Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Agn - Sob 04 Wrz, 2010 20:58
Aragonte...
Rajuśku, 2 lata gadania... Dziewczęta, powinnyśmy to opić!
Aragonte - Sob 04 Wrz, 2010 21:06
No to chlup
Ja co prawda tu za wiele nie gadam, ale toast mogę wznieść
Agn - Sob 04 Wrz, 2010 21:12
Tylko co ja zrobię, gdy przyjdzie Team Edward? Dziewczyny porobią z butelek tulipanki i zrobią ze mną porządek.
Może je udobrucham nalewką z pigwy mojego taty... *stawia na stole i czeka na wyrok*
Anonymous - Sob 04 Wrz, 2010 21:17
Masz dwie moderatorki po swojej stronie a mnie całym sercem, a rozmiarowo jestem większa niż cała reszta moderacji razem wzięta więc my rządzimy. Nie lękaj się.
Wilkołaki rulezzz
Yvain - Sob 04 Wrz, 2010 22:16
No tak na władzę nic nie poradzę, choć mam nadzieję, że wolność słowa zostanie zachowana Nie mam też pojęcia skąd Ci Agn przyszło do głowy, że możemy mieć tak krwiożercze zamiary Toć Edward i reszta Cullenów to wielkiej spokojności wampiry, zrównoważone toto, opanowane, chętnie pomogą w potrzebie, poimprezować też z nimi można albo skrzyć się wspólnie w słonku na polanie. Co innego gdybyśmy były Team Volturi to tulipanki to było by mało, poszły by pewnie w ruch łańcuchy, kastety czy też noże
A pigwówkę uwielbiam zdrówko pod tę rocznicę Sama mam ochotę spróbować nastawić, bo krzaczek pigwy posiadam w ogrodzie.
Aragonte - Sob 04 Wrz, 2010 22:48
| lady_kasiek napisał/a: | Masz dwie moderatorki po swojej stronie a mnie całym sercem, a rozmiarowo jestem większa niż cała reszta moderacji razem wzięta więc my rządzimy. Nie lękaj się.
Wilkołaki rulezzz |
Kaśku, mnie nie licz, ja neutralna pozostaję (jako odporna na zarazę wampirów z rurką i wilkołaczą).
snowdrop - Sob 04 Wrz, 2010 23:32
Ja od początku byłam w team Jacob . Edward jest dla mnie zbyt idealny i ułożony. Poza tym, kto tam by chciał sie przytulać do kostki lodu jak ma kaloryferek przy sobie
Anonymous - Nie 05 Wrz, 2010 08:21
No to jedną, ale jaką wieeeelką. Więc dont łorri
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 13:18
Yvain, no tak, tylko tu się zbyt pozytywnie ludzie nie wyrażają o Edwardzie. Ale wolność słowa zostanie zachowana. Gdyby nie to... dawno byśmy się pozabijały.
Hmm Team Volturi... *widzi oczyma wyobraźni Aro* Hmm... *przypomina sobie Jane* Ok, masz rację, tulipanki byłyby na początek "rozmowy".
| snowdrop napisał/a: | Poza tym, kto tam by chciał sie przytulać do kostki lodu jak ma kaloryferek przy sobie |
Bella?
Anonymous - Nie 05 Wrz, 2010 13:45
Własnie ja się tak zastanawiałam jak widziałam ją tulącą się do sopla lodu... jak można uświerkłabym z zimna...
Yvain - Nie 05 Wrz, 2010 14:43
Można nawet bez zakochania się i w dodatku jest to bardzo lecznicze, krioterapia się nazywa
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 15:21
Jedyne problemy ze zdrowiem, jakie miała Bella, to chyba tylko te psychiczne, bo wciąż wątpiłam w jej zdrowy rozsądek. Tak więc krioterapia nie była jej do niczego potrzebna.
Yvain - Nie 05 Wrz, 2010 15:32
Ponoć dobrze działa "u przemęczonych fizycznie i psychicznie" więc może troszkę pomogłoby bo z fizyczną koncentracją też miała problemy.
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 15:37
Bella psychicznie przemęczona...
W sumie coś w tym jest.
