To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - The Moth (Ćma)

Anonymous - Pią 09 Mar, 2007 17:20

mniam !!
Nie dośc że Gitka ma chwile słabości, to Monika serwuje ciacha !!

Gosia - Pią 09 Mar, 2007 18:09

Ile czytania! Dzieki Moniko! :D
Gitka - Pią 09 Mar, 2007 18:14

Dbasz o Nas Moniko :thud:
Słabość dalej mnie trzyma :wink:

Anonymous - Pią 09 Mar, 2007 19:37

Ach, jaki rozczochrany !!!!
Monika - Sob 10 Mar, 2007 23:37

Rozczochrany, że aż miło :grin: A jaka urocza zmarszczka na czole :oops:

Odwróciła głowę słysząc wchodzącą Agnes, zaczęła mówić, nim tamta zamknęła za sobą drzwi, ‘Widzę, że masz pełne ręce roboty. Zatrudniłaś więcej służby?’
‘Nie, mamy tych samych ludzi co zwykle. Jak się masz, lady Emily?’
‘Och, mam się tak jak wyglądam, jak przez ostatnie dwadzieścia lat i pewnie nic się nie zmieni przez kolejne dwadzieścia. Wydałam już dyspozycje co do mojego pogrzebu, mam być pochowana ze wszystkimi moimi ubraniami
’. Na jej twarzy ukazało się coś na kształt uśmiechu. W końcu, lustrując wzrokiem Agnes, od góry do dołu, zapytała, ‘Cóż takiego porabiałaś? Nie wyglądasz dobrze’.
‘Pracowałam w ogrodzie. Powiększamy warzywny ogród’.
‘No, no! ogrodnictwo. Mogło być gorzej. Ale całkiem sobie zniszczysz dłonie i będziesz mieć problemy z kręgosłupem, i na co to wszystko? Jednoroczne rośliny i tak zgniją, a na pozostałe będziesz musiała czekać lata i tylko kilkoro ludzi będzie żyło na tyle, by się nimi nacieszyć. Mam u siebie aleję drzew, którą zasadził mój prapradziadek. I jaki miał z nich pożytek, pytam się? To zwykłe marnotrawstwo; czasem się zastanawiam, po co żyjemy? Na chwałę Pana, jak często mawia nasz pastor. Cóż za cholerne nonsensy. Chwała Boga, też coś. Będziemy mieć duże szczęście, jeśli któreś z nas Go ujrzy, takie jest moje zdanie. Szczęśliwi ci z nas, którzy w ogóle dożyją przyszłego roku. Zdajesz sobie z tego sprawę, dziewczyno?

Agnes uśmiechnęła się delikatnie, mówiąc, ‘Spodziewasz się jakiejś zarazy, lady Emily?
Nie, dziewczyno, nie spodziewam się zarazy, chodzi mi o wojnę. Większość naszego społeczeństwa jest uśpiona, nie widzą tego, co nadciąga. Austro-Węgry i Serbia podchodzą sobie do gardła. Wspomnisz moje słowa, niedługo nastąpi wybuch. A kto odbezpieczy ten granat? Cesarz, oczywiście. Spędziłam za granicą połowę mojego życia, więc wiem dobrze, o czym mówię. Nigdy nie lubiłam Francuzów, jak każdy rozsądny Anglik, więcej wspólnego mamy z Niemcami. Kiedy sobie coś zaplanują, spełnią to, tacy są Niemcy. Tylko Asquith i sir Edward Grey mogą nas z tego wyciągnąć. Ten mężczyzna robi, co może, ale Cesarz… Są tacy, którzy życzą mu tego, co stało się w zeszłym miesiącu z biednym Arcyksięciem Franciszkiem Ferdynandem. Haniebne, po prostu haniebne. Mówię ci dziewczyno, to będzie cud, jeśli dożyjemy przyszłego roku. Moja uwaga na temat kolejnych dwudziestu lat pewnie była trochę na wyrost, wcale nie uśmiecha mi się aż tyle żyć. Ale myślę, że jakoś muszę to ciągnąć dalej, tak długo jak długo muszę spełniać swoje powinności, i właśnie dlatego tu jestem dzisiaj. Upiekę dwie pieczenie przy jednym stole. Jadę do zamku… Ravensworth. Nie byłaś tam od dawna, prawda? Nie, nie, na pewno nie. Twoja matka była tam częstym gościem. Była prawdziwą damą, nigdy o tym nie zapominaj. Słyszysz?’
‘Tak, lady Emily, słyszę
’. Stanowczym tonem odpowiedziała Agnes. Coś nadciągało. Nie bardzo wiedziała co, lecz kiedy ktoś taki jak lady Emily mówi o swych obowiązkach, wiedziała, że nie będzie to nic przyjemnego. I oto znowu mówiła o obowiązku.
Mamy swoje powinności. My, cała klasa wyższa mamy do spełnienia cel, naszym przeznaczeniem jest dawanie innym przykładu. Możemy nie mieć pieniędzy, tak jak to jest w przypadku twojej rodziny, lecz nic nie odbierze ci twego urodzenia. Twój ojciec był słabym człowiekiem, lecz jego korzenie były całkiem przyzwoite, zapewne fabrykanckie, lecz skądś trzeba było zdobyć pieniądze. I wszyscy my, którzy możemy pozwolić sobie na służbę, jesteśmy odpowiedzialni. Nie tylko ci z licznym personelem, każdy, kto posiada służbę jest wobec niej odpowiedzialny, opiera się to w dużej mierze na tym, że znają swoje miejsce. Nadążasz?
Pochyliła się w stronę Agnes. Machała głową tak mocno, że wydawało się, że jej wysoki kapelusz, usadowiony na górze białych włosów, obsunie się na czoło. Lecz niecierpliwym ruchem głowy skierowała go na powrót na dawne miejsce; dokończywszy, ‘O, tak, tak panienko, wiem że mnie rozumiesz. Widzę po twojej twarzy’.
...

