To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Caitriona - Wto 08 Sty, 2013 17:37

Nie Fibula, dziękuję, wolę pozostać w błogiej nieświadomości ;) Ja nienawidzę dubbingu. Zniosę go przy bajkach dla dzieci, ale nigdzie więcej.

Fibula napisał/a:
Anglicy obejrzą szybciej niż my, bo już jutro, więc może nie trzeba będzie czekać

A, tak czytałam ;) Się zobaczy.

Anonymous - Wto 08 Sty, 2013 18:42

Dubbing jest do krzanu. Co to za idiotyczny pomysł to w głowie się nie mieści.
Ania Aga - Wto 08 Sty, 2013 22:32

W "Winie truskawkowym" słowackiego aktora zdabingował Malajkat i to był dziwny pomysł. Jednak zdarzały się bardzo dobre dubbingi, chociażby Aleksandra Śląska w "Królowej Elżbiecie", poza tym "Saga rodu Forsyte'ów", "Ja Klaudiusz"
Akaterine - Śro 09 Sty, 2013 15:36

Tekst z facebookowego profilu bloga serialebrytyjskie.pl:
Cytat:
David Tennant zadzwonił do mnie i powiedział, że jak nie będzie 1700 fanów na tym fanpejdżu, to da się zdubbingować po polsku nawet w brytyjskiej wersji "Spies of Warsaw".

:lol:

Anonymous - Śro 09 Sty, 2013 15:42

Oglądałam na dwójce "Dzieci Hitlera" o potomkach nazistów. Strasznie poruszający film. Oczywiście się popłakałam
Agn - Śro 09 Sty, 2013 17:09

Koleżanka mi dzisiaj o tym mówiła, ponoć naprawdę świetny. Mówiła, że był np. syn (?) Rudolfa Hossa.
Anonymous - Śro 09 Sty, 2013 17:14

Bo wczoraj wieczorem był, Rodzice oglądali.
Nie syn, a wnuk,. przyjechał z kolegą do Auschwitz i chodził po obozie, po domu gdzie żył dziadek i gdzie wychowywał się jego Ojciec.
Była córka Amona Gotha(tego z Listy Schindlera), była Himmlerówna, syn Franka, który jeździ po Niemczech i opowiada o okropnościach jakich dopuścili się rodzice i tych których był świadkiem(jego Rodzina prawie cała się go wyrzekła), był ktoś od Goeringa. Nie oglądałam od początku, ale niesamowita produkcja.

Agn - Śro 09 Sty, 2013 17:22

Kurde, takie coś mnie ominęło! Pierwszy raz żałuję, że nie mam telewizji. Szlag... :( A pamiętasz może tytuł? Może gdzieś to znajdę...
Anonymous - Śro 09 Sty, 2013 17:24

"Dzieci Hitlera" gryzoń ma w policzkach z tego co widzę.
Agn - Śro 09 Sty, 2013 17:26

*ściana* Noż kurdens, podałaś tytuł w pierwszym wpisie. :frustracja: Boru, jaki ze mnie jemioł... :sorry3:
Idę szukać.

Anonymous - Śro 09 Sty, 2013 17:28

Spoko :P ja często patrzę a proszę Pana Boga, żeby nie widzieć. Zara Ci na PW sowę ze sznurkiem wyślę
Agn - Śro 09 Sty, 2013 17:30

Będę wdzięczna, bo coś znajduję, ale nie wiem, czy to to... Jakby 4-częściowe to miało być... :mysle:
Anonymous - Śro 09 Sty, 2013 17:36

Złego linka Ci wysłałam. Szukam.
praedzio - Czw 10 Sty, 2013 05:20

Jedna z pierwszych recenzji Szpiegów w Warszawie: http://serialebrytyjskie....najwieksze.html

Autor chyba nie do końca zachwycony. ;)

corrado - Sob 12 Sty, 2013 16:38

Habemus papam też bardzo mi się podobał. Forma lekka ale przedstawienie ważnych problemów wcale nie po łebkach. Dystans i Stuhr to dwa dodatkowe wielkie plusy.
Agn - Nie 13 Sty, 2013 01:02

Wróciłam z Hobbita i... mam mieszane uczucia. Moje obawy się potwierdziły, ale z drugiej strony... No dobrze, objaśnię.

