Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V
Barbarella - Śro 18 Lut, 2015 20:00
| Aragonte napisał/a: | Ten 209 rok to mnie też zastanowił |
Aaaaa o to wam chodzi. Nie zauważyłam. Mam wyedytować?
| Agn napisał/a: | Ale to fascynujące, że oglądasz filmy AŻ TAK stare. Był już wtedy dźwięk? |
Był.
BeeMeR - Śro 18 Lut, 2015 20:22
| Barbarella napisał/a: | Aaaaa o to wam chodzi. Nie zauważyłam. Mam wyedytować? | Już nie musisz - i nie przejmuj się - maupy wszystko wyszydzą
A Kwiat pustyni jest dobrym filmem
Aniu: Jon Snow, bękart - gra o tron
Barbarella - Śro 18 Lut, 2015 20:26
Agn - Śro 18 Lut, 2015 20:28
| BeeMeR napisał/a: | Już nie musisz - i nie przejmuj się - maupy wszystko wyszydzą |
Wypomnę ci tę maupę w najmniej odpowiednim momencie.
BeeMeR - Śro 18 Lut, 2015 20:31
A co, może źle mówię?
Kto mi się też literówki czepiał (zupełnie jak ja sama )?
Szafran - Śro 18 Lut, 2015 20:35
| Agn napisał/a: |
Obejrzałam z siostrą Podróż na sto stóp.[...] Jedzenie wyglądało obłędnie do momentu, w którym Hassan przeniósł się do Paryża - momentalnie straciłam apetyt. [...] |
To sympatyczny i przyjemny seans. A jak się lubi indyjskie kino, to jest w nim trochę niespodzianek - jak choćby Om Puri, weteran kina parallel w roli taty. Czy znana z kina komercyjnego Juhi Chawla - w epizodzie mamusi.
Inna sprawa, że merytorycznie trochę tam tam szwankuje. I tak muzułmańska rodzinka wcale się jak takowa nie zachowuje. No i wielki kulinarny lapsus - te nieszczęsne jeżowce z początku. W indyjskich recenzjach się z nich podśmiewali:D:D:D. Zjeździłam Indie z północy na południe i ze wschodu na zachód, i jako żywo, jeżowców się tam nigdzie nie jadało ani nie sprzedawało na bazarach:D:D:D
Próbowałam też czytać książkę, na której podstawie powstał scenariusz, ale nie dobrnęłam do końca, bo mnie nużyła. Literacki średniak, a i przekład niezbyt mi się spodobał.
Trzykrotka - Śro 18 Lut, 2015 20:35
| Agn napisał/a: | | Jedzenie wyglądało obłędnie do momentu, w którym Hassan przeniósł się do Paryża - momentalnie straciłam apetyt. |
Dokładnie Nie pojmowałam, jak można cokolwiek zjeść ze smakiem w warunkach ***** laboratorium. Poza tym nie trawię tej koncepcji podawania mikroskopijnych porcji na wymyślnych talerzach za chore pieniądze.
| Agn napisał/a: | | Tylko Helen Mirren fatalnie umalowano. |
Żeby pasowała do Oma Puri
Juhi Chawla, ktora na samym początku filmu pokazała się w roli matki Hassana, też wyglądała okropnie. A to jest obłędnie piękna kobieta.
Agn - Śro 18 Lut, 2015 20:55
Ale i tak było mi miło zobaczyć znów Juhi. Nawet jeśli nie wyglądała najlepiej.
Te jeżowce też mi się wydawały podejrzane, ale ponieważ nie znam się na kuchni indyjskiej, to nie komentowałam, bo może jednak jadają.
| Trzykrotka napisał/a: | | Nie pojmowałam, jak można cokolwiek zjeść ze smakiem w warunkach ***** laboratorium. Poza tym nie trawię tej koncepcji podawania mikroskopijnych porcji na wymyślnych talerzach za chore pieniądze. |
Właśnie o to chodziło. Kuchnia molekularna, jedzenie przygotowywane za pomocą sprzętu chemika i próbówek. Jak to zobaczyłam... jeszcze w tym zimnym pomieszczeniu, momentalnie odechciało mi się jeść (a do tej pory film działał na me kubki smakowe całkiem pozytywnie). Ble. I właśnie - jedzenie - kawałek papryczki posypany ziółkami na wielkim talerzu. Wolałam nie wiedzieć, ile to kosztuje. I serio - ta restauracja szykowała się do trzeciej gwiazdki. Trzeciej?! Ja bym jednej nie dała, bo nie byłoby jak skosztować jedzenia - kończyło się jeszcze przed pierwszym kęsem.
