Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
aś - Wto 18 Maj, 2010 10:52
| miłosz napisał/a: | | jak Russel rzucił tekstem "kocham cie Mryon" |
mnie bardziej rozwalił tekst Marion: "to dla ciebie Walterze" + cała ta sytuacja/scena
miłosz - Wto 18 Maj, 2010 12:36
| aś napisał/a: | | miłosz napisał/a: | | jak Russel rzucił tekstem "kocham cie Mryon" |
mnie bardziej rozwalił tekst Marion: "to dla ciebie Walterze" + cała ta sytuacja/scena |
a jak król Ryszard rzucił - spuścimy im łomot (to o Francuzach)
Alicja - Wto 18 Maj, 2010 20:14
| miłosz napisał/a: | | spuścimy im łomot |
dobrze, że nie "sie ma" na przywitanie Francuzów
milenaj - Wto 18 Maj, 2010 21:46
A jeśli mowa o filmie Robin Hood to zajrzyjcie tu
http://www.kotek.pl/kotek...Robin_Hood.html
miłosz - Śro 19 Maj, 2010 08:49
Mileno to jest bossssssssssskie
aś - Śro 19 Maj, 2010 09:58
widać, że się lubią
zresztą ostatnio oglądałam wywiad Ellen Degeneres z Russellem i on coś tam wspominał o śpiewaniu:
http://www.youtube.com/watch?v=AldEBis-YzM
(fajny wywiad swoją drogą, ale Ellen zawsze ma fajne wywiady --> ubóstwiam tą kobietę!!!! )
milenaj - Śro 19 Maj, 2010 10:11
Bo on śpiewa. Nie mam zielonego pojęcia czy dobrze. Słyszałam raptem dwie piosenki. Wystarczy mi, że uwielbiam go jako aktora.
Caitriona - Śro 19 Maj, 2010 15:43
Ale się panowie rozśpiewali W sumie Russella było najmniej, a ja jestem pod wrażeniem śpiewu Kevina Duranda, ale i tak cudny klip
Calipso - Śro 19 Maj, 2010 17:59
| AineNiRigani napisał/a: | A ja w piatek widzialam Czlowieka - Demolke. Obecnos Sly zawsze mnie odstraszala od filmow, a ostatnio widzialam kilka filmow z jego udzialem i kruca bulka - zaczynam go doceniac. Potrafi w tak wiarygodny sposob grac, a juz ze tak swietnie sie sprawdza w rolach komediowych - to dla mnie niemal szok.
Dialog o robotkach recznych jest dla mnie jednym z najlepszych w historii kina, a juz na pewno jego przypomnienie doprowadza mnie do lez. |
Gdzieś mam ten film na kasecie video Gdy pierwszy raz go oglądałam, podobał mi się Phoenix , a jego fu*** number 7 było mrrr Rozmówki o dzierganiu sweterka - świetne
praedzio - Sob 22 Maj, 2010 19:02
Obejrzałam Samotnego mężczyznę (A Single Man). Wow. Daaaawno już nie widziałam w niczym Colina Firtha, więc na nowo zaskoczył mnie jego głos. Facet ten to chodzący seks.
No, ale ja nie o tym...
Film, jak na dzieło debiutanta, jest prawdziwie dopieszczonym cackiem. Zwracają uwagę różne detale, w moim przypadku - przede wszystkim dźwiękowe (nieustająco irytujące tykanie zegara, szum deszczu, wiatru szumiącego w liściach, czy morza), ale też wizualne. Colin, jak Colin, ale to reżyserowi należą się tu przede wszystkim brawa. Za piękne pokazanie "teraz", jeśli rozumiecie, co mam na myśli. Na ogół rzadko się nam zdarza mówić "chwilo trwaj" i najczęściej myślimy o tym, co już minęło, albo o tym, co ma nadejść. W tym filmie pokazana jest przede wszystkim teraźniejszość, nieznośna, bolesna, bezbarwna, ale też pełna obietnic.
