To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Agn - Nie 11 Lip, 2010 14:24

Zdjęcie promujące (?), czy raczej pokazujące przygotowania do filmu, którego nigdzie nie można obejrzeć. The Summer House z Robertem. Chciałabym ten film zobaczyć. Ponoć trwa jakieś 12 minut.
W każdym razie lubię takie fotki, są... trochę inne. :)



(No co, dyskusja nam na niedzielę zamarła, to możemy chociaż pokwilić nad fotką Roberta. :mrgreen: )

spin_girl - Nie 11 Lip, 2010 14:37

Co ta kobieta mu robi? :shock:
Yvain - Nie 11 Lip, 2010 15:12

Ciężko powiedzieć :mrgreen: może zawodowy fryzjer by rozpoznał.
Agn - Nie 11 Lip, 2010 15:15

Na moje nieprofesjonalne fryzjersko oko podpięła mu z tyłu włosy, obcina to, co niepotrzebne i generalnie pracuje nad jego fryzem (w filmie ma opadające na twarz włosy, bo akcja ma miejsce w latach 60-tych).
Yvain - Nie 11 Lip, 2010 17:05

To, że mu coś tam wycięła, podpięła to widać od razu, ale....mnie zastanawia co to jest to jasne u podstawy włosów odrosty, farba, odżywka czy tylko odblask na zdjęciu, chyba, że mu tyle wycięła w tym miejscu :mrgreen:
Agn - Nie 11 Lip, 2010 17:47

Yvain, a nie spinka-podtrzymajka?

Śliczna sesja, Robertowi bardzo ładnie w tych włosach:
http://gallery.robertpatt...s.php?album=751

spin_girl - Nie 11 Lip, 2010 17:58

Agn napisał/a:
Yvain, a nie spinka-podtrzymajka?

no hello! Od Spinek wara :mrgreen: :wink:

Agn - Nie 11 Lip, 2010 19:28

Oj, nie mówiłam o naszej Spince. Aczkolwiek... no powiedz, nie chciałabyś tak podtrzymać tych jego słynnych włosów? :mrgreen: ;)
spin_girl - Nie 11 Lip, 2010 19:32

Agn napisał/a:
Aczkolwiek... no powiedz, nie chciałabyś tak podtrzymać tych jego słynnych włosów?

szczerze? Nie. On w nich bez przerwy grzebie... :obrzydzenie: Jak już wspominałam Pattinson mnie nie kręci jako Pattinson, tylko jako Edward. Takie zboczenie :wink:

Yvain - Nie 11 Lip, 2010 19:36

Stanowczo nie jest to spinka, bo ma nierówne brzegi, zresztą cokolwiek by to nie było i tak ciężko stwierdzić co to jest, bo za słaba rozdzielczość zdjęcia. :mrgreen: A sesja fakt niezła :mrgreen:
Agn - Nie 11 Lip, 2010 19:51

Ja myślę, że on w nich grzebie, bo ma taki tick czy cuś... ja go pozaedwardowo uważam za naprawdę przystojnego faceta. A na tej sesji wygląda jak marzenie. :serce:

Czekajta, ja mówię o tym, co on ma wpięte w kudły. A wy o tym białym kwadracie czy jak?

Yvain - Nie 11 Lip, 2010 20:00

Nom :mrgreen: ma jakiś taki swój wyjątkowy urok, może to oczy, a może uśmiech, trzeba przyznać , że jest okrutnie fotogeniczny. :mrgreen:
Host zakończony chyba na rozdziale 36 :mrgreen: To co idziemy dalej ?

Ja o tym jasnym czymś pod spinką u nasady włosów :mrgreen:

Agn - Nie 11 Lip, 2010 20:11

Jasna skóra między włosami? I może go jeszcze dofarbowywuje? Diabli wiedzą.

Ja chętnie poleciałabym dalej z koksem, bośmy się okrutnie rozleniwiły. Spin? Jak tam u ciebie z czasem? Bo ty trochę możesz być zaganiana z uczelni i z powrotem...

spin_girl - Nie 11 Lip, 2010 20:24

Mogę dopiero w czwartek. Wcześniej nie dam rady. :(
Agn - Nie 11 Lip, 2010 20:44

Dobrze, poczekamy na ciebie. Chyba że zwyczajowo się umówimy na weekend?
spin_girl - Nie 11 Lip, 2010 20:45

Nie wiem, czy nie należałoby jeszcze poczekać na Rozważną, wiem, że chciała brać udział w dyskusji...
Agn - Nie 11 Lip, 2010 20:53

Flachm! Faktycznie!
Tylko... kiedy Rozważna wraca? Bo napisała, że wyjeżdża "na jakiś czas". Ale co to znaczy "jakiś czas"? Tydzień? Miesiąc? Pół roku? Kurczę, nie mam jej numeru...
Choć to piękne, że nastały czasy, w których chce się SMSować, by zapytać, na kiedy można się umówić na wspólne komentowanie powieści. :)

Yvain - Nie 11 Lip, 2010 20:55

To poczekajmy na wszystkich chętnych, będzie ciekawiej :mrgreen:
Agn - Nie 11 Lip, 2010 20:59

