To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Muzyka - Cead Mile Failte, czyli kto spiewa w gaelicu i nie tylko...

praedzio - Czw 26 Mar, 2009 22:09

Tadaaam! Patrykowy Celtic Motion Project raz jeszcze! :D

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Ech, wspomnienia napływają... :serduszkate:

praedzio - Czw 26 Mar, 2009 23:09

Jakby kto się nudził, to właśnie w tej chwili zaczęła się audycja Muzyczna Karczma w Radiu Kampus ( http://193.0.98.66:8002/ ). Dzisiaj gwiazdą jest Secret Garden. :D
aneby - Czw 26 Mar, 2009 23:25

Fajne :-D Mam tylko nadzieję, że prowadzący będzie mniej gadał, a wiecej grał :wink:
Calipso - Pią 27 Mar, 2009 20:59

praedzio napisał/a:
Patrykowy Celtic Motion Project raz jeszcze!

Wszyscy w komplecie :-D Fajnie sobie przypomnieć :mrgreen:

Aragonte - Pią 27 Mar, 2009 21:58

praedzio napisał/a:
Jakby kto się nudził, to właśnie w tej chwili zaczęła się audycja Muzyczna Karczma w Radiu Kampus ( http://193.0.98.66:8002/ ). Dzisiaj gwiazdą jest Secret Garden. :D

Nie miałam jak słuchać w pracy, to może sobie teraz (po skatowaniu się ćwiczeniami :mrgreen: ) Secret Garden zapuszczę?

Anonymous - Sob 28 Mar, 2009 22:01

Aragonte popchnęła pierwszą kosteczkę domina, właśnie nabyłam płyte Beltaine i słucham, i klimat mi odpowiada, wprawdzie zupełnie inny od słuchanych przeze mnie i kochanych do tej pory utworów, ale to jest takie...pozytywne, aż bo ja wiem chce się tańczyć, tańczyć, nie gibać, gibanie jest zbyt mało wciągające jak na tą muzykę według mnie.
O kurczę....

praedzio - Nie 29 Mar, 2009 08:22

A którą? Którą? ;)
No, Kasiek, moje gratulacje! :oklaski: To juz następny krok: zabrać cię na koncert. :P

Anonymous - Nie 29 Mar, 2009 08:48

Niejaką Rockhill słucham i się zasłuchac nie mogę, czy mogę prosić jakiś spisek dyskografii, muszę się jakoś zaopatrzyć... muszę, muszę....

Ale powiedziałam Calipso, że niedobre z Was koleżanki, pozwolić, żebym tak długo w ciemnościach błądziła...
No tak się nie robi :confused3:

praedzio - Nie 29 Mar, 2009 10:07

No, to ci jeszcze KONCENtRAD została z ichnej dyskografii. :D

Moja droga, myśmy tu sobie gardło wirtualnie zdzierały w piskach i zachwytach nad zespołem. Nie wiem, dlaczego do Ciebie to nie dotarło. ;) Wystarczy przeczytać pierwszy post w tym wątku. ;)

Anonymous - Nie 29 Mar, 2009 10:11

No tak, tak jaasne, ale ja tubiśka do poznawiania muzyki jakoś nie uznaję jak się ma internet, przy którym słowo szybkość nabiera odwrotnego znaczenia to się nie da....
Musiałam ja sama biedna( przy dźgnięciu Aragonte) i prowokacji Calipso sama zadbać o swą edukację...
Oświadczam wię.... zaiste słuszna muzyka jest również na północ od Półwyspu Iberyjskiego :banan_Bablu:

Calipso - Nie 29 Mar, 2009 13:46

lady_kasiek napisał/a:
Ale powiedziałam Calipso, że niedobre z Was koleżanki, pozwolić, żebym tak długo w ciemnościach błądziła...
No tak się nie robi

Toć powiedziałam Ci jak było :foch2: Nawet chciałam to naprawić,ale mi nie wyszło :cry2: :ops1:

praedzio - Nie 29 Mar, 2009 13:50

Eeee?
Anonymous - Nie 29 Mar, 2009 14:11

praedzio napisał/a:
No, to ci jeszcze KONCENtRAD została z ichnej dyskografii.

