Ekranizacje - Mansfield Park (2007)
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 18:35
zgadzam się panna Crawford jest w sam raz reszta - cóż .... chyba najbardziej rozczarowuje Fanny no i ciocie ... za młode i jakieś mimo wszystko za miłe
Marija - Nie 22 Kwi, 2007 19:12
| QaHa napisał/a: | | zgadzam się panna Crawford jest w sam raz reszta - cóż .... chyba najbardziej rozczarowuje Fanny no i ciocie ... za młode i jakieś mimo wszystko za miłe | O, właśnie, są za miłe!!! Ciotka Norris nie wygląda na zrzędliwą, bezdzietną pastorową .
Anonymous - Nie 22 Kwi, 2007 19:44
Właśnie mi ciotki też nie pasowały. lady Bertram za nergiczna jest. No i Pani Norris na tą Rozemy to nóż w kieszeni mi się otwierał
Anetam - Czw 26 Kwi, 2007 16:24
Jeszcze nie czytałam książki Mansfield Park,ale już dzisiaj ją zamówiłam i będę szybko nadrabiała zaległości .Ta ekranizacja za bardzo mi się nie podobała,bardziej jednak wolę tą starszą z Francess,no ale teraz będę miała okazję porównać,która z nich jest bliższa książce.
Pozdrawiam
Trzykrotka - Pią 27 Kwi, 2007 15:23
Niestey, obie są dalekie od oryginału, ale w serialu lady Bertram przynajmniej się nie narkotyzuje, czego nie oszczędziła jej pani Rozema. I wuj Bertram jest po prostu niesympatyczny, a nie ma na sumieniu katowania niewolników. Za to Fanny serialowa nie wie, do czego służy grzebień. Obie Fanny znają na równi zalety noszenia głebokich dekoltów.
Anetam - Pią 27 Kwi, 2007 15:53
| Trzykrotka napisał/a: | | Niestey, obie są dalekie od oryginału, ale w serialu lady Bertram przynajmniej się nie narkotyzuje, czego nie oszczędziła jej pani Rozema. I wuj Bertram jest po prostu niesympatyczny, a nie ma na sumieniu katowania niewolników. Za to Fanny serialowa nie wie, do czego służy grzebień. Obie Fanny znają na równi zalety noszenia głebokich dekoltów. |
No to może w takim razie książka będzie lepsza od tych ekranizacji
Ulka - Pią 27 Kwi, 2007 16:40
| Anetam napisał/a: | No to może w takim razie książka będzie lepsza od tych ekranizacji |
Mówimy stanowcze TAK książce
Anonymous - Sob 28 Kwi, 2007 10:09
Ja wczoraj w ramach świętowania z okazji zakończenia mojej nauki szkolnej obejrzałam za jednym zamachem cały Jane Austen Season i postaram się moje odczucia jakoś wyrazić .
Mansfield (od którego zaczęłam oglądać) nie podobał mi się, znudził mnie przede wszystkim. Wygląd Fanny mi nie przeszkadzał, ale nie będę oryginalna mówiąc, że Fanny za dużo biegała, za dużo się śmiała, jak na osobę nieśmiałą była zbyt spontaniczna, no i miała okropną fryzurę, co miało chyba pokazać jej niższą pozycję społeczną, ale co w połączeniu z zachowaniem pokazało, że jest zwykłą prostaczką... Inni aktorzy mi się podobali, Edmund był fajny, Mary Crawford też. Lady Bertram była jakaś za bardzo ożywiona, inaczej ją sobie wyobrażałam, a pani Norris nie budziła we mnie takiej antypatii jak książkowa .
Dla mnie film miał przede wszystkim kiepski scenariusz, zmian w stosunku do fabuły po prostu nie rozumiałam, czemu piknik zamiast balu, czemu to Bertramowie pojechali do rodziców Fanny. Dziwnie jakoś. No i czemu na końcu tańczyli walca?
A, i na końcu zabawne było nagłe olśnienie Edmunda, że kocha Fanny. Fanny poradziła lady Bertram, że czerwona nitka będzie lepsza, a Edmund sobie uświadomił, że ją kocha. Chyba gorzej nie mogli tego nakręcić
Musimy jeszcze poczekać na dobrą ekranizację .
