To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Babylon 5

soph - Nie 13 Wrz, 2009 20:26

Postaram się - zaczynam przełamywac swoją obsesyjną niechęc do pisania (przepraszam za literówki, nie działa mi c z kreseczką).
Aragonte - Nie 13 Wrz, 2009 20:27

Ooo, Soph, zaglądaj koniecznie :D
Ja dopiero odkrywam B5, ale całkowicie się zgadzam z tym, co pisałaś o mądrości tego serialu.
A ograniczanie się do jednego odcinka udaje mi się tylko czasami - wczoraj obejrzałam trzy, a nie jeden, żeby było jasne, dzisiaj leci drugi :wink:

Admete - Nie 13 Wrz, 2009 20:28

To przełam, bo nam Cię brakuje. Proszę :przytul: :kwiatek:
Aragonte - Nie 13 Wrz, 2009 20:31

Przełam koniecznie :kwiatek:
Admete - Nie 13 Wrz, 2009 20:45

Ivanova to moja idolka jest :-D
soph - Nie 13 Wrz, 2009 20:51

Pracuję nad tym :) .
Gdybym miała wybierac ulubioną postac, byłoby mi bardzo ciężko. Marcus, doktorek, Garibaldi, G'Kar, Lennier - musiałabym wymienic wszystkie postaci z pierwszego planu. Najbardziej chyba podoba mi się to, że żadna postac nie jest ostatecznie i raz na zawsze ukształtowana, cały czas dojrzewają, ulegają metamorfozom, każdy musi walczyc z pokusami i samym sobą - by potwierdzic kim jest. I nawet jeśli przegrywa jakąs bitwę, budzi raczej współczucie niż pogardę, bo widz jest w stanie zrozumiec motywy ich postepowania. Bohaterowie są prawdziwymi ludźmi, nie posągami z marmuru.

Admete - Nie 13 Wrz, 2009 20:56

Cytat:
Bohaterowie są prawdziwymi ludźmi, nie posągami z marmuru.


Bohaterowie są ludźmi, nawet jeśli to nie-ludzie. I są tacy żywi, pełnokrwiście. I ta cała mitologia serialu, wybory, których trzeba dokonywać - dla siebie i dla innych. Dodatkowo bardzo wiarygodnie pokazane uczucia. Przyjaźń, miłość...także nienawiść. I jest tam całe morze współczucia.

soph - Nie 13 Wrz, 2009 20:59

Właściwie za wyjątkiem chyba Mordena i tego odrażającego telepaty (choc tu już można polemizowac), nie ma postaci, której nie można by obdarzyc choc odrobiną sympatii, postaci, której nie można by w jakimś sensie zaakceptowac. Na tym chyba polega geniusz scenarzysty.
Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 20:05

Nawet Bester - jeśli to o nim mówisz - nie jest postacią do znienawidzenia od A do Z.

A ja oglądam odcinek dziewiąty III sezonu, Messages From Earth, i dalej stwierdzam, że uwielbiam Marcusa :serce: (Pamiętacie scenę z kwiatkami na koniec ósmego odcinka? Była boska! :lol: )

W dziewiątce na wstępie ubawiła mnie wymiana zdań przy śniadaniu i narzekanie Garibaldiego :lol:

You know, I've been stuck|in this tin can for three years.
I haven't taken a vacation.|Okay, okay, it's my fault.
I had the leave coming,|I just didn't take it.
The pay sucks,|I knew that when I signed on.
And nobody said I'd survive the job.|Now, I give you all that.
But where in my contract does it say...
...that I have to eat the same food|for breakfast every day for three years?
Paragraph 47, subsection 19, clause 9A.
You can find it in the index under S. U. A. E. I.
S. U. A. E. I.?
Shut up and eat it.|- Shut up and eat it.

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 20:14

Mają tam piękne dialogi :D Uwielbiam babylonowe poczucie humoru. A czy było już wyjaśnianie łańcucha dowodzenia za pomoca planszy? ;)

Bester też budzi współczucie. A Morden? Morden to dziwny przyapdek. Wydaje mi się, że za bardzo zbliżył się do Cieni, a one są najbardziej obce z obcych.

Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 20:26

Admete napisał/a:
Mają tam piękne dialogi :D Uwielbiam babylonowe poczucie humoru. A czy było już wyjaśnianie łańcucha dowodzenia za pomoca planszy? ;)

Chyba nie.
Ale za to była piękna "randka" Ivanovej, ta z różami, które uznała za prezent od Marcusa :wink:
I te dowcipy jej kolegów przy stole, kiedy zwęszyli prawdziwą jajecznicę na bekonie :lol:

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 20:31

Pamiętam te róże :) A ty teraz oglądasz odcinek, w którym spro ważnych rzeczy jest. G'Kar siedzi w więzieniu i rozmyśla. Wieszczem zostanie ;) księgę napisze :D
I tam jest ta piękna rozmowa między Delenn i Sheridanem o domu, ojcu, deszcze. Bardzo mi się podoba jak budowane jest między nimi porozumienia, szacunek, miłość. I
Na dodatek Sheridan będzie miał przedsmak tego, co czeka go w przyszłości. Walka z własna flotą.

Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 20:37

G'Kara w więzieniu właśnie oglądałam :D Świetna była ta rozmowa z Garibaldim. G'Kar jest dużo mądrzejszy niż początkowo można było sądzić.
Admete, pamiętasz o petycji? :lol: Mieszkańcy B5 złożyli ją, bo myśleli, że więzień jest torturowany, a on... śpiewał :lol:

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 20:41

G'Kar lubi śpiewać ;) ta piosenka o rybkach :lol:

Właśnie sobie uświadomiłam, jaki odcinek Cię zaraz czeka...W ogóle 3 seria to jazda bez trzymanki. G'Kar będzie snuł teorie prometejskie i mesjanistyczne ;) Normalnie czasami mam wrażenie, że Straczyński naszych romatyków czytał.

Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 20:54

Kto wie, może czytał? :wink:
A ten mesjanizm mnie nie dziwi, już w szóstym odcinku były wzmianki. Kosh przemawiał wtedy do G'Kara i klarował mu to i owo.

Odcinka Point of No Return nie odpuszczę sobie dzisiaj :mrgreen:

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 20:57

Obawiam się, że trudno Ci będzie nie iść dalej - Severed Dreams i Ceremonies Of Light And Dark dość ścisle się ze sobą wiążą.
Point of No Return jest genialne, pełne napięcia i bardzo ważne.

Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 21:08

Świetny ten odcinek.
Przerwałam na moment po tej rozmowie Delenn i Sheridana o deszczu :serduszkate:
Piękne to było.

Minbari to elfy jak nic :wink:

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 21:15

Cytat:
Przerwałam na moment po tej rozmowie Delenn i Sheridana o deszczu


Mówiłam - to jedna z najpiekniejszych romantycznych historii, jakie znam.

Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 21:29

A jaka końcówka! :paddotylu:
Marcus wyjaśniający schemat dowodzenia (można gdzieś zobaczyć tę tablicę, hę? :mrgreen: ), a potem wprowadzenie stanu wojennego na Ziemi :shock:
Oj, będzie się działo!

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 21:31

Właśnie o ten schemat mi chodziło. Wojna domowa, secesja, bunt całej stacji, Sheridan jako renegat - same niesamowite rzeczy ;)
Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 21:33

Dobra, pędzę pod prysznic, a potem włączam Point Of No Return :mrgreen:
Admete - Pon 14 Wrz, 2009 21:34

Aragonte napisał/a:
Dobra, pędzę pod prysznic, a potem włączam Point Of No Return :mrgreen:


Koniecznie!

Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 22:36

Zaczęłam oglądać. I już obgryzam paluchy.
Co tam, do czorta, się dzieje?

Admete - Pon 14 Wrz, 2009 22:40

No właśnie - obgryzanie paluchów się zaczyna i potrwa ( obawiam się ) aż do końca 4 serii. Na Ziemi rządy totalitarne, a B5 zbuntowane. Na dodatek zaczyna się wojna wszystkich ze wszystkimi. Cienie z jednej strony, Vorlończycy z drugiej.
Aragonte - Pon 14 Wrz, 2009 23:11

Genialny odcinek!
Rebelii jeszcze oficjalnie nie ma, ale zanosi się na nią wyraźnie.
Cieszę się, że Narneńczycy mieli jakąś rolę do odegrania :-D
Miny Londo i Vira, gapiących się na siebie nieufnie po przepowiedni imperatorowej - bezcenne :mrgreen:

To jadę z następnym odcinkiem, północy jeszcze nie ma :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group