Gitka - Nie 11 Mar, 2007 10:51

Dbasz o Nas Moniko, że aż miło :kwiatek:
Alison - Nie 11 Mar, 2007 11:12

Mamy dobrze z tą naszą tłumaczką, tyle ciasta, w dodatku przy takiej pięknej wiosennej niedzieli, humor od razu człowiekowi skacze jak zielona żabka :wink:
:kwiatek:

Mag - Nie 11 Mar, 2007 15:24

Dzięki Moniko :hello:

Gitko możesz się nie powstrzymywać? :wink:

Monika - Nie 18 Mar, 2007 14:20


...

Agnes poczuła się słabo. Cel wizyty ciotki był teraz jasny, zapragnęła wstać i szybko wybiec stąd, ukryć twarz i zatkać uszy przed tym, co miało nastąpić.
Przechodząc do meritum sprawy’ – lady Emily wyprostowała się, wyciągając swój spiczasty podbródek na grubej, pełnej fałd szyi – ‘spotykam kobiety z naszej klasy. Słyszałam o wielu skandalach i zawsze lubiłam te małe ploteczki. Mamy swoje wolności, popełniamy niedyskrecje, możemy sobie na wiele pozwolić, na bardzo wiele, lecz są granice klasowe, których nigdy nie przekraczamy. Jeśli ktoś jest na tyle głupi by zdradzić własną tradycję, zniżyć się do średniej klasy, to wielki błąd, lecz iść dalej to już tragedia, wielkie nieszczęście, równe zadaniu się z kolorowym’.
Agnes dygotała: złączone dłonie ułożyła na kolanach, paznokcie wbijała aż do bólu w skórę. Wiedziała, że powinna coś powiedzieć, przerwać te insynuacje, lecz chciała przekonać się jak daleko ciotka się posunie. Nie uczyniła niczego, co zasługiwałoby na takie oskarżenie, wszystko, czego mogłaby żałować rozgrywało się w jej myślach. Lecz lady Emily ciągnęła dalej.
Jak już mówiłam na początku, bawiło mnie słuchanie o skandalach, lecz, od kiedy zostałam powiadomiona o sprawie, która ciebie dotyczy, nikomu o tym nie wspomniałam, ponieważ martwię się o ciebie. Jestem zaniepokojona tym, że zostałaś obarczona tym domem, tym że ślub z Crockfordem nie doszedł do skutku. Choć i on nie miałby mojego błogosławieństwa, ten mężczyzna to próżne, słabe indywiduum, czego na pewno nie odziedziczył po matce. I jest mi przykro, że zawiodłaś się na braciach. Dwóch z nich opuściło cię, wyjechało do Australii. Żaden dżentelman nie chciałaby tam się osiedlić. A w końcu Stanley, jego także nigdy nie ma w domu, prawda? Cały swój czas spędza u Cunninghams’ów. O tak, wiem wszystko o tych ludziach. Wpadła mu w oko Diana. Ale i tak na nic to, obwąchuje nie to drzewo, co trzeba; ona musi poślubić kogoś z pieniędzmi. Ktoś musi wyposażyć ich w gotówkę, utrzymać stajnię, to prawdziwi zapaleńcy, jeśli chodzi o konie. Ale nawet to nie powstrzyma ich dwojga od cieszenia się własnym towarzystwem, bo z tego, co pamiętam tą młodą panienkę nie można odciągnąć od ich stajni’.
Przerwała na chwilę, by zaczerpnąć oddechu, Agnes, wstając powiedziała, ‘Skończyłaś już, lady Emily?’
‘Nie, jeszcze nie skończyłam, dziewczyno. Usiądź… proszę, ponieważ uwierz, że jestem tu dla twego dobra. Bo widzisz, jest w twoim sąsiedztwie ktoś, a może i nie sąsiedztwie, tego nie wiem, kto śledzi twoje poczynania, o czym sygnalizuje ten oto list
’. Mówiąc to sięgnęła do torebki, ozdobionej paciorkami i wyjęła kawałek papieru. Widząc to Agnes usiadła z powrotem, obserwując cienkie kościste palce ciotki otwierające list i podające go jej, ‘Czy poznajesz styl pisma?
Agnes, która z trudem łapała powietrze, spojrzała na pismo. Nie czytając tego, co było na papierze, pomyślała, że było ubogie w słowa. Unosząc głowę spojrzała na lady Emily, mówiąc, ‘Jak mniemam, ludzie, którzy piszą anonimy zazwyczaj próbują ukryć swoje prawdziwe pismo. Lecz… dlaczego ktokolwiek chciałby pisać anonim o mnie? Czy mogę przeczytać?’
‘Oczywiście, że masz to zrobić’
. Głowa starszej damy kiwała się z aprobatą.
Agnes chwyciła list, lecz zanim zaczęła czytać, musiała kilka razy mrugać oczami, by oczyścić spojrzenie, zamazane nagle mgłą. List zaczynał się zwyczajnie:

