To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - odsłona III

Matylda - Czw 22 Mar, 2007 22:03

Była gwiazdą poprzedniego sezonu, podziwianą za urodę, talent do konwersacji, za pochodzenie i majątek.


On sam był jej ulubionym towarzyszem na kilku balach i w operze. Ale szybko pojął, że lady Felicia potrzebuje więcej podziwu, niż może otrzymać od jednego mężczyzny.

O koneser z tego Darcyego , ale też egoista z innymi dzielic się nie chciał :wink:

Dzięki za miły fragmencik

Maryann - Pią 23 Mar, 2007 06:41

Rozdział VII część 10

Pragnienie Darcy’ego, dotyczące prywatnej rozmowy z kuzynem, spełniło się szybciej, niż oczekiwał, kiedy w trakcie jego jak zwykle samotnego śniadania twarz Fitzwilliama pojawiła się nad jego gazetą.
- Richard ! Dosyć wcześnie, jak na ciebie, nieprawdaż ? – Darcy opuścił gazetę i wskazał na parujące półmiski stojące na kredensie, dodając – Obsłuż się, proszę – zanim wrócił do lektury, podczas gdy Fitzwilliam powlókł się do kredensu.
Kuzyn nalał sobie filiżankę mocnej kawy z dzbanka Darcy’ego i chwyciwszy słodką bułeczkę z delikatnego porcelanowego koszyczka, z ziewnięciem i westchnieniem opadł na krzesło po jego prawej stronie.
- Sądzę, że odpoczynek jest obiecany tylko sprawiedliwym – skomentował sucho Darcy po trzecim ziewnięciu kuzyna.
Złożył gazetę i odłożył ją na bok, gdy pułkownik rzucił mu mordercze spojrzenie znad filiżanki z kawą.
- Którym, jak rozumiem, ja nie jestem – odparł cierpko – Co do tego możesz mieć rację, przynajmniej gdy chodzi o mojego brata. Zawsze lubiłem go dręczyć – rozsiadł się w krześle i zadumał się – To chyba ta jego ciągła niezadowolona bezczelność pobudza mniej wartościowe rysy mojego charakteru do wypuszczana w jego kierunku wszystkich strzał, jakie wpadną mi w ręce.
- Winisz jego za swoje zachowanie ? – Darcy potrząsnął głową z dezaprobatą podnosząc filiżankę do ust – Richard !
- Wcale nie, Fitz ! Ja tylko podpisuję się pod dobrze znanym twierdzeniem, że każda akcja powoduje równą sobie przeciwstawną reakcję. A ponieważ jestem równy Alexowi, oprócz tego, że on jest starszy… – usiadł prosto i wyprostował demonstracyjnie ramiona – Uważam się za uprawnionego, jeśli nie sprawiedliwego. To wszystko to kwestia fizyki, kuzynie !
Pułkownik żuł swoją bułkę całkowicie zadowolony ze swojej teorii i wyraźnie nieświadomy, że jego kuzyn ma kłopoty z wypiciem ostatnich łyków kawy.
- Richard, to sofistyczny nonsens i… – Darcy w końcu zakrztusił się, odstawił filiżankę i sięgnął po serwetkę.
- Opowiedz mi o Georgianie – przerwał Fitzwilliam cichym, ale rozkazującym głosem.
Darcy przycisnął serwetkę do ust i skonsternowany zmarszczył brwi.
- Nie jestem pewien, gdzie zacząć, Richard. Sam jestem jeszcze zdziwiony.
