To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

BeeMeR - Czw 18 Mar, 2010 13:35

Clarissa (1991)

Cytat:
Ten Lovelace to okropny szwarccharakter na dodatek....... :mrgreen:
Porywa, więzi, chce posiąść..... :rumieniec:
Nic nie mogło mnie bardziej zachęcić niż te słowa względem postaci granej przez Seana Beana :serce:
zaczęłam więc oglądać i już po pierwszym odcinku z czterech jestem absolutnie zachwycona :excited: głównie teatralnością całej dramy, dramatyzmem godnym "W kamiennym Kręgu" czy innej telenoweli :lol: , i tak czarno białych postaci, że już bardziej by być nie mogły :P .


Clarissa to panna młoda, piękna i cnotliwa, zaś jej cała rodzina knuje na potęgę, sama nie wiem kto najbardziej, robiąc przekomiczne zue miny,



pannie nadskakuje karykatura mężczyzny Solmes , za którą rodzina chce ją wydać siłą oraz bawidamek Lovelace (Sean Bean oczywiście).
Sean łyska bielą zęba i oka, jej pierś faluje - nic, tylko podać się takiemu śwarnemu łajdakowi na tacy ,


zamiast pakować się w małżeńskie stadło z groteskowym Solmsem :P


Piękne okoliczności przyrody tez występują ;)


Intrygi, pojedynki, zakazane schadzki i listy - żyć, nie umierać :excited:
Ach, że ja to za młodu przeoczyłam :mrgreen:
Dobrze choć, że teraz nadrabiam

(a potem sobie posłucham słuchowiska z Rysiem :mrgreen: )

Admete - Czw 18 Mar, 2010 13:54

Ja to oglądałam w trakcie przygotowań do matury :) Wiosną 1993 roku - stare dzieje ;)
BeeMeR - Czw 18 Mar, 2010 15:06

Admete napisał/a:
Wiosną 1993 roku
to wiele wyjaśnia, wtedy miałam tysiące różnych ciekawych zajęć po szkole zamiast oglądania filmów ;)
Alicja - Czw 18 Mar, 2010 15:09

Admete napisał/a:
Ja to oglądałam w trakcie przygotowań do matury Wiosną 1993 roku - stare dzieje

protestuję, w imieniu własnym :mrgreen:
przeciwko starym dziejom w roku 93 :wink:

Trzykrotka - Czw 18 Mar, 2010 15:27

Och, ja też, też sto lat temu to oglądałam. Ten Levelace był tak rozkosznie Zuy, ze aż się chciało, żeby pomolestowal... choc trochę :excited: . BeeMer, Twoje emotki mnie kiedyś zabiją :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ale potencjalny narzeczony po prostu cud-miód, jaki szpetny :rotfl:

BeeMeR - Czw 18 Mar, 2010 21:06

Trzykrotka napisał/a:
Ten Levelace był tak rozkosznie Zuy, ze aż się chciało, żeby pomolestowal... choc trochę :excited:
No ba! :serduszkate:
Zresztą, przy tej jakże uroczej rodzince, jaką ma Clarissa, to on się widzi mniejszym złem - przy nim można stracić najwyżej cnotę i reputację, a z nimi majątek, prywatność i wszystko inne :P

Alicja - Czw 18 Mar, 2010 21:49

Trzykrotka napisał/a:
Ale potencjalny narzeczony po prostu cud-miód, jaki szpetny

BeeMer chyba wybrała najkorzystniejsze fotki :wink:

BeeMeR - Pią 19 Mar, 2010 09:31

Alicja napisał/a:
BeeMer chyba wybrała najkorzystniejsze fotki :wink:
no ba! ;)
Czyż nie jest zachęcający?

Nagła zmiana tematu:

Obejrzałam The Blind Side

Do połowy umierałam z nudów, i choć uważam, że potem film stał się nieco ciekawszy, to generalnie nie zmienia struktury: jest tak wygłaskany i polukrowany, że widoczne stają się starania, by przypadkiem nikogo nie urazić: ani prototypów głównego bohatera, jego białej rodziny, nauczycieli, prywatnej korepetytorki (bardzo lubię Kathy Bates, tu też nie zawodzi), licznych zainteresowanych trenerów, a nawet czarnych przyjaciół, bo mgliście oczernia się brak wykształcenia i wpływy "środowiska" za ich nieciekawe perspektywy życiowe.
Gloryfikuje się zaś wszystko, co się da, rodzinę zwłaszcza, z małym sprytnym braciszkiem na czele i twardą, ale kochającą matką.
Nawiasem co do tej matki, granej przez Sandrę Bullock, to jest to w mojej ocenie rola zagrana bardzo dobrze, ale nie mogę powiedzieć, żeby szczególnie wybitnie.

