Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
malmik - Sob 05 Lip, 2008 17:51
Już obejrzałam
damamama - Pią 22 Sie, 2008 14:10
Wtrącę swoje trzy grosze. Jestem w trakcie oglądania tej wersji. Uczucia mam mieszane. Jedną zaletę ma ten film (zatrzymałam się na Rosings) wykorzystuje dialogi z książki których nie było w wersji 1995. Na razie to jedyna zaleta. Dużo rzeczy razi:
- Pani Bennett machająca nóżkami na balu w Meryton
- Carolina w sukience na ramiączkach
- Darcy czytający gazetę przy stole w obecności Caroliny
- od samego początku wiadomo, że Darcy i Elizabeth nie są dumni i uprzedzeni
- w Collinsie można bez problemu się zakochać
Pomijam wspominane tu już wielokrotnie fatalne obejście Longbourn, niechlujne ubrania i uczesania włosów. Na temat gry na razie się nie wypowiadam, zaczekam z oceną do czasu gdy zobaczę cały film.
Alicja - Pią 22 Sie, 2008 19:19
ja niestety tydzień temu raz jeszcze obejrzałam w nadziei, że może się przekonam. Powiem tylko - duma i uprzedzenie w wersji amerykańskiej mnie smuci. Damama ma rację jeśli idzie o stroje, brud, dodałabym świnie i kury w obejściu i domu Nie przekonam się do Keiry jako Elizabeth, matka Elizabeth wiecznie potargana, a ojciec nieogolony i pijący. Nawet Mr Collins jest dla mnie bardziej przekonujący w DiU95 w zachwytach nad swoją dobrodziejką. Nie mogę się powstrzymać też od porównywania tańców w tej wersji z potańcówkami country, nie widzę tu żadnej dystyngowanej damy podczas tańca ani emocji z delikatnego dotyku partnera tylko panny wywijające aż miło.
Może tylko inny Darcy... ale cóż poradzę, że Colin ma u mnie fory?
Duma i Uprzedzenie '95 jest dłuższa, ale też lepiej smakuje.
Admete - Pią 22 Sie, 2008 22:06
Mnie sie akurat ta wiejska potańcówka podoba. Tak mi się wydaje, że to może byc bliższe ówczesnej rzeczywistości niż nam sie wydaje Ludzie byli zawsze tylko ludźmi. Jednak chyba nie o to w ekranizacjach Austen chodzi. Możemy mieć tłuste, przylizane włosy w naszym rzeczywistym świecie, ale w tamtym, fikcyjnym chcemy, żeby heroina była naprawdę ładna, a nie cierpiała na przewlekły bad hair day ;-) W tej ekranizacji są dobre rzeczy - muzyka, zdjęcia, dobór lokalizacji, świetna pani Bennet, odmłodzona obsada. Niestety inne rzeczy - o których już wielokrotnie pisano - zepsuły całość. Co im szkodziło dać Keirze perukę ( zrobiono to w DiU 1995 ), jeśli fryzjer nie potrafił niczego sensownego zrobić z jej naturalnych włosów. Dlaczego na miłość Bożą ubierano ją w większości w worki pokutne i nie kazano jej założyć lepszego biustonosza, to w koncu nic takiego! ( Zanim sie ktoś oburzy - to jest film, a więc fikcja, charakteryzatorzy czy kostiumolodzy mają wręcz obowiązek nas oszukiwać ). To w kwestiach drobnych. Inne niestety wymagałyby zmian w podejściu do poszczególnych ról.
nicol81 - Pią 22 Sie, 2008 22:21
| Admete napisał/a: | | odmłodzona obsada |
Jak to odmłodzona? Bohaterowie są albo wyjątkowo w wieku aktorów (Lizzy, Bingley) albo zazwyczaj nieco starsi.