Zacznę od tego, co mi się podobało, żeby nie było, że taka ze mnie maruda. Po pierwsze krasnoludy były megafantastyczne, każdy z osobna i jako drużyna. Każdy na inną nutę. I nie chodzi tylko o Ryśka, który wiadomo, że nie byłby Ryśkiem, gdyby nie był Ryśkiem. Pozostałe krasnoludy, zarówno jeśli chodzi o charakteryzację, jak i zachowanie były na medal. Palce lizać! Po drugie - no właśnie, jak zwykle charakteryzacja, piękna scenografia, przecudna przyroda Nowej Zelandii i, nie zaprzeczajmy, efekty specjalne, które cieszą oko. Kolejna sprawa... no czy ja naprawdę muszę pisać, jak bardzo podobał mi się Martin Freeman w roli Bilba? W dodatku ładna muzyka, z nawiązaniem do muzyki z LOTR (choć miejscami bym ją nieco... obniżyła, "skrasnoludziła"). Cudne piosenki krasnoludów (mam nadzieję, że one są na soundtracku???), a i piosenka goblinów była udana.
Spodobały mi się te drobne dodatki, typu wyjaśnienie, skąd Thorin nosi miano Dębowej Tarczy, bardzo ładnie zrobione scenki (kolacja z krasnoludami z przerzucaniem naczyń i całym dobrodziejstwem inwentarza - dobrze, że hobbitowi wyżarli spiżarenkę, bo by się zmarnowało). Humor (no może poza drapiącym się w tyłek trollem), wartka akcja - wszystko okej. Bardzo ładny wstęp (Elijah jak się zmienił!), który rozkręca ten film i daje szansę widzowi, który nie miał w ręku książki, na załapanie, o co będzie chodziło w historii. A tym, którzy widzieli, na wprowadzenie w klimat też pomaga.

Ale...

I teraz poleci to, co mi się nie podobało.
Mam taki zarzut względem filmu, że widziałam, jak namolnie Peter Jackson usiłuje wtłoczyć widzowi do głowy, że bez trzech filmów się nie obejdzie. Nie chodzi o to, że były dłużyzny (ja się na tych filmach nie nudzę, nie ma obaw), tylko napchał ile wlezie mieszanki, której, umówmy się, nie spodziewałam się w ekranizacji Hobbita. Poza tym naprawdę lubię nawiązania do poprzednich filmów, tak by widać było, że te historie są ze sobą powiązane. Ale robienie kalk to już dla mnie przesada. Spadający na paluch pierścień... albo zamiast zrobić sceny u goblinów jak Tolkien przykazał, to Jackson zrobił drugą Morię. Nawet prawie-balrog był. Wnioskuję z tego, że Jackson nie jest aż takim wizjonerem, jak mi się wcześniej wydawało. Owszem, lubi oszołomić widza obrazem, naprawdę potrafi to zrobić, ale pomysły mu się chyba tak naprawdę skończyły.
W dodatku stwierdził, że skoro już rozciąga akcję na 3 długaśne filmy, to wypadałoby je naszpikować akcją jeszcze bardziej monumentalną. Wszystko fajnie, tylko czemu niektóre jego pomysły są z rzyci wzięte? No przepraszam, pojedynek kamiennych gigantów sprawił, że wywróciłam oczyma z myślą: "No kuchnia nieee...". Po dzwonka to było? W zasadzie miałam wrażenie, że tego wszystkiego jest kapkę za dużo. Z książki poniekąd przygodowej, łagodniejszej w formie, treści i przekazie, niż LOTR, zrobił się LOTR II. Wiem, trzeba widzowi dać jak najwięcej po oczach, żeby się przypadkiem nie znudził. Ale dla mnie Hobbit jest urokliwą bajką, przyjemną historią, która nieśmiało wprowadza w świat, który poznamy w sequelu. I to mnie najbardziej zabolało - Jackson nie uwierzył chyba w tę historię (i może dlatego tyle lat się wzbraniał przed nakręceniem Hobbita). Stwierdził, że taka prosta, ładna bajka, która tyle lat się sprzedaje i podoba, do kina się nie nadaje, nie natrzepie mu kasy i jest za mało mroczna. Dowalił więc zawziętych orków, wargów, kamiennych gigantów, pozmieniał rozwiązania sytuacji, żeby było bardziej wystrzałowo...
Według mnie wielka szkoda. Chciałam Hobbita. HOBBITA. A to nie jest mój Hobbit. I wcale nie chodzi o dobór aktorów, muzykę, widoki czy inne takie. Ale o całość jako opowieść. W tej całej monumentalnej opowieści zgubił się właśnie Hobbit.