Ja tam wolę coś ciepłego. Jestem zmarzluchem. W sumie Bella też być powinna, skoro chowała się w gorącym klimacie, a potem przybyła do Forks, gdzie ciągle leje, dmucha i jeszcze pada śnieg.
Yvain - Nie 05 Wrz, 2010 15:50
| Agn napisał/a: | | Ja tam wolę coś ciepłego. Jestem zmarzluchem. W sumie Bella też być powinna, skoro chowała się w gorącym klimacie, a potem przybyła do Forks, gdzie ciągle leje, dmucha i jeszcze pada śnieg. |
W sumie ja też jestem ogromnie ciepłolubnym osobnikiem, coś w rodzaju kota Bonifacego co się wiecznie wylegiwał na ciepłym zapiecku ale na uczucia nie ma rady, śnieg, deszcz nie straszne. Zresztą po przemienieniu Bella będzie taka jak Edek, więc niskie temperatury nie będą dla niej nic znaczyły
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 16:04
Tiaaa, tylko do tej przemiany 3,5 tomu marzła. No chyba że ją, tak jak mnie, grzeje miłość do ojczyzny.
Yvain - Nie 05 Wrz, 2010 16:49
Szkoda, że zapytać nie można Taki wywiadzik z Bellą, byłoby zabawnie.
X: Co panią pociąga w tych wampirach?
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 17:32
| Yvain napisał/a: | X: Co panią pociąga w tych wampirach? |
Sznurki!!!
Swoją szosą wywiady z bohaterami to świetny pomysł na fanfik.
Yvain - Nie 05 Wrz, 2010 17:59
| Agn napisał/a: |
Sznurki!!!
|
dobre i do tego jeszcze lekko karpiowata mina Belli
| Agn napisał/a: | Swoją szosą wywiady z bohaterami to świetny pomysł na fanfik. |
Fakt, mogło by być ciekawie. Może zrobisz wywiad z całą trójką masz przeca dobrą rękę do pisania.
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 18:03
Przemyślę sprawę. Bo zabawę miałabym przednią.
Acz nie wiem, czy nie pokusiłabym się o odpowiedzi w formie cytatów z książki.
spin_girl - Nie 05 Wrz, 2010 18:03
No proszę, nie ma mnie przez kilka dni na forum i od razu wjazdy na Edwarda ze strony fanek biegających z gołym tyłkiem po lesie i cierpiących na wieczną gorączkę wilkołaków
Ja tam bym się też do Edwarda przytulała, nawet takiego zimnego. Ostetecznie z podniecenia robi się człowiekowi gorąco. Poza tym Edward był inteligentny i w strategicznych momentach umiał sobie poradzić - na przykład wywożąc ukochaną na tropikalną wyspę i wyłączając klimatyzację - samy byście się poszły do niego przytulać w takim upale!
A przegrzanie też nie jest zdrowe. Ciekawe co "gorący" Jacob by zrobił - namaczał Bellę w zimnym oceanie?
Chciałabym jednocześnie nadmienić, że tulipanka nie robię za to do toastów zawsze jestem chętna, więc niech żyje nasz wiecznie żywy (niczym wampiry) wątek!
Agn - Nie 05 Wrz, 2010 18:08
Nasz wątek jest nie tyle żywy, co wręcz nieumarły.
Jake był jak znalazł w tym całym zimnym Forks. I widzisz, E. musiał się fatygować na jakąś spaloną słońcem wysepkę, żeby móc w końcu należycie wyprzytulać oblubienicę (że o innych czynnościach nie wspomnę). Jake by tego nie musiał robić - odpowiednie warunki pogodowe są na miejscu.
Ej, kiedy czytamy wspólnie BD? Tak przed filmem by się przydało. Ale by nie było łatwo i byśmy wszystkie cierpiały jednako - czytałybyśmy CAŁOŚĆ. Łącznie z przegadaną drugą połową.
Choć jakiś czas temu w rozmowie ze Spin rzuciłam pomysłem z całą sagą. No co? Zmusiłam was do przeczytania The host, to może...