- Wczoraj wydawała się całkowicie odprężona. Rozmawiała z moją rodziną tak spokojnie, jak to tylko możliwe. Z trudem mogłem uwierzyć, że to ta sama dziewczyna, która ledwie kilka miesięcy temu nie była w stanie podnieść na mnie wzroku – Fitzwilliam w zamyśleniu sączył swoją kawę – Jaka była, kiedy przyjechałeś ?
Darcy pochylił się do przodu.
- Na początku było między nami pewne skrępowanie, które mylnie wziąłem za ciąg dalszy jej dawnej melancholii. Ale jest, jak sam widziałeś. To nie ta sama dziewczyna, Richard ! Na pewno nie ta sama, co po Ramsgate, a ośmielę się powiedzieć, że i nie ta sama, co wcześniej.
- Rozmawiałeś z nią o jej przedsięwzięciach charytatywnych ?
- Oczywiście – Darcy przewrócił oczami – Jest w tej sprawie niewzruszona, a będziesz zaskoczony, gdy się dowiesz, że dodała jeszcze tygodniowe, niedzielne wizyty u naszych najbiedniejszych dzierżawców.
- Dobry Boże !
- No właśnie – przytaknął Darcy – Co o tym myślisz, Richard ?
Jego kuzyn pokręcił wolno głową.
- To wydaje się dosyć dziwnym początkiem. Słyszałem o czymś podobnym, ale to nie może b yć to.
W ciszy obaj popijali kawę, aż pułkownik się odezwał.
- Fitz, Georgiana jest mi droga. Wiesz, że to prawda. A jej szczęście jest moim celem w niewiele mniejszym stopniu, niż twoim – zaczekał, aż Darcy skinie głową na znak zgody, po czym mówił dalej – Nie mogę ci powiedzieć, dlaczego ani jak, ale mogę ci powiedzieć, że w głębi duszy jestem pewien, że Georgiana naprawdę jest szczęśliwa. Że ten cień, jaki na jej życie rzucał Wickham, już zniknął. Radzę ci, stary, nie pytaj o to !
- Jej opiekunka dała mi wręcz odwrotną radę ! – dumał Darcy głośno.
- Opiekunka ?
- Pani Annesley – odparł Darcy – Wdowa po duchownym, która pojawiła się u mnie ostatniego lata ze znakomitymi referencjami – Darcy wzruszył ramionami na jego niewiedzę – Pojechała na święta w odwiedziny do synów w Weston-super-Mare. Ona radziła mi zapytać Georgianę, ale nie miałem jeszcze odwagi zrobić tego wprost.
- Więc widzisz, Fitz, to wszystko wyjaśnia ! Wdowa po duchownym !
- Być może – odparł Darcy – Ale ona jest innego zdania ! - odstawił filiżankę. Jego kuzyn zrobił to samo i obaj wstali – Więc jesteśmy w kłopotliwym punkcie, w którym żaden z nas nie ma wystarczającej odwagi, żeby zrobić coś więcej.
- Zostaw to, Fitz – Fitzwilliam poklepał go po ramieniu – Matka była wczoraj nią urzeczona. A ojciec powiedział, że to było tak, jakby wróciła do niego jego siostra. Jest Boże Narodzenie. Zostaw to !
- Będziesz jej się dalej przyglądał… Czuwał nad nią ? – zażądał Darcy.
- Masz moje słowo, kuzynie – Fitzwilliam mocno uścisnął dłoń Darcy’ego – A teraz mam dla ciebie zagadkę. Mój służący znalazł dziś rano moje drzwi otwarte, chociaż wyraźnie pamiętam, że zamykałem je wieczorem. I zginął jeden z moich butów !

