To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

trifle - Wto 25 Gru, 2007 21:38

Maryann napisał/a:
trifle napisał/a:
I czy dwóch cesarzy - to na rzece/stawie? Bo był tam jeszcze jeden-sceny w czasie bitwy, który mi się wydawał Napoleonem, może to tylko jakiś dowódca był, i sie zgubiłam kapeńkę ;)

Tych dwóch na rzece (podpisywali akurat pokój w Tylży). Napoleon był jeszcze w scenie pod Austerlitz, jak z konia patrzy na leżącego Bołkońskiego, a Aleksander - chwilę wcześniej, na początku bitwy.


Ooo, to to. Tylko mi się wydawało, nie wiedzieć czemu, że to dwaj różni aktorzy (Napoleon). I czy ja dobrze kojarzę, że to wtedy ustalono powstanie Księstwa Warszawskiego? :mysle:

trifle - Wto 25 Gru, 2007 21:40

nicol81 napisał/a:
Czy to nie car Aleksander rozpoczynał polonezem bal z Heleną?


A właśnie - dlaczego akurat z nią?

Sofijufka - Wto 25 Gru, 2007 21:42

trifle napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Czy to nie car Aleksander rozpoczynał polonezem bal z Heleną?


A właśnie - dlaczego akurat z nią?

Bo niby była najpiękniejsza.....

nicol81 - Wto 25 Gru, 2007 21:42

Może Piotr to ważna figura i gruba ryba? :mrgreen: Powinien z żoną faceta o najwyższej pozycji. A Bołkońska już nie żyła.
praedzio - Wto 25 Gru, 2007 21:43

Alison napisał/a:
Za to jak potem marmurowem blatem stolika pierdyknie (sorry my French) to noremalnie, szacuneczek :wink:
Oooo... muszę to zobaczyć! :excited:
Alison napisał/a:
Gdzie on tam był kochany, ścigał ją, napuszczał na nią jakichś zbirów, potem ni z tego ni z owego do wyrka zaciągnąl. Potem znowu coś, już nie pamiętam co. Horhor po prostu, ja w ogóle nie jarzyłam o co temu chłopu idzie... ale spuśćmy na to lepiej zasłonę milczenia, bo cały ten film to była jakaś ruina kaplicy...

Eeee... bo on się najpierw zakochał, później ona wybrała brata, on pomyślał, że to dla pieniędzy i tytułu, się wkurzył, ale dalej ją kochał.... no, rozumiesz, prawda...? :lol:
Scena wyrkowa to mi się później po nocach śniła... :ops1: No, ale dość już o tym.
trifle napisał/a:
Dołochow od parapetu

:rotfl:

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 21:47

nicol81 napisał/a:
Czy to nie car Aleksander rozpoczynał polonezem bal z Heleną?

Yes
nicol81 napisał/a:
Ale Tołstoj też nie przedstawił Napoleona zbyt pozytywnie...

No bo Tołstoj w ogóle nawet nie próbuje być obiektywny. Ale książka to jedno, a obsada aktorska to drugie. Zwłaszcza chodzi mi tu o Aleksandra, który był - podobno - wybitnie przystojny, bardzo inteligentny, wyjątkowo czarujący i błyskotliwy (w końcu oczarował nawet samego Napoleona). I w czasach pokoju w Tylży miał ledwie... 30 lat...

nicol81 - Wto 25 Gru, 2007 21:50

Ale Napoleona nawet miłośnicy przedstawiają jako niepozornego wyglądem...
Maryann - Wto 25 Gru, 2007 22:00

Słyszałam kiedyś opinię, że on tylko wydawał się taki mały w otoczeniu swoich marszałków w kapeluszach z wielkimi pióropuszami. :wink: Ale fakt - do wielkoludów nie należał.
Al mi nie chodzi bynajmniej o jego wzrost. Ten aktor, który go gra ma dla mnie minę takiego zwykłego, małego cwaniaczka, który właśnie przydusił przeciwnika do ściany i z satysfakcją patrzy, jak tamten się męczy.
Gdybym widziała tylko tego Napoleona, to nigdy bym nie zrozumiała, co widziały w nim te tysiące żołnierzy, dla których na zawsze został największym, niezapomnianym, uwielbianym wodzem.

