Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2
asiek - Sob 21 Lip, 2007 16:02
Załadowałam i obejrzałam....PIĘKNY CLIP ! Świetnie zmontowane, idelanie pasuje do piosenki...Aż zatęskniłam za filmem.
Scena z szalikiem, po St. John'ie - baaardzo udana...
Achatko,
malmik - Sob 21 Lip, 2007 19:24
Fajny clip i jak Rubik sobie tu pasuje....Zapisany i do wielokrotnego użytku
Michaśka - Nie 05 Sie, 2007 00:33
Cudny klip. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie obejrzę ten film (właśnie udało mi się go zdobyć - teraz tylko muszę wywalczyć dostęp do komputera i "chwilę" spokoju w domu).
Michaśka - Nie 12 Sie, 2007 15:50
No i stało się. Obejrzałam. Jednym ciągiem wszystki cztery odcinki. Cudo! Ruth Wilson i Toby Stephens świetni, piękne plenery i muzyka, no i te sceny motylkowe... Jane podoba mi się bardzo - delikatna, łagodna, a jednocześnie stanowcza, z zasadami i drzemiącymi głęboko pokładami namiętności - taka cicha woda. A do tego inteligentna i piękna (choć nie typową, rzucającą się od razu w oczy urodą). Nie znoszę bohaterek w typie bezwolnych lalek, głupitkich, cichych i słodkich, które dają sobą poniewierać na każdym kroku i jeszcze nadstawiają przysłowiowy drugi policzek. Takie dziewice - cierpiętnice. Brr. Z Jane jestem całym sercem. Co do pana Rochestera to przed obejrzeniem serialu nie wydawał mi się zbyt pociągający, a nawet wręcz przeciwnie. Ale teraz... No normalnie podziwiam Jane bo ja bym się mu pewnie w scenie łóżkowej nie oparła.
Na pewno obejrzę serial jeszcze nie raz, żeby nasycić się wszystkimi jego smaczkami. Jak na razie mogę powiedzieć, że byłam zaskoczona pierwszymi scenami filmu (pustynia itp.) oraz zszokowana drastycznymi przeżyciami Jane w dzieciństwie (mała Jane świetna i w dodatku podobna do samej siebie jako osoby dorosłej). Rozśmieszyła mnie scena ze śpiewającą po francusku Adele (ta mina Jane i zachwycona pani Fairfax prosząca o tłumaczenie ) oraz scena, o której chyba jeszcze nikt nie wspominał - kiedy następnego dnia po przyjeździe pan R. zastaje Jane w bibliotece, każe jej iść za sobą, a gdy już są w gabinecie mówi "Sit!" i wtedy Pilot siada, na co pan R. "Not you, Pilot." (oczywiście daje mu to do myślenia więc prosi Jane o wybaczenie, gdyż "przywykł do wydawania rozkazów" i stara się być grzeczniejszy: "Sit.. if you please."). Oczywiście scena po pożarze normalnie odpadłam . Bardziej niż same oświadczyny podobało mi się to, co po nich się działo. Ta scena w karocy, gdy nie pozwala mu trzymać się za rękę - miodzio. Osobiście jestem zdania, że tu nie tylko chodziło o to, że Jane trzyma się swoich zasad. Myślę, że była to też jej taka mała zemsta za wcześniejsze zachowanie Rochestera, tzn. jego drażnienie się z nią i granie na jej uczuciach.
Michaśka - Nie 12 Sie, 2007 16:08
No i ta scena po niedoszłym ślubie, kiedy Jane powoli ściąga suknię... Początek czwartej części również mnie zaskoczył. Na szczęście retrospekcje wyjaśniły wszystko - no i ta scena łóżkowa... mmm.... Za to pan Rivers - brrr - "cold fish" - nie wiem jak Jane mogła wogóle rozważać poślubienie go. Na szczęście wróciła do naszego pana R. - cudna scena - i te jej przekomarzanie się, a jego zazdrość i niepewność... No i to by było chyba na tyle po pierwszym obejrzeniu. I tak się rozpisałam... Czas wrócić do szarej (no, może szarawej) rzeczywistości.