Może trochę o o fabule. Jest rok 1962. Akademicki profesor George Falconer (Firth) dowiaduje się, że jego przyjaciel i wieloletni kochanek (Matthew Goode) właśnie zginął w wypadku. Film opowiada o tym, jak George musi sobie radzić z nagle spadłą na niego samotnością, bólem, pustką i chęcią skończenia z samym sobą. Mamy przekrój przez wszystkie emocje targające mężczyzną w ciągu jednego dnia, bo dokładnie tyle czasu trwa akcja w filmie.
Niby fabuła banalna w swej prostocie, a jednak tyle pozornie nieistotnych rzeczy składających się na jeden dzień życia przetoczyło się przez George'a - i w dodatku tak zostało to pokazane, że nie mogłam się oderwać od ekranu. Firth doskonale zagrał zrozpaczonego mężczyznę, który bardzo dokładnie ukrywa swą rozpacz. Smutek wylewa się z niego tylko w niektórych momentach, kiedy George przestaje się kontrolować.
Akcję, oczywista, uzupełnia klimat szalonych lat sześćdziesiątych. Kult młodości i szaleństwa, także niczym nieskrępowanej (no, prawie niczym) wolności podkreśla utratę kolorów (dzięki zabiegom technicznym niekiedy bardzo dosłowną) w życiu George'a.
Traktowanie o samotności twórca filmu uzupełnia pod koniec zdaniem, które wypowiada George do swojego studenta: Jedyne chwile dla których warto żyć, to te rzadkie momenty, gdy się jest blisko z drugim człowiekiem. Banalne, ale jakie prawdziwe.
Film polecam.
Harry_the_Cat - Nie 23 Maj, 2010 13:38
Obejrzalam i ja Robin Hooda. Dobrze sie bawilam, ale to tylko dlateo, ze film pieknie sfilmowany i wiele sie juz po kolejnej wersji RH nie spodziewalam... bo fim sredniutki bardzo. I chyba najbardziej mi sie wlasnie spiewajacy panowie podobali
Mialam wrazenie, ze za duzo chceli w ten film wpakowac - mnostwo cpostaci sie przewinelo i wiele z nich moglo byc duzo bardziej interesujacych pewnie, gdyby nie potrzeba czasu ekranowego dla tych wszystkich innych. Sporym rozczarowaniem byl dla mnie Jan. Byle taki jakis bleee. Akcja z "udawaniem" Roberta z Locksley - jeeeez
Scena z Marian walczaca jakas porazka... i te biedne dzieci na tych jeszcze biedniejszych kucykach...
Wracac raczej nie bede.
aś - Nie 23 Maj, 2010 15:20
a ja jestem świeżo po "Księciu Persji". był dokładnie taki, jaki spodziewałam się, że będzie, gdy zobaczyłam kto jest reżyserem i producentem. ogólnie rozrywka w czystym znaczeniu tego słowa: masa efektów specjalnych, lekko napisane dialogi, elementy komediowe, dramatyczne, itp., śliczna panna w roli głównej oraz męski i przystojny pan jako bohater tytułowy, czarny charakter znany praktycznie od początku filmu (ma twarz jak większość czarnych charakterów w większości filmów ) aha i jest oczywiście morał!!
jednak nie spodziewając się niczego innego po takim filmie, wyszłam z kina w pełni "ukontentowana" nawet mój tato, który jeszcze nigdy nie pochwalił żadnego filmu, na jakim był w kinie, powiedział, że "może być"
jedyne, co mi przeszkadzało, to to, że (o dziwo) za dużo się działo- z tego filmu można by zrobić kilku-sezonowy serial przygodowo-fantastyczny ale ogólnie wrażenia jak najbardziej pozytywne
Admete - Nie 23 Maj, 2010 18:01
Mnie się Robin Hood podobał A na Księcia persji się wybieram. Niestety sama, bo nikt nie docenia prostej rozrywki
Iwona - Pon 24 Maj, 2010 20:36
A ja wczoraj obejrzałam "Pusha", a oto jego recenzja i stronka na filmwebie: http://www.filmweb.pl/film/Push-2009-320890
Admete - Pon 24 Maj, 2010 20:48
Skusiłam się i obejrzałam Braci ( wersję amerykańską z 2099 roku ). Znam duński oryginał, ale tym razem remake bardziej mi sie podobał. To chyba sprawa gry aktorskiej, bo fabuła była dość podobna. To smutny film - opowieść o tym, jak trudno czasem powrócić z wojny. Bardzo podobała mi się gra Natalie Portman, Toby'ego Maguire i przede wszystkim Jaka Gyllenhaal'a. Historia jest prosta - dwóch braci - Sam odpowiedzialny i porządny, głowa rodziny, żołnierz, ulubieniec ojca; Tommy - zawsze ma kłopoty, zawsze po złej stronie. Akcja zaczyna się w momencie, gdy Tommy wychodzi z więzienia, a Sam wyrusza kolejny raz do Afganistanu. Po jakims czasie przychodzi wiadomośc o śmierci Sama. Na prawde jednak został wzięty do niewoli i będzie tam torturowany, aż straci część samego siebie. W domu Tommy stanie się odpowiedzialny za bratową i dzieci, zmieni się. Historia jest prosta i w zasadzie można przewidzieć bieg wydarzeń. Mnie spodobało się rozegranie emocji i znaczeń pomiędzy bohaterami.
