru a prawdą bardziej ciągnie mnie do Hitchcocka - nie zawiera Sienny Miller (której po prostu nie cierpię), za to ma Anthony'ego Hopkinsa (którego uwielbiam).
milenaj - Pią 01 Lut, 2013 23:19
A mnie Sienna Miller, której też raczej nie lubię, bardzo pozytywnie zaskoczyła w tym filmie.
Agn - Pią 01 Lut, 2013 23:23
Dlatego zaufam twym słowom i po prostu obejrzę. Zresztą najbardziej mnie interesuje sam Hitchcock i tyle.
Najwyżej porównamy wrażenia.
Akaterine - Sob 02 Lut, 2013 07:57
| Agn napisał/a: | | Z tego co mi wiadomo Hitchcock był potworem, jeśli chodzi o pracę, więc... |
To tak powiem - w obydwu filmach są sceny, gdzie Hitchcock robi na planie coś, co przeraża jego aktorki, tylko gdy w Hitchcocku ma się wrażenie, że robi to dla filmu, wpada w jakiś rodzaj szału twórczego, to w The Girl zdaje się to robić z czystego sadyzmu. Nigdy nie czytałam nic o tym, jaki był Hitchcock, więc nie wiem, co jest bliższe prawdy, ale bardziej mi odpowiada to z Hitchcocka, bo wolę go widzieć jako kogoś, kto ma obsesję nie tylko na punkcie blondynek, ale też na punkcie filmów, które tworzy.
milenaj - Sob 09 Lut, 2013 18:29
Byłam na "Poradniku pozytywnego myślenia". Poza tym, że film jest generalnie przewidywalny niestety, to bardzo dobrze się ogląda. A parę momentów jest naprawdę świetnych. Ogólnie polecam, choć z obejrzeniem można poczekać na dvd.
Bradley Cooper szans na Oscara chyba nie ma, ale Jennifer Lawrence może...
nicol81 - Nie 10 Lut, 2013 20:47
Ja preferuję Firtha - jego Valmont był bardziej dziki - a Malkowicza trochę za psychopatyczny,,, Szkoda, ze nie ma wersji Firth i Michelle Pffeifer.
Trzykrotka - Pon 11 Lut, 2013 11:57
Firth był mało książkowym Valmontem, zresztą Forman nie ukrywal, że kręci film nie zaglądając po książkowego pierwowzoru. On był bardziej jak dziecko, które bardzo chce się bawić i bawi się, tyle tylko, że szybko się nudzi i wyrzuca zepsute zabawki. Mnie się zresztą ogromnie podobał.
Agn - Pon 11 Lut, 2013 21:37
Valmont był niezły, ale zdecydowanie wolę Niebezpieczne związki z demonicznym Malkovichem i genialną Glenn Close.
Trzykrotka - Wto 12 Lut, 2013 13:10
Przypomniałam sobie, że miałam coś Agn polecić; na fali April Snow mi się przypomniało.
I na fali serialu Faith
Jest przepiękny, kostiumowy film południowokoreański z 2008, który nosi wdzięczny tytuł Ssang-hwa-jeom, co tłumaczą na nasze jako The Frozen Flower
Film zdecydowanie dla widzów dorosłych, nie tylko ze wzgledu na dość smiałe sceny erotyczne. Co do erotyki - jest tam spora dawka (pięknej) golizny i naprawdę z wdziękiem sfilmowanej miłości - nie tylko hetero-ale i homo-erotycznej, więc co wrażliwsze na tym tle osoby ostrzegam.
Rzecz jednak nie w łózkowych zapasach, chodzi raczej o skomplikowaną sieć emocjonalną, jaka łączy trójkę bohaterów: Króa, Królową i Generała. Agn, pika Ci w pamięci jakieś skojarzenie? I słusznie, bo po rozkmninieniu przekonałyśmy się z koleżanką, że chodzi o bohaterów Faith, aczkolwiek bez pani doktor ze współczesności. I w zupełnie innej konfiguracji...
Król i Generał znają się od dzieciństwa. Generał jako dziecko został oddany na służbę do elitarnego oddziału, który stanowi królewską gwardię przyboczną. Dorośli już Król i Generał są kochankami, więcej - są w sobie zakochani. Król jest tak zaangazowany w ten związek, że nie jest w stanie fizycznie zbliżyć się do kobiety. Tymczasem musi się ożenić, z córką władcy Chin, których ówczesna Korea jest lennikiem. Król i Królowa lubią się i przyjaźnią. Układ byłby dobry, gdyby nie to, że królestwo na gwałt potrzebuje dziedzica. Królowi przychodzi do głowy dość oczywisty pomysł na zastępstwo w łóżku Królowej...
Piękny film - bardzo piękny wizualnie i pełen emocji, powikłanych relacji uczuciowych. Bardzo polecam, jako, że i obsada prezentuje się smakowicie.