Gunia - Nie 12 Sie, 2007 17:04
Po przeczytaniu Twoich zachwytów, Michaśko, kusi mnie, żeby znowu sobie obejrzeć serial. Chyba się skuszę w przyszłym tygodniu, bo już dawno go nie widziałam.
Michaśka - Nie 12 Sie, 2007 17:17
Guniu, mnie też kusi żeby go obejrzeć znowu, a oglądałam go zaledwie wczoraj Ale muszę wykazać silną wolę bo mój mąż mógłby tego nie zdzierżyć (i tak obejrzał ze mną wczoraj ostatnie dwie części nawet bez specjalnych narzekań, więc nie mogę przeginać).
Gunia - Nie 12 Sie, 2007 17:22
Jak obejrzałam JE pierwszy raz, to następnego dnia obejrzałam ją znowu. Ale ostatnio gdy chciałam ją obejrzeć, to odtwarzacz połknął mi płytę. Nie muszę mówić, że go natychmiast rozkręciłam, ale JE już nie obejrzałam.
asiek - Pon 13 Sie, 2007 20:40
Michaśko, dzięęęki.
| Gunia napisał/a: | | Po przeczytaniu Twoich zachwytów, Michaśko, kusi mnie, żeby znowu sobie obejrzeć serial. |
I mnie kuuusi.
A nawiązując do ulubionych scen serialu, to mnie nadal bawi reakcja Rochestera, gdy słyszy wspaniałą grę Jane na pianinie / pianino ? pianoforte ? ...nie odróżniam niestety/, a potem komentuje, "Rzeczywiście,....gra pani trochę"
Złośliwiec jeden.
Anonymous - Wto 14 Sie, 2007 21:11
mni zupelnie przypadkiem wczoraj trafila w lapki, to i uleglam impulsowi.
i teraz jestem w dole. W ramach wychodzenia ogladam Czerwoną Sonie, ale marnie mi idzie, bo film wysokich lotow nie jest, nie wiadomo ktore gorsze - Arnie czy Bridget. Ale przynajmniej cos zupelnie z innej beczki...
asiek - Wto 14 Sie, 2007 22:04
| AineNiRigani napisał/a: | | mni zupelnie przypadkiem wczoraj trafila w lapki, to i uleglam impulsowi. |
Nie może być, ...Jak to przypadki chodzą po ludziach.
Mnie się też takowy przypadek trafił, ale jakieś dwa tygodnie wstecz.
Anonymous - Wto 14 Sie, 2007 23:26
dwa tygodnie też mi się taki trafił, ale na szczescie nie popelnilam tego bledu co dzis i nie ogladnelam w calosci.
Zdecydowanie doluje mnie ten film. I ogladam go masochistycznie ... kazdy gest, kazdy usmiech, podniesiona brew - rejestruje i koduje.
Anonymous - Śro 15 Sie, 2007 12:36
Podejrzewam, ze ten dół, to konsekwencja niedotlenienia mózgu...
Serducho zamiera, dech zapiera...
P.S. A któżby inni jak Tobik? Hurt z pijackim nosem? Hinds z tą, pożal się Boże, Jane? Dalton gadający po rusku "Smatri Dżejn"? Jest tylko jedna wersja ABSO-KURNA-LUTNIE genialna. I tylko jeden pan Rochester.
Alison - Śro 15 Sie, 2007 15:01
| AineNiRigani napisał/a: | Podejrzewam, ze ten dół, to konsekwencja niedotlenienia mózgu...
Serducho zamiera, dech zapiera...
