To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Haven

Agn - Pon 01 Sie, 2011 21:31

Mogę? Mogę? Mogę? Mogę? MogęmogęmogęmogęMOGĘ???
Obejrzałam wreszcie pierwszy odcinek drugiego sezonu. Miło było wrócić do Haven, do tego klimatu, muzyczki z czołówki (świetna jest!) i wszystkich plag egipskich, które spadają na to miasteczko...
Hehe i jak raz plagi egipskie były. Pojawiła się nowa bohaterka - alternatywna Audrey Parker. Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię, sprawia rozsądne wrażenie, a zatem pewnie będę się z nią dobrze bawiła.
Jedyne, co mi ciężko zaakceptować, to jakaś Evi. Duke ma jakąś żonę, o której dotąd nie wspominał i której od lat nie widział? Nie sądzicie, że ten motyw jest taki trochę... z d. wzięty?
Poza tym jednak cieszę się, że znów mogę podziwiać bohaterów w niecodziennych sytuacjach. :)

Admete - Pon 01 Sie, 2011 21:38

Zdecydowanie ta żona mi nie leży. Scenarzyści jednak najwyrażniej widza to inaczej. Co do drugiej Audrey...poczekaj do odcinka 3 ;)
Agn - Pon 01 Sie, 2011 21:53

Poczekaj, najsampierw zaliczę drugi... Raczej jutro niż dzisiaj, dzisiaj rozpakowywuję pewien pakiecik. :D
Admete - Pon 01 Sie, 2011 21:53

Pakiecik? :)
Agn - Pon 01 Sie, 2011 22:01

Pakiecik. Nie mogę wykupić sobie lekcji, muszę się zadowolić pakiecikiem. Wzięło mnie na niemiecki...

Tak, tak, już nie offtopuję!

Agn - Wto 02 Sie, 2011 22:48

Jestem po 02x02 i 02x03. Serial jest coraz bardziej zakręcony, ale podoba mi się jego klimat i jak na mój rozum jest robiony z głową, coraz ciekawszy, ale nie morduje widza za wszelką cenę, wszystko w swoim tempie. Baaaardzo mi się to podoba.
Co do ciężkiego gargulca było w tej stodole, że Audrey II straciła pamięć?! I pytanie - ciekawość, czy jeszcze ta bohaterka wróci. :shock:

Admete - Śro 03 Sie, 2011 08:07

Myślę, że na razie nie wróci. To "nasza" Audrey jest ważna.
Agn - Śro 03 Sie, 2011 09:53

Wiem, ale o istnieniu tej drugiej Audrey i drugiej całej reszty nie należy zapominać. Myślę, że to przez jakiś czas coponiektórym będzie spędzało sen z powiek. :)
Agn - Sob 06 Sie, 2011 21:33

Ktoś już jest po 02x04? Ciekawy odcinek, podobał mi się. Ichoć łatwo przyszło rozwiązanie kto tym razem ma jakie Kłopoty, co ostatnio wydaje mi się, że wręcz za szybko bohaterowie wszystko odgadują, tak cała zagadka miała odpowiednio skomplikowany przebieg, by mnie usatysfakcjonować.
Ciekawość numer jeden - co z tym puzderkiem?!
Ciekawość numer dwa - czy Pan Sprzątacz Dwight jeszcze się pojawi? Bo ciekawa z niego postać - sprząta po "rozróbach" w Haven, czyli wtajemniczony w Kłopoty i całą resztę. A wygląda jak wielgachny Wiking. :mrgreen:
Ale drugiej Audrey nie ma. Mam nadzieję, że wróci, bo trochę by było szkoda, by jej wielkim wejściem zakończyć pierwszy sezon, a potem odfajkować ją już w trzecim odcinku i zapomnieć na resztę serialu, by nasza Audrey mogła radośnie zająć się swoimi sprawami i nie zaprzątała sobie głowy detalami dotyczącymi tego, kim jest.
Na mój łeb to jest Lucy, która jakoś przeskakuje w czasie (a być może i przestrzeni), wciska się w czyjąś skórę i przeżywa na nowo życie jako kolejne wcielenie, w którym tak czy siak trafi do Haven, by pomóc mieszkańcom tego miasteczka. Tylko pewnie nazwanie jej Lucy byłoby uproszczeniem, bo podejrzewam, że dziewczyna miałaby setki takich wcieleń na przestrzeni wieków.
I jeszcze coś, co mi się wydaje bardzo interesujące - z poprzedniego odcinka, z Jackie, która wywoływała halucynacje u innych, tak że widzieli coś, czego boją się najbardziej - dlaczego jeden z dziwaków-braciszków widział akurat Lucy? Tam się musiało coś stać.
I inna rzecz, która mnie zastanawia, ale to już tak osobno - kogo widział Wuornos, kiedy Jackie się odwróciła w jego stronę. :mrgreen:

