To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

milenaj - Czw 22 Lip, 2010 22:12

Cytat:
Drugi pod względem wieku to jednak jest Jasper, bo brał udział w wojnie secesyjnej.
_________________


Tak, ale to cgyba Edward i Carlise stanowili początek rodziny. Reszta do nich dołączyła.

RaczejRozwazna - Czw 22 Lip, 2010 22:13

annmichelle napisał/a:
tak samo mam zawsze nieodparte wrażenie sztuczności scenariusza, jak Pattinson mówi "Izabello Swan będę cię kochał teraz i na zawsze", czy coś takiego.


:rotfl: A to już trzeba do Meyer zgłaszać obiekcje. Ona jest przecie "miszczynią" dialogów miłosnych....

Agn - Czw 22 Lip, 2010 22:45

RaczejRozwazna napisał/a:
Właśnie sobie podsłuchuje soundtrack z NM - naprawdę jest genialny. Niesamowicie subtelny. Muszę posłuchać coś więcej Desplata.

Rozważna, ty to wiesz, jak wylać komuś tonę miodu na serce. Kocham ten soundtrack, jest jednym z moich ulubionych.
annmichelle napisał/a:
Ło matko, no przecież wiesz o co mi chodzi, prawda? :wink:

No właśnie nie wiem. Nie mam trzynastu lat, a lubię Taylora. Podoba mi się jego kolor skóry i ten zwalający z nóg uśmiech (niech tam - do reklam pasty do zębów bydle kogo nie biorą, trzeba mieć piękne ząbki!). A i z grą idzie mu coraz lepiej. Niestety, warstwa dialogowa czasem zawodzi (no bo wiadomo), to i się męczył, ale tak samo męczył się Pattinson... Stewart też się męczyła, ale ona ogólnie męczy się już trzy filmy z wieczną obstrukcją, więc jej w ogóle nie wliczam.
Nie męczy się chyba tylko Billy Burke, ale o jego kwestie dialogowe jakoś zadbano na glanc. :lol:
annmichelle napisał/a:
Drugi pod względem wieku to jednak jest Jasper, bo brał udział w wojnie secesyjnej. :-)

Fakt, zapomniałam o dziadku. Mój błąd.

spin_girl - Pią 23 Lip, 2010 09:07

Właśnie odkryłam kolejny duży plus bycia w Team Edward: nie muszę się przejmować sceną wpojenia Jacoba. :wink: Na serio to trochę się dziwię Waszymi komentarzami z cyklu "niepokoję się/martwię się". To jest ostatecznie jedna scena, najwyżej wyjdzie gorzej i trudno. Mnie przychodzi do głowy tylko jedna opcja tej sceny: Jacob z wściekłą miną zbliża się by zabić Reneesme,w tle gra groźna muzyka, widzimy fragmenty dziecka: rączkę, włoski czy cośtam, wyłaniające się zza Rosalie, Jacob się zbliża, może unosi rękę do ciosu czy coś, nagle zza ramienia Rosalie wyłania się twarz Reneesme, mamy najazd na jej oczy potem kamera odwraca się na Jacoba, który z miny morderczej przechodzi do miny oszołomionej, muzyka ulega zmianie, nie ma już wydźwięku morderczego tylko taki bardziej łagodny...i cięcie, zapraszamy do kina za pół roku.
Moim zdaniem tą scenę mogą zepsuć wyłącznie zła muzyka (jakieś fanfary czy anielskie pienia) albo ewentualny wentylator, ale to nie Bollywood, więc wątpię czy się pokuszą o wentylator.
Swoją drogą, jeśli zaczną realizować wersje Bolly to dopiero będzie ciekawie - na pewno wpojenu Jacoba będzie towarzyszyć wentylator w obie strony a w kluczowym momencie przejdą do piosenki z teledyskiem na zasadzie dream sequence, prawdopodobnie pokazującym wszystkie stadia związku J i R, z towarzyszeniem układu tanecznego i pięknych widoków. Jest po co żyć! :mrgreen:

Yvain - Pią 23 Lip, 2010 09:38

Dobre :rotfl: straszliwy wilk i czerwony kapturek w wersji baby z oczkami kota ze Szreka, muza w pierwszej fazie "Szczęki" potem "Love Story"
spin_girl - Pią 23 Lip, 2010 09:42

Yvain napisał/a:
muza w pierwszej fazie "Szczęki" potem "Love Story"

takie właśnie miałam skojarzenia :mrgreen:

RaczejRozwazna - Pią 23 Lip, 2010 10:08

Agn napisał/a:
No właśnie nie wiem. Nie mam trzynastu lat, a lubię Taylora. Podoba mi się jego kolor skóry i ten zwalający z nóg uśmiech (niech tam - do reklam pasty do zębów bydle kogo nie biorą, trzeba mieć piękne ząbki!).