QaHa - Pią 23 Mar, 2007 07:52

Maryann, poranne stworzenie, dzieki za kolejny odcinek :kwiatek:
(pewnie znowu Darcik kombinuje jak koń pod górę)

Anonymous - Pią 23 Mar, 2007 08:50

No tak - Trafalgar i jego nocne buszowanie. :mrgreen:
Alison - Pią 23 Mar, 2007 10:27

Boże, ile można kombinować na temat jednej normalnej dziewczyny? Niedługo radę plemienną zwołają. Niestety ciąg dalszy tego rozbierania włosa na czworo nastąpi :? ??:
Marija - Pią 23 Mar, 2007 11:07

Maryann napisał/a:
Kuzyn nalał sobie filiżankę mocnej kawy z dzbanka Darcy’ego i chwyciwszy słodką bułeczkę z delikatnego porcelanowego koszyczka
Bardzo esencjonalny fragment, baaardzo :razz:
Maryann - Pią 23 Mar, 2007 11:26

Kawa i bułeczka... Rzeczywiście baaardzo esencjonalne...
Gunia - Sob 24 Mar, 2007 02:32

Maryann napisał/a:
że każda akcja powoduje równą sobie przeciwstawną reakcję.
A ja to akurat miałam na fizyce... :thud:
QaHa - Sob 24 Mar, 2007 09:13

Kto to widział aby facet , aż tak się rozdrabniał nad delikatnością uczuć jakiegoś dziewczęcia , analizował jej usmiechy gesty - NO NA LITOŚĆ BOSKĄ - i to na dodatek własnej siostry - PRZEGIĘCIE.
Im to trzeba łopatą do łba kłaśc bo się przecież w 85% sami niczego nie domyślą - nie ma szans!!!

Alison - Sob 24 Mar, 2007 09:26

No to Facet się dalej rozdrabnia :sad:

Rozdz VII, cz. 11
"O Panie, modlimy się do Ciebie, do Twojej potęgi, powstań i zstąp do nas, by z wielką mocą zaopiekować się nami..."
Słowa mszy czwartej niedzieli Adwentu odbijały się echem od wiekowych, kamiennych ścian kościoła St. Lawrence, kiedy wszyscy, kto tylko mógł, spośród dzierżawców i właścicieli ziemskich, zebrali się w tym świętym miejscu. Stary kościół jarzył się światłem świec, odbijanym od srebrnych i złotych naczyń, światłem, które migotało w wypolerowanym drewnie balustrad i prezbiterium, ozdobionych girlandami ostrokrzewu i jego jasnoczerwonych owoców. Piękno sanktuarium nie powstrzymało większości oczu od obserwowania ławki Darcy'ch, która tego dnia była wypełniona, jako że wraz z panem z Pemberley i jego siostrą, przybyli, jego wysokość Lord Matlock i jego rodzina. Obecność rodziny Jego Lordowskiej Mości była ostatecznym dowodem dla tych, niezwiązanych z Pemberley, że w tym wspaniałym majątku naprawdę powrócono do tradycyjnego świętowania Bożego Narodzenia. Szepty i uśmiechy wszystkich dobrze poinformowanych upewniły nawet najskromniejszych obecnych, że nadchodzi łaska, pełny żołądek, i że czeka ich kilka godzin radości wigilii Wielkiego Dnia.
Darcy stał wysoki i poważny obok siostry, kiedy czytali z książeczek do nabożeństwa. Jego spojrzenie błądziło pomiędzy stronicami a pięknem witraży, po obu stronach prezbiterium. Mógłby tylko spróbować zgadnąć jak wiele razy skupiał się na tym co przedstwiały, na bogactwie ich kolorów, bo zachwycały go nieustająco od dzieciństwa. Jak często siadywał obok swojego ojca, próbując mężnie nie majtać nogami ale "zachowywać się jak Darcy", a cudowne obrazy tylko mu w tym pomagały.
"...że zatem, przez nasze grzechy i nikczemności, jesteśmy powstrzymywani w wyścigu do tego, co przed nami postawiono..."
Obok niego głos Georgiany brzmiał czysto i był tym, co także poprzez swoją szczególną gorliwość z jaką czytała, oderwało uwagę Darcy'ego od okien. Spojrzał na nią, mocno pilnując się by nie ściągać ust, ale jej czepek ograniczał mu możliwość obserwowania jej twarzy albo zwrócenia jej uwagi.
"... twoja hojna łaska i miłosierdzie mogą nam niechybnie pomóc i zbawić nas, przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, wraz z tobą i Duchem Świętym..."
Georgiana podniosła błyszczące oczy, kiedy cytowała modlitwę. Mogąc teraz zobaczyć jej twarz, podążył za jej spojrzeniem w kierunku tego samego witrażu, który i jego zachwycał. Znów spojrzał na nią i słodycz jej twarzy spowodowała, że łagodniej pomyślał o swoim zaniepokojeniu jej nadmierną gorliwością. Dobrze, że tak się stało, bo już w następnej sekundzie to ona podniosła na niego oczy, a na twarzy pojawił się drżący uśmiech.
"... przynieś honor i chwałę, świecie nieskończony. Amen"
"Amen" powiedzieli jednocześnie. Uśmiech Darcy'ego, będący odpowiedzią na uśmiech jego siostry, zawierał w sobie zarówno uczucie, jak i pytanie. Z prawie niezauważalnym potrząśnięciem głową, Georgiana spoważniała i z powrotem skupiła się na książeczce do nabożeństwa i czytaniu Listu Apostolskiego na ten dzień, ale wcześniej Darcy uświadomił sobie oczywisty smutek na jej twarzy. Znowu zaintrygowany, on także powrócił do porannego tekstu.
"Radujcie się w Panu, zaprawdę powiadam wam, radujcie się"
Dobrze znane słowa z Pisma Świętego uderzyły go z nieoczekiwanie ogromną siłą. Darcy poczuł z nagłą wyrazistością, że obok niego stoi bardzo rzeczywisty powód do radości. Dlatego, że mimo jego chwilowego zaniedbania, które dało okazję złu, a potem jego całkowitej porażki w próbach wyciągnięcia Georgiany z głębokiej melancholii, ona jednak stała teraz obok niego, pozostając bez skazy, bez żadnego jego w tym udziału.
"... ale w każdej sprawie modląc się i zanosząc dziękczynienia, pozwól Bogu poznać swe życzenia. A pokój Jego, który posiadł zrozumienie wszystkiego, utrzyma wasze serca i umysły w Jezusie Chrystusie"
Nie doszedł dalej niż do słów "a pokój Jego", kiedy tekst ten znowu nim wstrząsnął, tym razem tak silnie, że aż zamilkł. Ponownie spojrzał na modlitewnik, podniósł go bliżej oczu i przypomniał sobie ostatnią linijkę "... A pokój Jego, który posiadł zrozumienie wszystkiego..." Darcy spojrzał w dół na Georgianę, ale czepek znowu ją zakrył. "Czy to było TO, co chciała mu przekazać?" Powrócił do tekstu Listu Apostolskiego do Filipian, nie bacząc na to, że pastor teraz wskazał czytanie ze Świętego Jana. "... utrzyma wasze serca i umysły...". "Tak, zgadza się - serce i umysł. Ona nie mówi o tych rzeczach kiedy próbuje przełożyć swoją wielkoduszność na nowoodnalezioną dobroczynność?" Wydarzenia i wspomnienia rozmów przeprowadzonych w czasie ostatnich tygodni, zaczęły się układać w niepokojący wzór.

QaHa - Sob 24 Mar, 2007 10:30

:thud: nic dodać nic ująć :thud:
DO ROSINGS MARSZ!!!! MIGIEM!!! (albo F16)

Ulka - Sob 24 Mar, 2007 11:00

Alison napisał/a:
Nie doszedł dalej niż do słów "a pokój Jego", kiedy tekst ten znowu nim wstrząsnął, tym razem tak silnie, że aż zamilkł. Ponownie spojrzał na modlitewnik, podniósł go bliżej oczu i przypomniał sobie ostatnią linijkę "... A pokój Jego, który posiadł zrozumienie wszystkiego..." Darcy spojrzał w dół na Georgianę, ale czepek znowu ją zakrył. "Czy to było TO, co chciała mu przekazać?" Powrócił do tekstu Listu Apostolskiego do Filipian, nie bacząc na to, że pastor teraz wskazał czytanie ze Świętego Jana. "... utrzyma wasze serca i umysły...". "Tak, zgadza się - serce i umysł. Ona nie mówi o tych rzeczach kiedy próbuje przełożyć swoją wielkoduszność na nowoodnalezioną dobroczynność?" Wydarzenia i wspomnienia rozmów przeprowadzonych w czasie ostatnich tygodni, zaczęły się układać w niepokojący wzór.