Król i Generał
Cała trójka bohaterów
I trailer:
http://www.youtube.com/watch?v=k1wb5Tr_pyE
Agn - Wto 12 Lut, 2013 23:47
| Trzykrotka napisał/a: | | Przypomniałam sobie, że miałam coś Agn polecić; na fali April Snow mi się przypomniało. |
TRZYKROTKO, NIECH CI ERU W... erm... W CZYM CHCESZ WYNAGRODZI! Dzięki! Będę polować! Skusiło mnie niezmiernie.
| Trzykrotka napisał/a: | Agn, pika Ci w pamięci jakieś skojarzenie? |
Rozdzwoniło mnie się we łbie tysiącem Zygmuntów!
Trzykrotka - Śro 13 Lut, 2013 09:23
| Mag113 napisał/a: | Oglądawszy dawno, ale pamiętam, że wizualnie film piękny. Choć coś mi sie wydaje, że się źle kończy? |
Oj, dokładnie - piękny i smutno się kończy. Ale "piękny" przeważa nad "smutny."
Agn to tylko zdaj relację, czy Ci się podobał.
Agn - Śro 13 Lut, 2013 09:45
Niewątpliwie dam znać. Już znalazłam na gryzoniu co trzeba.
BeeMeR - Śro 13 Lut, 2013 12:26
Wietrzne podróże
Argentyński film, bardzo nostalgiczny i wizualnie piękny. Opowiada o wędrówce mężczyzny i chłopca przez cudne, ale bardzo nie nasze krajobrazy, oraz nie naszą mentalność tubylców. Zwiastun robi wrażenie, jakby film zawierał sporo przemocy, maczety, walki kogutów, mordobicia, ale zupełnie inaczej się to odbiera w filmie - dawno już nie widziałam tak pięknie, eufemistyczni kręconej sceny walki na maczety - odbiciem w lustrze wody, cieniem na moście. Bez wszechobecnej ostatnio w filmach sikającej krwi, fruwających flaków i epatowania zbliżeniami na cięcia i pchnięcia. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=6M5bQ3CmWGI
Synestezja
Film obyczajowy, nielinearnie opowiedziany, opowiadający o kilku osobach, których życie się splata. Można obejrzeć.
Eeva - Czw 14 Lut, 2013 11:46
Wczoraj byłam na Nędznikach i mocno się rozczarowałam. Spodziewałam się jakiegoś szalonego rozmachu a dostałam barykadę złożoną z trzech krzeseł, trumny i pianina.
Utwory śpiewane grupowo przesuper, o wiele lepsze niż indywidualne, Gavroche z akcentem z Essex;-) wspaniały. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył Russel Crowe. O Helenie Bohnam Carter nie będę wspominać bo ją kocham i nie jestem obiektywna:-) Reszta taka mocno średnia jak dla mnie.
Admete - Czw 14 Lut, 2013 15:53
Też mi się spodobał Russel i Helena I po seansie mówiłam bratowej, że Gavroche ma mocny brytyjski akcent, który mi się bardzo podobał.
Agn - Wto 19 Lut, 2013 17:04
Niespodziewanie wpadł mi w ręce film dokumentalny produkcji National Geographic Korea Północna - z ukrycia. Już obejrzałam. Co by tu rzec? Kapkę się czuję rozczarowana, bo twórcy nie zagłębili się w temat, a i skupili się na najbardziej chwytliwych tematach - głód, bieda, propaganda i wielbiony przez naród przywódca (kapkę nieaktualny już film, bo Kim Dzong Il nie zyje, a władzę już sprawuje Kim Dzong Um, ale to detal, wiadomo, o co biega). Mając w pamięci choćby książkę Barbary Demick wiem, że to przekaz jednotorowy i po prostu łatwy, bo chwytliwy. Dla mnie to ciut za mało.
Anonymous - Śro 20 Lut, 2013 02:05
| Eeva napisał/a: | Wczoraj byłam na Nędznikach i mocno się rozczarowałam. Spodziewałam się jakiegoś szalonego rozmachu a dostałam barykadę złożoną z trzech krzeseł, trumny i pianina.
Utwory śpiewane grupowo przesuper, o wiele lepsze niż indywidualne, Gavroche z akcentem z Essex;-) wspaniały. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył Russel Crowe. O Helenie Bohnam Carter nie będę wspominać bo ją kocham i nie jestem obiektywna:-) Reszta taka mocno średnia jak dla mnie. |
Mnie i tak ta wersja nie przekonuje - glownie daltego, ze nie jest musicalem...
Agn - Wto 05 Mar, 2013 09:42
*włam na kompa mode on*
Tak szybko, bo zapomnę. Wczorajszy wieczór u kumpeli jak zwykle nie skończył się na jednym filmie. Tylko na dwóch.