Reszta aktorów też dobrze zagrała - główny bohater zdaje się stworzony do tej roli "byczka Fernando", o potężnym ciele i sercu gołębim, mały chłopiec też, i trener był uroczy - tylko te wszystkie dialogi i sytuacje takie wymuskane :roll:

Podobał mi się trening, na rozgrywkach rugby ziewałam, dialogi dalej zgadywaliśmy - do obejrzenia i zapomnienia :P









BeeMeR - Pią 19 Mar, 2010 11:02

Clarissa (1991) cz.2
Atmosfera się zagęszcza, Clarissa nękana jest jeszcze bardziej, na plan pierwszy uciskających wysuwa się braciszek i siostrzyczka: :mrgreen:


chociaż lokaj jest co najmniej podejrzany, bo nie wiedzieć, czyją stronę trzyma ;) (tzn. wiedzieć swojej kieszeni ;) )


Lovelace przebiera się zaś za Quasimodo ;)


Narzeczony, jeszcze nie wiedząc, że zdradzony, szykuje kołyskę - a ja odnoszę wrażenie, że tworząc tą postać wzorowano się na image Mozarta z filmu Amadeusz :P


Clarissa zaś śni z użyciem, aczkolwiek niezbyt konwencjonalnym, sukni ślubnej


cdn, najprawdopodobniej ;)

BeeMeR - Pią 19 Mar, 2010 11:47

Clarissa (BBC 1991) cz.2b.

Pojawiają się nowe figury,


pojawiają się i stare: wierna przyjaciółka Clarissy i adorujący ją dżentelmen


Sztuka epistolarna kwitnie, bo kto żyw, pisze bądź czyta listy ;)


Ale co najważniejsze: dochodzi do Strasznego Wydarzenia, bo wskutek intrygi bogobojna Clarissa znajduje się w szponach niegodziwego uwodziciela, który wielce zachęcając kusi niewinną ofiarę, oj kusi
a to zachęcająco kładzie się na łożu, a to obłapia w korytarzu oberży, a to szepce czułe słówka.... :serduszkate:
Nie wiedzieć czemu panna zasłania drzwi szafą...
Szczerze powiedziawszy są to chyba jedyne pełnokrwiste sceny w tym wielce teatralnym, melodramatycznym serialu






annmichelle - Pią 19 Mar, 2010 21:18

UWAGA! Naprawdę dobre kino.
"Shutter island", w Polsce będzie miał wkrótce premierę jako "Wyspa tajemnic"
Film, w którym wszystko gra: niesamowita atmosfera, sceneria, di Caprio - rewelacyjny (a kiedy nie był? Pytanie retoryczne :P ), a fabuła może wiele osób zaskoczyć.
Film z klimatem. Zdecydowanie godny polecenia.
Do obejrzenia w kinie (nie na kompie, broń Boże!).
Tylko ostrzegam - nie szukajcie info o tym filmie, bo jak dziś weszłam na polskojęzyczne strony to powaliła mnie głupota (bo jak to inaczej nazwać :roll: ) ludzi, którzy już film widzieli i bez słowa "spoiler" piszą o wątkach, które psują całą zabawę oglądania tego filmu...
A oto krótki opis filmu, który i ja przeczytałam i zachęcił mnie do jego obejrzenia, bez spoilerowania:
Akcja filmu rozgrywa się w 1954 roku na pięknej wyspie Zatoki Bostońskiej. W tak bajecznym miejscu znajduje się szpital dla obłąkanych przestępców. Na wyspie będzie prowadzone śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia jednej z pacjentek. Sprawa jest prowadzona przez federalnych szeryfów Tedda i Chucka. Kobieta zniknęła z pokoju, który był zamknięty, a w oknach były kraty. Pozostała po niej tylko zaszyfrowana wiadomość. Nad wyspę nadciąga huragan i łączność z resztą świata zostaje zerwana.
Wbrew opisowi, nie jest to horror. :wink:
Ja nie czytałam o fabule nic (jedynie powyższy opis), domyśliłam się (trochę szkoda, no ale...) jaka jest główna intryga (moja wina, że taka bystra jestem :lol: :lol: :lol: , choć w jednej rzeczy mnie fabuła zaskoczyła, więc jak widać trudno przewidzieć całą intrygę), lecz i tak oglądało mi się film bardzo dobrze.
POLECAM

milenaj - Pią 19 Mar, 2010 21:23

Czytałam książkę, więc znam całą tajemnicę, ale zamierzam obejrzeć dla nastroju.
trifle - Pią 19 Mar, 2010 22:11

