Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
BeeMeR - Czw 29 Kwi, 2010 09:10
Idąc na południe / Goin' South (1978)
Tak jakoś miałam ochotę na western, a ten był pod ręką.
Złapany w trakcie ucieczki do Meksyku i skazany na śmierć zostaje uwolniony w myśl prawa, gdy niezamężna niewiasta zgadza się go poślubić (celem zyskania pomocy w kopalni w poszukiwaniach złota).
Dobrze zagrane, w gruncie rzeczy przemyślane i ze zręcznym mykiem na koniec, jednakże w trakcie seansu z ekranu wiało mi nudą.
W roli głównej i reżyseria - Jack Nicholson.
Caitriona - Czw 29 Kwi, 2010 12:06
| trifle napisał/a: | | Te irlandzkie oświadczyny to chyba będzie jeden z moich filmów na pociechę. |
Tyle o nim mówicie, że nabrałam ochoty, żeby zobaczyć raz jeszcze...
Aragonte - Czw 29 Kwi, 2010 12:35
| Caitriona napisał/a: | | trifle napisał/a: | | Te irlandzkie oświadczyny to chyba będzie jeden z moich filmów na pociechę. |
Tyle o nim mówicie, że nabrałam ochoty, żeby zobaczyć raz jeszcze... |
A ja nabrałam ochotę w ogóle go obejrzeć
trifle - Czw 29 Kwi, 2010 13:48
Ja sobie ostatnio codziennie prawie puszczam co ciekawsze fragmenty
To jest tak klasyczna komedia romantyczna, że bardziej się nie da chyba, ale chrzanić to
Caitri, ja chyba będę mieć świetną wersję Ale jeszcze nie już
Caitriona - Czw 29 Kwi, 2010 19:31
| trifle napisał/a: | | Caitri, ja chyba będę mieć świetną wersję Ale jeszcze nie już |
To już teraz się będę uśmiechać:
aneby - Sob 01 Maj, 2010 00:29
Znów mam fazę na komedie romantyczne (z akcentem na romantyczne ).
Kiedyś, dawno temu widziałam w telewizorni film Bądź sobą http://www.filmweb.pl/f34...+sob%C4%85,2000 i udało mi się go obejrzeć ponownie.
Po pożarze swojego mieszkania, główny bohater szuka nowego lokum. W międzyczasie pomieszkuje u kumpla, przez co zostaje opacznie wzięty za geja. Jednocześnie dostaje propozycję zamieszkania z kobietą szukającą współlokatora homoseksualisty - więc nie przyznaje się, że gejem nie jest (wiem, trochę to brzmi skomplikowanie ).
Trochę humoru, trochę romansu - czyli kolejny znakomity poprawiacz nastroju
Admete - Sob 01 Maj, 2010 09:03
A wiecie, że mnie Leap Year zniesmaczył trochę? Owszem ładny pan, ładne krajobrazy, ale taki jakis ...Chwilami dowicpy dla gimnazjalistów miał...
praedzio - Sob 01 Maj, 2010 09:10
A czego się spodziewałaś? Ciesz się, że nie miał typowego angielskiego humoru, bo byłby niestrawny. Dla mnie film był za słodki nieco, ale najwidoczniej bylam w fazie, w której tego potrzebowałam.
Czasem tak trzeba.
BeeMeR - Sob 01 Maj, 2010 09:15
Mnie nie zniesmaczył, ale i nie wzruszył - ot, cieszące oko przepiękne tereny i dwoje ludzi, w których natychmiastową miłość nie uwierzyłam
On ma urok niezainteresowanego czarusia, ona jest śliczna i zołzowata - wszystko typowo po sznureczku. Sympatyczne i tyle.
Admete - Sob 01 Maj, 2010 09:18
Czego się spodziewałam? Jakichś motylków...ładnego rozwijania uczucia jak w Jab We met na przykład...W Socha Na Tha...i w paru innych. Aktorka z Leap Year mówiła z manierą, której nie lubię.
praedzio - Sob 01 Maj, 2010 09:34
Nie znam tych filmów, więc nie mam porównania. Po prostu mamy inny odbiór.
Ja obejrzałam z przyjemnością, ignorując absurdy i typowe rozwiązania dla komedii romantycznych. Uśmiałam się i dobrze mi ten film zrobił. No i ucieszyłam ucho lubianą muzyką.
Admete - Sob 01 Maj, 2010 09:38
Muzyka dobra, parę scen też, ale mnie zdenerwowało, że zepsuli sympatyczny film idiotycznymi wstawkami. I mogli wybrać inną aktorkę. Wcale nie nastawiałam się na jakieś arcydzieło, ale mogli sobie niektóre rzeczy darować.
Caitriona - Sob 01 Maj, 2010 15:35
| Admete napisał/a: | | Aktorka z Leap Year mówiła z manierą, której nie lubię |
Ona tak chyba ma na stałe Widziałam ją w dwóch innych filmach i mówiła i grała tak samo.
Mnie się tam podobało. Prosty, sympatyczny, optymistyczny film
trifle - Sob 01 Maj, 2010 15:52
A ja Amy właśnie bardzo lubię i podoba mi się jej głos.