Już nie został.
Przesłuchane :mrgreen:
Boje się, że znowu wpadnę w kolejną obsesję....

Calipso - Nie 29 Mar, 2009 21:03

praedzio napisał/a:
Eeee?

Próbowałam zrobić dla Kaska c-j i nie może posłuchać :? Najlepsze że nie wiem co zrobiłam nie tak :(

praedzio - Nie 29 Mar, 2009 23:52

Aaaaa... ;) No, tak - złośliwość rzeczy martwych!... :lol: Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. ;) No, to Kasiek, zbieraj zaskórniaki na Będzin. ;)
Anonymous - Pon 30 Mar, 2009 07:59

zostałam poinformowana przez Calipso i po całym niemalze dniu słuchania rzeknę, iż prawdopodobnie w okolicach lipca(tak?) bardzo będę się zastanawiała. Zwłaszcza, że to dla mnie kwestia przejechania w poprzek tylko 1,5 województwa.
praedzio - Pon 30 Mar, 2009 08:10

FMC Zamek w Będzinie zazwyczaj odbywa się w ostatni weekend sierpnia. ;)
Calipso - Pon 30 Mar, 2009 08:44

To mi się coś pomieszało,bo byłam prawie pewna że to będzie pod koniec lipca :rumieniec:
Anonymous - Pon 30 Mar, 2009 14:25

No to mnie Calipso w błąd wprowadzić zamiarowała... :confused3:
Pierwsze co włączyłam rano to Beltaine... :paddotylu:

Calipso - Pon 30 Mar, 2009 20:18

Nie zamiarowała,takie domysły wyczytałam na ichnim forum :-P
Anonymous - Sob 04 Kwi, 2009 15:43

