North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
Admete - Śro 21 Cze, 2006 11:17
Co do tego "bycia damą" i słabości pani Hale to jest w tym trochę racji. W jej obronie można chyba jednak powiedzieć, że jej ducha osłabiły zdarzenia z Fryderykiem. Mozna chyba sadzić, ze czułaby się lepiej mając syna gdzieś stosunkowo blisko. Gdyby nie jego udział w buncie i los jaki go spotkał, byłaby dużo silniejsza.
Mag - Śro 21 Cze, 2006 17:24
| Trzykrotka napisał/a: | | Hallowie byli kulturalnymi, subtelymi ludźmi i nie powiedziałabym ani słowa przeciw nim, gdyby zostali w Hellston i prowadzili ciche życie do jakiego byli predystynowani. Jest jednak dla mnie absolutnie nie do przyjęcia podejmowanie decyzji najważniejszych dla rodziny bez porozumienia się z tąże rodziną. Przeniesienie się do Milton przyniosło wszystkim cierpienie i smutek. Większość ciężaru tej decyzji spadło na - zbyt młode i zbyt delikatne - barki córki. Za to nie lubię pana Hale. Co do pani Hale - hmmmm.... Pani Thornton powiedziała o niej "kawał prawdziwej damy". Cóż. Pamiętacie prawdziwą damę literatury - Melanię Wilkes z Przemineło z wiatrem? Pozornie są podobne - delikatne, słabe, koronkowe stworzenia, jakby przeznaczone do tego, aby się nimi opiekować i o nie troszczyć. Tylko melania, przy całej swojej słabości, kruchości i elegancji była najsilniejszą kobietą jaką znam, zdolną stawić czoła wojnie, biedzie, skandalowi, śmierci. Pani Hale ogranicza się do szydełkowania i narzekania. Tego nie mogę znieść u osoby dorosłej i mającej dzieci. Rozumiem jeszcze, że zmogło ją Milton i że się poddała. Ale ona - jak wynika z książki - zachowywała sie tak samo jeszcze w Helston! Tam też jej było niedobrze. A znękanej, osiemnastoletniej w końcu Margaret musiało zawsze być dobrze, musiała być silna za całą rodzinę. |
Zgadzam się z Trzykrotką.
Pan Hale targany swoimi wątpliwościami wyrywa rodzinę z domu i rzuca na jałową ziemię Milton- radźcie sobie same!!!
Nawet nie zauważył, że mu żona więdnie (ciekawe na ile zadziałała podświadomość)
I oddaje się swoim studiom, zwalając organizację życia na Margarytkę!
a Mela jest cool!
asiek - Czw 22 Cze, 2006 00:59
Tak, sprawa przeprowadzki do Milton, przedstawiona w serialu, kładzie cień na pana Hale. Ale, czy słusznie ? W zasadzie przyczyna wyjazdu nie został wyjaśniona. W artykułach przetłumaczonych przez Gosię pojawia się wzmianka, że nam współczesnym trudno zrozumieć motywy postępowania pana Hale. Nawet scenarzystka N&S przyznała, że miała z tym problem. Z tego powodu ta kwestia została w filmie potraktowana bardzo ogólnie i ...niestety ze szkodą dla wizerunku pana Hale.
I mnie oburzyło to, że Hale podjął decyzję o wyjeździe bez zgody żony i córki. Jednak zaraz potem uświadomiłam sobie, że zdarzenie rozgrywa się w czasach, gdy kobiety nie miały wiele do powiedzenia. O istotnych sprawch rodziny decydował przecież mężczyzna. Kobiety miały być uległe i posłuszne... i takie były. Nawet Margaret ...odważna i stanowcza...podczas rozmowy z ojcem z reguły ścisza głos, spuszcza oczy i rzadko broni swych racji.
A co do relacji pomiędzy panią Hale a panem Hale, to również sądzę, że sprawa związana z Frederickiem zaważyła na tym związku. Często bywa tak, że tragedia dziecka dzieli rodziców, a nie łączy.
ewelinka - Czw 22 Cze, 2006 23:06
To prawda kobiety w tamtych czasach nie miały dużo do powiedzenia niestety Myślę,że pan Hale chciał dobrze mimo, iż nie zauważył jak źle czuje się jego żona i jak ta cała sytuacja wpływa na nią.Tu się troszeczkę dziwię bo powinien poradzić się żony to w końcu jego druga połówka a on raczej nie zastanowił się czy będzie jej tam dobrze.Myslę że to miało wpływ na pogorszenie jej stanu zdrowia.
Matylda - Nie 25 Cze, 2006 23:54
Obejrzałam sobie dzisiaj po dłuższej przerwie nasz ulubiony film
I jakie mam wrażenia??
Oczywiście nie ukrywam , że moja uwagę w dalszym ciągu skupia wyłacznie na sobie Jaś
Jaś w pierwszym odcinku dumny wyprostowany, górujący nad wszystkimi..........
A im dalej tym Jaś się bardziej pochyla , opuszcza głowę, kuli ramiona, aż pada zmęczony na biurko
Ach ciągle go uwielbiam
Alison - Nie 25 Cze, 2006 23:55
| Matylda napisał/a: | Obejrzałam sobie dzisiaj po dłuższej przerwie nasz ulubiony film
I jakie mam wrażenia??
Oczywiście nie ukrywam , że moja uwagę w dalszym ciągu skupia wyłacznie na sobie Jaś
Jaś w pierwszym odcinku dumny wyprostowany, górujący nad wszystkimi..........