Ojciec chrzestny
Muszę coś pisać oprócz tego, że stary Marlon Brando i młody Al Pacino to zestaw marzeń? I że to stary, ale doskonały film? Beczeć się chciało, że nie miałyśmy od razu drugiej części. Cóż, nie można mieć wszystkiego... Wierzyć mi się nie chce, że tyle lat chodziłam po tym świecie i nie widziałam tego filmu. Człek młody i głupi...
W każdym razie film jest rewelacyjny. Raz że oparty na znakomitej prozie, a dwa - sam z siebie jest dobrze skomponowany, ma świetny scenariusz i został fantastycznie zagrany. No i ten główny motyw muzyczny... A, nie, przepraszam - kłamię. Zgodnie z opinią kogoś z onetu czy innego filmwebu - jest to film, w którym się nic nie dzieje, jest beznadziejna gra aktorska, a muzyki nie da się zapamiętać.
Ok, wieczór ciągle młody, co by tu jeszcze...?
Mary i Max
http://www.filmweb.pl/film/Mary+i+Max-2009-479892
Bardzo ciekawy film. Choć jest to animacja - nie jest absolutnie film dla dzieci. Historia jest autentyczna - zaczyna się w 1976 roku, kiedy mieszkająca w Australii, pozbawiona przyjaciół i ciepła rodzicielskiego (wyobcowany ojciec i matka alkoholiczka) ośmioletnia Mary losowo wybiera adres z amerykańskiej książki telefonicznej i pisze list. Tak zaczyna się historia niezwykłej przyjaźni korespondencyjnej z ponad 40-letnim Maxem.
Historia jest słodko-gorzka, zawiera mnóstwo smutku i dorosłych tematów (zespół Aspergera, alkoholizm, rozbicie rodziny), które nie wiem, czy dziecko pojmie.
Warto obejrzeć.
Agn - Nie 10 Mar, 2013 12:34
*zasiada, szybko pisze i wychodzi, nim ją wygonią*
Ojciec chrzestny II
Powiem tak - jeśli kiedykolwiek zobaczę Ala Pacino w ciemnym zaułku to zejdę z tego łez padołu w trybie przyspieszonym. Ze strachu. Oj, Michael Corleone nie jest facetem, z którym można by sobie pogrywać.
Co ja mam napisać poza tym, co oczywiste? Że film jest jedwabisty, to pewnie wiecie, bo tylko ja taka opóźniona i tyle lat potrzebowałam, by zabrać się za te filmy (spoko, Obcy też jeszcze przede mną). CHCĘ TRÓJKĘ!!! Najlepiej od razu!!!
Ale niestety, musimy poczekać miesiąc, wtedy dokonamy zakupu i w należytym skupieniu obejrzymy ostatnią część.
Ech... młody Pacyna, młody De Niro... Ludzie, poezyja! *zamienia się w budyń*
Aha, muszę spróbować kiedyś banana daiquiri.
Hotel Transylwania
Animacja vel baja o hrabim Draculi, który buduje hotel dla strwożonych wrednymi ludźmi potworów. Warunek - do hotelu nie ma prawa wstępu człowiek. Dlatego hotel skrywa się za nawiedzonymi lasami i innymi takimi przyjemnościami. Aż tu na urodziny jego jedynej córeczki pakuje się do hotelu człowiek płci męskiej, który koniecznie musiał załadować się do nawiedzonego lasu i z entuzjazmem turysty zwiedzić ponure zamczysko.
Krótko pisząc - popłakałam się ze śmiechu. I macie to rozumieć dosłownie. Polecam!
Edycja: Zapomniawszy...
Batman
Tak! Ten z 1989 roku! Cudnie było go sobie odświeżyć. Ześwirowany Jack Nicholson w roli Jokera, długonoga Kim Basinger jako Vicky Vane i oczywiście Michael Keaton w roli Bruce'a vel Batmana. Za sterami Tim Burton, więc wyszła piorunująca mieszanka wybuchowa. Czarny humor i odpowiednia ilość mroku, za którą koneserzy chwalą te pierwsze Batmany. Nie czytałam komiksu, ale fakt, że te dwa zrealizowane przez Tima Burtona są według mnie świetne (szczególnie Powrót Batmana), potem powstały kolejne części, ale to już badziewie, a te nowe kompletnie mi się nie podobają, bo nudne. Natomiast te Burtonowskie... on się dobrze czuje w takich klimatach i tyle.
Eeva - Pon 11 Mar, 2013 08:35
| Agn napisał/a: | | CHCĘ TRÓJKĘ!!! Najlepiej od razu!!! |
Trójka jest najsłabsza, chociaż mi zawsze bardzo się podobała. Młody Andy Garcia ma dla mnie mnóstwo niezaprzeczalnego uroku.
Agn - Pon 11 Mar, 2013 08:51
Nieważne, czy najsłabsza, i tak jestem jej spragniona.
|
|
|