Lady Emily,
Jest pani damą w każdym calu i jest przyjaciółką rodziny Thorman od zawsze. Uważam, że powinna pani wiedzieć o tym, że panienka Agnes potrzebuje rady, gdyż została wmieszana w sprawę, która ją poniża, przez jej pracownika. Ten mężczyzna potrafi radzić sobie z kobietami. Tak ją omamił, że zgadza się z nim we wszystkim, nawet z nim pracuje. To haniebne, że dama z jej klasą tak się poniża. Lecz to na pewno nie jest jej wina, wszystko to przez tego człowieka. Spotykają się w lesie, pod pretekstem opieki nad panienką Millie. Mam nadzieję, że pani coś z tym uczyni, lady Emily, gdyż jest to wstyd i hańba.
Wyrazy szacunku, dla jej lordowskiej mości

To wszystko nieprawda, to kłamstwo’. List w jej dłoni zaczął drżeć jak liść na wietrze, powtórzyła, ‘To kłamstwo, powtarzam. Nie ma ani grama prawdy w tych słowach. Temu człowiekowi chodzi o pana Bradley’a…’.
‘Mówisz o nim pan Bradley?’
‘Tak, tak się nazywa, Bradley. Oczywiście tak się do niego zwracam, pracownicy w kuchni natomiast mówią do niego po imieniu’.
‘Dobrze więc, niech będzie Bradley. I mówisz, że nic w tym liście nie jest prawdą?’
‘Może jedna rzecz, pracowaliśmy razem w ogrodzie. Lecz Millie jest zawsze z nami, Bloom przeważnie też… Arthur Bloom. Ten list jest ohydny
’. Jej usta zaczęły drżeć, z jej oczu trysnęły łzy, lady Emily pochyliła się w jej stronę, głaskając z pociechą jej kolana, ‘No już, już. Wierzę ci. Ale dlaczego? Dlaczego ktoś mógłby oskarżyć cię, pisać takie słowa, oskarżyć o taką nieostrożność?’
‘O tak, już ja wiem, dlaczego
’. Agnes skłoniła głowę na oparciu fotela. Wiedziała, kto napisał list. To Dave. Od tygodni zachowywał się dziwnie; doszło do tego, że śledził ją podczas jej spacerów po ogrodzie. To, o czym wspominał w liście – jej spotkanie z Bradley’em – było podczas ostatniej pełni księżyca, kiedy Millie udała się w swoją kolejną wędrówkę. I wcześniej były pełnie, które nie poruszały jej, lecz właśnie podczas tej musiała uciec i Bradley wyszedł by ją odszukać. Ale także Maggie i Betty Trollop. Bradley znalazł Millie i Agnes wyszła im na spotkanie, zobaczył ich wtedy Dave. Dobrze to pamiętała, bo następnego dnia Dave był dla niej niezwykle nieuprzejmy. Powiązała wtedy jego niegrzeczność z faktem, że to Bradley odnalazł Millie, Dave był urażony tym, że dziewczyna była tak przywiązana do tego człowieka.
Więc kto to był? Kto napisał ten list?’
‘To nie ma znaczenia, mogę cię tylko zapewnić, że jego zawartość nie jest prawdą, wszystko, co zaszło między mną a Bradley’em sprowadzało się do zwykłej rozmowy’.
‘Więc rozmawiałaś wtedy z tym człowiekiem?’
‘Tak, rozmawialiśmy’.
‘Dlaczego?’
‘Może dlatego, że nie mam nikogo innego z kim mogłabym porozmawiać
’.
Ostatnie słowa wykrzyczała; gwałtownie wstała, przyłożyła dłoń do twarzy, a z jej oczu spływały łzy.
Lady Emily powstała twardo z fotela i wzięła Agnes w ramiona, mówiąc, ‘No już, już, moja droga. Wszystko cię przerosło. Powinno się powystrzelać tych twoich braci. Ja i nasze towarzystwo również nie jest bez winy; powinniśmy częściej być przy tobie. Ale twoja siostra, sama rozumiesz, ta sytuacja jest dla niektórych zgoła kłopotliwa i dlatego ludzie trzymają się z dala. Wiem, że opowieści o niej są często przesadzone, mówię to wszystkim. Proste gadki wśród ludu je zaczęły. Na przykład jedna z moich pokojówek słyszała jak się mówi, że kiedy jest blisko ciebie, chwyta twoje włosy jak nietoperz. Nakazałam mej pokojówce Hewston pójść do dziewuchy rozpowiadającej takie rzeczy i spoliczkować ją. Millicent nie jest całkiem zdrowa, wiemy o tym, lecz nie jest obłąkana’.
Agnes wysunęła się z objęć ciotki: nie mogła dalej tego słuchać, nie zniesie ani słowa więcej; te opowieści o Millie były równie złe, co gadanie o niej samej, a w rzeczywistości więcej było prawdy w zarzutach w liście niż w słowach o Millie. Zgniotła kartkę w dłoni, mówiąc, ‘Zatrzymam to, lady Emily’.
‘Ale to nie jest adresowane do ciebie, kochanie’.
‘Niemniej jednak, zatrzymam go, pewnego dnia zamierzam pokazać go nadawcy. To mężczyzna, który wiele zawdzięcza człowiekowi, o którym pisze tak oszczerczo’.
‘Więc sądzisz, że to mężczyzna?’
‘Tak, jestem pewna’.
‘Ciekawa jestem czy dużo się pomylę, jeśli powiem, że to najpewniej twój stary służący Waters. Nie mylę się?’
