To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Powiew Orientu

Trzykrotka - Czw 13 Sty, 2011 23:34

Trochę nie rozumiem... pewnie, że jest Bengalczykiem. Ale mieszka i pracuje w Indiach. Jest indyjskim aktorem. Bengalczykami sa też Rani Mukherji, Kajol, Bipasha Basu, Sharmila Tagore, Raima Sen, Konkona Sen Sharma, Rahul Bose ... i wszyscy oni są też indyjskimi aktorami :shock:
BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 08:59

A ja się muszę zabrać za to In Treatment - polecacie całość czy specjalne odcinki? :mysle:
Trzykrotka - Pią 14 Sty, 2011 11:44

Właśnie - Admete - czy cały serial zrobiony jest w formie sesji terapeutycznych w gabinecie doktora? Bo ja mam tylko odcinki z Irrfanem.
Im dalej, tym bardziej sensacyjnie sie robi, nadal bez wychodzenia z pokoju...

Admete - Pią 14 Sty, 2011 11:45

Cały serial jest oparty na sesjach terapeutycznych.
BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 11:57

Ja zaś nadrobiłam KWK z Sharukhiem - miły i przyjemny odcinek, ale bez rewelacji.

KWK z Ranbirem i Imranem - podobał mi się ten odcinek, panowie - "chłopcy" w porządku, dalej wolę Ranbira i jako osobowość i jako aktora, choć zgadzam się z pannami, że jego seksapil jak dla mnie śpi :P
Zgadam się też z opiniami panów w tymże temacie odnośnie Sonam - ona jest śliczna, ale trochę jakby "sztywna", niedosięgła jak posąg na postumencie - takie też miałam zdanie o Larze kilka lat temu - ale w międzyczasie stworzyła ciekawy, bardzo kobiecy wizerunek. Sonam nie ma tego pazura, "kurwików w oczach" - obecnych niewątpliwie np. u Deepiki.

KWK z Rani i Vidyą Balan - też ciekawy, żywiołowy odcinek, obie panie nieźle dały czadu :rotfl: , zawstydzając Karana ;) i wyglądały pięknie - ja mam słabość do Vidyi w klasycznym wizerunku - jak tu w czerwonym sari. I muszę wreszcie obejrzeć Paa, Ishqiya oraz No One killed Jessica.

Trzykrotka - Pią 14 Sty, 2011 12:06

Paa i Ishqiya naprawdę świetnie się ogląda; Vidya w tym roku ma znów szansę na nagrody aktorskie (chyba nawet już dostała, na pewno Apsarę). Ona ma trochę - imo - problemy z medialnością. Jest piękna, niegłupia, ale w takim Kwk trochę średnio to sprzedała - więcej chichotała, niż powiedziała. Ale aktorką jest naprawdę bardzo dobrą - i o to chodzi. Rani znając reguły programu i w końcu nie stłumiona ani przez żywiołową Kareenę, ani dominującą kuzynkę Kajol, pokazała pazur; bardzo mi się podobała.
Odcinek z Shahrukhiem tak chyba był zaplanowany: na cichszą, spokojną rozmowę, bez kawałów, "jaj" i dowcipów. Jak dla mnie był odpoczynkowy i świetnie mi się go oglądało.
W każdym razie - trzeci sezon jest bardzo udany. W jednym z najbliższych odcinków gościem ma być właśnie Lara z narzeczonym tenisistą, wkrótce mężem (już rozesłano ślubne zaproszenia)

BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 12:15

No właśnie zwiastun odcinka z Larą widziałam :)
Rani - pojechała po bandzie ;) - acz nieco przesadziła już w kwestii koszyka nagród - ale to moja opinia. No i właśni też tak myślałam, jak to się gwiazdy i ich występy zmieniają - na szczęście w zdecydowanej większości przypadków na lepsze.
Początkowo Kareena głównie chichotała jak trzpiotka - którą zresztą była, potem wypadła lepiej, a teraz jeszcze lepiej - pięknie i niegłupio, przy czym nie bez pazurków.
Shahid w pierwszym występie - olaboga! :roll: Cuduś jak się patrzy - a też zmężniał i zmądrzał w wypowiedziach i zachowaniu.
Rani - początkowo bezbarwna jak zahukana gąska, przy Shahrukhu nieco odżyła, a teraz pokazała się od kobiecej, pełnokrwistej strony.
Tak więc IMHO Vidya jak na pierwszy raz wcale nie wyszła źle - a następny występ będzie pewnie i też lepszy.