*zaciera łapki* Cztery osoby...? Choć tu się jeszcze ktoś odnośnie hosta odzywał co jakiś czas... Hmm... Jejku, fajnie, ja się cieszę, im więcej, tym lepiej. :)

PS Skończyłam czytać Eclipse po angielsku. *łapka na sercu* Nigdy więcej nie dotknę tłumaczenia czegokolwiek Meyerki. Nie mówię, że padłam z zachwytu, bo treść się cokolwiek nie zmienia. Ale ludzie święci... po angielsku to się czyta dość sprawnie (pomimo że Bella wciąż umiera, ale ten typ tak ma), po polsku... pozostawię to bez komentarza.

PS Usiłuję przełożyć "Upiora" na angielski i idzie mi jak po grudzie. Nie mogę przebrnąć przez takie pierdoły, jak "złączył czubki palców". Hmpf!
Spin? Daj znać, jak byś miała chwilkę... twojej angielszczyźnie ufam bezgranicznie. Swojej ani trochę. :(

spin_girl - Wto 13 Lip, 2010 15:14

Agn napisał/a:
Spin? Daj znać, jak byś miała chwilkę... twojej angielszczyźnie ufam bezgranicznie. Swojej ani trochę.

jeszce tylko jutro i czwartek i jestem cała twoja :mrgreen:
złączył czubki palców? He brought togehter the tips of his fingers, na przykład

Agn - Śro 14 Lip, 2010 00:04

Cytat:
He brought togehter the tips of his fingers

Jak tak patrzę, to niby takie oczywiste... a nie mogłam tego stworzyć... :frustracja: :frustracja: :frustracja:
*kocha Spin*

A teraz thin wam coś opowie. Tatuś był drugi raz na "Zaćmieniu", tym razem z koleżanką z pracy... No to macie bajkę na dobranoc.

AKCJA "ZAĆMIENIE", CZYLI PRZYGODY AGN W KINIE
Nabywszy bilety dzień wcześniej, przybywamy do Heliosa w tzw. Tani Wtorek (wszystkie bilety po 14 zł). Zasiadamy obładowane styropianem i odrdzewiaczem do łazienek (czytaj: popcorn + pepsi czy insza cola) i relaksujemy się. Lecą trailery. Oho, Jerry Bruckheimer się reklamuje. Czyli film bez ładu i składu, że o logice nie wspomnę, ale za to wyrąbane efekty specjalne... no jak to Bruckheimer. Mówię do G., że jeszcze tylko Nicholasa Cage'a brakuje, bo on się coś lubuje w takich gniotach. No i jest! Następne ujęcie, Nicholas Cage z rozwianym włosem. I tu już nam zaczęło być bardzo zabawnie.
Nic to, po kilku trailerach zaczął się w końcu film. Coś tam popykało, ale spoko, leci... i zaczyna się... nie, nie, nie akcja - problemy z dźwiękiem. Edward mówi po raz któryśtam z kolei "marry me", ale wyłączono jego głos. Bzzz. Głos jest, aczkolwiek nie surround. No dobra, może mają jakieś problemy techniczne. Jedziemy dalej. Dojeżdżamy do Jacoba... chyba się projektorowi zrobiło za gorąco z nadmiaru wrażeń, bo wysiadł dźwięk, a potem obraz. Publika zdezorientowana, słychać już pierwsze "Jaja sobie chyba robią!". 30 sekund później wznowienie. Dźwięk drży, obraz drży, publika drży, że zaraz coś pier... khm, ten tego, się rozleci. Riley buszuje w pokoju Belli i... PACH! Wyłączenie filmu. Zapalają się światła. Razem z G. mamy fazę, że tylko tyle filmu mają, ludzie wokół już wściekli, klną jak opętani. Cisza. Czekamy. Co tu robić? Czekać? Wznowią? Nie wznowią? Powiedzą coś? Po minucie wchodzi pani, przeprasza, ale mają jakieś problemy z energetyką, czekają na pogotowie, jak tylko naprawią usterkę, wznowią film. Jakiś koleś głośno furczy, biedna pani z obsługi uciekła (szczerze współczuję - przecież to nie jej wina, w końcu pracownicy nie wzięli i nie popsuli specjalnie niczego, by widzom dopiec). Czekamy. Czekaaaaamy. 10 minut później wchodzi druga pani. Przeprasza, ale wszystko wysiadło w całym budynku. Jeśli mamy paragony do biletów, odzyskamy gotówkę, jeśli nie, można bilety wymienić na darmowe zaproszenia na dowolny seans. Khm... Ale ok, nie mogą ruszyć filmu, ale przynajmniej coś zaproponowali. W porządku. Nie mamy paragonu, chcemy zaproszenia. Kolejki dłuuuugie jak jasna cholera, ale jakoś to sprawnie idzie. Mamy zaproszenia. Yesss!!! Hajda na Magnolię Park (centrum handlowe, gdzie mieści się drugi Helios). Seans "Zaćmienia" zaczyna się o 20.30 (obie byłyśmy tak nakręcone na ten film, że chyba by nas pogięło, gdybyśmy go dzisiaj nie obejrzały). Lecimy na tramwaj. Nie mamy biletów. Lecimy do automatu... który połknął nasze drobne 5 złotych i nie tylko nie wypluł biletów, ale i nie uznał za właściwe oddać forsy. RRRWWWWWAAAAAA!!! Straciłyśmy nadzieję na odzysk gotówki, lecimy do pobliskich delikatesów. YESSS!!! Mają bilety. Uraczyłyśmy panie 50 zł, przepraszając, tłumacząc, że automat zeżarł ostatnie drobne. Spoko, panie miały wydać. Lecimy na tramwaj.
10 minut przed rozpoczęciem seansu w Magnolii nabywamy bilety na nasze kochane zaproszenia. Kupujemy wodę, pakujemy się do sali. Krótka zdrowaśka, by i tu coś nie siadło i... jest. Trailery. Głupawa trwa, znowu Nicholas Cage z rozwianym włosem. Zaczyna się film... nic nie trzeszczy, nie pyka, wszystko cacy. Dopingujemy Jacoba, nie rozumiemy wyboru Belli (tak, obie jesteśmy Team Jacob, G. się nawet złamała i stwierdziła, że ta historia coraz bardziej jej się zaczyna podobać). Objaśniam jej to, czego nie było w filmie, a być imho powinno (wizja + epilog), różnica między odjazdem spod szkoły w filmie, a w książce. Wkręca się dziewczyna. :mrgreen:
Koniec filmu. No! Obie szczęśliwe. Rozchodzimy się i życzymy sobie, by przyśniło nam się coś miłego. Hehehe, a jutro będziemy o filmie gadać jak najęte w pracy. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Zła wieść polega zaś na tym, że w heliosie nie mieli zestawów zaćmieniowych. A chciałam nabyć kubek z Edwardem, zapapierkować go należycie, zabezpieczyć, wpakować w pudełko i wysłać w okolice Łodzi. No i się nie udał mój szczwany plan. Khhh... :roll:

Yvain - Śro 14 Lip, 2010 00:27

:rotfl: niezłe przygody, całe szczęście, że finał w miarę zadowalający :mrgreen:
spin_girl - Śro 14 Lip, 2010 09:21

OMG :shock: Ja bym chyba wysadziła to kino w powietrze, jakby mi przerwali w połowie Zaćmienia...chociaż wiem, że to w sumie nie ich wina, ale myślę, że to by była z mojej strony chwilowa niepoczytalność. :mrgreen:
Swoją drogą Agn, świetnie się to czytało, jak powieść sensacyjną :mrgreen: A ten trailer z Nicolasem Cagem to i w Cinema City był, to jest od filmu "Uczeń czarnoksiążnika" i jak leciał, to sobie pomyślałam, że Cage ostatnio w coraz gorszych chałach gra... :mrgreen:
Agn napisał/a:
Zła wieść polega zaś na tym, że w heliosie nie mieli zestawów zaćmieniowych. A chciałam nabyć kubek z Edwardem, zapapierkować go należycie, zabezpieczyć, wpakować w pudełko i wysłać w okolice Łodzi. No i się nie udał mój szczwany plan. Khhh...

Agn, Ty jednak jesteś niesamowicie thoughtful i w ogóle kochana :serduszkate:

Eee...skoro o paczkach mowa...chyba Cię jednak naciągnę....wspominałaś, że możesz mi przysłać Matthew Pearla? Jakbyś była w okolicy poczty to wiesz...Obiecuję oddać i książkę i koszty przesyłki przy następnym spotkaniu.

Agn - Śro 14 Lip, 2010 18:44

Kur... no i patrz! Taka jestem thoughtful jak z koziej rzyci trąba. Zapomniałam o tym "Cieniu Poego". :frustracja: Przepraszam. Wyślę w przyszłym tygodniu, piruetem. *wali się w piersi tak, że Tarzan spaliłby się ze wstydu*

Serio był tam trailer z Cagem? Boru, nie pamiętam... Ja z tego wyjścia do kina pamiętam zupełnie inne rzeczy. :mrgreen:

Jestem zdeterminowana, by skończyć czytanie sagi po angielsku. Wobec tego dziś doszła dla mnie przesyłka z BD. Kupiłam jakieś special edition, by normalne wydania były... 3 razy droższe. :shock:
Opisać jak wygląda to specjalne wydanie czy wiecie? Ma miłe dodatki, nie powiem. :)

spin_girl - Śro 14 Lip, 2010 18:58

Agn napisał/a:
Ja z tego wyjścia do kina pamiętam zupełnie inne rzeczy.

a co pamiętasz? :mrgreen:
Agn napisał/a:
Opisać jak wygląda to specjalne wydanie czy wiecie? Ma miłe dodatki, nie powiem.

opisać! Niech mi już żyła wyjdzie do końca *spogląda na swoje standartowe wydanie bez dodatków za które zapłaciła jak za zboże*



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group