Fantastyka - Opowieści z Narnii - książki, ekranizacje
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 15:53
Ja też się nad tym zastanawiałam. Ale wydaje mi się, że poprzez tę stuletnią zimę Narnia była jakoś odseparowana od reszty świata. Działały tu chyba jakieś czary, które znikły z pojawieniem się Pevensiech. To jest jak dla mnie jedyne sensowne wytłumaczenie.
Pevensie utrzymywali "kontakty dyplomatyczne" z ościennymi krajami - mowa jest o tym nawet w "Lwie", a szeroko opisane jest to "koniu" właśnie. Także jest możliwe, że Telemarowie pojawili się w Telemarze przed pierwszą wizytą Pevensich w Narnii.
praedzio - Pią 30 Maj, 2008 15:56
Ewentualnie można się pokusić o nazwanie Narnii, a raczej Narnijczyków Narodem Wybranym - na swój sposób oczywiście.
W Siostrzeńcu Czarodzieja mamy przecież powstanie Narnii - oraz wędrówki między światami.
Agn - Pią 30 Maj, 2008 16:07
Wiesz, Achato, to działanie wstecz mi tak ni przypiął ni wypiął wygląda. Prędzej uwierzę, że C.S. Lewis wymyślił ich dopiero później, co się zresztą zdarza wielu pisarzom, którzy piszą serię książek (pamiętam, że u Jołaśki R. też coś takiego było, tylko już nie pamiętam co).
Admete, hmm, tylko że Narnia w Polsce jest już kawał czasu. Wprawdzie nie wiem, ile lat ma Polkowski, ale się po prostu zastanawiam, czy nie było wcześniej innych tłumaczeń. Mam do faceta letki uraz po Potterze, chociaż do tej pory czytałam Narnię i nie marudziłam. Też fakt, że nie zwracałam uwagę na to, kto tłumaczy, byle to było dobrze zrobione.
Narnijczycy narodem wybranym... no, można. Ale i tak nie tłumaczy to, czemu Jadis chciała rządzić takim małym państewkiem, skoro tuż obok było coś większego. No, chyba że postawiła na jakość, nie na ilość.
praedzio - Pią 30 Maj, 2008 16:14
Czy Jadis nie pojawia się w Siostrzeńcu Czarodzieja? Ona już wcześniej miała chrapkę na ten kraj.
Agn - Pią 30 Maj, 2008 16:35
Ale wolała przez 100 lat urządzać zimę w Narnii.
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 17:22
Ja to chyba mimo wszystko rozumiem. Jadis była świadkiem stwarzania Narnii przez Aslana i zapragnęła po prostu tego piękna i świeżości nowego rodzącego się kraju. Kojarzy mi się to trochę z Silmarillionem - Morgoth a później Sauron pojawiali się zawsze tam, gdzie kwitło dobro i piękno, aby to zatruć. Najpierw w Amanie, później w Numenorze, a na końcu w Śródziemiu. To taka "zawiść zła"
Gunia - Pią 30 Maj, 2008 18:01
| Agn napisał/a: | | Wiesz, Achato, to działanie wstecz mi tak ni przypiął ni wypiął wygląda. Prędzej uwierzę, że C.S. Lewis wymyślił ich dopiero później, co się zresztą zdarza wielu pisarzom, którzy piszą serię książek (pamiętam, że u Jołaśki R. też coś takiego było, tylko już nie pamiętam co). |
Była cała masa takich rzeczy, od zaklęć niewerbalnych, po testrale.
Właśnie czytam "Księcia".
Agn - Pią 30 Maj, 2008 20:02
Fotka z premiery w Melbourne. William ma świetne spodnie, strasznie mi się takie podobają (czyli proste jak konstrukcja cepa z wąskim paskiem i w tym kolorze).
Reszta zdjęć tutaj (niestety sami faceci, dziewczyn nie ma).