Trzykrotka - Pią 14 Sty, 2011 12:21

Na pewno! Trzymam kciuki, bo ją naprawdę lubię.
Chciałabym jeszcze zobaczyć w KwK kilka osób, które nigdy wcześniej w nim nie występowały - nie ukrywam, interesuje mnie Katrina. Nie wierzę, że to tylko nudna i piękna niunia. Chciałabym też Anushkę - Shahrukh powiedział o niej "very inteligent," a ona w tym roku kosi nominacje do nagród za swój występ w BBB

BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 13:08

Też bym chciała zobaczyć na kanapie Katrinę, do tego Salmana (niekoniecznie razem :P ) i Jasia :mrgreen: Irfana też chętnie - i jeszcze parę innych osób :mrgreen:
Trzykrotka - Pią 14 Sty, 2011 13:20

Salman będzie - po raz pierwszy. I będzie Aamir z żoną - też po raz pierwszy. Sporo się mówi o zażyłości Karana i Katriny (z urodzin Hrithika odjechali jednym autem), więc może i ona się pojawi :trzyma_kciuki:
BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 13:29

Aamir z żoną - no proszę co za niespodzianka :shock: . Już się i tak zdziwiłam widząc go w urywku na kanapie Koel - aż bym sobie obejrzała ten odcinek - i może to zrobię. Salmanowy też.
A Imraanowi gratuluję ślubu - mam nadzieję, że będą szczęśliwi z Avantiką :)

Trzykrotka - Pią 14 Sty, 2011 15:11

BeeMeR napisał/a:
Aamir z żoną - no proszę co za niespodzianka :shock: . Już się i tak zdziwiłam widząc go w urywku na kanapie Koel


Koel go po tym odcinki potwornie sponiewierała... Powiedziała, że spadł z piedestału, na którym go stawiała przez całe życie :wink: Jeśli chcesz, to mam gdzieś ten tekścik.

BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 15:15

Bardzo chcę :excited: - i jakbyś znalazła jakiś namiar na ten odcinek z Aamirem to też :kwiatek:
Trzykrotka - Pią 14 Sty, 2011 15:20

Tutaj jest link do YT - część 1 i dalsze
http://www.youtube.com/watch?v=r39h8rqvYo0

Tekstu poszukam

EdiT: jest

Spoiler:
Na kanapie z Koel

Co jest z panem nie tak, panie Aamirze Khan? Tak, każdy ma lepsze i gorsze dni. Dzień, w którym na mojej kanapie zasiadł Aamir Khan, miał być – tak myślałam – jednym z najlepszych, jakie miałam kiedykolwiek przeżyć. Myliłam się. Z głową pełną mnóstwa przejrzanych przed wywiadem materiałów i milionem ewentualnych pytań w głowie, przygotowałam się na pogawędkę z ostrożnie cichym Khanem jak na egzamin, wiedząc, że nie upieką mi się żadne na niejasne domysły. Lecz wywiad, który naprawdę wyglądał jak egzamin (i to z rodzaju takich z wyższej matematyki, gdzie jeden błędny wynik prowadzi do całkowitej porażki), zmienił się w chińskie tortury.

Oto stanęłam oko w oko z aktorem, którego czciłam nie tylko za jego talent czy technikę, ale za jego wybory, zasady, sposoby działania, jego nowatorstwo... lista nie ma końca. Aamir zrobił z przemysłu filmowego branżę, z uczestnictwa w której czuję się dumna. Moja radość z faktu, że siedzi na mojej kanapie przekraczała wszelkie normy, a mimo to nie zdołałam nawiązać z nim kontaktu. Co poszło nie tak? Był zmęczony? Czy moje pytania brzmiały dla niego zbyt naiwnie? Znudziłam go? Naruszyłam jego prywatność? Czy może on jest, mówiąc wprost – zbyt nieśmiały? Zbyt się kontroluje? Zbyt.... Nie dowiem się. Im bardziej się starałam, tym bardziej on wydawał się chować w swojej skorupie, budując wokół niej mury poprawności. Jego brak komfortu rozprzestrzeniał się na kanapie jak czerwony płomień, wprawiając mnie w stres, jakiego nie zaznałam od czasów, kiedy kandydowałam do RADA

