Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Marija - Pon 23 Lip, 2007 10:58
| Maryann napisał/a: | | co bardziej tradycyjnie usposobione matrony nie uważały go za odpowiedni dla młodych panienek. | Ja TERAZ jestem tradycyjnie usposobioną matroną, bo jak widzę, co wyprawiają co poniektóre młode "panienki" (hehe), to ...
Dione - Pon 23 Lip, 2007 11:34
Biedactwo... Tak by go tylko pogłaskać po głoweczce , a Elusię za loczki potargać i pokazać, co z takim słodkim facetem powinna robić...
Alison - Pon 23 Lip, 2007 16:18
| Matylda napisał/a: | Ale też się rozmarzyłam a niech tam...
Czy w tym okresie tańczono już walca ???? |
No nie! Te jak zwykle, tu niby marzą, a tu się czepiają szczegółów. A kogo to obchodzi, czy już był walc czy nie, chodzi o nastrój, a walc do przytulania najelegantszy. W ogóle to przecież tylko sen. Już bym się nie dziwiła gdyby to było tango albo salsa, ale WALC? Najpiękniejsze romansowe sceny miały miejsce w walcu...
Koszmar pisać dla takich drobiazgowych czytelniczek, biedna Pamelka
Gunia - Pon 23 Lip, 2007 16:56
W końcu Darcy widział tego szokującego walca na londyńskim wieczorku, czyż nie? Najwidoczniej mimo pozornego zgorszenia siadł mu ten walc na świadomości...
Matylda - Pon 23 Lip, 2007 17:31
No to niech będzie ten walc
W końcu można się pozastanawiać czy to mógł być walc czy nie .
Mógłby ją nawet w myślach przycisnąć gdzieś do ściany , a co tam idę na całość
Carolino
Alison - Pon 23 Lip, 2007 21:51
| Matylda napisał/a: |
Mógłby ją nawet w myślach przycisnąć gdzieś do ściany , a co tam idę na całość
|
Mati miarkuj się!! Tu jest salon, tu są dzieci!!!!
Matylda - Pon 23 Lip, 2007 21:57
Te nasze forumowe dzieci już dużo widziały
Admete - Pon 23 Lip, 2007 22:46
Matyldo przeczytałam ten twój tekst o ścianie i teraz mam tak dzieci pójda grzecznie spać, a Matylda nam opowie, co było dalej
Matylda - Pon 23 Lip, 2007 22:52
Bo ja to wszystko widzę oczami wyobraźni ale nie potrafię tego przelać na papier
Ale jeżeli to kogoś gorszy to proszę wyciąć
Admete - Pon 23 Lip, 2007 22:57
Mati no co Ty! To jest zabawne i sympatyczne. Nic co ludzkie itd.
Alison - Pon 23 Lip, 2007 23:02
Mati, dawaj! Kobieta się napaliła, a Ty sorry...
Rzucasz ludziom cukierki pod nogi, a potem podnieść ich nie dajesz. Nieładnie
Po Pamelce nic erotyczniejszego niż walc nie możemy sie spodziewać. Miej litość, kobieto!
Matylda - Pon 23 Lip, 2007 23:06
Napiszę nieskromnie , że to ja raczej siebie chętnie bym zobaczyła przy tej ścianie, a to już nie jest takie ciekawe....
Ulka - Pon 23 Lip, 2007 23:17
| Alison napisał/a: | | Mati, dawaj! Kobieta się napaliła, a Ty sorry... |
w końcu już po 23 jest
asiek - Wto 24 Lip, 2007 08:18
Widzeeem, że po 23-ej toczą się ciekawe DAM ROZMOWY
***
| Caroline napisał/a: | | Rozbity, osowiały, apatyczny – był jak zjawa we własnym domu, włócząc się od pokoju do pokoju nie czując się dobrze w żadnym z nich |
A czarna polewka drąży duszę Darsika....i sieje spustoszenie.
| Alison napisał/a: | | Odczucie niezwykłego uniesienia ogarnęło go kiedy tańczył z nią, wirując w gwałtownym strumieniu muzyki walca, rytmiczny ruch zbliżał ich do siebie tak bardzo, że drżał nie mniej niż gdyby byli tam sami. Wpatrywał się w jej oczy kiedy przemierzali w tańcu parkiet i dostrzegał w nich odpowiedź, której oczekiwał od wielu, wielu miesięcy. |
A tak, to mógłby się kończyć orginał powieści, ...a przynajmniej ekranizacji '95...zamiat tej drętwej rozmowy " o stanie dróg".
ABT,
Caroline - Wto 24 Lip, 2007 08:59
Rozdział IV, cz.8
- Co proszę, panie Darcy? – Fletcher akurat wrócił.
Jak mógł tak beztrosko powtarzać sobie wersy na głos i to przy Fletcherze!
- To Shakespeare, Fletcher, na pewno o nim słyszałeś – wycedził Darcy sardonicznie podnosząc brodę do pokrytego pianą pędzla.
- Tak, proszę pana, zdaje się, że sonet 29 – odparł Fletcher gładko i zaczął fachowo nakładać mydło na twarz i szyję Darcy’ego. Darcy znów zamknął oczy pragnąc, by znajome ruchy zajęły Fletchera, a jego pogrążyły w bezmyślnym zapomnieniu.