PS W prawym dolnym rogu zdjęcia jest napis "Just jared", przeczytałam "Just married". Co było w tej herbacie??? *spogląda podejrzliwie na kubek*
Admete - Pią 30 Maj, 2008 20:17
Byłam i zobaczyłam Podobało mi się bardzo. Fakt, że pozmieniali, ale filmowi wyszło to na dobre. Młodzi aktorzy wypadli pozytywnie, efekty były piękne, ale nie przytłaczały. Szalenie klimatyczne były zdjęcia, zwłaszcza gdy pojawiał sie Aslan i gdy akcja toczyła się w pałacu Miraza. Piątka za kostiumy - wyglądały realistycznie. Telmarowie prezentowali się wiarygodnie, nie było za dużo kolorów czy przesłodzonych strojów. Czy ktos od kostiumów się zmienił czy odrobił zadanie domowe i lepiej mu wyszło? Stroje tym razem chwilami nawiązywały bardziej do renesansu niż do średniowiecza. Suknia Zuzanny na końcu powaliła mnie na kolana - też taką chcę
Łucja jest w tej części moją ulubienicą - śliczna z niej dziewczyna wyrasta. Nie tak typowa, ale piękna. Mnie się pdoobało poprowadzenie postaci Piotra ( tylko mogli zlikwidować w dubbingu tego Piotrka - załamka normalnie ) - dzięki temu było dramatycznie i pokazano ostateczne kształtowanie charakteru Piotra. Dla mnie tam był Powrót Króla Zwłaszcza pod koniec. Edmund zrobił się taki poważny i odpowiedzialny, dobrze wróżę tej postaci w trzeciej części. Swoją drogą ciekawe kogo wybiorą do roli Eustachego. Podróż Wędrowca do Świtu powinna się udać. Ben Barnes nieźle wypadł jako książę z bajki, pasuje mu ta rola wyjątkowo.
moja ulubiona scena to chyba ta, gdy Łucja śni o Aslanie w brzozowym gaju. Uwielbiam brzozy. Które sceny kręcili u nas?
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 20:44
O jak się cieszę, jak się cieszę, że generalnie się zgadzamy!!! Ten "Piotrek" był niewybaczalny... W pierwszej częśći dubbingowali per "Piotr"!!! Szkoda, że tego nie zachowali. Dobrze, że mamy róznicę zdań co do tej postaci . To pokazuje w jak odmienny sposób można ją odbierać. Mnie trochę brakuje pewnej cechy, którą on miał w I cz. a mianowicie takiej fajnej skromności i naturalności. Trochę za bardzo kreuje się na "wielkiego króla". Edmund jest w tym dużo lepszy; wspaniały jest jego dialog z Mirazem
mnie się podobały obie suknie Zuzanny - ta w scenie koronacji (szkoda, że tak krótka jest ta scena i nie mogłam się jej przyglądnąć bliżej), no i ostatnia to faktycznie odlot.
Scena z brzozami była fantastyczna, jak i wszystkie z Łucją i Aslanem - i właśnie one były kręcone w Polsce!! Gdzieś czytałam, że specjalnie sprowadzali te brzozy. W Polsce była kręcona większość scen leśnych, m. in. pierwsze spotkanie Pevensie z Kaspianem, a także scena ze skałami (gdy z bohaterowie z Zuchonem wracają do Kaspiana) - to było kręcone w wąwozie Kamieczyka.
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 21:02
Byłam, widziałam, zaczarowanam
Od razu uprzedzam, że nie przypominałam sobie książki (czytanej daaaawno temu), a moje nastawienie od początku było zdecydowanie pozytywne. Co więcej, nie oglądałam przezornie niczego poza paroma fotosami - żadnych trailerów - więc nic mi się nie kojarzyło. No dobra, miałam parę nieuchronnych skojarzeń z ekranizacją LOTR ale dopuszczalnych jak dla mnie i w sumie naturalnie wypadających.
O dziwo - wcale nie koncentrowałam się na Kaspianie Bosko się przezentuje, fakt, taki książę z bajki - ale moim zdaniem znacznie ciekawiej jako postacie wypadali pozostali, tj. rodzeństwo Pevensie. I więcej jak dla mnie mieli do zagrania, zwłaszcza Piotr. Ale Edmunda też bardzo polubiłam w tej części. Łucja śliczna, wdzięczna, zgadzam się tu z Admete - wszystkie te sceny z Aslanem wypadły po prostu magicznie, ten las we śnie Zuzanna też OK - w sumie to ciekawa jestem DVD i chętnie zobaczę, co wycięto z tych scen pomiędzy nią a Kaspianem bo ta końcówka i pocałunek (ooo, wcale nie przyjacielski!) naprawdę sugerowały istnienie czegoś, co w filmie prawie że znikło. Trochę spojrzeń... i to wszystko. Fajne interakcje pomiędzy rodzeństwem Widać, że ta czwórka się dobrze zna i lubi - moim zdaniem to promieniowało z ekranu. O Kaspianie niby coś tam wiemy, ale czegoś mi brakowało w nakreśleniu jego postaci Nie wiem, może pogłębienia, lepszego naświetlenia charakteru np. przez retrospekcje?