Admete - Pią 22 Sie, 2008 22:26
Nicol w stosunku do wersji 1995, nie w stosunku do książki I chodziło o siostry Bennet. Taki skrót myślowy. Zapomniałam, że Ty lubisz dokładność
nicol81 - Pią 22 Sie, 2008 22:33
No, w wersji z 1995 to nieźle przegięli z wiekiem Bennetówiem- tylko Kitty była w miarę...
Admete - Pią 22 Sie, 2008 22:51
Kolejny raz okazuje się jednak, że w kinie liczy się nie tylko wiek aktora, ale też coś więcej. Ja się nie wściekam, gdy aktorzy są starsi niż ich pierwowzory książkowe, pod warunkiem, że nie ma ewidentnych przegięć. Wolę, by postac była lepiej zagrana, co często jest możliwe dzieki temu, że aktor ma pewne doświadczenie zawodowe czy nawet życiowe. Oczywiście są aktorzy obdarzeni szczególnym talentem w bardzo młodym wieku, ale to raczej wyjątki.
Trzykrotka - Sob 23 Sie, 2008 00:40
No i właśnie tutaj odmłodzenie obsady było niedźwiedzią przysługą jeśli chodzi o postacie Lidii i Kitty. Te panienki nawet tego, co im dano, nie potrafiły wykonać, kończąc role na piskach, podskokach i chichocie.
Alicja - Sob 23 Sie, 2008 21:00
pomimo wszysto razi mnie błoto wchodzące prawie do domu razem ze zwierzakami, rozczochrane włosy ( z tego co wiem może ich nie myto, ale przynajmniej trefiono sobie loczki aż do przypalania głowy), panna w koszuli nocnej spotykająca się z dżentelmenem też chyba była nie na miejscu w tamtych czasach, nie wspomnę, że bez przestrzegania konwenansów kawaler włazi jej do sypialni, bo musi dać list. Za coś takiego rozjuszona rodzina miała prawa żądać oświadczyn.
Nie czepiam się gry aktorskiej, bo nie jestem obiektywna jeśli idzie o tę wersję Przyznaję szczerze, że DiU95 jest dla mnie odskocznią od rzeczywistości i miałam nadzieję, że ta nowsza również będzie dobra.
Nic na to nie poradzę, że szczegóły może przesłaniają mi obraz i nie mogę się przełamać. W straszej wersji nawet pani Bennet z waporami była dobra, choć ta tutaj też jest dobra, tyle, że inna. Byłaby lepsza, gdyby ją uczesali. A tak zamiast patrzeć na jej grę to gapię się bezwstydnie na włosy, a reszta umyka.
damamama - Sob 23 Sie, 2008 22:25
Obejrzałam do końca. Jeszcze jedna rzecz mi się nie podobała. Pierwsze oświadczyny i nie chodzi tu o scenerię. W tych oświadczynach Keira zagrała tak jakby chciała powiedzieć: Ja cię kocham a Ty zrobiłeś mi taką przykrość, jak mogłeś. Dopiero pod koniec pokazała, że go nie lubi i utwierdził ją w tym przekonaniu aroganciki oświadczynami. Scena z listem od Jane też nie była zgodna z duchem tamtego czasu, nie wydaje mi się aby tak swobodnie o tym mówiła przy Darcy'm i wujostwie. Zgadzam się, że komuś kto dopiero zaczyna przygodę z DiU film może się podobać. Mnie to osobiście razi, na tej samej zasadzie nie lubię filmu o "Ani z Zielonego Wzgórza". Za dobrze znam książkę.
Anonymous - Nie 24 Sie, 2008 09:37
Po zakochaniu w DiU 95 oglądnę może dziś dla kontrastu tą wersję. Ale już teraz nawet u mnie byłoby nie do pomyślenia aby trzoda chlewna biegała do domu i nawet ja nie biegam po okolicznych łąkach w koszuli nocnej a mamy już przecież XXI wiek i upadek obyczajów. Obaczym obaczym czy będę umiała się przyznać do mylnych pierwszych wrażeń.