Tak na poważnie, to też nie wiem co ma piernik do wiatraka - czytaj: co ma wiek do fascynacji jakimś bohaterem/bohaterką/historią miłosną. Mojej ś.p. babcia czytała "książki o miłości" do 85-tego roku życia, i potrafiła z nie mniejszą fascynacją rozmawiać o Gilbercie i Ani, Janku i Justynie z Orzeszkowej, czy Stendhalu. Jakby żyła, to bym jej podsunęła "Zmierzch", z tym, że nie wiem czy przełknęła by wampiry i wilkołaki bo przy tym wszystkim bardzo mocno chodziła po ziemi :mrgreen: Ale chyba byłaby w Team Jacob... :wink:

annmichelle - Pią 23 Lip, 2010 10:33

Agn napisał/a:

No właśnie nie wiem. Nie mam trzynastu lat, a lubię Taylora. Podoba mi się jego kolor skóry i ten zwalający z nóg uśmiech (niech tam - do reklam pasty do zębów bydle kogo nie biorą, trzeba mieć piękne ząbki!). A i z grą idzie mu coraz lepiej.

Ok, spróbuję wyjaśnić - dla mnie, skoro jesteś w Team Jacob to znaczy nie tylko lubienie, ale wręcz fascynację, w tym "motylki w brzuchu" na widok Taylora. I tego nie łapię u dziewczyn, kobiet, które okres nastolatkowych emocji mają już za sobą.
Agn, nie wiem, ile masz lat :wink: , ja pamiętam u siebie fazę na takie "teamy" (aczkolwiek wtedy nikt tak tego nie nazywał :lol: ) jak miałam jakieś 13-17 lat. "Kochałam" się w aktorach, piosenkarzach. Tyle, że ja miałam słabość do starszych filmów, muzyki, więc przypadek beznadziejny. :lol: I znam te uczucia. :-P
Ale teraz jestem już "stara d...", więc nie bardzo łapię czym może mnie taki dzieciak Taylor pociągać jako mężczyzna, bo dla mnie to on w ogóle nie kwalifikuje się jako facet, postrzegam go jako małolata, bez żadnych dylematów "podoba, nie podoba".
Ufff, nie wiem, czy wysłowiłam się zrozumiale. :wink:

RaczejRozważna - Janek czy Gilbert to jednak inna para kaloszy. :wink: Nie byli przynajmniej małoletni (wykluczając Gilberta w pierwszej części serii o Ani). :mrgreen:

RaczejRozwazna - Pią 23 Lip, 2010 10:40

Gilbert kochał się w Ani od początku - czytając książkę jako małolata bardzo to wyczuwałam. W "Ani z Avonlea" miał ok. 18-19 lat (jak Taylor) a już był poważnym "kawalerem" dla Ani (używam słó Maryli). Pierwszy raz chciał się oświadczyć, jak miał 20 lat. Że nie powiem ile lat mieli bohaterowie "Romea i Julii"... :wink:

A co do użycia sformułowania "team" - w moim przypadku jest to trochę z przymrużeniem oka, na potrzeby dyskusji tutaj, a zapewniam cię, że Agn też nie jest napaloną fanką piszczącą na sam widok Taylora :-D

To tyle, bio znó wybywam. Ale będę was czytać pod sosną w komórce :mrgreen: Będę gdzieś w przyszłym tygodniu...