A ten film jest jak bajka, czasem postacie robią coś dziwnego, zdziwię się, ale bez szczególnego zastanawiania się oglądam dalej
Admete - Sob 01 Maj, 2010 19:33
Wiecznie taki omdlewający głos niuni? Straszne? Nie mówię, że mi sie film nie podobał, ale tez nie zachwycił jakoś szczególnie.
trifle - Sob 01 Maj, 2010 19:50
| Admete napisał/a: | | Wiecznie taki omdlewający głos niuni? |
Dla mnie jest sympatyczny Amy była bardzo fajna w "Miss Pettigrew", "Enchanted" też mi się podobało, więc Amy też
trifle - Sob 01 Maj, 2010 20:02
Obejrzałam dziś A Single Man.
Właściwie to brakuje mi słów, bo mnie ten film bardzo "bolał". Colin był niesamowity. Ten film to pokazanie właściwie jednego dnia z życia mężczyzny, który jest bardzo samotny. Pojawia się kilka skoków w przeszłość, wspomnienia, ale generalnie on przygotowuje się do rozstania ze światem.
Bardzo mnie poruszył, nie wiem, czy bardziej początek czy koniec.
Do tego piękna muzyka - link wrzuciłam do wątku Soundtracków.
Fibula - Sob 01 Maj, 2010 20:03
Prawie się zsynchronizowałyśmy, ja mam seans zaplanowany na wieczór .
Admete - Sob 01 Maj, 2010 20:06
Trifle mnie się Zaczarowana nie podobała, a w Miss Pettigrew nie zwróciłam uwagi, bo jej wątek nie był dla mnie najważniejszy.
Słucham teraz muzyki z A Single Man, piękna jest.
trifle - Sob 01 Maj, 2010 20:17
| Admete napisał/a: | | Trifle mnie się Zaczarowana nie podobała, a w Miss Pettigrew nie zwróciłam uwagi, bo jej wątek nie był dla mnie najważniejszy. |
Dla mnie też nie był, ale wzbudziła moją sympatię.
Fibulo, napisz potem, jak wrażenia
A muzyki też właśnie słucham, genialna jest.
miłosz - Sob 01 Maj, 2010 22:31
gorączka mnie tłucze ale w tej malignie ogladnęłam "Po prostu miłość" choć tytuł "ostatnia szansa Harveya" jest daleko lepszy nie jest to może arcydzieło - ale Dustin Hoffman w roli strszego pana, nieco zagubionego, niespełnionego artysty, który pisze jingle do głupawych reklamówek w telewizji, który nie spełnił sie w roli ojca i męża, przy którym ex żona i córka "odczuwały zażenowanie", a który aby wypełnić swoje ojcostwo przyjeżdza do Londynu na ślub jedynaczki - jest rozczulający Do tego oczywiście spotyka na swej drodze, nieco od siebie młodszą, Angielkę, którą gra Emma Thompson - jak zawsze bezkonkurencyjna w roli podstarzałej panny, obarczonej utyskującą matką, która przyjaciółki usiłują jeszcze z kimś umówić, która gdzies tam chodzi na kurs literacki, próbując sie pogodzić z samotnością? zgorzkniałością?
Harvey i kate spotykają sie wtedy kiedy trzeba ku naszej radości Bardzo ciepłe i nadspodziewanie wzruszające kino
Aragonte - Nie 02 Maj, 2010 02:38
Ooo, muszę to dorwać - choćby dla Emmy, którą bardzo lubię
Fibula - Nie 02 Maj, 2010 10:46
| miłosz napisał/a: | gorączka mnie tłucze ale w tej malignie ogladnęłam "Po prostu miłość" choć tytuł "ostatnia szansa Harveya" jest daleko lepszy |
Pod tym drugim tytułem oglądałam go na C+. Za Hoffmanem nie przepadam, ale tutaj był ok, a Emma jak to Emma - zawsze z przyjemnością ją oglądam. Podobał mi się też wątek z matką Emmy, graną przez Eileen Atkins (Miss Deborah Jenkyns z Cranford).
Fibula - Nie 02 Maj, 2010 11:26
| trifle napisał/a: | Obejrzałam dziś A Single Man.
Właściwie to brakuje mi słów, bo mnie ten film bardzo "bolał". Colin był niesamowity. Ten film to pokazanie właściwie jednego dnia z życia mężczyzny, który jest bardzo samotny. Pojawia się kilka skoków w przeszłość, wspomnienia, ale generalnie on przygotowuje się do rozstania ze światem.
Bardzo mnie poruszył, nie wiem, czy bardziej początek czy koniec.
Do tego piękna muzyka - link wrzuciłam do wątku Soundtracków. |
Smutny film, przejmująco pokazujący rozpacz po utracie bliskiej osoby. Umiejscowienie akcji w latach sześćdziesiątych uwypukla samotność głównego bohatera, który z nikim - poza przyjaciółką - nie może otwarcie porozmawiać o swojej stracie.
A muzyka kojarzyła mi się trochę z soundtrackiem do The Fountain.
Caitriona - Nie 02 Maj, 2010 16:10
| Aragonte napisał/a: | | Ooo, muszę to dorwać - choćby dla Emmy, którą bardzo lubię |
Polecam. Bardzo sympatyczny i tak jak napisał miłosz ciepły film. Bardzo dobrze się ogląda I przypomnij mi o nim przed jakimś spotkaniem
|
|
|