Uwaga uwaga, Georgiana idzie do klasztoru :mrgreen:

Alison - Sob 24 Mar, 2007 11:04

No niestety porypało gościa na maxa. Boi się czy ona przypadkiem za bardzo bogobojna i miłosierna nie jest. Ja tego pamelowego Darcy'ego niedługo przeciągnę pod kilem, bo już mi się niedobrze robi. Wziąłby szpadel i skopał ogródek po babci, to by mu zaraz przestało się w głowie międlić.
QaHa - Sob 24 Mar, 2007 12:27

może niech własnoręcznie jakąś meliorację przeprowadzi w ramach powrotu do zdrowego rozsadku, kopanie rowów powinno podziałać :mrgreen:
Maryann - Sob 24 Mar, 2007 12:36

Alison napisał/a:
Boi się czy ona przypadkiem za bardzo bogobojna i miłosierna nie jest.

Przeprowadziłam małe dochodzenie i wyszło mi, że on się boi, że jego siostra została "entuzjastką", czyli fanatyczką religijną, wyznawczynią nurtu religijnego potępianego przez oficjalny kościół anglikański i bardzo źle widzianego w wyższych sferach towarzyskich.

Mag - Sob 24 Mar, 2007 12:42

Dzięki Maryannku i Matulku, ale te ciacha są coraz bardziej zakalcowate. Pamelka jest dretwa i za bardzo religijna, jak na mój gust. W oryginale to bym nie zdzierżyła, ale z Waszych rączek przełknę wszystko :grin:
Maryann - Sob 24 Mar, 2007 12:59

Niczym Jędruś Kmicic: "Ja bym z rąk waćpanny i truciznę wypił"... :mrgreen:

Ach, jaki ciężar odpowiedzialności na nas spoczywa... :wink:

Alison - Sob 24 Mar, 2007 13:04

No ja niestety nie mam dobrych wiadomości na niedzielę i poniedziałek, ale potem jeszcze tylko dwa niezłe rozdziałki i już się zaczynają streszczonka siostry Maryannek :wink:
Maryann - Sob 24 Mar, 2007 13:13

Fakt - dwa naprawdę niezłe rozdziałki... :wink: A streszczonka zapowiadają się - jak na razie - bardzo "treściwie", to znaczy bardzo krótko... :? ??:
Matylda - Sob 24 Mar, 2007 18:30

Dzięki za fragmencik :thud:

O Boże to dopiero Adwent , a gdzież nam do Wielkanocy :shock:
Czy ta autorka przewiduje spotkanie Darcyego z Elą :? ??:

Maryann - Sob 24 Mar, 2007 18:35

Matylda napisał/a:
Czy ta autorka przewiduje spotkanie Darcyego z Elą :? ??:

Ekhm... Na razie tylko w Darcy'owej podświadomości... :wink:

Alison - Sob 24 Mar, 2007 18:53

Maryann napisał/a:
Matylda napisał/a:
Czy ta autorka przewiduje spotkanie Darcyego z Elą :? ??:

Ekhm... Na razie tylko w Darcy'owej podświadomości... :wink:


:rotfl: Nie martwcie się Dziewczyny, cierpienie uszlachetnia. Pocierpim jeszcze trochę, a potem to chyba nas od razu do Karmelitanek Bosych przyjmą :wink:

Matylda - Sob 24 Mar, 2007 18:55

Oj mnie raczej nie przyjmą
Siałabym tylko zgorszenie :? ??:

Marija - Sob 24 Mar, 2007 18:57

Nie wiem, chyba trzeba nam będzie nowe zgromadzenie o cięższej regule zakładać :wink:
Matylda - Sob 24 Mar, 2007 19:10

Mnie już nic nie pomoże :? ??:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group