Cal zrelacjonowalam na biezaco niemal, teraz dla PraEdwarda.
Przedwczorajszy dzien był chyba jednym z najprzyjemniejszych jakie spedzilam – napierw moja praca polegala na godzinnym wpatrywaniu się w sciany, okna, sufit... (biorac pod uwage, ze nie moglam mruknac nawet slowa, zajmowac się czymkolwiek – po prostu siedziec i patrzec – nie nalezalo to do najlatwiejszych zadan), a potem – myk do Katowic.
No przyznam się – troche mnie ruszylo. Jak zawsze chyba. Brzydkie miasto, ale spedzilam tam cholernie mile 5 lat :D Dojechalam w sam raz na koniec proby i krol elfow wiuchnal mnie plaszczem tu i tam ( dla niewtajemniczonych: wybralam sie na spektakl V LO w Katowicach pt "Legendy celtyckie") A potem zobaczylam znajoma gebe. I się zaczelam zastanawiac skad ja moge tutaj znac jakieś znajome geby? Znajomi z K-wic się wykruszyli, może ktos ze studiow? Nieee. To był Mr H we wlasnej osobie*.
Jak zawsze w takiej sytuacji wlacza się moja autoironia – wiec z dziwnym usmieszkiem weszlam więc na sale pelna mlodych ludzi. Sympatycznych – muszę przyznac. Zajelam miejsce strategiczne i …
To co zobaczylam przeszlo moje oczekiwania. Powtorze to, co już napisalam – ABSO-KURWA-LUTNIE GENIALNE !!!! Tutaj już nawet nie chodzi wylacznie o scenariusz i gre (które same w sobie stanowia majstersztyk), ale o stworzony klimat. Iscie irlandzki – dużo humoru, magii, czasem lza się zakreci (z winy alergii i tej wersji się bede trzymac). W zasadzie nie pamietam, aby bylo tam dużo zieleni – ale jakos ten kolor sam mi się nasuwa na mysl o spektaklu – może to moja autosugestia?
Wglebiajac się ciut dalej – szalenie mi się podobala scenografia i kostiumy wyciagniete z ksiazek Adama Slodowego. Poza pieknym sloncem i niebem w tle, rzucał się w oczy minimalizm i prymitywizm formy, ale nie może to stanowic zarzutu. W gruncie rzeczy wracaly uwage na siebie swoja pomyslowoscia i humorem – te wszystkie papierowe skaly, kamienie, walki w teatrze cieni, modelinowe (???) uszy. Te wszystkie przescieradla, reczniki, zaslony i firanki grajace role szat basniowych swietnie oddzielaly swiat bajki, od swiata realnego.
No i jeszcze jedno – naprawdę warto wspomniec o mlodych aktorach. Zazwyczaj w teatrach szkolnych znajdzie się kilka utalentowanych osob i reszta stanowiaca tlo kaleczac swoje role. Tutaj wszyscy grali na rownym, naprawdę swietnym poziomie – bardzo mile mnie to zaskoczylo – a co ciekawe, nie bylo waznych i wazniejszych aktorow. Mniej więcej wszyscy pojawiali się rowno, w kazdej odslonie. Nie jestem ekspetem, jedynie amatorskim milosnikiem teatru, ale jako tenze zwrocilam również uwage na dykcje, bardzo ladna artykulacje i starannosc wymowy.
Wreszcie scenariusz. Ja wiem, ze Hoody to polonista, a polonisci zazwyczaj są humanistami, ale ten scenariusz dowodzi daru slowa, który zawsze przyprawia mnie o zazdrosc. Sposob narracji, dialogi porwaly mnie bez reszty – genialne stosowanie idiomow, powiedzen, czy synonimow powalily mnie na kolana, pozbawily tchu (ze smiechu najczesciej). Uwielbiam takie zabawy jezykowe.
No i czy muszę wspominac o tle muzycznym? Pewnie tak :P Zaczne banalnie – piekne glosy dziewczat (wszystkich spiewajacych). Polaczenie irish folku z beatboxem dalo piorunujacy efekt. Pewnie sam pomysl nie jest nowy (w koncu nie takie hybrydy muzyczne powstawaly), ale dla mnie dziewiczy i odkrywczy – bo slyszalam po raz pierwszy. Moje ukochane piosenki w swietnym wykonaniu i jeszcze cos, na co zwrocilam uwage – kilkakrotnie zaznaczony wspoludzial zespolu Beltaine sugerowalby gwiazde wieczoru – a tutaj mordka wydry, bo organiczyl się naprawdę do wspoludzialu. Mój wielki uklon wobec obecnych Panow B i wielki szacunek. Punkt ciezkosci przeniosl się na dzieciaki i to one byly gwiazdami wieczoru.
Dodam, ze calosc zrobila na mnie olbrzymie wrazenie – scenariusz, scenografia, kostiumy, muzyka – wszystko idealnie zgrane i w czasie i klimacie, a w to wszystko zostalo wlozone tak wiele pracy, zaangazowania i czasu. I po raz kolejny nasuwa mi się taka ciepla mysl, o ludziach, ktorym się po prostu zechcialo chciec. Wszystkim Wam skladam gleboki poklon dziekczynny – za dostarczenie mi tylu niezapomnianych wrazen. Wasz spektakl utkwil mi gleboko w sercu i ma zaszczytne pierwsze miejsce (wraz z niezapomnianym Makbetem). I zawsze jak tylko będzie mowa o prawach człowieka, skojarzy mi się z tym dniem i tym widowiskiem. I nie pytajcie dlaczego :D
Zdjec nie zamieszcze, bo na stronach teatru VLO pewnie bedzie ich wiecej duzo lepszej jakosci, ale nagralam sobie - oczywiscie slekka niepelnosprawnie, jak to mam w zwyczaju. Kiepska jakosc (bo komorka), troche pokiereszowane, a przede wszystkim z reki, wiec czasem zadrzala reka.

P.S. Zastanawia mnie tylko dlaczemu w nocy snil mi się Maths tlukacy mnie po glowie pałeczkami. ...



