To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II

Aragonte - Śro 07 Lut, 2007 18:26

AineNiRigani napisał/a:
a czy ja moge miec prosbe do kolekcjonerow o przeslanie mi tego (II tomu) od poczatu? Oczywiscie nie całość (jakbym śmiała:D) ale o to co do tej pory jest. Przy 11 stronach z komentarzami cieżko się nie dopisać, paluszki świeżbią, a dla was to już historia jest, wiec nie chce offtopować...

Się podczepię... I może ktoś zebrał kawalątka z pierwszego tomu? :oops:

Gunia - Śro 07 Lut, 2007 18:32

Aragonte, wysłałam Ci całego Fan Ficka (w jednym pilku) na e-mail z autografu, bo ten miałam. Jeśli jest nieaktualny, daj znać na PM wyślę jeszcze raz.
Aragonte - Śro 07 Lut, 2007 18:41

Gunia napisał/a:
Aragonte, wysłałam Ci całego Fan Ficka (w jednym pilku) na e-mail z autografu, bo ten miałam. Jeśli jest nieaktualny, daj znać na PM wyślę jeszcze raz.

Guniu, doszło, baaardzo Ci dziękuję, kochana jesteś :grin: :kwiatek: :kwiatek:
Wydrukuję to sobie i będę mogła w łóżeczku poczytać, to zdecydowanie wygodniejsze niż z monitora :mrgreen:

Gunia - Śro 07 Lut, 2007 19:02

My pleasure. :D
Alison - Śro 07 Lut, 2007 19:10

Gunia napisał/a:
Taaa... :twisted: Usiłuje złapać karpia w słynnym potoku!


Guniaszku a karpie to pływają w stawach, a w potokach pstrągi :razz:
Ale i tak Cię kocham fjeeesz? :wink:

Gunia - Śro 07 Lut, 2007 19:16

Alison napisał/a:
Gunia napisał/a:
Taaa... :twisted: Usiłuje złapać karpia w słynnym potoku!


Guniaszku a karpie to pływają w stawach, a w potokach pstrągi :razz:
Ale i tak Cię kocham fjeeesz? :wink:

Ja wiem, że karpie żyją w wodach stojących. Byłam tego całkowicie świadoma pisząc tamten post, jako że życie mnie rzuciło pomiędzy hodowców karpii, po prostu stwierdziłam, że żeby znaleźć tego karpia w potoku musiałaby wyjechać z tego Londynu dłuuugo przed świętami, więc faktycznie mogłaby być już nieobecna.

Alison - Śro 07 Lut, 2007 19:48

Gunia napisał/a:
Alison napisał/a:
Gunia napisał/a:
Taaa... :twisted: Usiłuje złapać karpia w słynnym potoku!


Guniaszku a karpie to pływają w stawach, a w potokach pstrągi :razz:
Ale i tak Cię kocham fjeeesz? :wink:

Ja wiem, że karpie żyją w wodach stojących. Byłam tego całkowicie świadoma pisząc tamten post, jako że życie mnie rzuciło pomiędzy hodowców karpii, po prostu stwierdziłam, że żeby znaleźć tego karpia w potoku musiałaby wyjechać z tego Londynu dłuuugo przed świętami, więc faktycznie mogłaby być już nieobecna.


No to żeby było do kompletu, to Ty jesteś piskorz, tak się wywijasz :wink:

Gunia - Śro 07 Lut, 2007 19:54

Nie ja się wywijam, tylko Ty Ali, "celowo błędnie interpretujesz moje słowa" jak ta niecna Elżunia. A piskorze sobie wielce cenię, bo kiedyś hodowałam jednego w akwarium i był moją ulubioną rybą. :D Dobra, bo nas zaraz Cait zabije.
bezpaznokcianka - Śro 07 Lut, 2007 20:30

a oni na święta i tak indyka jedzą :razz: więc Georgiana jak już to po zagrodzie drób łapała :mrgreen: albo pasła kurki jak Zosieńka
Maryann - Śro 07 Lut, 2007 20:43

Gunia napisał/a:
czy Georgiana nie powinna być w w Londynie? Czytam właśnie "DiU" po raz kolejny i tam jest powiedziane, że ona od śmierci ojca mieszka w Londynie.