A im dalej tym Jaś się bardziej pochyla , opuszcza głowę, kuli ramiona, aż pada zmęczony na biurko
Ach ciągle go uwielbiam |
Ty tu lepiej Matyśka nie odbiegaj od zasadniczego tematu
Matylda - Nie 25 Cze, 2006 23:58
Oj Matka mnie ściga
Alison - Nie 25 Cze, 2006 23:59
| Matylda napisał/a: | Oj Matka mnie ściga |
A co mam robić jak mnie wścibstwo pożera
Gosia - Pon 26 Cze, 2006 00:02
Chyba musisz ulec, ku naszej wspolnej uciesze
Alison - Pon 26 Cze, 2006 00:04
| Gosia napisał/a: | Chyba musisz ulec, ku naszej wspolnej uciesze |
Oj Gosia, no co Ty.. Nic nam nie powie jak sie z niej będziemy smiać. Ja swoim matczynym sercem wyczuwam, że to jakaś grubsza sprawa. I calkiem poważna?
Matylda - Pon 26 Cze, 2006 00:07
Ja chyba coś nierozważnie napisałam
zapominając dziewczyny o Waszej ponadprzeciętnej wyobraźni
Wystarczy rzucić hasło, a od razu są wiersze , fanfiki i rozkładanie wszystkiego na części pierwsze
I za to Was tak lubię
Gosia - Pon 26 Cze, 2006 00:07
Ja nie mialam na mysli uciechy w sensie smiania sie!
Nigdy w zyciu!
Chodzilo o to ze Mati mam nadzieje podzieli sie z nami wreszcie swoimi przemysleniami
Alison - Pon 26 Cze, 2006 00:11
| Gosia napisał/a: | Ja nie mialam na mysli uciechy w sensie smiania sie!
Nigdy w zyciu!
Chodzilo o to ze Mati mam nadzieje podzieli sie z nami wreszcie swoimi przemysleniami |
No juz lepiej, ale i tak już Ją spłoszyłaś. Widzisz jak sie raczkiem wycofuje, ze niby tak tylko palnęła, ze ktos jej w lodziarni mignął, a przed lodziarnią był zaparkowany biały koń, a my od razu z tego robimy wielka historie miłosną. Gosia, Ty w ogóle wyczucia nie masz. teraz to już to już ani kropelki z tej farby nie popuści jak ją znam
Gosia - Pon 26 Cze, 2006 00:12
Eeeeeee, ze to niby moja wina ? :cry: :cry: :cry:
Przepraszam i o wybaczenie unizenie prosze ..
Alison - Pon 26 Cze, 2006 00:15
| Gosia napisał/a: | Eeeeeee, ze to niby moja wina ? :cry: :cry: :cry:
Przepraszam i o wybaczenie unizenie prosze .. |
Za późno kochana, za poźno. Mati juz teraz będzie sie naszą chorą wyobraznia wymigiwać buuu :cry: a ja tak miałam ochote na jakoms piemknom historiem plażowom :sad: :sad:
Matylda - Pon 26 Cze, 2006 00:19
| Gosia napisał/a: | Eeeeeee, ze to niby moja wina ? :cry: :cry: :cry:
Przepraszam i o wybaczenie unizenie prosze .. |
To jest moja wina
Tym razem ja swoimi paluszkami wystukałam o kilka słów za dużo na klawiaturze( ach te niesforne paluszki=paluchy).Chyba dostałam dawkę uderzeniową jodu i mi zaszkodziło.
Ale motyw z lodziarnią bardzo m sie podoba.
Gosia - Pon 26 Cze, 2006 00:21
To chyba jednak moja wina :cry: :cry: :cry: :cry:
I tak juz zostane dopoki Mati wszystkiego nie opowie :cry: :cry:
no wszystko byc nie musi... moze byc kapeczka, rabek uchylony ...
Alison - Pon 26 Cze, 2006 00:22
No to go może rozwiń troche co, ten motyw lodowy? Nie musi być prawda, tylko nas tak nie zostawiaj o glodzie i chłodzie... :cry:
Matylda - Pon 26 Cze, 2006 00:23
A teraz mnie zabijecie, bo tak naprawdę to nie ma co opowiadać
Jestem tchórzem i wole wieść monotonne, nudne życie :sad:
Gosia - Pon 26 Cze, 2006 00:25
Takie zycie tez ma swoj urok, choc mija sie okazje ..
cos o tym wiem ....
ale moze cos jeszcze ... bo placze dalej :cry: :cry:
Alison - Pon 26 Cze, 2006 00:26
JEZUS, TO WYMYŚL COŚ!!!! Tak też troszke dla siebie, zeby Ci nie było żal, że stchórzyłaś...
Matylda - Pon 26 Cze, 2006 00:27
...no nie ukrywam , że troche mnie ta sprawa połechtała, że jeszcze można tak na mnie popatrzeć........
Alison - Pon 26 Cze, 2006 00:28
Wiesz co Mati, przez noc cos pokombinuj, a rano załóż wąteczek i fruu. OK. Ja jestem cierpliwa, poczekam
Gosia - Pon 26 Cze, 2006 00:28
Jak Thornton na Margarytke ?
Matylda - Pon 26 Cze, 2006 00:29
Z tym wymyslaniem to jest niebezpiecznie , bo z czasem można nie rozróżniać fikcji od rzeczywistości. Można sie wtedy pogubić i zaplątać
|
|
|