Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II
Maryann - Wto 06 Lut, 2007 11:52
Chyba już wiem... I chyba się zgadzam...
Mag - Wto 06 Lut, 2007 12:20
| AineNiRigani napisał/a: | | Alison napisał/a: | Bo my jesteśmy na diecie jajecznej a to wzmaga płodność |
Na ilu jajecznej? |
Co za pytanie? Umiar jest cnotą! Dwujajeczna jest w sam raz!!!
Mag - Wto 06 Lut, 2007 12:23
Trochę mnie te rozmowy o niczym denerwują, zamiast w szybkim marszu zmierzać do Rosings, to wleczemy się z Pamelką po Londynie.
A Fleczer jest THE BEST
Maryann - Wto 06 Lut, 2007 12:28
Maguś, cztery miesiące chcesz mu z życia wyjąć ?
Alison - Wto 06 Lut, 2007 12:39
No właśnie, szast prast i po wszystkim, i co by nam zostało? A tak możem się ekscytować, w końcu to jest właśnie to co lubimy najbardziej ze wszystkiego
Maryann - Wto 06 Lut, 2007 12:40
Zwłaszcza, że burzliwe te miesiące będą...
Alison - Wto 06 Lut, 2007 12:43
| Maryann napisał/a: | Zwłaszcza, że burzliwe te miesiące będą... |
Nooo, ale jak dziewczyny takie znudzone tym balem w Melbourne House, to aż się boję ze swoim czwartkowym kawałkiem wchodzić :neutral: za to końcówka balu fajowa, i cały czas widzę oczami wyobraźni spanikowanego Colina!
Ojej chyba spoileruję :oops:
Maryann - Wto 06 Lut, 2007 12:51
Eeee tam. Za to jak już wyjedzie z tego Londynu, to będzie parę takich cudnej urody fragmentów, na które naprawdę warto poczekać.
A końcówka balu rzeczywiście jest całkiem interesująca...
Gunia - Wto 06 Lut, 2007 19:42
A ja tam się dobrze bawię czytając o tej ich modzie itp. Przy okazji dowiaduję się czegoś o epoce bez konieczności czytania długich jak tasiemiec i nudnych wywodów naukowych.
Anonymous - Wto 06 Lut, 2007 20:10
ale wywody naukowe wcale nie musza być nudne. To już zależy od naukowca
Kaziuta - Wto 06 Lut, 2007 23:20
Musiałam nadrobić zaległości bo miałam mały wypad na weekend.
No coż, musze przyznać, że trochę mnie nudzą te wywody ubraniowo-przyjęciowe.
Może i one coś wnoszą do całości, ale zanim sie o tym przekonam to troszkę się chyba wynudzę.
Mag - Śro 07 Lut, 2007 08:33
Matulku, Ty to umiesz zachęcić do cierpliwości i czekania :grin:
Najpierw nieśmiała kokieteria: | Alison napisał/a: | | Nooo, ale jak dziewczyny takie znudzone tym balem w Melbourne House, to aż się boję ze swoim czwartkowym kawałkiem wchodzić |
A potem przynęta : | Alison napisał/a: | | za to końcówka balu fajowa, i cały czas widzę oczami wyobraźni spanikowanego Colina! |
I jeszcze pozorna samokrytyka | Alison napisał/a: | | Ojej chyba spoileruję |
Maryannek wpomaga Cię dzielnie
| Maryann napisał/a: | Za to jak już wyjedzie z tego Londynu, to będzie parę takich cudnej urody fragmentów, na które naprawdę warto poczekać.
A końcówka balu rzeczywiście jest całkiem interesująca... |
I już nikt nie odciagnie mnie od tego wątku
Maryann - Śro 07 Lut, 2007 08:44
Rozdział II część 9
Lady Melbourne zaśmiała się lekko i przyciągnęła ramię Darcy’ego do siebie.