Anaru - Śro 18 Lut, 2015 22:41
Kuchnia molekularna jest ciekawa i w konsystencji i smaku, jako ciekawostka jest warta spróbowania. Ale żeby do takiej restauracji wracać, płacić jak za zboże i jeszcze się zachwycać, to nie. Wielokrotnie bardziej do mnie przemawiają gotowane z pasją dania indyjskie. Taką kuchnię po stokroć wolę.
Ale film nam się dobrze oglądało. Lubię Helen Mirren, lubię Oma Puri, główny bohater był miły dla oka, a film był bardzo przewidywalny, ale i sympatyczny. Takiego filmu czasem potrzeba.
Szafran, pokazałabyś może kiedyś jakieś zdjęcia z Indii? Spokojnie może być na pw
Szafran - Czw 19 Lut, 2015 02:39
| Anaru napisał/a: | Kuchnia molekularna jest ciekawa i w konsystencji i smaku, jako ciekawostka jest warta spróbowania. Ale żeby do takiej restauracji wracać, płacić jak za zboże i jeszcze się zachwycać, to nie. Wielokrotnie bardziej do mnie przemawiają gotowane z pasją dania indyjskie. Taką kuchnię po stokroć wolę. |
Ja bym bardzo kiedyś chciała spróbować, bo mnie idea zafascynowała:). Ale wiadomo, takie restauracje to nie miejsca, gdzie się wpada zjeść, gdy głodniejesz na mieście. Tyko służą hmm... dostarczeniu doznań smakowych. Funduszy ciągle mi szkoda;). Ale tak, nie ma jak to wybrać się stadem na indyjskie jedzonko, nazamawiać różności, którymi się potem wszyscy dzielą, a stół ugina się jak wigilijny;). I najlepsza w wydaniu domowym:D
A z niedawnych filmów "kuchennych" całkiem sympatyczny był "Chef". O szefie kuchni, co po awanturze z pewnym sieciowym recenzentem kulinarnym i nieporozumieniach z szefem (właścicielem przybytku;)), zostawia robotę i remontuje foodtracka, którym rusza z kumplem i synkiem. Robi się z tego ciepłe kino drogi. Oczywiście wszystko przewidywalne i konwencjonalne, ale pozostawiające z uśmiechem i poczuciem pokrzepienia:).
| Anaru napisał/a: | Szafran, pokazałabyś może kiedyś jakieś zdjęcia z Indii? Spokojnie może być na pw |
Zaraz wykopię sznurek i Ci dostarczę w kopertce;)
Anaru - Czw 19 Lut, 2015 13:25
| Szafran napisał/a: | | A z niedawnych filmów "kuchennych" całkiem sympatyczny był "Chef". O szefie kuchni, co po awanturze z pewnym sieciowym recenzentem kulinarnym i nieporozumieniach z szefem (właścicielem przybytku;)), zostawia robotę i remontuje foodtracka, którym rusza z kumplem i synkiem. Robi się z tego ciepłe kino drogi. Oczywiście wszystko przewidywalne i konwencjonalne, ale pozostawiające z uśmiechem i poczuciem pokrzepienia:). |
Oo, bardzo, bardzo lubię kino drogi, zaraz sobie zapuszczę żurawia gdzie trza
| Szafran napisał/a: | | Zaraz wykopię sznurek i Ci dostarczę w kopertce;) |
Szafran - Pią 20 Lut, 2015 12:15
| Anaru napisał/a: |
Oo, bardzo, bardzo lubię kino drogi, zaraz sobie zapuszczę żurawia gdzie trza
|
Tylko ostrzegam, trochę przydługa jest sekwencja wydarzeń przed wyruszeniem w drogę. Ja się nie mogłam doczekać, kiedy bohater się w końcu ogarnie i kupi tego foodtrucka;).
Anaru - Pią 20 Lut, 2015 13:45
Jest nawet z lektorem, to sobie z Asią zobaczymy.
Barbarella - Pią 20 Lut, 2015 18:54
W ramach oglądania staroci wczoraj zobaczyłam "West Side Story". I jak nie przepadam za musicalami, tak film podobał mi się bardzo.