* No dobra, to ja się przyznam, ze mam taka dziwna przypadlosc – doskonale pamietam twarze, ale dopiero po kilku sekundach rozpoznaje skad (imion najczesciej nie pamietam wcale i zawsze wszystkie myle), a ze poruszam się dość szybko, to zanim zajarze kto zacz, wszyscy mnie już zdaza dawno minac i pomyslec sobie kilka niemilych slow na mój temat.

praedzio - Nie 05 Kwi, 2009 01:17

Powtórzę to, co już napisałam na forum Beltaine'owym: naprawdę się świetnie czyta twoją recenzję! A mówiłaś, że nie potrafisz! :P Najwidoczniej owo przedstawienie tak ci zapadło głęboko w serce, że puściła tama i zalałaś nas słowotokiem. ;) Czy muszę pisać, jak ci zazdroszczę, że widziałaś to przedstawienie? Nie mówiąc już o rarytasie pod postacią chłopców-Beltaine'owców w roli wspomagaczy muzycznych... Ja naprawdę chciałabym, żeby nagraną wersję można było udostępnić w szerszym gronie. Albo to - albo tournee po kraju! ;) Nie może być, żeby tylko w Katowicach takie cuda można było obejrzeć!

G.C. to człowiek-orkiestra! Wpędza mnie w najgłębsze kompleksy! :frustracja:

praedzio - Nie 05 Kwi, 2009 01:18

Pocieszam się inszą wersją znanej i lubianej piosenki: http://praedzio.wrzuta.pl/audio/vtKvyDqqQD/
Aragonte - Nie 05 Kwi, 2009 01:25

Oho - a ktoś miał pójść spać :-P

Aine, świetna recka, zazdroszczę oglądania spektaklu :)

Anonymous - Nie 05 Kwi, 2009 02:11

praedzio napisał/a:
Powtórzę to, co już napisałam na forum Beltaine'owym: naprawdę się świetnie czyta twoją recenzję! A mówiłaś, że nie potrafisz! :P Najwidoczniej owo przedstawienie tak ci zapadło głęboko w serce, że puściła tama i zalałaś nas słowotokiem. ;) Czy muszę pisać, jak ci zazdroszczę, że widziałaś to przedstawienie? Nie mówiąc już o rarytasie pod postacią chłopców-Beltaine'owców w roli wspomagaczy muzycznych...


To, ze spektakl zapadl mi w serducho - to pewne, ale na wysmazenie recenzji nalozylo sie kilka czynnikow:
a) doping z Twojej strony
b) chec podzielenia sie przemysleniami (ja nie lubie tego robic w formie pisanej, wole ustnie). Recenzji nie tyle nie potrafie pisac, co nie lubie. Wole wypowiedzi kilkuzdaniowe. Z lenistwa - glownie :P
c) chwilka wolnego czasu.

A wiesz, ze poza tym poczatkiem, w ktorym nie rozpoznalam Hoodego i rozmowa na koniec (ale to zupelnie inna historia :D ) to nawet niespecjalnie zwracalam uwage na chlopakow? Adaska nie widzialam i nie slyszalam, ale Jasiek byl - ladnie sie przywital przed wystepem z wszystkimi dzieciakami (mile to wygladalo). Tak jak pisalam panowie stanowili jedynie tlo i naprawde zrobili tym na mnie wrazenie. Nie kazdy potrafi usunac sie w cien bedac niejako gwiazda (a co by nie mowic, Beltaine gwiazda w srodowisku celtyckim jest). Na pierwszym planie byly dzieciaki, a nawet w tych wszystkich pieknych piosenkach (m.in. scarborow fair) rowniez dominowaly dziewczeta i beatbox, przeplatane w tle fletem, bombarda i dudami. Ale to nie było widowisko muzyczne. Muzyka była jedynie pieknym dodatkiem uzupełniającym całość. Nie moglam odwrocic oczu od sceny i tego co tam sie dzialo (bo wazny byl kazdy szczegol - Hoody genialnie bawi sie slowem i czesto korzystal z drugiego znaczenia powszechnie znanych slow). Mial nawet swoje 5 sekund grajac zebraka, ale za cholere nie zrozumialam co mowil - to znaczy to byl belkot majacy stylizowac chyba lacine (gdzie zrozumialam tylko cos o domestosie).



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group