przecinek - Pią 04 Maj, 2007 21:50
„Mansfield Park” to był drugi film z serii wyprodukowanej przez ITV, który obejrzałam. Na głowę bije wydziwnioną wersję z 1999 roku i toporny serial z 1983. Świetnie się bawiłam oglądając ten film. Wreszcie prawdziwe postacie, tętniące życiem, pełne emocji i namiętności. Piękne zdjęcia, zarówno wnętrza jak i ogrody. Fanny może trochę za bardzo rozbrykana i roześmiana, ale jak w takich okolicznościach przyrody nie być szczęśliwą i nie okazywać tego? Jak zobaczyłam Declana jako sir Bertrama to aż pisnęłam z radości, może trochę przygrubawy i lata już nie te, ale jak miło go widzieć znów na ekranie. Wyśmienite postacie negatywne, ciekawe jak Fanny mogła się oprzeć takiemu Henrykowi, nie dziwie się, że Maria z nim uciekła. Mary Crawford to piękna, inteligentna, a zarazem zimna i wyrachowana kobieta, może nawet trochę za bardzo, aż się dziwiłam, że nie przejrzeli od razu jej zamiarów. Słabo przedstawiona niestety ciotka Norris, a sama lady Bertram za bardzo „obecna i przytomna”, ale to pewnie wynikało z konieczności wpasowania powieści w 1,5 godziny filmu. Bardzo lubię moment, kiedy Edmund uświadamia sobie, co czuje do Fanny, w chwili, gdy ona haftuje, tak długo i pięknie na nią patrzy. W sumie bardzo udana ekranizacja, niezbyt wierna, ale za to jakże urocza, będę ją traktować tak jak „Emmę” z Paltrow dla polepszenia nastroju. Nie czytałam wcześniej Waszych opinii, ale mam nadzieję, że film podobał się Wam tak samo jak mnie.
Anonymous - Sob 05 Maj, 2007 10:06
| przecinek napisał/a: | | Na głowę bije wydziwnioną wersję z 1999 roku |
A dla mnie stoją na równi. Gdy oglądałam '07, to uznałam, że lepsza od tamtej na pewno, ale później włączyłam '99, uznałam, że może to ta jednak lepsza...
Ja przede wszystkim trochę inaczej patrzę na książkę, więc ekranizacja pokazująca głównie uczucie Fanny do Edmunda to trochę za mało.
Mag - Pią 11 Maj, 2007 15:09
Obejrzałam "MP 2007" i nie jestem zachwycona- za dużomankamentów różnych które psują całość-
Fanny jakaś taka rozbrykana, zębata i rozczochrana
Edmund-brzyyydal
Podobało mi się rodzeństwo Mary i Henry (on powinien byc brzydszy- ten aktor powinien grac Edmunda, a tamten Henrego)
Dlaczego Fanny była wmieszana w przedstawienie?
Bardzo podobał mi się sir Bertram-na prawdę jestem pod wrażeniem, natomiast lady B-taka jakaś mądra i przenikliwa-zupełnie zmienili postać ??:
Nie wykorzystano tez w pełni ciotki Norris i tego też żal.
Z tych 3 ekranizacji z 2007 ta podoba mi sie najmniej
achata - Pią 11 Maj, 2007 17:40
| Mag napisał/a: | Obejrzałam "MP 2007" i nie jestem zachwycona- za dużomankamentów różnych które psują całość-
Fanny jakaś taka rozbrykana, zębata i rozczochrana
Edmund-brzyyydal
Podobało mi się rodzeństwo Mary i Henry (on powinien byc brzydszy- ten aktor powinien grac Edmunda, a tamten Henrego)
Dlaczego Fanny była wmieszana w przedstawienie?
Bardzo podobał mi się sir Bertram-na prawdę jestem pod wrażeniem, natomiast lady B-taka jakaś mądra i przenikliwa-zupełnie zmienili postać ??:
Nie wykorzystano tez w pełni ciotki Norris i tego też żal.
Z tych 3 ekranizacji z 2007 ta podoba mi sie najmniej |
A mnie po drugim obejrzeniu podoba się coraz bardziej. DO Fanny już przywykłam. podoba mi się rytm tego filmu- spokojny i pogodny. Mam tak jak Trzykrotka- nieważne czy to film dokładnie wierny Austen. bardzo dobrze mi się go ogladało i nawet lubię te drobne zmiany.
Może to efekt maja. W Mansfield Park 2007 bardzo dużo jest tej zieleni i radości.
Alison - Pią 11 Maj, 2007 17:44
| Mag napisał/a: | Obejrzałam "MP 2007" i nie jestem zachwycona- za dużomankamentów różnych które psują całość-
Fanny jakaś taka rozbrykana, zębata i rozczochrana
Edmund-brzyyydal
|
Jaki Brzydal!!!??? Oczy cudne, jak z czarnego aksamitu i głos! Co Ty Magaś, zaćmienie księżyca przeżywasz czy co?
Harry_the_Cat - Pią 11 Maj, 2007 17:54
Ja to myślę, że on Fanny brylantynę podebrał całą....
Alison - Pią 11 Maj, 2007 18:03
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Ja to myślę, że on Fanny brylantynę podebrał całą.... |
A Fanny w ogóle taką posiadowywała? Na tym jej sianie nie znać. A on sie może trochę z emocji pocił odgłownie, a w ogóle to mi się bardzo podobał i nie dam złego słowa o tym Edmundzie powiedzieć. Bo on w pokoiku wieczorem tez specyficznie mówi "of course", co mnie jakoś wyjątkowo w pikawę bodzie. Chociaz bardziej Tobikowe i Rupercikowe...
Harry_the_Cat - Pią 11 Maj, 2007 18:07
| Alison napisał/a: | | A Fanny w ogóle taką posiadowywała? Na tym jej sianie nie znać |
No nie miała, bo jej całą podwędził.