‘Nie chcę dyskutować o tym, kto napisał list, lady Emily
’.
No dobrze, dobrze, potrafię to zrozumieć, a co do Waters’a, jeśli dobrze pamiętam, służył twojemu dziadkowi, a później ojcu. W młodości był za pan brat z człowiekiem Gregory’ego. A teraz moja droga, muszę się pożegnać. Jestem już spóźniona. Ostatnie słowo: nigdy nie wychodź za mąż za kogoś spoza naszej klasy. Możesz nie być szczęśliwa w małżeństwie, lecz zawsze będziesz miała przyjaciół, do których można się zwrócić, ale w innym wypadku będziesz jak wygnaniec, wyrzucony poza nawias społeczeństwa. Moim zdaniem, równie dobrze mogłabyś być martwa’.
Odwróciła się i podążyła majestatycznym krokiem ku wyjściu. Agnes musiała zmusić się do podejścia do drzwi, by otworzyć je przed ciotką, przepuściła ją w hallu idąc korytarzem, ujrzała woźnicę czekającego u schodów na swą panią, jakby nie zauważając jego obecności, odwróciła się do Agnes i powiedziała na koniec, ‘Jeśli wojna nadejdzie, wraz z nią przyjdą zmiany, wszystko może się wywrócić do góry nogami, i Jack może poczuć się tak pewnie jak jego pan. No, no, cóż to byłaby za heca, nieprawdaż? Ale i tak pewnie tego nie dożyję. Do widzenia, moja droga’.
Agnes wymamrotała pożegnanie, które sama ledwie usłyszała, starsza dama ciężko usiadła w powozie, Agnes wróciła do domu, zatrzaskując drzwi. Podeszła prosto do schodów, weszła do swojego pokoju, nie rzuciła się na łóżko, nie usiadła w rogu, jak to często robiła, lecz chodziła gorączkowo po pokoju, uderzając aż do bólu kostkami rąk o siebie, gryząc paznokcie. Cała jej natura wyrywała się by zbiec po schodach i rzucić listem w twarz Dave’a, powiedzieć mu by się wynosił. Ale jak mogłaby uczynić coś takiego człowiekowi, który poświęcił swoje życie dla jej rodziny. Poza tym, jeśli on odejdzie, za nim podąży Peggy, a ona potrzebowała Peggy. Ta kobieta zastępowała jej matkę; nawet, jeśli ostatnimi czasy się zmieniła. Pozostali byli wciąż tacy sami, Bogu dzięki; Ruthie, Maggie i Betty nie zmieniły się, tak samo Bloom i Hubbard; poza domem miło i łatwo się z nimi rozmawiało, w domu natomiast napięcie wyczuwało się niemal namacalnie. Ale jak miała dalej żyć, wiedząc że każdy jej krok był śledzony. Dave na pewno zdawał sobie sprawę z celu wizyty lady Emily.
Co miała teraz zrobić?
Usiadła w fotelu, skuliła się złączając dłonie razem i jak często czyniła wcześniej, spojrzała w głąb siebie, szukając odpowiedzi, którą przeważnie znajdowała, jak gdyby przemawiała do niej obca, duchowa istota. Nie zawsze słuchała się owej rady, nawet, jeśli wiedziała w głębi duszy, że była ona jedyną prawdziwą. Co powinnam uczynić? oto jej pytanie. Odpowiedź nadeszła stanowcza: nic. Przybrać obojętny wyraz twarzy, zachowywać się tak jakby wizyta lady Emily była czymś wielce przyjemnym. To powinno zbić go z tropu. Lecz jeśli przyznasz się, że znasz zawartość listu, on będzie mógł podejść do ciebie i robić ci wymówki. Nie powinien mieć tej swobody, bo wtedy ani chwili dłużej nie mógłby pozostać w tym domu. Idź, idź teraz, wiesz, że jesteś w stanie to zrobić.
Kiedy weszła do kuchni, tak jak podejrzewała Dave był tam rozmawiając z Peggy, obrócił się i spojrzał w jej kierunku. Jego twarz była ściągnięta i biała, jego oczy pociemniały, wyglądał jak człowiek gotujący się do walki. Spojrzała ponad nim, mówiąc do Peggy, ‘Lady Emily czuje się jak zwykle, pojechała teraz do zamku. Przepowiedziała dziś wojnę i że nikt z nas nie dożyje przyszłego roku, chyba że, wedle jej słów, poddamy się rządom Niemców. Wychodzi na to, że chyba dobrze, że rozwijamy warzywny ogród, bo w przypadku niedostatku, nie odczujemy głodu’.
Uśmiechnęła się do obojga, wyszła stamtąd, podążyła podwórzem, w kierunku ogrodu. Lecz na zewnątrz jej uśmiech szybko zbladł.
Czy powinna mu o tym powiedzieć? Czy powinna powiedzieć, ‘Bradley, czy mógłbyś być tak miły i nie rozmawiać w przyszłości więcej ze mną, lecz przyjmować rozkazy wprost od Waters’a?’ I cóż on by wtedy zrobił? Wiedziała dobrze, odszedłby stąd. I już więcej by go nie zobaczyła. Ale czyż nie byłoby to najlepsze wyjście, najlepsze dla nich dwojga, bo już nie ukrywała przed samą sobą, co do niego czuła i co on czuł do niej. Lecz tak jak powiedziała lady Emily, opuścić własną sferę byłoby równoznaczne ze śmiercią.