- Lecz… – pojedyncze słowo zawisło w powietrzu i nic po nim nie nastąpiło. Otwarłszy jedno oko Darcy zobaczył swojego lokaja z brzytwą w jednej ręce sięgającego po pasek do ostrzenia.
- Lecz? – powtórzył zaciekawiony, gdy Fletcher rytmicznie pociągał brzytwą o pasek. Ta jedna dziwna sylaba była wszystkim, co jego lokaj powiedział od Kentu.
- Lecz – Fletcher powtórzył z uczuciem. – Następny wers, proszę pana. - Delikatnie uniósł podbródek Darcy’ego, kolejnym drobnym ruchem wykonał pierwsze pociągnięcie. – Po „Lecz” następuje pomyślne „przypadkiem”. Wzięte razem robią dużą różnicę. Przynoszą pocieszenie.
Niezdolny do wydobycia z siebie niczego ponad niechętne mruknięcie w reakcji na enigmatyczne spostrzeżenia Fletchera, Darcy spojrzał w sufit. Co miał dziś ze sobą zrobić? Wczoraj, Hinchcliff posępnie zwrócił jego uwagę na stos korespondencji, który wciąż tkwił dyskretnie schowany w jego aktówce na biurku.. Próbował się z nią uporać kilkakrotnie w mijających dniach, ale choć starał się jak mógł, nie mógł zmusić się do skupienia na zawartych w niej informacjach, ani przejąć się jej zawartością. Mógłby wpaść do Boddle’a, gdzie nie pokazał się od czasu wyjazdu do… Nie, był po prostu niezdolny do wykazania zainteresowania sprawami klubu. To czego naprawdę potrzebował, to wyczerpująca jazda po trudnym terenie, która by zmęczyła jego ciało i umysł. Ciekawe czy i wtedy Elizabeth Bennet prześladowałaby go w snach! Ale w Londynie nie było takich miejsc, ani Nelsona – zbyt trudny do opanowania jak na miasto – spędzał czas z klaczami w stajniach w Derbyshire. Tak więc ten sposób na danie upustu swojej złości także zdawał się niedostępny. Czy nie było nic, czym mógłby się zająć, co by oderwało go od… Od czego? Co właściwie powodowało jego cierpienie? „Gdy los i ludzie częstują mnie wzgardą” słowa sonetu ponownie odezwały się w jego głowie „Płaczę i żalę się na dolę twardą”*… Wzgarda? Spytał sam siebie smakując to słowo zanim się na nie uodpornił. Może być wzgardzony przez Elizabeth, przez nią i innych ludzi, to nic nie znaczyło! Było w końcu na świecie mnóstwo skończonych głupców, których opinia nic nie znaczyła. Lecz… Darcy zatrzymał się przy słowie Fletchera i zerknął na swojego lokaja. Lecz oskarżenie Elizabeth leżało mu ciężarem na sumieniu „…gdyby zachował się pan jak dżentelmen”. Być wzgardzonym przez osobę, która wiele znaczyła, więcej! Przez kobietę, z którą pragnęło spędzić się resztę życia, sprawiedliwa czy nie – taka wzgarda była doprawdy bolesnym ciosem.
* ponownie Sonet 29
Dione - Wto 24 Lip, 2007 11:42
Ja tu swojej ulubionej sceny czekam, a Ten..... !##$%$%^#@#@! ..... za przeproszeniem dam "pajacyk ze sznurka zerwany" się nad sobą użala. Niech on już wreszcie w garść się weźmie i jak facet zacznie zachowywać.
Alison - Wto 24 Lip, 2007 13:49
Po „Lecz” następuje pomyślne „przypadkiem”. Wzięte razem robią dużą różnicę. Przecież to "prawie" robi wielka róznicę a nie "lecz przypadkiem". Przypadkiem to leczy znachor, a Darcy jest przypadkiem prawie dżentelmen.
A ja nie przypadkiem bredzę, bo jestem pierwszy dzień na urlopie
MiMi - Wto 24 Lip, 2007 15:10
Darcy musi się wziąść w garść i przestać płakać. Rozumiem, że był rozczarowany, bo miało być tak pięknie, ale Pamelka trochę za długo się rozwodzi nad niektórymi sprawami.
***
Ali mam nadzieję, że teraz wypoczniesz
trifle - Wto 24 Lip, 2007 15:11
Pamelka to w ogóle z długością przegina Zaraz znowu będzie o psie albo o koniu albo o nowym krawacie czy czym tam innym..
Maryann - Wto 24 Lip, 2007 15:34
O, nie. Ani o psie, ani o koniu...
Matylda - Wto 24 Lip, 2007 20:44
Ooo jeszcze załapałam się na ciacho
Matylda - Wto 24 Lip, 2007 20:48
Nie narzekajcie miłe damy. Ja i tak jestem pełna podziwu dla tłumaczek
Boże jakim ja jestem leniem . Trochę sie tego wstydzę
Alison - Wto 24 Lip, 2007 21:32
Tak. Po tym co dzisiaj tłumaczyłam, to podziw mi się należy i przyjmuję go skwapliwie
trifle - Wto 24 Lip, 2007 22:46
Ja stale podziwiam nasze tłumaczki. Przy tych psach i koniach już dawno bym straciła zapał
MiMi - Wto 24 Lip, 2007 23:28
Ja tez podziwiam tłumaczki - bez nich nie mogłybyśmy i tych lepszych fragmentów poczytać, a tłumaczenie tych gorszych - kłaniam się nisko
|
|
|