- Nie myślałam, że rywalizuje pan z Brummelem, Darcy. Jak to możliwe, że wcześniej o tym nie słyszałam ? I kto to jest Fletcher ?
- Jego rywalem z pewnością nie jestem, wasza wysokość – odparł z wysiłkiem.
Pełne zachwytu spojrzenie, które rzuciła mu po tej deklaracji, sprawiło, że poczuł rumieniec na szyi. Odwróciła wzrok, jakby decydując, którędy iść przez zatłoczony pokój
– A Fletcher ? – jej uśmiech był teraz tylko wyrazem uprzejmego zainteresowania.
- Mój lokaj, Madame.
- Tak, oczywiście – wskazała kierunek i Darcy nie miał wyboru i musiał jej towarzyszyć. Na jego szybki ruch głową Dy natychmiast znalazł się obok nich.
- Lady Melbourne, proszę mi pozwolić powiedzieć, że ma tu pani dziś straszny ścisk ! Brakuje tylko księcia Regenta, żeby to było największe przyjęcie od czasu festynu w Carlton House.
- Brougham, przesadzasz nieprzyzwoicie, ale wybaczam ci. Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziony, jeśli ci powiem, że drogi Prinny dziś nie przyjdzie. Poza tym, że jestem przeciwko proponowaniu moim gościom strumienia pełnego ryb wzdłuż mojego stołu. *)
Brougham zrobił dramatyczną minę.
- Madame, nie słyszałem ! Ale ta wiadomość jest bardzo przygnębiająca. Darcy, słyszałeś ? Książę nie przyjdzie !
- Darcy – przerwała lady Melbourne, zwracając się znowu do niego – Czy był pan na festynie w Carlton House ? Nie pamiętam pana tam, ale w takim zamieszaniu można łatwo nie zauważyć nawet największych przyjaciół.
- Nie, Madame. Nie było mnie wtedy w Londynie.
- Nie w Londynie ! Dokładnie pamiętam, że byliśmy razem na Wielkim Przeglądzie zaledwie kilka dni wcześniej – Dy spojrzał na niego z zaciekawieniem nad fryzurą lady Melbourne.
- Byłem w Ramsgate,.. Odwiedzałem moją siostrę – Darcy spojrzał na niego surowo, mając nadzieję zniechęcić go do dalszej dyskusji na ten temat.
- Odwiedzać siostrę, panie Darcy, zamiast wziąć udział w festynie księcia ! – lady Melbourne przyjrzała mu się uważnie – Cóż za niezwykle troskliwy brat z pana ! Ale za takiego pan uchodzi, sir. Troszczy się pan o wszystkie swoje sprawy, tak jak pański ojciec.
Darcy skłonił głowę, wdzięczny za komplement.
- To wielka pochwała, milady.
- Zastanawiam się, czy równie mocno troszczy się pan o sprawy ogólne ?
Poczuł na plecach ostrzegawczy chłód, który tylko wzrósł na widok lekkiego zwężenia oczu Dy nad głową lady Melbourne.
- Sprawy ogólne, Madame ?
- Sprawy wykraczające poza urocze granice Pemberley, nawet poza Derbyshire.
- Mam nadzieję, że jestem dobrym i lojalnym poddanym króla, pani – wykręcił się Darcy.
Spojrzał znowu na przyjaciela, ale Dy tylko wzruszył ramionami i wydawał się nadzwyczaj znudzony.
- Jak my wszyscy, Darcy – odparła gładko lady Melbourne – Ale ster nie znajduje się w dzisiejszych czasach wyłącznie w rękach Jego Wysokości. Kurs nawy państwowej musi być zmieniony, trzeba podążać za inną gwiazdą, żeby doprowadzić statek bezpiecznie do portu – zatrzymała się w zatłoczonym gośćmi hallu i wskazała na drzwi – Pozwoli pan, że go przedstawię kilku z tych, których ogólne troski ogarniają nasze mniejsze.