Alison - Nie 18 Mar, 2007 16:53

Ale kawał pracy odwaliłaś! :kwiatek:
A lady Emily, proponuję oddać do lamusa, co za stara wiedźma!

Gosia - Nie 18 Mar, 2007 17:16

I ona jeszcze sie z nia na koncu zgadza! Co za poglady? :? ??:
Monika - Nie 18 Mar, 2007 17:40

Uczucia, uczuciami, ale Agnes zdawała sobie sprawę, co musiałaby poświęcić dla życia z Robertem, a poglądy wielkopańskie wpajane przez całe życie robią swoje, trudno w jednej chwili odciąć się od swego pochodzenia i dumy. Biedna Agnes. Musi jeszcze do tego dojrzeć. A lady Emily, no cóż, prawdziwa dama starej daty :wink:
Mag - Nie 18 Mar, 2007 18:20

Co to za dama, która musi robić wszystko swoimj rękami?. Dla mnie damą się jest, nie trzeba się nią urodzić, ale w tamtych czasach?
A kto z jej sfery pomógł jej w trudnej sytuacji, z siostrą ojcem i całą resztą kłopotów?. Dla nich umarła z matką i utratą majątku, pogrzebali Agnes z Milli, bo tak było wygodniej. :evil:

Dzięki Moniko :hello:

Monika - Pon 19 Mar, 2007 15:14

Z tą damą starej daty chodziło mi bardziej o skostniałe konwenanse, o zaściankowe poglądy, i oczywiście ani myślę się z nimi zgadzać :wink: Ale takie różnice klasowe są spotykane do dzisiaj, gdzie patrzy się na ludzi przez pryzmat nazwiska, majątku, czy wykształcenia.
Gitka - Pon 19 Mar, 2007 16:30

Dopiero teraz tu trafiłam :cry2:
Moniczko, dziękuję :kwiatek:
Dlaczego Twojego Davenporta nie można powiększyć :cry2: :wink:

Monika - Pon 19 Mar, 2007 16:35

Gitka napisał/a:
Dopiero teraz tu trafiłam :cry2:
Moniczko, dziękuję :kwiatek:
Dlaczego Twojego Davenporta nie można powiększyć :cry2: :wink:


Bo to jeno tylko avatarek :grin: Taki jak ten:

Gitka - Pon 19 Mar, 2007 17:20

Ale cuda :thud:
A ja sobie chciałam na pulpit rzucić Davenporta :slina: :cool:

Monika - Pon 19 Mar, 2007 19:21

Postaram się jakąś tapetkę z Jackiem zmajstrować, ale może ktoś inny chciałby się o to pokusić? Bardziej kompetentniejszy? :wink:
A tych zdjęć z backstage'u chyba tu nie było?

Gosia - Pon 19 Mar, 2007 19:26

Scena z powozem ;)

Lubie aktorke grająca Agnes. widzialam ją jeszcze w Middlemarch, ale o tym kiedys juz pisalam.