Yvain - Pią 23 Lip, 2010 11:19

annmichelle napisał/a:

Ok, spróbuję wyjaśnić - dla mnie, skoro jesteś w Team Jacob to znaczy nie tylko lubienie, ale wręcz fascynację, w tym "motylki w brzuchu" na widok Taylora. I tego nie łapię u dziewczyn, kobiet, które okres nastolatkowych emocji mają już za sobą.
Agn, nie wiem, ile masz lat :wink: , ja pamiętam u siebie fazę na takie "teamy" (aczkolwiek wtedy nikt tak tego nie nazywał :lol: ) jak miałam jakieś 13-17 lat. "Kochałam" się w aktorach, piosenkarzach. Tyle, że ja miałam słabość do starszych filmów, muzyki, więc przypadek beznadziejny. :lol: I znam te uczucia. :-P
Ale teraz jestem już "stara d...", więc nie bardzo łapię czym może mnie taki dzieciak Taylor pociągać jako mężczyzna, bo dla mnie to on w ogóle nie kwalifikuje się jako facet, postrzegam go jako małolata, bez żadnych dylematów "podoba, nie podoba".
Ufff, nie wiem, czy wysłowiłam się zrozumiale. :wink:

RaczejRozważna - Janek czy Gilbert to jednak inna para kaloszy. :wink: Nie byli przynajmniej małoletni (wykluczając Gilberta w pierwszej części serii o Ani). :mrgreen:

Hmmm, myslę, że nikt nie bierze przynależności do określonych "teamów" jako coś poważnego :mrgreen: uczucia o których mówisz faktycznie należą do szczenięcych lat, u mnie to było ok 8-10 lat, w wieku 13-17 wolałam już kolegów z klasy tym bardziej ,że akurat nie narzekałyśmy na brak przystojniaków. Bez względu na to jak bardzo się jest osobą poważną i zrównoważoną :mrgreen: , to nie ma problemu żeby zauważać, że ktoś ma wyjątkowy urok osobisty lub urodę. A dodatkowo jeśli ma to, okraszać dyskusję nad filmem czy książką jestem za :mrgreen:

Agn - Pią 23 Lip, 2010 19:12

spin_girl napisał/a:
Na serio to trochę się dziwię Waszymi komentarzami z cyklu "niepokoję się/martwię się".

No właśnie nas ten potencjalny wentylator niepokoi i że Taylorowi każą zrobić totalnie durną minę. Nie lubię wpojenia, obawiam się, że w trakcie oglądania filmu poczuję wysokie zażenowanie.

Jasne, że na serio z tymi teamami to nie jest. Kiedyś widziałam jakiś skrawek wywiadu, gdzie TL podzielił fanów na criers, screamers i fighters. Raczej nie ma tutaj żadnej z tych opcji. ;)
Nie przeczę jednak - postać Jacoba (oraz cała wataha) działa na moją wyobraźnię, nic na to nie poradzę. A Taylor... to szczawik jest. Ale nie uważam za coś straszliwie złego uznanie, że facet ma naprawdę piękne ciało i że z urody mi się podoba. Nie znaczy to jednak, że chętnie bym go spotkała i zaciągnęła.................................................................przed ołtarz.

A teraz wycofam się raczkiem, bo miałam naprawdę fatalny dzień w pracy i nie chciałabym przez swój bojowy nastrój wywołać awantury z głupiego powodu.

BeeMeR - Pią 23 Lip, 2010 19:30

Co do wpojenia, to ja nie wyobrażam go sobie (w tej bollywoodzkiej wersji ;) ) bez trzykrotnego najazdu kamery na wpajanego i obiekt wpajanie naprzemiennie: 3 x wpajany, 3 x obiekt itd. i to najlepiej przy dźwiękach grzmotów ;) :mrgreen:
Agn - Pią 23 Lip, 2010 19:47

*po rozmowie z siostrą wraca w lepszym humorze*

Ale potem będzie ta fantazja z tańcami, zgodnie z konwencją przedstawioną nam przez Spin. :mrgreen:
*wyobraża sobie Jacoba w radosnych pląsach*
A czy Charliego Swana zagrałby Shahrukh? :mysle:

spin_girl - Pią 23 Lip, 2010 20:01

Agn napisał/a:
A teraz wycofam się raczkiem, bo miałam naprawdę fatalny dzień w pracy i nie chciałabym przez swój bojowy nastrój wywołać awantury z głupiego powodu.

co się stało?? :pociesz: Kogo mam zdzielić maczugą? :bejsbol:
BeeMeR napisał/a:
Co do wpojenia, to ja nie wyobrażam go sobie (w tej bollywoodzkiej wersji ) bez trzykrotnego najazdu kamery na wpajanego i obiekt wpajanie naprzemiennie: 3 x wpajany, 3 x obiekt itd. i to najlepiej przy dźwiękach grzmotów

a potem gustowny napis w twilightowej czcionce: INTERMISSION :mrgreen:
Agn napisał/a:
A czy Charliego Swana zagrałby Shahrukh?