A ja obejrzałam sobie "Nianię" z Colinem i Emmą. Co za sympatyczna, przekolorowa bajka ze świetnymi aktorami :D
Admete - Sob 20 Mar, 2010 07:20

Wybieram się do kina na Wyspę tajemnic :) Grają u nas za tydzień.
monka2212 - Nie 21 Mar, 2010 18:40

A ja obejrzałam wczoraj w kinie "Remember me". Oczywiście byłam ciekawa, jak w odmiennej od wampira roli zaprezentuje się Rob Pattinson. I - trzeba przyznać- nie jest źle. Co prawda zdarzyło mu się kilka ujęć i spojrzeń EdwardoCullenowatych, ale ogólnie potrafił oddać z jednej strony bunt wobec własnego ojca i całego świata, a z drugiej - wrażliwość i czułość, zwłaszcza wobec swojej młodszej siostrzyczki. Film to dramat, a więc nie ma pełnego happy endu, choć niektóre z problemów bohaterów udaje się jakoś rozwiązać. Ja polecam, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim musi spodobać. :-|
monka2212 - Nie 21 Mar, 2010 18:42

A tak przy okazji- jak można zdobyć Clarissę? ( chodzi o film, oczywiście) :-)
Agn - Nie 21 Mar, 2010 18:48

Jako że ostatnio słucham anglojęzycznych audiobooków oraz słuchowisk...
BeeMeR napisał/a:
(a potem sobie posłucham słuchowiska z Rysiem :mrgreen: )

Moja droga! Za namiary na owo słuchowisko oddam serce, płuca i prawą nerkę!

spin_girl - Nie 21 Mar, 2010 21:59

Właśnie skończyłam oglądać Little Ashes, faktycznie, świetny film. Pattinson jest jednak bardzo dobrym aktorem, i chyba żadna stylizacja (no może z wykątkiem tych wąsików a la czułki), nie ukryje, że wygląda jak mokry sen każdej nastolatki.
Faktycznie, ta scena z zamalowywaniem obrazu na czarno jest bardzo dobra, miałam łzy w oczach, piękna jest też ta scena kąpieli w morzu, jakaś taka poetyczna....

BeeMeR - Pon 22 Mar, 2010 08:31

Agn napisał/a:
Moja droga! Za namiary na owo słuchowisko oddam serce, płuca i prawą nerkę!
Uprzejmie zapraszam tu: :kwiatek:

http://forum.northandsout...4538.htm#254538

Agn - Pon 22 Mar, 2010 21:19

*zaciera łapki* Prawwwwdaaaa? Scena w rzece jest po prostu przepiękna! Ta gra świateł! I "balet" w wodzie. Bardzo poetycka. :serce:
Cierpię męki i katusze, bo jak głupia zakochałam się w muzyce z tego filmu i... lipa. Nie do zdobycia, chyba jej nigdy nie wydali. :( :( :(
Mnie się Robert w roli Salvadora b. podobał, świetnie przejął mimikę (choć przyznaję, że lepiej mu szło w momencie, gdy Salvador zaczął "wyglądać normalnie", bez tej fryzury i ciuchów a'la zdesperowany fan muszkieterów). Krytycy go za tę rolę zjechali, ale krytycy chyba nigdy nie widzieli nagrań z Dalim (kiedyś mi koleżanka puszczała jakieś, ale diabli wiedzą, skąd ona je miała) - on się naprawdę często tak zachowywał. Poza tym był mitomanem, ekscentrykiem i robił wszystko, by ludzie go za takiego uważali. I tak przez całe życie. To był dziwak, choć nie był chory psychicznie, jak niektórzy dziobami kłapią.
A te jego dłonie... I w ogóle scena, gdy malował obraz, a Federico pisał wiersz... niebieska farba, niebieski atrament, niebieski sweter...
I rzeka...
I zaraz potem, jak przyniósł herbatę Federico...
I Federico opowiadający Luisowi, dlaczego nie może opuścić Hiszpanii...
I końcówka...
I scenki między panami... nie powiem, niezłe są, ta rzeczna taka delikatna, a późniejsze nieco mocniejsze (najmocniejsza z Magdaleną na doczepkę). Ale nie raziły mnie...
I... I... I...
I każcie mi się zamknąć, co??? Bo ja tak mogę w kółko...