Monika - Pon 19 Mar, 2007 19:30

Ja ją widziałam oprócz Middlemarch również w Burmistrzu Casterbridge oraz niedawno w Wiernym ogrodniku. W pierwszej chwili nie poznałam jej i zachodziłam w głowę, kogo mi ona przypomina. Jak w Burmistrzu wygląda na starą i zniszczoną życiem to w Ogrodniku wyglądała wspaniale, świeżo i młodo.
Monika - Wto 20 Mar, 2007 18:38

Giteczko, chciałaś Davenporta, to masz :mrgreen: Koleżanka zrobiła dla mnie to cudeńko :slina:

Gitka - Wto 20 Mar, 2007 22:39

Jejku! Ale cudny, taki całuśny!
Już na moim pulpicie :banan: :thud:
Dziękuję, dziękuję :serce2:

Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 02:50

popieram - śliczna :D
Mag - Śro 21 Mar, 2007 11:16

Ja wiem Moniko,ze pod pojęciem "stara dama" chodziło Ci o tradycjonalistkę.
Napisałam tylko,że denerwuja mnie pozory- dobrze urodzony nie moze pracować, zadawać się z pospulstwem itp. A jak bieda przycisnęła szlachciura to w długi, zamiast do roboty :evil: . Coś jak nasz pogardzany Wokulski i Izabela. Wszyscy wiedziel ze Łęccy byli bankrutami, ale szlachta. A dla mnie charakter , honor i uczciwość ma wyższą wartość niż rozcięczona błękitna krew.

Dlatego pewne idee równości są mi bliskie :razz:

Monika - Pią 23 Mar, 2007 15:58


Rozdział 7

Czwartego sierpnia wojna została wypowiedziana. Następnego dnia, pod koniec poranka Stanley wrócił od Cunninghams’ów bardzo podniecony: wszedł do domu wołając, ‘Agnes! Agnes!’ Jego głos był tak donośny, że wybiegła z gabinetu do hallu, pytając, ‘Co się stało?’
‘Zaczęła się wojna! Wypowiedzieliśmy wojnę Niemcom!’.
‘Och, to żadna wielka nowina, po tym, co się przez ostatnie tygodnie działo’
‘Ale jesteśmy w stanie wojny. Nie rozumiesz? Do tej pory to były tylko domysły. Ale stało się. Prawdziwe diabły z tych Niemców, zupełnie nieludzcy. Niedawno słyszałem, że uśmiercili setki małych dzieci’.
‘Nie mogli tego zrobić, to tylko wojenne plotki’.
‘Czy aby na pewno?
’ niemal wrzasnął na nią, podchodząc bliżej; zaraz jednak odwrócił się i prędko przeszedł przez hall do salonu.
Podążyła za nim, patrzyła jak przemierza pokój, jego twarz poczerwieniała z emocji. Zaczął szybko mówić, ‘W Oxfordzie spotkałem dwóch Niemców. Byli nie do zniesienia, aroganci, puszący się jak pawie, mówili, że ich kraj jest najpotężniejszy na świecie’.
‘Czyż nie mówimy tego samego o Anglii od stuleci?’
‘Ale to prawda. Jesteśmy wielcy. Spójrz na nasze kolonie. Jesteśmy…’
‘No dobrze. Dobrze. Przyjmijmy to jako fakt. Ale powiedz lepiej, co zamierzasz?’
‘No cóż, jest jedyna rzecz, jaką mogę zrobić i chcę zrobić. Zaciągnę się. Nigel’a Cunningham’a już wysłali. Zaciągnął się do piechoty, ale ja chcę do artylerii. Tak samo jak Dick Weir. Powiedział, że mogą nas tam wysłać w ciągu następnych dwóch tygodni'
.
Zatrzymała jego kroki, pytając, ‘Co z Arnoldem i Rolandem, wrócą do domu?’
‘Nie wiem’.
‘Masz częściej wiadomości od nich
’ – jej głos był teraz ostry – ‘powinieneś wiedzieć o ich zamiarach’.
‘Nie bądź niemądra. Skąd mam wiedzieć, jakie mają zamiary co do wojny? Sami się tego tego nie spodziewaliśmy. Nigel, którego wuj zasiada w Izbie Lordów powiedział, że do ostatnich minut Parlament był podzielony, nie wiedzieli, co zrobią. Ale cały ten interes z Belgią spowodował to wszystko, chcą pomóc Paryżowi, a stamtąd jest tylko krok do przekroczenia kanału. To nie do pomyślenia. Więc przypuszczam, że pewnie wrócą do domu
’. Odwrócił się i podszedł do okna, stał wpatrując się w niebo, ręce założył na plecach. To była poza, którą jej ojciec często przyjmował, co ją bardzo irytowało, tak samo jak jego następne słowa: ‘Dobrze sobie tam radzą. Arnold kupił dwa auta, jeden to wyścigówka. Zastanawiają się nad kupnem domu, wygląda na to, że się tam urządzili. Jednak, to wciąż jest ich ojczyzna i…’.
‘Nie wiem czy się tam zadomowili. W ostatnim liście Roland przyznał się, że nie jest w dobrej komitywie z ludźmi, zwłaszcza w fabryce’.
‘To chyba zrozumiałe, ci ludzie to zwykli awanturnicy, dostali więcej swobody niż tutejsi robotnicy. I
’ – roześmiał się – ‘nie możemy zapominać o ich początkach: to była kolonia skazańców, pamiętaj, głupiec mógłby spodziewać się śmietanki w takim miejscu. A teraz’ – obrócił się, pocierając dłonie – ‘pójdę się przebrać i pojadę do Newcastle. Nie wiem, kiedy wrócę. Mogą mnie natychmiast przyjąć, ale nie wiem jeszcze, jakie są procedury. W razie gdyby.. gdyby mnie wypuścili’ – głośno się roześmiał – ‘złożę wizytę Cunningams’om w drodze powrotnej, więc wrócę późno’.
‘Stanley
’. Był w połowie drogi przy drzwiach, kiedy zatrzymała go.
Tak?’ Spojrzał przez ramię.
Co ze mną?
Odwrócił się do niej i spojrzał, powtarzając, ‘Co z tobą?’
‘Dokładnie to powiedziałam, co ze mną i tym miejscem?
’ Wyrzuciła ręce do góry. ‘Na wojnie biorą do wojska także służbę’.
‘Och, na twoim miejscu nie martwiłbym się o to. Tylko jeden z tutejszych może być powołany, Bradley. On pewnie i tak pójdzie… no pewnie, że pójdzie
’.
Czuła jak coś ściska ją w gardle, otworzyła szerzej oczy i patrzyła się na niego, lecz jej głos pozostał bezbarwny, kiedy odpowiedziała, ‘Hubbard i Maggie pobierają się w przyszłym tygodniu. Myślę, że Hubbard chce odejść i przenieść się do miasta. Nic mi nie mówił, ale Maggie powiedziała ciotce, że jego brat, który jest zatrudniony w fabryce żelaza Birtley może znaleźć dla niego miejsce i’ – przerwała by za chwilę zaakcentować ostatnie słowa – ‘przyzwoitą pensję, całe dwa funty tygodniowo’.
‘No cóż, jeśli chce, nie zatrzymuj go’.
‘Stanley!
’ Wykrzyczała jego imię tak głośno, że wykrzywił w zdumieniu twarz podchodząc bliżej, żądając, ‘Co się z tobą dzieje? Czego chcesz ode mnie, mam ich tu zamknąć? Jeśli chcą się wynieść to i tak stąd pójdą’.
‘Tak
’ – jej głos tak jak jego był donośny – ‘pójdą sobie i z czym zostaniemy? Z dwojgiem starszych ludzi i kobietą w średnim wieku, ponieważ… ponieważ niepokój wojną sprawi, że Betty Trollop stąd ucieknie, wiem, że tak będzie. A na zewnątrz, nasza służba składać się będzie z jednej osoby, pomijając oczywiście mnie. A gdzie jest moje miejsce w tej wojnie? Odpowiedz’.
Tam gdzie było zawsze, tutaj. Ktoś musi tu zostać i dopilnować spraw. I sama zobacz, Agnes, nie zastanawiałaś się, co by się z tobą stało, gdyby nie ten dom?’
‘Żyłabym w wielkim świecie zarabiając na swoje utrzymanie, udzielając lekcji muzyki. Już ci to mówiłam. A tutaj, przez was trzech jestem traktowana nie lepiej niż służąca: nigdy o mnie nie myśleliście, choćby przez chwilę. Wykorzystywaliście mnie, nadal to robicie. A co jeśli się zbuntuję i odejdę wraz z Millie?