A teraz przejdę do tego, co mnie autentycznie - i pozytywnie - zaskoczyło
Nie ukrywam, że kręcą mnie sceny walki i lubię, kiedy wyglądają wiarygodnie (pod tym względem "Lew..." mnie totalnie rozczarował). Tutaj za to niespodzianka! Kostiumy, sceny walki - zwłaszcza świetna walka Piotra z Mirazem! - to wszystko było na niezłym, naprawdę niezłym poziomie. I nawet efekty nie żarły specjalnie w oczy (na początku krzywiłam się co prawda trochę na centaurki w czymś w rodzaju staników czy plastronów, ale przełknęłam to jakoś )
Ogółem ta Narnia wypadała znacznie bardziej realistycznie jako widowisko i jako świat (choć dalej nie jest to "mój" świat ). Wszystko udatnie jest doprawione humorem oraz odpowiednią dawka magii, której nie zepsuła mi nawet piosenka na końcu (w clipie bym ją zniosła, od filmu mi jakoś odstawała).
Na pewno kupię DVD A wcześniej przynajmniej raz pójdę do kina (chętnie z którąś z warszawianek, jeśli da się wyciągnąć do Atlanticu na wersję z napisami za całe 13 zeta ). Dzisiaj też widziałam wersję z napisami
Aha, Agn, moje tłumaczenie (z 1991 roku) jest Polkowskiego
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 21:15
Hurra!!! Narnia Forever!!!!!
Swoją drogą aż dziw jak diametralnie różnią się "oficjalne" recenzje. Z tą pierwszą się zdecydowanie nie zgadzam
http://serwisy.gazeta.pl/...aspian____.html
http://www.dziennik.pl/ku..._do_Narnii.html
Agn - Pią 30 Maj, 2008 21:35
Czy tylko mi ta druga nie działa? Mogłabyś przekopiować tekst?
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 21:40
Rozważna próbowałam wyciepać swego posta, a wywaliłam Twego?????
Czy obie zadziałałyśmy jednocześnie?
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 21:42
Równocześnie. Ale jaja Możesz to wkleić jeszcze raz?
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 21:43
| RaczejRozwazna napisał/a: | Nie to ja wywaliłam swojego jak zobaczyła Twojego. Ale jaja |
No nieźle
To wklej jeszcze raz, co? Agn pewnie nie wie, co myśleć
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 21:46
Nieporozumien ciąg dalszy
Wklejam!!!
Udany powrót do Narnii
Narnia, opuszczona przez lwa Aslana, rządzona przez okrutnych najeźdźców, ponownie wzywa na pomoc czwórkę rodzeństwa Pevensie. Ich dzieje opowiada "Książę Kaspian", druga część filmowych "Opowieści z Narnii" - pisze DZIENNIK.
Choć w Anglii minął zaledwie rok, w krainie Aslana upłynęło lat 1300. Narnią władają Telmarowie pod wodzą okrutnego Miraza (Sergio Castellitto, znany m.in. ze "Sprzedawcy marzeń" Giuseppe Tornatore). Magiczne istoty zostały zmuszone do ukrycia się w głębinach lasów, a sam Aslan przed wiekami opuścił Narnię. Pevensie przybywają na wezwanie księcia Kaspiana X (Ben Barnes), prawowitego następcy tronu, który cudem uniknął śmierci z rąk siepaczy uzurpatora Miraza. Wspólnie muszą jeszcze raz poprowadzić mieszkańców Narnii do bitwy o wolność.
Ekranizacja drugiego tomu cyklu C.S. Lewisa to spora niespodzianka. "Książę Kaspian" jest czymś więcej niż tylko bardzo udanym, zrealizowanym z podziwu godnym pietyzmem kinem przygodowym. Już "Lew, czarownica i stara szafa", pierwszy film serii, był fascynującą podróżą do magicznej krainy wyobraźni, a jednak niczym więcej, niż barwną ilustracją idei brytyjskiego pisarza, chwilami zresztą zbyt dydaktyczną i oczywistą. "Książę Kaspian" jest nie tylko bardziej dynamiczny (chwilami przypomina wręcz nowoczesną wersję filmów płaszcza i szpady), ale także utrzymany w zupełnie innej tonacji.
To już rzecz poważniejsza, momentami ponura i dosłowna, także w obrazowaniu śmierci i zniszczenia. Mniej tutaj barwnej zabawy konwencją fantasy, gry efektami, więcej mrocznego realizmu. Nawet wyzwania, którym bohaterowie muszą stawić czoło, są o wiele bardziej przerażające. W "Lwie…" rodzeństwo Pevensie uczestniczyło w metaforycznej walce między dobrem i złem - idąc z duchem myśli Lewisa: Bogiem i szatanem - reprezentowanymi przez Aslana i białą czarownicę. W "Księciu Kaspianie" nie tylko przeciwnik jest groźniejszy - choć pozbawiony jakichkolwiek nadprzyrodzonych mocy, motywowany jedynie żądzą władzy - ale i Narnia jest już innym miejscem. To świat stłamszony i pusty, pozbawiony nadziei i złudzeń, miejsce, które ocalić może jedynie wiara. Przesłanie Lewisa jest bowiem jasne: świat bez Boga-Aslana to miejsce, w którym zawsze triumfować będzie zło. Jednak zmiany, które wprowadził reżyser Andrew Adamson, niby drobne, a jednak znaczące, pozwalają także na inne interpretacje powieści Lewisa.