że SRK musi zagrać w tym filmie to pewne, bez niego nie ma żadnego filmu, ale taką poboczną rolę? Mnie się wydaje, że zrobią z tego kasowy hit jeśli zatrudnią swoje największe nazwiska:
SRK jako Edward Cullen (bo nikt tak pięknie nie płacze i nie cierpi w Bollywood jak SRK)
Hrithik Roshan jako Jacob Black (bo nikt tak pięknie nie zdejmuje koszuli w Bollywood jak Hrithik)
Aishwarya Rai jako Bella (bo Bella pewnie będzie miała mnóstwo scen tanecznych i z Edwardem i z Jacobem, a nikt tak wdzięcznie nie tańczy jak Aishwarya).
W roli Charliego of course Amithab Bachchan - naczelny ojciec Bollywood.
Abishek Bachchan jako Sam - on wygląda groźnie i autorytatywnie.

Macie jakieś propozycje obsady?

PS - Agn - paczka doszła!!! Dzięki!!!! :kwiatki_wyciaga:

Agn - Pią 23 Lip, 2010 20:09

Takiemu jednemu proszę przywalić z bejsbola, bo mi za..................kosił 2 książki za 200 zł, @#$%^&*(*&^%$#@ jeden! (autocenzura) I paru klientów, którzy jęczą, że muszą się przejść po podręczniki dwa razy, a nie od razu wszystko za jednym zamachem w jednej księgarni i jeszcze by ich po stopach całowano.

Uff, to się cieszę. Mam nadzieję, że w jednym kawałku? Bo jak pani na poczcie sprawdzała, czy się nie rozpadnie, to była wyjątkowo zawzięta...

A teraz na temat.
Renee musi zagrać Jaya Bachchan - naczelna matka Bolly!
Rolę Jessiki Stanley polecam powierzyć Karinie Kapoor, a Angelę mogłaby zagrać Priyanka Chopra. Erica i Mike'a mogą zagrać jacyś młodzi, których nie znam. O, Zayed Khan może być Mikiem Newtonem, zaszalejmy.
Skoro jest Siaruk, to Aamira Khana proponuję też dorzucić. Może być Billym Blackiem. I jeszcze Saif Ali Khan (ja pierdzielę, ile tam tych Khanów się nakociło!) jako Jasper, Preity Zinta jako Alice (niestety, moja ulubienica, ale ona najlepiej się komponuje w parze z Saifem). Rani Mukerjee dałabym rolę Rosalie. :mysle:

spin_girl - Pią 23 Lip, 2010 20:12

Albo Kajol jako Alice, ona ma tyle energii co mały reaktor jądrowy :mrgreen:
Agn napisał/a:
Takiemu jednemu proszę przywalić z bejsbola, bo mi za..................kosił 2 książki za 200 zł, @#$%^&*(*&^%$#@ jeden! (autocenzura) I paru klientów, którzy jęczą, że muszą się przejść po podręczniki dwa razy, a nie od razu wszystko za jednym zamachem w jednej księgarni i jeszcze by ich po stopach całowano.

:uzi: :uzi: :uzi: :bejsbol: :uzi: :uzi: :uzi:
Agn napisał/a:
Uff, to się cieszę. Mam nadzieję, że w jednym kawałku? Bo jak pani na poczcie sprawdzała, czy się nie rozpadnie, to była wyjątkowo zawzięta...

w jednym :mrgreen:

Agn - Pią 23 Lip, 2010 20:20

Ach, faktycznie! Zapomniałam o Kajol!
Ale Kajol to ja bym widziała w roli Victorii.