Mierzyli się wzrokiem, przez chwilę z lodowatym spojrzeniem w oczach, w końcu Stanley powiedział, ‘W takim razie meble oddam na przechowanie, a dom dla wojska. Cunninghams’owie mówili jeszcze wczoraj, że wojsko pytało ich o Glen Manor, które było puste przez ostatnie pół roku. Byli zainteresowani zwłaszcza informacją, że są tam olbrzymie boksy z końmi, w sam raz dla kawalerii. Mamy sporo takich boksów, nieprawdaż? Oto więc jest odpowiedź na twoje pytanie, moja droga siostro: mogę nawet jutro oddać to miejsce wojsku, gdyby tylko zechcieli’.
Słowa rewanżu, które zamierzała wyrzucić mu w twarz utkwiły jej w krtani, nie mogła wydobyć głosu, wiedziała tylko, że zrobi to, co powiedział. Wyraz jej twarzy złagodził nieco jego postawę, ‘Sama się prosisz o kłopoty, Agnes. Poza tym, ja i chłopcy nigdy nie dopuścilibyśmy byś była bez dachu nad głową, powinnaś to wiedzieć; jest jeszcze stróżówka, w której mogłabyś zamieszkać’.
Stróżówka, trzy małe pokoiki i niewielka kuchnia. Zastanawiała się czasem jak ktoś mógł tam mieszkać. Kiedyś, kiedy była młodsza, Pratt, masztalerz, jego żona i pięcioro dzieci mieszkało tam. Wszystkie dzieci się tam urodziły, a miały po dwadzieścia lat, kiedy opuściły to miejsce.
Poczuła się chora i nagle zupełnie pusta w środku. Odwróciła się od niego. Słyszała jak spaceruje po salonie, zamknęła drzwi za sobą.
Zaczęła się wojna. Wszyscy młodzi mężczyźni będą zmuszeni iść… Robert, także. Oczywiście, że pójdzie, taki już jest. Był człowiekiem, który wkładał całe serce w to, co robił. Może zostałby oficerem. A wtedy, gdyby został oficerem…
Obróciła się tak szybko, że jej obfita spódnica rozkołysała się tworząc kształt kielicha, kiedy tak przechadzała się po pokoju pomyślała jak można być tak głupim; przecież wszyscy wiedzieli, że nie przyjmowali na oficerów prostych robotników.
Godzinę później była zdziwiona, i w jakiś dziwny sposób rozczarowana, kiedy rozmawiała z Robertem o wojnie. Byli w stajni. Millie była razem z nimi. Zaczęła rozmowę, mówiąc, ‘Czyż to nie jest straszne, zaczęła się wojna’.
‘Tak, też słyszałem
’. Odpowiedział.
Słysząc brak entuzjazmu w jego głosie, powiedziała, ‘Pewnie wszystkich zwerbują. Zapewne nie chciałbyś być pominięty?
Wyprostował się, odwracając od siodła ułożonego na ławce, stanowczo odpowiedział, ‘Nie zamierzam się zaciągać na żadną wojnę. Z tego co zdążyłem przeczytać na temat wojen, wiele jest w tym chwały, mówi się o zaszczytnych dokonaniach zmarłych, a oni i tak wiele z tego nie skorzystali. Uważam, że na wojnie nie ma zwycięzców, ponieważ ci, którzy wygrają stają się strażnikami więziennymi, a za takimi nikt nie przepada, a kiedy zacznie się strajk więźniów, historia zaczyna się od początku, kolejna wojna’.
‘Lubisz swoje przenośnie, prawda?