Alison - Pią 11 Maj, 2007 19:18
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | | A Fanny w ogóle taką posiadowywała? Na tym jej sianie nie znać |
No nie miała, bo jej całą podwędził. |
Aaa to takie buty no może nie chciał się do niej upodabniać. Pastorowi nie wypada mieć szopy jak Jimmy Hendrix
Gunia - Sob 12 Maj, 2007 19:41
Ja wczoraj obejrzałam raz, dzisiaj drugi i dorosłam do podzielenia się wrażeniami.
Podobał mi się Edmund (jego oczy.... i ten nos... ), Mary była dość dobrze zagrana i to chyba wszystko.
Nie podoba mi się sir Thomas, aparycja tego aktora kłóci się z moim wyobrażeniem o tej postaci, Fanny przypomina żabę, co zauważyli nawet przygodni współoglądacze filmy, Maria z tymi kłaczkami po bokach wyglądała jak kosmita, Julii nie ma prawie wcale, Tom obleśny, Henry straszny, dopiero teraz zrozumiałam, że ten z 1999 r. to ideał, ciotka Norris podobnie, lady Bertram niezgodna z książką, wielu istotnych wątków i postaci nie ma. Budżet musiał być bardzo źle rozdysponowany, skoro tak uproszczono fabułę i tak ograniczono lokacje. Wchodzenie do pokoju damy, kiedy ona jest już w trakcie wieczornej toalety, walc na trawie i piknik to jakiś dowcip. Podobnie krzyżyk i te wyścigi pod stołem. Fanny biega, skacze, prędzej z niej by była dziewczyna Tarzana niż dama. Zgodziła się na udział w sztuce? Kolejny żart.
Bardzo mi się nie podoba okrojenie postaci pani Norris, wycięcie wycieczki do Rushwortha i wyjazdu Fanny do rodziny. Kiedy wszyscy wyjechali, miałam wrażenie, że Fanny wrzaśnie zaraz "WOLNA CHATA!" i urządzi imprezę.
A teraz, skoro ponarzekałam, przyznam, że mimo wszystko film mi się dość podobał. Niezbyt wierny powieści i epoce, niezbyt wysokich lotów, ale przyjemny. Kiedy się specjalnie nie myśli o książce, można oglądać z przyjemnością.
Trzykrotka - Sob 12 Maj, 2007 23:05
A ja mam za sobą noc i pół dnia z nowymi serialami. Obejrzałyśmy wszystkie trzy, z małą przerwą na sen i posiłek. Moja przyjaciółką widziała je po raz pierwszy, ja po raz pierwszy w dobrej kopii i z polskimi napisami (Ali, genialne ).
Żaden z seriali nie jest rażąco zły i każdy ogląda sie z przyjemnością, jedna tak w masie wychodzą pewne sprawy. Mansfiled Park zestawiony z Opactwem i Perwswazjami prezentuje się najgorzej. To, ze jest dość statyczny, to może być cecha tekstu. Ale już cechą obrazu jest to, ze początkowo Gosia miała problemy z identyfikacją osób i odróżnieniem cioci Norris od lady Bertram, Toma od Henry'ego, Mary od Marii, Marii od Julii. Tylko Fanny wyróżniała się z tłumu, ale akurat w nie najlepszy sposób.
Ale nawet Mansfield Park oglądało się milo, o czym świadczy fakt, ze nie przerwałyśmy maratonu i zakończyły oglądanie - krytykując co prawda, ale bez odrazy :grin:
Anonymous - Nie 13 Maj, 2007 14:14
| Gunia napisał/a: | | Budżet musiał być bardzo źle rozdysponowany |
Chyba był, bo z tego co zrozumiałam z Behind the scenes z kostiumów najdroższa była ślubna suknia Fanny, na którą i tak w zasadzie nie zwróciłam uwagi, bo była po prostu zwykłą suknią ślubną .
bezpaznokcianka - Pon 14 Maj, 2007 18:51
a na oryginalnym DVD nie ma żadnych dodatków... co za masakra
Gunia - Nie 24 Cze, 2007 18:04
Hmmm. Wczoraj oglądam horror z tym D'Arcym grającym Toma i muszę stwierdzić, że to facet całkiem do rzeczy. Chyba sobie dziś "MP" powtórzę, żeby na niego popatrzeć.
RaczejRozwazna - Pon 29 Paź, 2007 20:03
dziewczyny skąd wy macie ten Austenseason! lecialo cos w kinach??? W wypożyczalniach tego nie ma... jakiś namiar, please, bo jestem w listopadowym nastroju - chce ladne filmy!!! O milosci! Kostiumowe!!! A becoming jane znam juz na pamiec...
Anonymous - Pon 29 Paź, 2007 23:04
Mansfield Park nie jest do końca łądnym filmem
bezpaznokcianka - Wto 30 Paź, 2007 00:07
i w Polsce raczej niedostępnym. Zwłaszcza w wypożyczalniach...
|
|
|