Agn - Pią 20 Lut, 2015 18:57
Film był całkiem niezły. Pamiętam, że całkiem mi się podobał. Niektóre musicale bardzo lubię, ale nie jestem wierną wyznawczynią tego gatunku.
BeeMeR - Pią 20 Lut, 2015 19:03
| Barbarella napisał/a: | | "West Side Story". I jak nie przepadam za musicalami, tak film podobał mi się bardzo. | Też go lubię
Barbarella - Sob 28 Lut, 2015 16:24
"Carte Blanche" oglądałam. I jak nie lubię Andrzeja Chyry, tak znowu dobrze zagrał.
Agn - Sob 28 Lut, 2015 19:05
A o czym to właściwie jest?
Anaru - Sob 28 Lut, 2015 21:24
O ile kojarzę, to o tracącym wzrok nauczycielu matematyki, który się do swojego ślepnięcia nie przyznaje, żeby nie stracić pracy. mam zamiar obejrzeć jak się pojawi łatwiej dostępny.
Harry_the_Cat - Sob 28 Lut, 2015 22:37
Udalo mi sie w koncu onjerzec the Great Seduction, ktory Caitri jakis czas temu polecala - bardzo sympatyczny, ale powracac nie bede.
Nadrobilam tez Magic in Moonlight - Colin wypadl swietnie, ale nie moglam oprzec sie wrazeniu, ze samej historii brakowalo troche lekkosci i oryginalnosci.
Caitriona - Sob 28 Lut, 2015 23:45
| Harry_the_Cat napisał/a: | the Great Seduction, ktory Caitri jakis czas temu polecala - bardzo sympatyczny, ale powracac nie bede.
|
Dokładnie - film przyjemny, ale nie ma potrzeby by do niego wracać
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Magic in Moonlight - Colin wypadl swietnie, ale nie moglam oprzec sie wrazeniu, ze samej historii brakowalo troche lekkosci i oryginalnosci. |
Dla mnie zabrakło tez chemii na ekranie. I jakoś tak Emma Stone była nie na miejscu...
Barbarella - Nie 01 Mar, 2015 12:00
| Anaru napisał/a: | | O ile kojarzę, to o tracącym wzrok nauczycielu matematyki, który się do swojego ślepnięcia nie przyznaje, żeby nie stracić pracy |
Wszystko się zgadza, oprócz tego, że nauczyciel był historii.
Anaru - Nie 01 Mar, 2015 12:08
| Barbarella napisał/a: | | Anaru napisał/a: | | O ile kojarzę, to o tracącym wzrok nauczycielu matematyki, który się do swojego ślepnięcia nie przyznaje, żeby nie stracić pracy |
Wszystko się zgadza, oprócz tego, że nauczyciel był historii. |
To piszcie ludziska ciut więcej o treści filmu , tak ze dwa słowa chociażby.
Anaru - Pią 06 Mar, 2015 21:46
Baśń o samotnym duchu (Qissa The Tale of a Lonely Ghost) (2013)
Cała historia zaczyna się w 1947 roku, kiedy po podziale kraju na Indie i Pakistan bardzo tradycyjna sikhijska rodzina jest zmuszona do opuszczenia rodzinnych stron. Ojciec rodziny, głęboko wierzący Sikh, będąc ojcem już trzech córek obsesyjnie marzy o synu. Gdy żona rodzi czwartą córkę, ojciec wszem i wobec z dumą ogłasza narodziny syna i wbrew obawom matki wychowuje dziecko jak chłopca. Tyle tylko, że córka, w pełni przekonana, że jest mężczyzną, wreszcie kiedyś dojrzewa, co prowadzi do splotu tragicznych wydarzeń.
Ciekawy, choć przykry film o problemach z własną tożsamością, początkowo realistyczny, potem nieco baśniowy. Ładne, choć ponure w tonacji zdjęcia, ubogie sprzęty, ubrania, odrapane mury. Świetny Irrfan Khan i rewelacyjna dziewczyna grająca jego "syna". Film absolutnie nie bollywoodzki, zero blichtru. Bardzo ciekawy temat.
Filmweb
http://www.filmweb.pl/fil...chu-2013-660874
Trochę fotek
Szafran - Pią 06 Mar, 2015 23:11
Ech, a Cinemax mam tylko zakodowany.
No ale "Qissę" już dawno chcę obejrzeć. W programie któregoś z festiwali już dawno wyhaczyłam:). Ale wyszła już na DVD, więc sobie sprawię:).
|
|
|