Ekranizacje - Duma i uprzedzenie 1995 - komiks
izek - Pon 26 Mar, 2007 22:35
Nie ma tapetki nr 40
[edit] oczywiście, że jest, tylko spanikowałam jak mi się długo nie otwierała :oops: :oops:
kikita - Pon 26 Mar, 2007 22:41
| izek napisał/a: | Nie ma tapetki nr 40
[edit] oczywiście, że jest, tylko spanikowałam jak mi się długo nie otwierała :oops: :oops: |
Ominąć tak piękne chmurki???-NIGDY!!!
Uff! Ulżyło mi
izek - Pon 26 Mar, 2007 22:54
Lizzy:
Chcę opowiedzieć ci o Whickamie
co zadośćuczyni każdej ładnej damie
Pięknej i bogatej, bo przez Darceja
tylko w posażnej dla niego nadzieja.
Jane:
Wierzę że ten kawaler to jest dobra dusza,
a jego historia moje serce wzrusza.
Alison - Pon 26 Mar, 2007 23:10
Lydia:
O matko! Collins zobaczył kawałek mojego ciała!
Nawet gdyby całe zobaczył, to i tak bym go nie chciała!
Collins:
Boże mój, toż pastorowi widok taki nie przystoi!
Choć dawno nie widziałem takiej soczystej dziewoi...
izek - Pon 26 Mar, 2007 23:19
| Alison napisał/a: | Collins:
Boże mój, toż pastorowi widok taki nie przystoi!
Choć dawno nie widziałem takiej soczystej dziewoi... |
Ulka - Wto 27 Mar, 2007 00:04
Alison, cudne, wywieszam białą flagę
kikita - Wto 27 Mar, 2007 19:46
Wyruszamy na bal
STR.43 Ulka tapetka nieodwołalnie Twoja
Str.44 Także do Ulki-artystki należy
Ulka - Wto 27 Mar, 2007 23:43
s43
Darcy
wiem, ze stoję tu jak lala,
ale duma ruszyć mi się nie pozwala..
zresztą-przyznam-powód mam-
chcę zobaczyć przyjazd dam..
Lizzy
Kiedy siostra tu osiędzie,
bal za balem dawać będzie.
Ja zaś będę przed sobą szczera
Chcę zawojować pewnego oficera...
s44
Darcy
Żem się przemógł, wreszcie, uff,
Trochę z nerwów boli mnie brzuch...
A przy tańcu-wielka sprawa
w mojej dłoni-jej dłoń prawa....
Lizzy
Drogi kuzynie pozwól przedstawić
Mą przyjaciółkę-chce cię zabawić..
Collins
Droga Elżbietko, przyjaciółka twa miła.
Lecz jej uroda mnie-i lady K.-by nie zadowoliła..
trochę to wymęczone ??:
kikita - Pią 30 Mar, 2007 23:55
I co się dalej na balu działo?
Talent,talent jeszcze raz talent
Str.45 Własnośc Kaziuty
Str.46 Własność Ulki
Kaziuta - Sob 31 Mar, 2007 01:09
Lizzy:
Dlaczego mnie poprosił ?
Przecież mnie nie lubi.
A ja ? Czemu się zgodziłam ?
Ta niezależność mnie kiedyś zgubi.
Darcy:
O Boże! Dłoń jej dotknę,
Dotknę choć na minut kilka.
Panie bądź miłosierny,
Niech trwa wieki ta chwilka.
Ulka - Sob 31 Mar, 2007 12:10
| Cytat: | Lizzy:
Dlaczego mnie poprosił ?
Przecież mnie nie lubi.
A ja ? Czemu się zgodziłam ?
Ta niezależność mnie kiedyś zgubi.
Darcy:
O Boże! Dłoń jej dotknę,
Dotknę choć na minut kilka.
Panie bądź miłosierny,
Niech trwa wieki ta chwilka. |
Jestem za
Lizzy
Bal przyjemnością nie może się stać,
kiedy Mary zacznie grać.
Choćby Jane była najpiękniejsza
Tyle traci im rodzina jest śmieszniejsza...
Mary
Choć wiem, że gram tak sobie
Pięć minut swoje mam,
Duże wrażenie robię
Wśród panów i wśród dam!
Collins
Marzyła mi się kariera na scenie
Lecz mój wygląd budzi przerażenie
Więc zamiast grać Hamletów
wybijam rytm tych kupletów.
kikita - Sob 31 Mar, 2007 16:34
Wrażenia po balu.
Ulka ,skąd u ciebie taki talent? Oczywiście tapetki są Twoje
Str.47
Oświadczyny?
Str.48
trifle - Sob 31 Mar, 2007 20:03
A czy na str 45 u Lizzy nie widać za uchem jej naturalnych, jasnych włosów? Od kiedy się dowiedziałam, że te ciemne to peruka, próbuję wypatrzeć jej własne, a tam tak dziwnie to wygląda
Ulka - Sob 31 Mar, 2007 23:27
s.47
Lizzy
Czekałam na ten bal tak długo i w nadziei
A przez tego panka nadzieję di..li wzięli.
Darcy
Nie wiem zupełnie co myśleć.
Bingleya do Londynu wyślę.