Harry_the_Cat - Nie 24 Sie, 2008 11:32
Ponieważ tak strasznie tu jedziecie po tym filmie, to ja tylko delikatnie przypomnę (bo juz o tym pisałam nie raz), że niektórzy lubią ten film. Tak, tak, jestem świadoma wszystkich wad, DiU1995 znam od ponad 10 lat (u nas w TV chyba leciała w 1997), ale i tak oglądam 2005 z dużą przyjemnością (do momentu drugich oświadczyń .
Admete - Nie 24 Sie, 2008 13:09
Harry ja go obejrzałam drugi raz i wiele rzeczy mi się w nim podobało ( piękne, zdjęcia i muzyka ). Chyba dlatego się czepiam, że ta wersja mogłaby być doskonała. Jeśli chodzi o RiR to lubię film i serial. Oba są świetne w swoich kategoriach jako film kinowy i produkcja telewizyjna. Miło by było powiedzieć to samo o DiU. Nasze narzekania są po części spowodowane zawiedzioną miłością
nicol81 - Nie 24 Sie, 2008 14:26
| lady_kasiek napisał/a: | | Ale już teraz nawet u mnie byłoby nie do pomyślenia aby trzoda chlewna biegała do domu |
Jaka trzoda chlewna pod domu?
| Harry_the_Cat napisał/a: | | DiU1995 znam od ponad 10 lat |
Zresztą DiU1995 też ma wady.
| Admete napisał/a: | | Chyba dlatego się czepiam, że ta wersja mogłaby byc dokonała. |
Nie ma wersji doskonałych A tak na serio, to przede wszystkim należało zacząć od przedłużenia o pół godziny...
Mnie najbardziej przeszkadzał brak dzieci Gardinerów- wówczas mogliby zostawić Bennetównom spadek.
Anonymous - Nie 24 Sie, 2008 14:36
| nicol81 napisał/a: | | Jaka trzoda chlewna pod domu? |
w sensie ten prosiaczek
Gosia - Nie 24 Sie, 2008 15:37
Ten słynny prosiaczek mnie osłabił
malmik - Nie 24 Sie, 2008 15:39
| Harry_the_Cat napisał/a: | | że niektórzy lubią ten film. |
ciągle nad tym boleję w twoim przypadku........
Alicja - Nie 24 Sie, 2008 17:02
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Ponieważ tak strasznie tu jedziecie po tym filmie, to ja tylko delikatnie przypomnę (bo juz o tym pisałam nie raz), że niektórzy lubią ten film. |
i bardzo dobrze, dlatego wymiana poglądów jest tak ciekawa. To tak jak z wielbicielami herbaty i kawy, każdy ma swoje argumenty
| Admete napisał/a: | | Nasze narzekania są po części spowodowane zawiedzioną miłością |
mnie też o to tylko chodziło
| lady_kasiek napisał/a: | | w sensie ten prosiaczek |
nawet nie prosiaczek, ale cała ogromna maciora
Anonymous - Nie 24 Sie, 2008 17:11
a mi się wydaje, ze to był świniak przed wykastrowaniem(dlatego pan benet obiecywał, że nie będzie bolało)
Alicja - Nie 24 Sie, 2008 17:34
znaczy się - ten wieprzek? a co tam obejrzę jeszcze 10 razy, to sie przekonam
Tamara - Wto 26 Sie, 2008 17:22
I drób!!! Też ganiał po obejściu .
Nie żebym miała coś przeciw drobiowi jako takiemu , tylko akurat w tym miejscu
Anonymous - Wto 26 Sie, 2008 19:30
ale w "Nad Niemnem" ten drób też fruwał po chaupce. I to czyjej!
Alicja - Wto 26 Sie, 2008 20:56
och, bo my Polacy to jesteśmy we wszystkim najlepsi
nicol81 - Wto 26 Sie, 2008 21:13
| Tamara napisał/a: | I drób!!! Też ganiał po obejściu .
Nie żebym miała coś przeciw drobiowi jako takiemu , tylko akurat w tym miejscu |
Co dziwnego w kurach na podwórku?
|
|
|