Dostałam tylko odpowiedzi w formie monosylab i pomruki: „nie wiem”, „nie jestem pewien”, „wolałbym o tym nie rozmawiać”. Początkowo myślałam, że to moja wina. Ale wina nigdy nie leży po jednej stronie. Do tanga trzeba dwojga i tyle samo, żeby jakakolwiek więź, choćby chwilowa, mogła zakwitnąć. Jeśli pan Khan jest aż takim profesjonalistą, jak to sam o sobie głosi, powinien także przyjść przygotowany. Nie trzymałam na tej kanapie na muszce. Jeśli już się na niej znalazł, powinien być na niej w pełni. A jeśli miał jeden z tych kiepskich dni, to jest dość dobrym aktorem, żeby udawać entuzjazm, dowcip czy cokolwiek. W dodatku, wypłynęła sprawa dokładności.

Kiedy powiedziałam, „twoja szczerość i próby dowcipkowania niestety zdaje się spaliły na panewce i skończyły się nieporozumieniami”, natychmiast poprawił mnie mówiąc, że moje informacje są niedokładne i że to zdarzyło się tylko raz (w przypadku SRK) a nie zawsze i że powinnam lepiej sprawdzać swoje źródła. Oczywiście, mógł mieć rację, natychmiast go przeprosiłam za uogólnianie (choć jestem pewna, że tak było nie tylko ten jeden raz), ale ludzie, czy naprawdę trzeba być aż tak pedantycznym?

Grzęznąc coraz bardziej i dukając, jakoś dobrnęłam do ostatniej części programu, „Wyznania na kanapie”, którą uwielbiam i wiem, że lubią ją też moi goście. Zanim mnie zagryziecie – nie zakładam tego ich zadowolenia, mówili mi to wiele razy, za i przed kamerą. Ale tym razem czułam, że zapuszczam sondę w głowę mężczyzny, który nie pozwoli sobie przestawić ani jednej myśli. Wiec po co dał się posadzić na mojej kanapie? Nie potrafię rozgryźć tajemnicy pan Khana. Być może był przekonany, że jestem jakąś idiotyczną panią oficer śledczą z CBI, której nie ma obowiązku udzielać odpowiedzi. Co za szkoda, jeśli tak pomyślał, bo na koniec dnia straciłam i piedestał na którym ustawiłam wielbionego idola i wszelką okazję do czerpania inspiracji.

Tydzień wcześniej na mojej kanapie siedział SRK i choć nienawidzę folgować sobie w taki sposób, to porównanie jest nieuniknione. Kiedy SRK mówi „Jestem Królem”, to w mojej bardzo mało pokornej opinii, to jest w tym więcej realizmu, niż kiedy Aamir Khan mówi, że nie jest w stanie przypomnieć sobie ani jednego swojego aroganckiego zachowania.
Proszę, obejrzyjcie dziś mój program i powiedzcie, czemu poniosłam porażkę.


BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 16:11

ślicznie dziękuję! :kwiatki_wyciaga:
Matkoicórko, jaki ten odcinek z Koel i Aamirem nudny :paddotylu:
Toż Imraan błyszczy w wypowiedziach w porównaniu z wujkiem... :spi:
To chyba faktycznie była lepsza taktyka - nie udzielać się w wywiadach, jeśli mają się ciągnąć jak flaki z olejem...
A że dziś mam leniwy dzień z Koel, chyba zerknę na odcinek z Karanem :mrgreen: - mam do niego słabość :mrgreen:

BeeMeR - Pią 14 Sty, 2011 19:27

Koel i Salman jest lepszy, niewiele ale zawsze coś - Salman wygląda źle - chyba ma makijaż z Veera, takie podkrążone oczyska :roll:
Natomiast Farah i Karanowi usta się nie zamykają, opowiadają żywo kolejne anegdotki na swój temat.

Miałam dziś obejrzeć Wanted, ale mi nie ucieknie ;)

Calipso - Sob 15 Sty, 2011 00:22

Trzykrotka napisał/a:
Trochę nie rozumiem...

Trochę namieszałam, wszystko przez zmęczenie. Chodziło mi o to, że mało Bengalczyków zgadza się być określanymi mianem z innego kraju.

( post czasowy i nie wnoszący niczego do tematu ).


[post jak najbardziej na temat i zasługujący na pozostanie, dlatego zlikwidowałam czasówkę :kwiatek: - Aragonte ]

Admete - Sob 15 Sty, 2011 00:34

Calipso napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Trochę nie rozumiem...