Film jest mimo wszystko cudowny i świetnie się go ogląda. Jako widowisko nie zawodzi i z chęcią obejrzę go jeszcze nie raz i nie dwa razy, a na kolejne części pogalopuję do kina. Że nie wspomnę o obowiązkowym kupnie DVD. Tyle że spełniły się moje obawy - że Hobbit to za mało. Nie miałabym nic przeciwko drobnym zmianom... zresztą - patrzcie wyżej.

Aragonte - Nie 13 Sty, 2013 01:13

Agn, skopiujesz reckę do wiadomego wątku? :kwiatek:
Bo tu się zgubi.

Agn - Nie 13 Sty, 2013 01:16

Mogę skopiować... jeśli chcecie tam "słuchać" mojego trucia. :P
Aragonte - Nie 13 Sty, 2013 01:20

Chcecie :-P
Najwyżej się nie zgodzicie :wink:

Trzykrotka - Pon 14 Sty, 2013 00:26

Wiecie, co mnie się przytrafiło? Zasnęłam na Hobbicie :rumieniec: :rumieniec: :rumieniec: Nie dlatego, że mi się nie podobal, nie. Przykryłam się kurtką, bo ciągło po łydkach .... i pyk, odpłynęłam. Zemściły się trzy zarwane noce.
Muszę iść jeszcze raz. Nie bez przyjemności to mówię :lol:

Anaru - Pon 14 Sty, 2013 00:34

Trzykrotka napisał/a:
Wiecie, co mnie się przytrafiło? Zasnęłam na Hobbicie :rumieniec: :rumieniec: :rumieniec: Nie dlatego, że mi się nie podobal, nie. Przykryłam się kurtką, bo ciągło po łydkach .... i pyk, odpłynęłam. Zemściły się trzy zarwane noce.
Muszę iść jeszcze raz. Nie bez przyjemności to mówię :lol:

Cały przespałaś? :pociesz: :wink:

Ja zaliczyłam zgon w okolicach pojawienia się Radagasta, znaczy na pewno przed. :rumieniec:
Ale ożyłam przy leczeniu jeżyka, więc pewnie niewiele mi umknęło (mam nadzieję :wink: )

Admete - Pon 14 Sty, 2013 09:22

Dlaczego nie spałaś trzy noce? :shock:
Trzykrotka - Pon 14 Sty, 2013 09:41

Rivendell przespałam, tylko mi Cate Blanchett mignęła. W ogóle nie było dla mnie elfów w tym filmie :rumieniec:
Admete, spałam, ale po 3,5 godziny. Strasznie trudny mam poczatek roku, życie się na mnie rzuciło zaraz po sylwestrze.

Admete - Pon 14 Sty, 2013 10:28

A to niedobrze. Mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułozy stopniowo i odpoczniesz.
Anonymous - Pon 14 Sty, 2013 12:35

Trzykrotka, obyś odpoczęła i rok miała z górki, no i żebyś oglądnęła Hobbita w całosci bez podsypiania :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group