Collins
Na balu kobiety
pokazują swe zalety..
Karolina
Bal mnie strasznie zmęczył
bo Darcy mnie dręczył
lecz jest bogaty i cudny-
jakoś zniosę że taki marudny.
Lidia
Tralala tralala
w mojej głowie wciąż bal trwa
Mary
Czy na balu, czy w domu
ja nie spuszczam z tonu
Mogę grać wszędzie-
reakcja taka sama będzie....
s.48
Zgodnie z wolą mej patronki
-jej opieka moim wianem-
w pani domu szukam żonki.
Chciałbym drugą z pięknych panien.
Pani Bennet (do siebie)
Lizzy urody po mnie nie wzięła,
charakterek ma po ojcu.
Niech ją pastor weźmie w końcu.
(głośno) Panie Collins-zatem do dzieła.
Lizzy
Udam bardzo zawstydzoną
i nadzieje matki zburzę
bo nie będę jego żoną
Lepszego męża sobie wróżę!
Uff.. Trudne i przez moment przeżyłam chwile grozy, gdy wymęczone teksty zniknęły... ale się na szczęście odnalazły
Gunia - Nie 01 Kwi, 2007 13:45
Owszem, widać.
izek - Nie 01 Kwi, 2007 16:26
Buu
a ja ciągle nie widzę obrazków i nawet poczytać komiksu nie mogę...
nie mówiąc o wymyślaniu dymków ??:
kikita - Pon 02 Kwi, 2007 20:17
Protest.
Str.49 Ulka i Izek - O rany-świetne
Co na to rodzinka?
Str.50 A rodzinka na to Kaziuta -brawo!!!
Kaziuta - Śro 04 Kwi, 2007 20:15
str 50
Leć tam szybko Charlotto miła
Lizzy Collinsowi ręki odmówiła.
Zaradź coś, zrób coś,
Bo jak mamuśkę znamy,
to przez tydzień życia nie mamy.
Charlotta:
A coż to za krzyki
z waszego domu się dobywają
nawet psy okoliczne
ogony zwieszają.
Mamuśka:
Córka niewdzięczna
mąż z nią w zmowie
chyba nie wytrzymam
i zrobię coś sobie.
trifle - Śro 04 Kwi, 2007 20:35
| Kaziuta napisał/a: | str 50
Mamuśka:
Córka niewdzięczna
mąż z nią w zmowie
chyba nie wytrzymam
i zrobię coś sobie. |
Piękne
Anetam - Czw 05 Kwi, 2007 08:51
Przeczytałam właśnie całą Waszą twórczość i muszę powiedzieć...,że pękam ze śmiechu .Pięknie to wymyśliłyście :smile:
izek - Czw 05 Kwi, 2007 12:37
str.49
Lizzie:
Nawet za cenę spokoju w domu,
nie oddam cnoty swej byle komu!
Pani Bennet:
Majorat nam dom zabierze,
a pastor prosi tak szczerze.
Lizzie swoją odmową
odbiera nam dach nad głową.
Pan Bennet:
A to mnie swoim gustem zdziwił kuzyn - pastor.
Myślałem że Mary zechce - temu bym przyklasnął.
Ulka - Czw 05 Kwi, 2007 13:19
Mam tylko alternatywę dla Lizzy
Choćbym miała rutkę siać,
nie będzie mnie Collins brać,
On mnie szczęścia wcale nie da,
jemu ze mną będzie bieda...
kikita - Pią 06 Kwi, 2007 00:32
Wasze chmurki są co raz to cudniejsze.No leżę i kwiczę
Str.51 - Charlotty sposób na rozwiązanie problemu - Izek
Str.52 - Stało się!!!! - Kaziuta
Kaziuta - Wto 10 Kwi, 2007 23:32
str. 51
Siostry:
Dobra z ciebie sąsiadka Charlotto miła
Żes z obecności Collinsa nasz dom wybawiła.
Charlotta:
Na małżeństwo z miłości szans nie mam wcale
Na próżno więc będę tutaj swe wylewać żale.
Lizzy:
Charlotto kochana czemuś to uczyniła
I na tak głupiego męża pochopnie się zgodziła ?
str. 52
Pani Bennet:
Panie Collins, czemu tak pan szybko dumą się unosi
I o rękę pozostałych córeczek nie prosi ?
Charlotta:
Trudno takiego męża miłością obdarzyć
Ale o kims takim jak Darcy mogę tylko pomarzyć.
Collins:
Charlotta pieknością nie jest i nie ma co deliberować
Najwazniejsze, że będzie moje skarpetki cerować.
izek - Śro 11 Kwi, 2007 00:02
str. 51
Charlotta:
Skoro Lizzy go nie trawi,
może pastor mnie zabawi?
Lizzy:
Ach nie wierzę, daję słowo,
że chcesz zostać pastorową.
Kitty i Lydia:
Aleśmy się dziś zdziwiły
że pan Collins jest ci miły.
str.52
p.Bennet:
Chyba dostanę globusa -
pastor zięciem pani Lucas!
pastor:
Panna Lizzy niech żałuje,
teraz Charlottę miłuję.
Charlotta:
Pastor klęknął na kolana
i przyjęłam tego pana.
|
|
|