Admete - Sob 06 Sie, 2011 21:35

Moim zdaniem Lucy się nie wciela. Może żyje tak długo, a może się odradza. Ten serial się jeszcze cały czas rozwija. Wielebny nie powiedział na pewno ostatniego słowa.
Agn - Sob 06 Sie, 2011 21:37

Moim się wciela - jeśli w tym przejęła życie prawdziwej Audrey, to pewnie w poprzednich wcieleniach też tak się działo.
Albo to feniks, w dodatku z alternatywnego świata, bo nie tylko ona ma czyjąć tożsamość, ale i jej szef, jak-mu-tam, agent Howard też.

Admete - Sob 06 Sie, 2011 21:40

Ale ona nie przejęła życia Audrey, ktoś jej dał jej wspomnienia, żeby zapomniała o własnych. Jej wspomnienia są "pożyczone". Gdyby się "wcielała", to nie byłoby jej ciało. Nie przypominałaby kobiety ze zdjecia w gazecie ani kobiety, którą widział jeden z dziennikarzy.
Agn - Sob 06 Sie, 2011 21:47

Chodziło mi o przejęcie czyjegoś życia, jeno źle się wyraziłam. Jak by nie było Audrey-Lucy żyła jako Audrey Parker. Bo wydaje mi się, że samo władowanie w czyjąś głowę wspomnień to trochę za mało. Chyba...? Wspomnienia to jedno, ale agent Howard? On jest jak najbardziej realny. I mnie się zdaje, że Audrey prowadziła wcześniej normalne życie. Nie ocknęła się któregoś dnia.
A może...?
Ale co z Howardem wobec tego?

praedzio - Sob 06 Sie, 2011 21:54

Mnie też się podobał Dwight. Przypomina mi Jareda Padaleckiego - ma podobny sposób mówienia i podobny tembr głosu. :serce2: No i też olbrzym. :mrgreen:

Tym razem wydaje mi się, że to Duke miał ciekawsze przygody, niż nasza ulubiona para. Ojj, jak się Jason Priestley postarzał... :( Ale grał fajną postać - totalnego dupka (chociaż może nie do końca), którego wszyscy kochają. :mrgreen: I postawił sobie za punkt honoru umówić się z Audrey, na którą jego urok nie działał w najmniejszym stopniu. :mrgreen:

Admete - Sob 06 Sie, 2011 21:57

A skąd wiesz, że prowadziła wcześniej normalne życie? Ma przecież wszystkie wspomnienia drugiej Audrey, nawet te z dzieciństwa. Nic swojego nie pamięta. Potrafi grać, tego druga Audrey nie umie.
Agn - Sob 06 Sie, 2011 22:02

Mnie się podobały obie przygody na równi. Tylko ta żonka Duke'a mi jakoś... przeszkadza.