Dokładnie to Darcy pisze w swoim liście do Elżbiety, że przed rokiem (czyli jakoś parę miesięcy przed początkiem "naszego" fanfika), kiedy Georgiana skończyła szkołę, razem z pułkownikiem Fitzwilliamem urządzili jej dom w Londynie. Latem pojechała z panią Younge do Ramsgate, a potem...
Nie wiem, ale wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że po tym wszystkim Darcy zabrał ją z powrotem do Pemberley. Uważał, że tam będzie bezpieczniejsza przed ewentualnymi kolejnymi zakusami Wickhama, a poza tym przecież w Londynie nie miałaby z kim mieszkać. Darcy zwolnił jej opiekunkę, a do szukania następnej chyba zabrał się z dużo większą ostrożnością.

Alison - Śro 07 Lut, 2007 21:48

No widzisz Guniu, z wątpliwościami do Maryanka, któren jest kopalnią wiedzy, chyba ostatnią w Polsce, która wydobywa pełną parą i nie podlega restrukturyzacji :wink:
Maryann - Śro 07 Lut, 2007 21:58

Proszę Matki Przedłużonej żartów sobie z uzależnionego dziecka nie robić... :wink:
Alison - Śro 07 Lut, 2007 22:57

Maryann napisał/a:
Proszę Matki Przedłużonej żartów sobie z uzależnionego dziecka nie robić... :wink:


Przecie ja reklamuję, gdzieżbym z takiego uzależnienia żartować śmiała :roll:

Alison - Czw 08 Lut, 2007 08:35

No to dzisiaj bez żadnych uniesień, ot niezbyt lubiący się dżentelmeni zmuszeni konwenansem do konwersacji :neutral:

Rozdz. II, cz. 10
Jego Lordowska Mość, William Lamb, pozwolił sobie na kolejny słaby uśmiech - Tak, Madam, chociaż nie tak dobrze, jakbym sobie tego życzył. Pański sługa, sir - skłonił się Darcy'emu.
Darcy odwzajemnił uprzejmość, zaszokowany, że nie rozpoznał tego człowieka. Lata, które minęły od czasu kiedy Darcy brał udział w ceremonii zaślubin Lamb'ów, ewidentnie nie należały do przyjemnych. Opuszczając mężczyznę Darcy wiedział, że jest starszy od niego tylko o cztery lata, a jednak teraz wyglądał na bardzo zniszczonego.
- I jestem pewna, zna pan Lorda Brougham'a - kontunuowała Lady Melbourne - jako, że on zawsze jest tutaj albo gdzieś w okolicy.
- Tak, oczywiście wasza wysokość. To było ostatnim razem, na tym polowaniu u Grenville'ów, nieprawdaż, Lamb?
- Myślę, że masz rację, Brougham. Nic nie złapałem, ale chłód tego dnia i cudowne krajobrazy, pamiętam - wyraz twarzy Lamb'a jakoś złagodniał na to wspomnienie, ale zmroził się ponownie, zanim zwrócił się do rodzicielki - Madam, nie powinnaś zaniedbywać reszty twoich gości. Tych dwóch biorę na siebie.
Błysk ognia w jej oczach był bardzo wyraźny - Zatem, zostawiam ci to zadanie! - Lady Melbourne złożyła dworski ukłon - Panowie...- i zakręciwszy spódnicą, opuściła ich.
- Wspaniała dama - zamruczał Dy, kiedy patrzyli za odchodzącą.
- Rzeczywiście! - odpowiedział Lamb z uczuciem - Ale teraz, panowie, muszę zadać wam pytanie: Odkryliście nas - wskazał ręką pokój - czy zostaliście przyciśnięci przez Jej Wysokość?
Dy zachichotał na taką aluzję ale nie odpowiedział, pozostawiając Darcy'emu wygładzenie sytuacji.
- Lady Melbourne nie jest kobietą, której chciałbym się przeciwstawiać, - zawahał się Darcy, po czym dodał skrzywiony - nawet jeśli daje mi się ku temu okazję.
Szczery uśmiech rozjaśnił twarz Lamb'a, który wyciągnął dłoń do Darcy'ego - Dobrze powiedziane, sir i całkiem politycznie! Być może mimo wszystko, jest pan we właściwym miejscu! Ale tak naprawdę przyszedł pan posłuchać dziś wieczór, obiecanej przez moją matkę, Divy, a nie dyskutować o polityce, nieprawdaż?
Darcy cofnął dłoń z silnego uścisku - Ma pan rację, sir, chociaż nie mogę powiedzieć jakobym nie był zainteresowany "ogólnymi sprawami", jak nazwała to jej wysokość. Raczej, jak myślę, powinniśmy się znaleźć po przeciwnych stronach pokoju z wielu powodów.
- Rodzina Darcy'ch zawsze była z partią Torysów - Lamb zagderał żartobliwie - i nie dała Devonshire najmniejszego złudzenia współzawodnictwa o wpływ w Derbyshire. Przypuszczam, że nie ma nadziei, żeby rzucił się pan na Canning'a przeciwko Castlereagh'owi? Myślę, że nie! - zakończył, widząc uprzejmy grymas Darcy'ego - Wiem o tym dużo lepiej, niż jak ściągnąć tu Brougham'a, który interesuje się polityką jak kołkiem w płocie.
W odpowiedzi Dy eleganckim ukłonem potwierdził Lamb'owi jego znajomość rzeczy.
- Ach tak, .....Słyszeliście, że Regent się dziś nie pojawi?
- Lady Melbourne tyle o tym mówiła. - odpowiedział Darcy - Bez wątpienia, sprawy wagi państwowej wymagały jego obecności.
- Nie, tym razem było to żądanie krawców Jego Wysokości, to właśnie wymagało jego obecności! Po tym jak zebrał swoich ministrów w bardzo ważnej sprawie i kazał im czekać cały dzień, aż do jego przybycia, wysłano notę aby jego krawcy nie opóźniali go, a teraz jego mamma miała potrzebę go zobaczyć, więc wszyscy musieli iść do domu! Dziś więc zabrał wszystkie swoje bóle, dolegliwości i urojone choroby, by ukojono go w Windsorze - Lamb ostro spojrzał na Darcy'ego - Wydaje mi się, że domyśla się pan, że aktualnie nie jestem w dobrych stosunkach z Jego Wysokością, ani z kimkolwiek innym w tym pokoju.
Lamb przerwał kiedy Darcy obrzucił spojrzeniem obecnych w salonie. Nastrój bez wątpienia był niedobry. Złe słowa często przerywały miarowe brzęczenie głosów, kiedy arystokracja i politycy z Partii Wigów zgrzytali zębami na ostatnie złe traktowanie przez Regenta jego zaprzysiężonych przyjaciół i poddanych.
- To oczywiście nie było w porządku ze strony Jego Wysokości, - zgodził się Darcy - chociaż, nie mogę powiedzieć żebym był nieszczęśliwy z powodu tego lekceważenia. Co zamierza pan teraz zrobić?
- Jak dotychczas, absolutnie nie zamierzamy znowu poddawać się tej Pustyni! Mieliśmy nasze 40 lat i więcej błądzenia pod rządami ojca Jego Wysokości i raczej myśleliśmy, że pod rządami jego syna, ostatecznie wylądujemy w Jerychu. Ale, niestety te przeklęte mury nie chcą runąć! Canning postanowił kontynuować szturmowanie ich. Chociaż, odmawia Castlereagh'owi i Perceval'owi. Ja oczywiście będę go wspierał.
Dyskretne chrząknięcie przypomniało obu panom, że Lord Brougham także bierze udział w ich rozmowie.
- Och, wybacz Lamb! Nie zamierzałem przeszkadzać! Po prostu myślałem...chociaż... Trąby!
- Trąby? - Lamb nic nie rozumiejąc spojrzał najpierw na niego, a potem na Darcy'ego.
- Trąby - powtórzył Bougham stanowczo - ... i Wiara. Pomyślałbyś, że Posłuszeństwo również było częścią tego?
- Brougham - Lamb burknął niecierpliwie - w co ty grasz...
- Nie szturmowano Jerycha, teraz to robią. Przypominam sobie, że grali na trąbach i wykrzykiwali hymny. - Brougham skromnie spojrzał w dół, przyglądając się swoim perfekcyjnie przyciętym paznokciom - Chyba powinniście zerknąć do tego.
- Mamy między nami teologa! - Lamb ironicznie potrząsnął głową - Nigdy bym się nie domyślił, Brougham, że mógłyś być pastorem bardziej niż politykiem. - co rzekłszy, spojrzał na grupę, której rozczarowanie wypadkami dzisiejszego dnia groziło przekroczeniem dopuszczalnych granic - Chociaż, przyjąłem twoją uwagę i będę się starał być bardziej dokładny w używaniu metafor. Panowie, - wskazał w kierunku swoich poruszonych gości - muszę pozostawić was waszej własnej pomysłowości i zająć się towarzystwem, zanim ogłoszą Krwawą Rewolucję. Wtedy Torysi zdobyliby nasze martwe ciała! Darcy...Brougham.