Na delikatne pukanie lady Melbourne drzwi uchyliły się. Podczas gdy ona szeptem rozmawiała ze stojącym wewnątrz służącym, Darcy uniósł brew, dając Dy do zrozumienia, że teraz byłaby doskonała pora, żeby skoncentrował całą swoją osławioną przenikliwość towarzyską i ubiegł lady Melbourne, zanim wpadną w jej sidła. Ale jego przyjaciel z niewiadomego powodu zajął się studiowaniem koronki przy swoim mankiecie i nie zareagował. Darcy’emu nie pozostało więc nic innego, jak z brwiami zmarszczonymi z irytacji niechętnie przestąpić próg pokoju. Okazały salon, do którego ich wprowadzono, nie był szczególnie przepełniony, ale miał zdecydowanie męski charakter. Oprócz gospodyni nie było tam żadnej kobiety. Lady Melbourne uśmiechnęła się do Darcy’ego uspokajająco wyciągając rękę w kierunku mężczyzny, który właśnie na znak zgody kiwnął głową do służącego, którego posłała. Oczy mężczyzny zwęziły się, gdy obserwował ich od drzwi, ale podszedł szybko do milady.
- Lady Melbourne – przywitał się zwięźle z cierpkim uśmiechem i krótkim ukłonem.
- Lamb – powiedziała lady Melbourne do syna z szerokim, ale wątłym uśmiechem – Czy znasz pana Fitzwilliama Darcy’ego z Derbyshire ?
____________________________
*) podczas wielkiego przyjęcia w Carlton House, uświetniającego objęcie przez księcia funkcji regenta, jedną z artrakcji był strumień płynący środkiem stołu bankietowego
Mag - Śro 07 Lut, 2007 08:48
No jak nie przyspieszymy czasu, to przynajmniej akcja się rozpędza i tak tajemniczo się rozwija
Dzięki Maryannku, od razu widać kto Cię szkolił w przerywaniu opowiadania w najciekawszym momencie :grin:
Maryann - Śro 07 Lut, 2007 08:52
| Mag napisał/a: | akcja się rozpędza i tak tajemniczo się rozwija |
Oj rozwija się, rozwija...
Ania1956 - Śro 07 Lut, 2007 09:00
Czy wchodzimy w świat Wielkiej Polityki?
Alison - Śro 07 Lut, 2007 11:17
| Mag napisał/a: | Matulku, Ty to umiesz zachęcić do cierpliwości i czekania :grin:
Najpierw nieśmiała kokieteria: | Alison napisał/a: | | Nooo, ale jak dziewczyny takie znudzone tym balem w Melbourne House, to aż się boję ze swoim czwartkowym kawałkiem wchodzić |
A potem przynęta : | Alison napisał/a: | | za to końcówka balu fajowa, i cały czas widzę oczami wyobraźni spanikowanego Colina! |
I jeszcze pozorna samokrytyka | Alison napisał/a: | | Ojej chyba spoileruję |
Maryannek wpomaga Cię dzielnie
| Maryann napisał/a: | Za to jak już wyjedzie z tego Londynu, to będzie parę takich cudnej urody fragmentów, na które naprawdę warto poczekać.
A końcówka balu rzeczywiście jest całkiem interesująca... |
I już nikt nie odciagnie mnie od tego wątku |
PRZEBÓG, przejrzała nas
No cóż, ma się te zdolności marketingowe, żeby zwabić publikę na to i owo
Ale teraz po starej znajomości, uczciwie mówię:
Jutro będzie nudnawo, ale już w piątek i sobotę dość wesoło i całkiem nieoczekiwanie :razz:
Anonymous - Śro 07 Lut, 2007 13:23
a czy ja moge miec prosbe do kolekcjonerow o przeslanie mi tego (II tomu) od poczatu? Oczywiscie nie całość (jakbym śmiała:D) ale o to co do tej pory jest. Przy 11 stronach z komentarzami cieżko się nie dopisać, paluszki świeżbią, a dla was to już historia jest, wiec nie chce offtopować...