Tak, to dobry sposób by obejść niektóre sprawy. Tak samo jak Chrystus używał przypowieści, by uczynić swoje słowa prostymi dla tych, którzy ich nie pojmowali, czy też nie mogli tego zrozumieć’.
‘Dziękuję ci’.
‘Och
’. Jego zachowanie nagle uległo zmianie. Odwracając nieznacznie głowę, wpatrywał się w nią, mówiąc, ‘Nie odbieraj tego w ten sposób; wiesz dobrze, o co mi chodziło’.
‘Wiem co chciałeś przez to powiedzieć, Bradley
’.
To wtrącenie kazało im się odwrócić i spojrzeć na Millie, zapytał, ‘Naprawdę, panienko Millie? Więc co chciałem przez to powiedzieć?’
‘Więc, myślę, że chodziło ci o to, że nie pójdziesz ze Stanley’em by zostać żołnierzem’.
‘Ha!
’. Zaczął się głośno śmiać, lecz jego ton był delikatny, kiedy spojrzał na nią, mówiąc, ‘No nie. Panienko Millie, trafiła panienka w samo sedno. Ma panienka rację. Nie chcę iść z paniczem Stanley’em i zostać żołnierzem, nie dopóki nie zostanę do tego zmuszony’.
‘Czy jesteś, jak to mówią, pacyfistą?’
‘Nie, raczej nie
’. Spojrzał ponownie na Agnes, potrząsając głową. ‘Nie, jeśli będę musiał walczyć, to będę walczył. Wszystko jedno, czy na wojnie, czy w zaułku ulicy, będę walczył, ale tylko wtedy kiedy będzie to konieczne, więc zaczekam do chwili aż sami mnie wezwą. Będzie tylu patriotów, pędzących tam w jednej sekundzie, zdeptanych i straconych’.
Oboje odwrócili się i spojrzeli na Millie, słysząc jak się śmieje, z uniesioną głową i otwartą buzią, a kiedy Agnes z naganą w głosie prosiła cicho, ‘Przestań. Przestań, kochanie’ jej śmiech momentalnie się urwał, patrząc na Agnes powiedziała, ‘Śmiałam się z Roberta, bo jest zabawny. Mówi śmieszne rzeczy, wszyscy ruszą na wojnę i będą zdeptani na śmierć nim zginą na wojnie’.
Po szybkiej wymianie spojrzenia, która brzmiała jak: Jeśli to nie jest rozsądna myśl, to nie wiem co nią jest, Agnes odpowiedziała, ‘Chodź, kochanie’. I bez słowa zostawiła go samego.
Powinna, powinna się czuć podniecona, czuć ulgę, że nie zamierza odejść razem z pozostałymi, by służyć swojej ojczyźnie, lecz czuła zawód. To miało coś wspólnego z jego charakterem. Wyobrażała sobie, że zna go na tyle dobrze by odgadnąć jego reakcję na wojnę. Lecz najwyraźniej nie znała go wcale, nie oszukiwała się też myślą, że to dlatego, że pragnął zostać przy niej. Nie, cokolwiek do niej czuł, gdyby był patriotą, nie przeszkadzałoby mu przyłączyć się nawet w tej chwili.
Był niezwykłym mężczyzną. Zrozumiała to już na początku. Poczuła irytację rosnącą w niej w stosunku do niego. Szkoda, pomyślała, że nie zaciągnął się do armii, bo te uczucia jakie dla niego miała w tym momencie, nie raniłyby jej tak bardzo, gdyby go nie było tak blisko.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group