QaHa - Czw 08 Lut, 2007 08:57

hmm a mi sie to wydaje całkiem interesujące, a nawet konieczne, w koncu skoro Darcy to poważny gość, to przeciez lepiej aby gadal o polityce niz o węźle na krawacie :mrgreen:
Matylda - Czw 08 Lut, 2007 09:08

Darcy brał udział w ceremonii zaślubin Lamb'ów, ewidentnie nie należały do przyjemnych. Opuszczając mężczyznę Darcy wiedział, że jest starszy od niego tylko o cztery lata, a jednak teraz wyglądał na bardzo zniszczonego.

Czy dobrze zrozumiałam ??? :? ??:
To małżeństwo tak nie służy???

Anonymous - Czw 08 Lut, 2007 09:08

zakwalifikowałam sie do medalowej trójki :D
Gunia - Czw 08 Lut, 2007 09:20

A mi wrodznej wrażliwości nie wystarcza, żeby przemilczeć fakt, że Caitri miała pewną prośbę. :roll:
Maryann - Czw 08 Lut, 2007 09:22

Matylda napisał/a:
Darcy brał udział w ceremonii zaślubin Lamb'ów, ewidentnie nie należały do przyjemnych. Opuszczając mężczyznę Darcy wiedział, że jest starszy od niego tylko o cztery lata, a jednak teraz wyglądał na bardzo zniszczonego.

Czy dobrze zrozumiałam ??? :? ??:
To małżeństwo tak nie służy???

TAKIE małżenstwo, jak lorda Lamba i jego żony, to z pewnością nie służy. To było raczej mało konwencjonalny związek. Nawet jak na tamte czasy.
Ale szczegóły poda Alison jutro, a najdalej w sobotę.

A tak przy okazji, możemy sobie z dużą dokładnością ustalić czas akcji naszego fanfika: skoro Lamb urodzony w 1779 r. był o cztery lata starszy od Darcy'ego, a Darcy w DiU ma 28 lat, to mamy 1779 + 4 + 28 = 1811 rok. :wink:

Gunia - Czw 08 Lut, 2007 09:24

Alison napisał/a:
- Rodzina Darcy'ch zawsze była z partią Torysów

Ciekawe, kto tu kim się sugeruje, bo zawiało mi Bridget Jones. :D

Maryann - Czw 08 Lut, 2007 09:27

Torysi to poprzednicy dziesiejszej brytyjskiej Partii Konserwatywnej. I taka orientacja polityczna bardzo mi do Darcy'ego pasuje.
Gunia - Czw 08 Lut, 2007 09:31

Mi też bardzo pasuje, co nie zmienia faktu, że wolę już czytać o węzłach u krawatów, bo w obliczu takich politycznych smaczków pozostaje mi tylko przeczytać szybciutko i powstydzić się swojej głupoty, bo prawie nic z tego tekstu nie rozumiem. :oops:
Anonymous - Czw 08 Lut, 2007 09:35

a mnie sie takie coś bardzo podoba. Brakowało mi tego troche u jane. No nie wierze, zeby arystokracja i ludzie wykształceni nie dyskutowali o polityce :D
Gunia - Czw 08 Lut, 2007 09:45

A ja stwierdzam z całą siłą potęgowaną kolejną powtórką "DiU", że tysiąc razy wolę się dowiedzieć, co pani Philips jadła na obiad i co zrobił Denny podczas kolacji u pani Long, ba! wolę nawet przeczytać szczegółowy opis wszytskich kreacji na balu, niż męczyć się podobnymi opisami sytacji politycznej. Nawet dumny i wyniosły pan Darcy budzi we mnie cieplejesze uczucia, niz rozpolitykowany pan Darcy.
Prawdopodbnie wykazałam się w tej chwili ograniczonym umysłem, ale nic nie jest mnie w stanie przekonać do dyskusji politycznych, a mówię to że świadomością, że posuwam się do słynnego "... i nic nie może mnie zmienić", z którego tak często stroję sobie żarty.

Maryann - Czw 08 Lut, 2007 09:47

Gunia napisał/a:
w obliczu takich politycznych smaczków pozostaje mi tylko przeczytać szybciutko i powstydzić się swojej głupoty, bo prawie nic z tego tekstu nie rozumiem. :oops:

Guniu, nie popadaj w niepotrzebne i nieuzasadnione kompleksy... :wink:
A zresztą ja już kiedyś wspominałam, że tych "politycznych smaczków", to już wiele więcej nie będzie. :smile:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group