PS Na moim forum tłajlajtowym najnowsze komentarze podbiły tematy fanfikowe. I lecą: Niespodziewana miłość, Niedozwolona miłość, Miłość gangstera, Klasztorna miłość, W labiryncie uczuć.
Czy tylko ja zauważam brak inwencji twórczej w kwestii tytułów?

spin_girl - Pon 22 Mar, 2010 21:55

Bo krytycy mu nigdy nie wybaczą roli w Zmierzchu i tego, że dzięki niej stał się bożyszczem nastolatek. Choćby zagrał niewiadomo gdzie i nie wiadomo jak i tak się przyczepią. Jest jakiś powód, dla którego Leonado DiCaprio nie dostał Oscara za żadną ze swoich ról (i ten powód nazywa się "Titanic"). Zresztą w ogóle nie cierpię krytyków, bo są nieszczerzy (czego najlepszym przykładem jest polityczne przesłanie tegorocznych <i nie tylko tegorocznych> Oscarów).
Agn napisał/a:
A te jego dłonie... I w ogóle scena, gdy malował obraz, a Federico pisał wiersz... niebieska farba, niebieski atrament, niebieski sweter...
I rzeka...
I zaraz potem, jak przyniósł herbatę Federico...
I Federico opowiadający Luisowi, dlaczego nie może opuścić Hiszpanii...
I końcówka...

podobały mi się te wszystkie sceny.
Agn napisał/a:
scenki między panami... nie powiem, niezłe są, ta rzeczna taka delikatna, a późniejsze nieco mocniejsze (najmocniejsza z Magdaleną na doczepkę). Ale nie raziły mnie...

ja trochę wymiękłam przy tej scenie z Magdaleną. A film przypomina mi klimatem Brokeback Mountain, które też mi się bardzo podobało.

Agn - Pon 22 Mar, 2010 22:04

DiCaprio należały się wszystkie oscary świata za rolę w "Co gryzie Gilberta Grape'a?", ale nie dostał, bo cośtam. Było to jednak na długo przed "Titaniciem". A bożyszczem go ogłosili przy okazji "Romeo i Julii". Nigdy mi się nie podobał jako facet, natomiast szalenie mi go szkoda, bo to jeden z najlepszych aktorów w jego wieku. Choć w zasadzie za nim nie przepadam, ale b. mi się podobał w duecie z Russelem C. w "W sieci kłamstw".
Oscary już dawno się skomercjalizowały i padł ich mit, że są faktycznie przyznawane najlepszym. Pardon, ale Cate Blanchett przegrała ze swoją rolą Elizabeth z Gwyneth Paltrow??? Nic do Gwyneth, ale sorry, Elizabeth to była naprawdę wielka, genialnie udźwignięta rola. A Gwyneth się aż tak nie wysiliła, choć nie powiem, by była zła. Etc. etc.
Moi ulubieńcy (jedni z wielu) - Ewan McGregor i Gary Oldman - potrafią zagrać wszystko, a nigdy ich nawet nie nominowano. Widać podpadli nobliwej akademii.

Scena z Magdaleną była ostra, owszem, ale pasowała. W sumie w jakiś sposób pokazuje relację między nimi. Podejrzewam, że tylko tak mogli ze sobą, ekhem, "być". Właściwie to mnie ta scena nieco wystraszyła ze względu na postać Magdaleny - w sumie została sprowadzona do roli przedmiotu, jakiegoś przedłużacza dla dwóch mężczyzn, którzy przy dobrych wiatrach zrobiliby to w końcu ze sobą. Oczywiście w filmie, bo jak to naprawdę było, to się nigdy nie dowiemy. LA to po prostu jedna z prawdopodobnych wersji tej historii. Cóż, Lorca był homoseksualistą. A Dali był dziwny, do tego lubił eksperymentować, także ze sobą. W gruncie rzeczy ta relacja z Federico nie jest aż tak nieprawdopodobna, jak by niektórzy chcieli to widzieć. No ale jak się traktuje film fabularny jako dokumentalny, to tak jest. :P