P.S. A któżby inni jak Tobik? Hurt z pijackim nosem? Hinds z tą, pożal się Boże, Jane? Dalton gadający po rusku "Smatri Dżejn"? Jest tylko jedna wersja ABSO-KURNA-LUTNIE genialna. I tylko jeden pan Rochester. |
Wszystko sie zgadza (no może broniłabym trochę Hurta ), ale dlaczego sie tym dołować? Trzeba omdlewać pozytywnie, podnosić się i znowu doprowadzać się do omdlenia. Cóż może być w życiu przyjemniejszego? Aine, ja Cie teraz w ogóle nie rozumiem. Może adres jakiejś przychodni?
Anonymous - Śro 15 Sie, 2007 15:26
Bo ja zawsze chciałam być taka jak Jane - a z wiadomych względów nie będe. A do tego jak przeczytałam książkę - chciałam takiego Rochestera. A tu ani jedno ani drugie. Same wołki zbożowe ...
Anetam - Sob 18 Sie, 2007 15:17
Dzięki Kasi (za co bardzo,bardzo,bardzo.......Jej dziękuję ) miałam okazję zobaczyć w końcu Jane Eyre w tej wersji i byłam mile zaskoczona.Co prawda nie czytałam książki,ale miałam okazję porównać razem z koleżanką inną wersję tego filmu i muszę powiedzieć,że Ruth i Tobik odegrali swoje role perfekcyjnie,byli idealnie dobrani.Już dawno na żadnym filmie nie miałam tak mieszanych uczuć.Chciałam dosłownie trzepnąć porządnie Rochestera,a innym razem przytulić albo skrzyczeć i wprost nie mogłam uwierzyć,że Jane przyjmuje to z takim spokojem kiedy mówi jej o swojej żonie (no bo w innej kwestii nie miała dużo do gadania,bo była tylko guwernantką) i dłuuuugo ją potem podziwiałam za jej dobre serce,które mimo,że doznało tyle ran od dziecka to było bardzo czułe i kochające.
Uważam,że film zasługuje na wielkie i na pewno jeszcze wiele razy do niego wrócę jak tylko znajdę wolny czas
Anonymous - Czw 20 Wrz, 2007 13:01
Jeden z moich ulubionych clipów:
http://www.youtube.com/wa...related&search=
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 13:42
Już rok cały Jane Eyre 2006 jest z nami! (no dobra, wczoraj była rocznica, ale mi się zapomniało...)
http://www.bbc.co.uk/dram..._episode1.shtml
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 14:01
Oj to w samą rocznicę, czyli wczoraj przybyła nam nowa (a nawet dwie, bo i Mama się ponoć zachwyciła ) wielbicielka filmu i Tobika w szczególnosci. Może podzieli się z nami wrażeniami jak się już dokładnie nacieszy
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 14:08
Cieszymy się (fanek nigdy zbyt wiele) i czekamy na wrażenia!
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 14:12
| otherwaymistercollins napisał/a: | Cieszymy się (fanek nigdy zbyt wiele) i czekamy na wrażenia! |
Ze mną się już podzieliła, ale nie bedę przekazywać, bo może sama się odezwie. Krzysztofie! odezwij się! (i niech Was nie zmyli nick) kobietka z niej prawdziwa i dama, nawet z urodzenia
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 14:21
Te zdjęcia tu już były, ale zawsze sobie warto odświeżyć
No i boski Tobik jako Rochester
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 14:27
Other, chyba dziś robię sobie seans, bo jak umierać to w pięknych okolicznościach przyrody oraz romantycznie Wynoszę się na wieczór do Thornfield!
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 14:34
Ja też mam dziś w planach wycieczkę do Thornfield, może się spotkamy
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 14:41
| otherwaymistercollins napisał/a: | Ja też mam dziś w planach wycieczkę do Thornfield, może się spotkamy |
Czekam przy zachodniej bramie. Będę w czarnym sweterku i zielonym szalu! I w dżinsach oszywista!
|
|
|