Gunia - Śro 07 Lut, 2007 17:31
| AineNiRigani napisał/a: | | ale wywody naukowe wcale nie musza być nudne. To już zależy od naukowca |
Zdaję sobie z tego sprawę. Sama czytałam/słyszałam/oglądałam interesujące wywody, ale stanowią one jak dla mnie zbyt małą część ogólnej ilości wywodów.
| Kaziuta napisał/a: | | Musiałam nadrobić zaległości bo miałam mały wypad na weekend. |
Współczuję - dziś przychodzę na forum a tu 180 postów! A jeszcze wczoraj wieczorem byłam na bieżąco! Faktycznie ta dieta jajeczna wzmaga płodność.
| AineNiRigani napisał/a: | | a czy ja moge miec prosbe do kolekcjonerow o przeslanie mi tego (II tomu) od poczatu? Oczywiscie nie całość (jakbym śmiała:D) ale o to co do tej pory jest. Przy 11 stronach z komentarzami cieżko się nie dopisać, paluszki świeżbią, a dla was to już historia jest, wiec nie chce offtopować... |
Zaraz wejdę na skrzynkę i Ci wyślę, a do zbierania ciasteczek polecam opcję "Wersja do druku" (na dole pod zakładkami do poszczególnych stron), bo wtedy wszystko otwiera ci się na jednej stronie i wyłapanie fan ficka z tekstu zajmuje kilka minut.
EDIT: Poszło już.
Alison - Śro 07 Lut, 2007 17:50
| Gunia napisał/a: | a do zbierania ciasteczek polecam opcję "Wersja do druku" (na dole pod zakładkami do poszczególnych stron), bo wtedy wszystko otwiera ci się na jednej stronie i wyłapanie fan ficka z tekstu zajmuje kilka minut.
|
Guniuś jaki Ty mądry chłopczyk jesteś , co byśmy tu bez Ciebie zrobiły stare, niedoumiane baby. A ja jak ta durna... strona po stronie...
Mamin buziaczek , jak to dobrze mieć takie mądre dzieci :grin:
Gunia - Śro 07 Lut, 2007 17:56
Hehe... Sama zbierałam strona po stronie, aż któregoś dnia mi się nudziło i zaczęłam badać poszczególne opcje klikając tu i tam i tak oto doznałam olśnienia.
Alison - Śro 07 Lut, 2007 17:59
| Gunia napisał/a: | Hehe... Sama zbierałam strona po stronie, aż któregoś dnia mi się nudziło i zaczęłam badać poszczególne opcje klikając tu i tam i tak oto doznałam olśnienia. |
To masz jeszcze od Mamy kwiatuszek i serce "goromce"
Gunia - Śro 07 Lut, 2007 18:03
Wzruszyłam się... :oops: Ale co by dalej nie offtopować, zapytam przy okazji: czy Georgiana nie powinna być w w Londynie? Czytam właśnie "DiU" po raz kolejny i tam jest powiedziane, że ona od śmierci ojca mieszka w Londynie.
Alison - Śro 07 Lut, 2007 18:17
| Gunia napisał/a: | | Wzruszyłam się... :oops: Ale co by dalej nie offtopować, zapytam przy okazji: czy Georgiana nie powinna być w w Londynie? Czytam właśnie "DiU" po raz kolejny i tam jest powiedziane, że ona od śmierci ojca mieszka w Londynie. |
Guniek, nie bądź taki aptekarz, może pojechała choinkę ubrać do Pemberley i w ogóle zrobić se porządki w nutach i poćwiczyć przed Świętami
Gunia - Śro 07 Lut, 2007 18:23
Taaa... Usiłuje złapać karpia w słynnym potoku!
|
|
|