Trochę namieszałam, wszystko przez zmęczenie. Chodziło mi o to, że mało Bengalczyków zgadza się być określanymi mianem z innego kraju.

( post czasowy i nie wnoszący niczego do tematu ).


Sorry Cal, ale posty czasowe mnie strasznie irytują, źle mi się kojarzą. Jak nie wnoszący, jeśli wyjaśniasz swój punkt widzenia?

Co do Irrfana to nic nie wiemy o jego ewentualnej zgodzie czy też jej braku, jeśli chodzi o określenia aktor bengalski czy indyjski. Pewnie jest jednym i drugim. I w moim prywatnym przekonaniu ludzie za dużą wagę przywiązują do etykietek. Jakie to ma znaczenie czy Chopin był Francuzem czy Polakiem? Dla mnie żadne. Liczy się to, co stworzył. Tak samo żadnego znaczenia nie ma czy Irrfan jest aktorem indyskim czy bengalskim. Małe i nieważne kraje cierpią na przerost ambicji. Na przykład my :roll: Zawsze wszystko musi się zaczynac i kończyć na Polsce :roll: To dlatego jestem na takie rzeczy uczulona. Ostatnio czuję się Europejką ;)

Calipso - Sob 15 Sty, 2011 21:27

Admete napisał/a:
Jak nie wnoszący, jeśli wyjasniasz swój punt widzenia?

Ostatnio reaguję na słowa kluczowe, tym razem też. Teraz po prostu częściej muszę się bić po palcach, żeby znów nie wyskoczyć z czymś jak Filip z konopii :roll:

Aragonte :kwiatek:

Trzykrotka - Sob 15 Sty, 2011 22:15

Admete ma sporo racji z tym przeczuleniem krajów małych, jak Polska właśnie. Ja przynajmniej nazywam to przeczuleniem.
Z Indiami zaś i kwestią narodowości jest tak, że nie ma właściwie czegoś takiego jak u nas, że Polak jest Polakiem, choćby pochodził ze Śląska, Pomorza, Podlasia, czy Warmii, wychodził na pole, albo na dwór, jadł pyry, albo grule, a na wakacje jeździł w lato albo latem. Każdy Indus jest jeszcze kimś: Bengalczykiem, Tamilem, Pasztunem, Sikhem, Keralczykiem, Telugiem, Pendżabczykiem. Oznacza to nie tylko, że pochodzi z innego stanu. Oznacza, że mówi innym językiem, inaczej wyznaje religię. Tamilski różni się od hindi jak woda i ogień. A wszyscy oni razem tworzą Indie. I zapewne bycie obywatelem stanu jest bardzo ważne (pamiętacie scenę z przedstawianiem się zawodniczek w Chak De India?), ale bycie Indusem jest jakby o oczko wyżej.

Admete - Sob 15 Sty, 2011 22:17

Myślę, że musieli coś takiego u siebie wprowadzić, żeby w ogóle stworzyć państwo.
Calipso - Sob 15 Sty, 2011 22:48

Admete napisał/a:
Myślę, że musieli coś takiego u siebie wprowadzić, żeby w ogóle stworzyć państwo.

Jeśli chodzi o Bangladesz, to ciągle uczą się jak budować państwo i ciągle im to nie wychodzi. Jak na razie kwitnie korupstwo i polityczna " wolna amerykanka ", dwoje czy troje dobrych polityków nie zdziała cudów. Pomimo dobrych chęci, separacja nie wyszła im na dobre. To, że mają swój język, czują się u siebie a nie pod naciskiem Pakistanu, nie dało im pełni szczęścia.

Trzykrotka - Sob 15 Sty, 2011 23:30

Pamiętam jedno zdanie, które napisał mi mój kolega po tygodniowej pracy w Bangladeszu, na moje pytanie, jak tam jest: bardzo miło, ale biedniutko. Mieli bolesną historię, ale najgorsze, że i teraźniejszość mają daleką od różowości.
Calipso - Nie 16 Sty, 2011 07:00

W ostatnich miesiącach powstało kilka grup młodych ludzi, którzy mają dosyć machlojek i życia w niestabilnym kraju. Niewiadomo ile będzie im dane zrobić.
Trzykrotka - Pon 17 Sty, 2011 15:46

To teraz tym bardziej Cię zachęcam do obejrzenia Yuvy. Ten film ładnie pokazuje, jak w tamtych rejonach świata robi się politykę.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group