PS Są chwile w życiu misia, gdy dochodzi do wniosku, że Bella nie jest aż tak straszliwie źle zrobiona: http://www.twilightseries...-2010,7216.html

spin_girl - Pią 23 Lip, 2010 20:21

coś nie działa ten link :(
BeeMeR - Pią 23 Lip, 2010 20:22

Piękne te plany... by były ale w niektórych przypadkach tak chyba z dekadę wcześniej :P
Ja optuję za SRK w roli Charliego :mrgreen:

Agn - Pią 23 Lip, 2010 20:28

Basiu, kto by się tam przejmował, że SRK jest ze 25 lat za stary do roli Edwarda - baadshahowi się nie mówi "nie". :lol:

Buuueeeee, usunięto to wspaniałe opowiadanie. Ach, szkoda, co za strata dla potomności. Najeżony błędami tekst traktował o tym, jak to Nessie i Jacob oznajmiają Belli, że Nessie jest w ciąży. Wg wstępu autorki po miesiącu od narodzin maleństwa miało się okazać, że dziecię ma wszystkie zdolności, jakie tylko wampir może mieć. Jak to przeczytałam, to padłam. Durna Agn myślała, że Bella to Mary Sue. Flachm! Poczciwa Mary Sue to przy jakaś popierdółka...

BeeMeR - Pią 23 Lip, 2010 20:33

Agn napisał/a:
Basiu, kto by się tam przejmował, że SRK jest ze 25 lat za stary do roli Edwarda - baadshahowi się nie mówi "nie". :lol:
wiem, wiem, pomarzyć zawsze można :mrgreen:
spin_girl - Pią 23 Lip, 2010 20:49

Wiek nie gra roli. Naczelnego amanta literatury może zagrać wyłącznie naczelny amant Bollywood. Już sobie wyobrażam tę scenę: SRK w mokrej koszuli, z twarzą zalaną deszczem wyznaje Aishwarii, że jest wampirem, roniąc przy tym łzy... a potem przechodzą do numeru taneczno-muzycznego o tym jak to lew zakochał się w owcy....


pamiętacie tę scenę w oryginale? Jak Edward tak "przypiera" Bellę do skały i się nad nią nachyla? To zostaje, tylko dodajemy do tego mokre sari :mrgreen:

(ten film mi się coraz bardziej podoba, zaczynam mieć wizję :mrgreen: )

Yvain - Pią 23 Lip, 2010 20:59

Agn napisał/a:
Buuueeeee, usunięto to wspaniałe opowiadanie. Ach, szkoda, co za strata dla potomności. Najeżony błędami tekst traktował o tym, jak to Nessie i Jacob oznajmiają Belli, że Nessie jest w ciąży. Wg wstępu autorki po miesiącu od narodzin maleństwa miało się okazać, że dziecię ma wszystkie zdolności, jakie tylko wampir może mieć. Jak to przeczytałam, to padłam. Durna Agn myślała, że Bella to Mary Sue. Flachm! Poczciwa Mary Sue to przy jakaś popierdółka...

:rotfl: strasznie żałuję, że nie dało się przeczytać. Z tego co piszesz to Nessie to wampirza odmiana X-menów w jednym. :mrgreen:

Yvain - Pią 23 Lip, 2010 21:01

spin_girl napisał/a:
a potem przechodzą do numeru taneczno-muzycznego o tym jak to lew zakochał się w owcy....
pamiętacie tę scenę w oryginale? Jak Edward tak "przypiera" Bellę do skały i się nad nią nachyla? To zostaje, tylko dodajemy do tego mokre sari :mrgreen:
(ten film mi się coraz bardziej podoba, zaczynam mieć wizję :mrgreen: )

Nie , no ja się przez was dzisiaj zapłaczę ze śmiechu :rotfl: :rotfl: :rotfl: musieliby się tylko postarać w scenie z "czepiakiem", i jak zrobić sceny taneczne na drzewach :mrgreen:

Agn - Pią 23 Lip, 2010 21:14

Yvain, pfff, postarać się! A cóż to za problem? Skoro tańczą na pociągach (jedna z moich ulubionych scen - Chayya chayya), myślę, że i drzewa opanują. A z niewykorzystanych ujęć zrobią bollywoodzką wersję Tarzana. No 2 w 1, co za ekonomia! :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group