Agn - Pon 24 Maj, 2010 21:05
Zachęciłaś mnie, Admete, bo ja bardzo chcę obejrzeć ten film. Właśnie ze względu na dosyć prostą historię, ale kusiła mnie ta warstwa emocjonalna.
Admete - Pon 24 Maj, 2010 21:07
Myslę, że się nie rozczarujesz. Natalie fajnie wypadła. Maguire wbrew pozorom jest aktorsko niezły, a na Jaka miło popatrzeć pod względem aktorskim i nie tylko aktorskim
Na Księcia Persji mam zamiar się wybrać, ale strasznie mam dużo roboty, więc nie wiem, jak to będzie.
aneby - Pon 24 Maj, 2010 21:08
Ooo, chyba też się skuszę
Admete - Pon 24 Maj, 2010 21:10
| aneby napisał/a: | Ooo, chyba też się skuszę |
Skuś się, co Ci zalezy Drugi plan też wypada dobrze - Sam Shepard jako ojciec bardzo mi się podobał.
Alicja - Pon 24 Maj, 2010 21:11
| Admete napisał/a: | | Znam duński oryginał, ale tym razem remake bardziej mi sie podobał |
naprawdę film jest lepszy? bo mnie ten duński podobał się bardzo, zwłąszcza końcówka, szczególnie za to , że była raczej mało przewidywalna. W amerykańskiej jest podobna?
aneby - Pon 24 Maj, 2010 21:13
Bardzo lubię Sama, zapamiętałam go z Baby boom. Dawno temu to było. Teraz on chyba mocno wiekowy już jest ...
Admete - Pon 24 Maj, 2010 21:19
| Alicja napisał/a: | | Admete napisał/a: | | Znam duński oryginał, ale tym razem remake bardziej mi sie podobał |
naprawdę film jest lepszy? bo mnie ten duński podobał się bardzo, zwłąszcza końcówka, szczególnie za to , że była raczej mało przewidywalna. W amerykańskiej jest podobna? |
Podobna, z małymi zmianami koniecznymi z powodu wcześniejszych przeróbek.
Agn - Pon 24 Maj, 2010 21:27
| Admete napisał/a: | | Maguire wbrew pozorom jest aktorsko niezły, |
Czemu "wbrew pozorom"? Nigdy nie uważałam go za złego aktora, wiele potrafi pokazać samym spojrzeniem.
Admete - Pon 24 Maj, 2010 22:12
| Agn napisał/a: | | Admete napisał/a: | | Maguire wbrew pozorom jest aktorsko niezły, |
Czemu "wbrew pozorom"? Nigdy nie uważałam go za złego aktora, wiele potrafi pokazać samym spojrzeniem. |
No wiesz, często jest kojarzony głównie ze Spidermanem
Aragonte - Pon 24 Maj, 2010 22:28
| Admete napisał/a: | Mnie się Robin Hood podobał A na Księcia persji się wybieram. Niestety sama, bo nikt nie docenia prostej rozrywki |
Też się wybieram - mam nadzieję, że w towarzystwie Praedzio
Ale nie wiem jeszcze, kiedy.
|
|
|