Yvain - Nie 05 Wrz, 2010 18:15
Ja jestem za, tylko Hosta przydało by się skończyć, bo nam już niewiele zostało
spin_girl - Nie 05 Wrz, 2010 18:15
No właśnie, ja jestem za całą sagą. Po 3 rozdziały. Damy radę! (Bo nic mnie nie zmusi do przeczytania samego Breaking Dawn )
Poza tym pomyślcie, jaka świetna dyskusja by była - bez spojlerów, bo wszyscy czytali, mogłybyśmy na bieżąco omawiać poszczególne sceny, prazentować nasze uczucia i poglądy...przypomina mi się dyskusja z Agn podczas oglądania Twilight i New Moon a potem po seansie Eclipse. Jeśli wspólne czytanie sagi miłoby choćby trochę ją przypominać to ja jestem baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo na tak!
spin_girl - Nie 05 Wrz, 2010 18:19
| Yvain napisał/a: | | Ja jestem za, tylko Hosta przydało by się skończyć, bo nam już niewiele zostało |
oooops, moja wina! Zapomniałam podrzucić ostatnich postów do Hosta Czym prędzej wklejam przedostatni:
Rozdziały 55-57
Kyle faktycznie przywlókł ze sobą Jodi, a raczej Sunny (dla mojej fatalnej pamięci do imion to prawdziwa katorga – trzeba teraz zapamiętywać po dwa imiona na jedną osobę ). Jest to dla mnie jeden z najbardziej rozdzierających momentów tej powieści – wzruszył mnie nawet bardziej niż wszystkie rozterki Wandy. Sunny jest jak dziecko – nie tylko z powodu filigranowego ciała swojej Żywicielki, ale głównie z powodu swojego zachowania – ufnego, szczerego. Nie broni się przed Kylem, ponieważ jej ciało pamięta go, jako bliską osobę. Dzieje się z nią to samo co z Wandą - od razu zakochuje się w nim przez pamięć swej Żywicielki, co jest o tyle tragiczniejsze, że ukochany natychmiast wlecze ją na egzekucję. Dobrze, że Kyle to jednak prostak, bardziej skomplikowany uczuciowo człowiek już by się załamał. A tymczasem Kyle lubi osobno i Sunny (uważa ją za „słodką”) a jednocześnie nie ma najmniejszych oporów przed wywleczeniem jej z ciała swojej Jodi. Chwila, w której Sunny pyta, czy nie mogłaby z nim zostać naprawdę chwyta za serce. Kyle jest jednocześnie kochany i okrutny. Już pomijając dylemat moralny podoba mi się myśl o nim i o Jodi – wielki niedźwiedź i mała laleczka – uwielbiam takie fizycznie niedobrane pary.
OOOOOOOOOOOOOOOOO okazuje się, że Ian jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, co planuje Wanda. Noooo, teraz chłopaka szlag trafił. Fakt, że kopnął Kyle’a w twarz jest dla mnie jak nieprzyjemny zgrzyt. Nie lubię takich aktów przemocy. To jest jakieś takie- okrutne. Nie pasuje do charakteru Iana. Skoro już musiał go uderzyć, nie mógłby po prostu zasunąć mu prawym sierpowym? Czy to musi być kopniak? W twarz?
Ian, wkurzony na maksa, wlecze Wandę przez jaskinie. Nie ma szansy, żeby zgodził się na takie rozwiązanie.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA a jednak!!!!!!! Ha!!!!!!! Padły wyznania!!!!!!! Wanda kocha Iana!!! Brawo!!!!!! Team Wanda i Ian rulez!!!!!!!! Bardzo, bardzo fajna scena.
No i mamy „sąd”, na którym Wanda wciska wszystkim kit, jak to bez niej będzie im lepiej. Ian i Jared jak zwykle po dwóch stronach barykady, każdy ciągnie w swoją stronę. Padła propozycja, żeby wrzucić Wandę w inne ciało – to już jest naprawdę interesująca filozofia. Najlepiej dać ją do ciała Lacey – od razu będzie chciała wyjechać do nietoperzy!
Wanda żegna się czule z Ianem i idzie na spotkanie przeznaczenia, tylko po to, żeby zatrzymała ją czyjaś ciężka dłoń… (niby tak się kończy rozdział, ale nawet naiwna Dusza by się domyśliła, że to jest dłoń Jareda )
|
|
|