Admete, bo ja wiem? Męczy mnie obecność tego drugiego agenta Howarda. Skąd on się wziął? Z nieba sfrunął? Chyba że on też jest elementem jakiejś większej gry i wciska Audrey-Lucy kit. :mysle:
No i pewnie serial by się jakoś inaczej zaczął. Ja wiem? Od pobudki? Kurczę, jak wyglądała pierwsza scena serialu? Aaaaa, muszę poszukać i przypomnieć sobie!

Admete - Nie 07 Sie, 2011 08:16

Agn pewne rzeczy to scenarzyści mogli wymyslić "po drodze". Nie widzę sensu w zaczynaniu serialu od "pobudki". Zepsuliby późniejszą tajemnicę. Agent Howard na pewno jest częścią większej całości.
Agn - Nie 07 Sie, 2011 09:46

Pewnie jest. Tylko ciekawi mnie, kim tak naprawdę jest.
I czemu nie byłoby sensu w zaczynaniu od pobudki? Nie musi się budzić skopana na drodze, wystarczy w łóżku, jakby wszystko było w porządku i zaczynała kolejny normalny dzień jako Audrey Parker. Moim zdaniem wystarczy to jako zupełnie niewinne rozpoczęcie serialu, które później okaże się b. istotne.
Coś jak w Harrym Potterze - to, że Harry złapał pierwszego znicza akurat niemal go połykając, ma znaczenie w siódmym tomie, kiedy to nie wystarczyło wziąć tego znicza w rękę. Takie drobiazgi mi się b. podobają i tyle. :wink:

PS Swoją szosą kolejną zagwozdką jest dla mnie, dlaczego nie mogłaby zostać Lucy, czemu musiała mieć inną tożsamość. :mrgreen:
Kurczę, ten serial tak niewinnie wygląda, ale wkręca. :mrgreen:

praedzio - Nie 07 Sie, 2011 10:22

Ja stawiam na to, że w przeszłości (i Audrey/Lucy i samego Haven) musiało się stać coś bardzo ważnego, może wstrząsającego, może złego - czego pamięć mogłaby przeszkadzać Audrey w dalszym istnieniu jako Lucy. Poza tym zagadką jest tu czas. Gdyby była normalna, to by się przecież zestarzała. A jakoś nie pasuje mi tu motyw klonowania. ;) :confused3:
Admete - Nie 07 Sie, 2011 12:28

Ale to byłoby zbyt dosłowne, takie zaczynanie od pobudki, od nowego dnia Audrey. Nadal nie widzę potrzeby. Historia ma się rozwijać powoli i nie powinna narzucać od początku jednej interpretacji. To dobrze, że wszystko wychodzi z czasem. Na początku Audrey jest po prostu Audrey. Stopniowo dowiadujemy się, że może być kimś innym. I to jest dobre.
Aragonte - Nie 07 Sie, 2011 12:42

Agn napisał/a:
No i pewnie serial by się jakoś inaczej zaczął. Ja wiem? Od pobudki? Kurczę, jak wyglądała pierwsza scena serialu? Aaaaa, muszę poszukać i przypomnieć sobie!

Zaczyna się właśnie od przebudzenia Audrey-Lucy :wink:

Admete - Nie 07 Sie, 2011 13:07

To jest w takim razie łopatologicznie, ale dopiero z punktu widzenia drugiej serii, więc mogę im darowac ;)
Agn - Nie 07 Sie, 2011 16:52

Mnie to nie przeszkadza, wcale mi nie narzuca żadnej interpretacji, dopiero później (w drugiej serii, jak widać) ten szczegół ma sens (dzięki Aragonte za przypomnienie!). Lubię takie rzeczy. :)
Aragonte - Nie 07 Sie, 2011 18:45

Ej tam, łopatologicznie - w końcu można to tak interpretować albo nie :)
Admete - Nie 07 Sie, 2011 19:35

Ja sie aż tak nie wczuwam w Haven ;) Nie zauważam takich szczegółów. Czasem któryś odcinek pominę...np. nie obejrzałam do tej pory odcinka ostatniego 1 serii ( znam tylko kilka końcowych scen ).


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group