Bowiem przede wszystkim "Książę Kaspian" to opowieść - tak jak jej bohaterowie - o wiele bardziej dojrzała. Dla rodzeństwa Pevensie druga wizyta nie jest jedynie kolejną potyczką z zagrażającym krainie złem. To również krok - dla niektórych ostateczny - w dorosłość. Adamson, zachowując maksymalną wierność wobec literackiego oryginału, pogłębił psychologiczne sylwetki postaci, uwypuklając m.in. narastający między Kaspianem a najstarszym z rodzeństwa Piotrem konflikt, który doprowadzi do tragicznej w skutkach próby zdobycia zamku Miraza. Narnia staje się więc dla bohaterów granicą, miejscem, gdzie dziecięce marzenia zderzyć się muszą z "dorosłą" rzeczywistością. Zaś Aslan jest już nie tylko symbolem Chrystusa (mniej w tym filmie zresztą bezpośrednich odwołań do Biblii), ale staje się wcieleniem duchowego przewodnika, nauczyciela i obrońcy.
Adamson nie ucieka przy tym od chrześcijańskiej teologii, będącej przecież podstawą wszystkich "Opowieści z Narnii". Wciąż łatwo tu odnaleźć echa chociażby przypowieści o niewiernym Tomaszu czy proroctw o ponownym nadejściu Zbawiciela (tylko najmłodsza Łucja wierzy w powrót Aslana do Narnii, co czyni ją w pewien sposób najdojrzalszą postacią filmu). Równoważąc jednak przesłanie Lewisa motywami zaczerpniętymi z greckiej mitologii, renesansowych dramatów, a nawet antycznych tragedii, stworzył historię uniwersalną, idealnie skrojoną na potrzeby współczesnych nastolatków.
Jakub Demiańczuk
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 21:51
No to się ładnie odmłodziłam (równo o połowę, jeśli wierzyć tej recenzji )
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 22:13
| achata napisał/a: | Własciwie jeśli obok Narnii istniały jeszcze, Telmar, Archenlandia, Kalormen i inne takie to by nawet grało. Byli w Narnii, tylko Pevensi ich wtedy nie spotkali.
Mnie to dosyć gryzło, zwłaszcza w "Koniu i jego chłopcu". No bo najpierw istnieje Narnia jako odrębny świat, coś w stylu innej planety a potem nagle okazuje się, że to tylko mały kraik na mapie wobec takiego np. Kalormenu. No to czym właściwie Narnia była- inną rzeczywistoscią, czy tylko drobinką polityczną? Chyba, że bedziemy mówić o Narnii w Narnii, co trochę miesza w głowie. |
Achata, osobiście wątpię, by Narnia jako świat została przemyślana tak gruntownie jak Śródziemie czy np. Ziemiomorze Le Guin, dlatego nie dziwią mnie elementy, które wyskakują jak diabełki z pudełka w następnych tomach Owszem, można to sobie różnie interpretować i to poniekąd fajne, ale na mnie robi to wrażenie niedoróbek, które dałoby się usunąć przez solidną redakcją wszystkich sześciu części - naturalnie podjętą przez samego Lewisa, na co już stanowczo na późno...
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 22:19
| Aragonte napisał/a: | No to się ładnie odmłodziłam (równo o połowę, jeśli wierzyć tej recenzji ) |
No to jest nas dwie
Agn - Pią 30 Maj, 2008 22:35
Heh, to miłe. Też sobie filmowy lifting zrobię i się odmłodzę.
Admete - Pią 30 Maj, 2008 22:50
Ten pan z pierwszej recenzji to oglądał inny film niż ja albo na siłę chciał być oryginalny.
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 22:55
| Admete napisał/a: | | Ten pan z pierwszej recenzji to oglądał inny film niż ja albo na siłę chciał być oryginalny. |
Stawiam na to drugie
Agn, ale Ty nie musisz się odmładzać, ja już tak
Admete - Pią 30 Maj, 2008 23:11
Znalazłam w koncu te informacje o seansach z napisami w Krakowie... W Multikinie i Cinema City na Kazimierzu. Muszę się zastanowić. I ważne jest do kiedy grają...
Gunia - Pią 30 Maj, 2008 23:37
Ja recenzji nie czytam, chyba, że Wasze. Książkę właśnie skończyłam i mam depresję. W każdym razie czuję, że nawet z tym dubbingiem będę świetnie się bawić. A czas będzie najwyższy, kupić sobie rozszerzone wydania obu części, jeśli pojawi się pakiet.
|
|
|