Zerknij sobie jeszcze na moje PS-y z poprzedniego posta. Myślę, że cię... urzekną. ;)

spin_girl - Pon 22 Mar, 2010 22:08

Agn napisał/a:
Niespodziewana miłość, Niedozwolona miłość, Miłość gangstera, Klasztorna miłość, W labiryncie uczuć.

czy to są tytuły fanfików?
Agn napisał/a:
Właściwie to mnie ta scena nieco wystraszyła ze względu na postać Magdaleny - w sumie została sprowadzona do roli przedmiotu, jakiegoś przedłużacza dla dwóch mężczyzn, którzy przy dobrych wiatrach zrobiliby to w końcu ze sobą

o to mi właśnie chodziło, właściwie przez cały czas patrzyłam na jej twarz i było mi jej cholernie szkoda, bo przecież ona tego Lorcę kochała...
Agn napisał/a:
DiCaprio należały się wszystkie oscary świata za rolę w "Co gryzie Gilberta Grape'a

Znowu się zgadzam. No to chlup :party:

Agn - Pon 22 Mar, 2010 22:14

spin_girl napisał/a:
czy to są tytuły fanfików?

Thaaaak... Daleka jestem od oceniania czegoś po tytułach, ale dajcież ludzie choć maleńki element zaskoczenia...
spin_girl napisał/a:
o to mi właśnie chodziło, właściwie przez cały czas patrzyłam na jej twarz i było mi jej cholernie szkoda, bo przecież ona tego Lorcę kochała...

Fakt, żal dziewczyny. Zakochana bez wzajemności i bez najmniejszych szans. Swoją szosą ciekawe, czy to jest prawdziwa postać czy tylko wymyślona na potrzeby filmu albo stworzona na bazie kilku innych... :mysle:
spin_girl napisał/a:
Znowu się zgadzam. No to chlup :party:

Moja dłoga! Za porozumienie! Za jednomyślność! I za Leonardo tyż! :party:

BeeMeR - Wto 23 Mar, 2010 13:01

Agora (2009)

Oglądając ten film miałam dość mieszane uczucia, z przewagą na "tak", a mianowicie z jednej strony przepiękne kostiumy, scenografia na najwyższym poziomie, interesująca muzyka i dobre aktorstwo, do tego przeciekawy i niewyeksploatowany temat starożytnej Aleksandrii, spalenia biblioteki, obalenia posągu Zeusa itd, a z drugiej strony wszystko się we mnie burzy gdy widzę kobietę-filozof, nauczającą kwiat najbardziej prominentnej młodzieży męskiej, jako że kobiety jeszcze wiele wieków nie miały w nauce znaczącego miejsca wśród mężczyzn, ale ok, poczytałam sobie trochę, i już wiem, że faktycznie była sobie taka Hypatia_z_Aleksandrii (Rachel Weisz).
Do tego w filmie mamy niezwykły eklektyzm sztuki, bo widzimy i sfinksy, malowidła i hieroglify egipskie, posągi greckie np. Zeusa, rzymski posąg wilczycy z Remusem i Romulusem, asyryjskie płaskorzeźby na drzwiach, itd...
Mam wrażenie ponadto, że film miał aspiracje do bycia czymś więcej, stąd powtarzają się kilka razy ujęcia Ziemi widzianej z kosmosu - piękne, ale po co? Nawet pomijają fakt, że Hypatia i jej ówcześni rozważali wzajemne umiejscowienie Ziemi i Słońca - zdjęcia te nic nie wnoszą i niepotrzebnie spowalniają akcję.

Nie czepiając się jednak tego film tworzy gładką całość, opowieść widzianą oczami niewolnika Hypatii - Davusa, który przypadkiem staje się chrześcijaninem i - jak cała Aleksandria - znajduje się w samym środku zamieszek na tle pogańsko-chrześcijańskich, oraz po wybiciu lub ochrzczeniu pogan chrześcijańsko-żydowskich. Chrześcijanie to ci w czarnych szmatach z krzyżami na szyi ;) .
W sumie polecam. Wizualnie i poznawczo warto. Film jest pięknie kręcony.














Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group