nicol81 - Wto 25 Gru, 2007 22:12

W sumie trudno to pokazać w filmie z założenia antynapoleońskim.
Maryann - Wto 25 Gru, 2007 22:14

A dlaczego ? Czy nasze zwycięstwo nie jest tym cenniejsze, im bardziej wartościowego przeciwnika pokonaliśmy ?
A poza tym - dlaczego to ma być film "z założenia antynapoleoński" ? Bo opisuje jego wojny z Rosją ?

nicol81 - Wto 25 Gru, 2007 22:17

Bo jest na podstawie antynapoleońskiej książki. Tołstoj raczej by się nie zgodził, że zwycięstwo cenniejsze, bo on Napoleona nie poważał.
Alison - Wto 25 Gru, 2007 22:35

Maryann napisał/a:
Zwłaszcza chodzi mi tu o Aleksandra, który był - podobno - wybitnie przystojny, bardzo inteligentny, wyjątkowo czarujący i błyskotliwy (w końcu oczarował nawet samego Napoleona). I w czasach pokoju w Tylży miał ledwie... 30 lat...


Gdzie te casy, gdzie te filmy gdzie Aleksamdra grał śliczny Tobik :serduszkate:
Tutaj fakt car w ogle nie carowaty, a do Napoleona nic nie mam, bo on był mały cwaniaczek i tyle.

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 22:37

nicol81 napisał/a:
Tołstoj raczej by się nie zgodził, że zwycięstwo cenniejsze, bo on Napoleona nie poważał.

Nie sposób tego nie zauważyć. Ale myślę, że można trochę inaczej rozłożyć akcenty i zachować wymowę pierwowzoru i jednocześnie aż tak bardzo nie mijać się z prawdą.

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 22:38

Alison napisał/a:
Gdzie te casy, gdzie te filmy gdzie Aleksamdra grał śliczny Tobik :serduszkate:

Cara Aleksandra ? :shock: A where ?

Alison napisał/a:
Tutaj fakt car w ogle nie carowaty, a do Napoleona nic nie mam, bo on był mały cwaniaczek i tyle.

Napoleon nie był cwaniaczkiem. Tego będę bronić jak niepodległości. :wink:

Alison - Wto 25 Gru, 2007 22:47

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Gdzie te casy, gdzie te filmy gdzie Aleksamdra grał śliczny Tobik :serduszkate:

Cara Aleksandra ? :shock: A where ?:


Hmm, żebym to ja pamiętała chyba w tym serialu o Napoleonie z Armandem Assante.

Maryann napisał/a:
Napoleon nie był cwaniaczkiem. Tego będę bronić jak niepodległości. :wink:


Ale ja nie zamierzam o to walczyć, tak właśnie wyobrażam sobie kaprala, któren zamarzył by zawładnąć połową świata. Minął wiek i drugi taki się trafił. I obu wykończyła ta sama rosyjska, a potem radziecka zima :wink:

Maryann - Wto 25 Gru, 2007 22:53

Alison napisał/a:
Hmm, żebym to ja pamiętała chyba w tym serialu o Napoleonie z Armandem Assante.

No tak. To znaczy w tym, który tak bardzo chciałam zobaczyć i którego - oczywiście - nie widziałam. :wsciekla:

Alison napisał/a:
Maryann napisał/a:
Napoleon nie był cwaniaczkiem. Tego będę bronić jak niepodległości. :wink:

Ale ja nie zamierzam o to walczyć, tak właśnie wyobrażam sobie kaprala, któren zamarzył by zawładnąć połową świata.

Cwaniaczek to ktoś, kto wszystko zawdziecza tylko własnemu sprytowi i wykorzystaniu sprzyjających okoliczności. Czy to by wystarczyło do wygrania bitwy pod Austerlitz ? Śmiem wątpić.

Alison napisał/a:
Minął wiek i drugi taki się trafił. I obu wykończyła ta sama rosyjska, a potem radziecka zima :wink:

Nooo, ja bym jednak znaku równości między Hitlerem a Napoleonem nie stawiała. Obaj mieli charyzmę, ale Napoleon oprócz tego miał wybitny talent wojskowy.
No i jednemu zawdzięczamy francuski Kodeks Cywilny, a drugiemu...

miłosz - Wto 25 Gru, 2007 22:56

Alison napisał/a:
Minął wiek i drugi taki się trafił. I obu wykończyła ta sama rosyjska, a potem radziecka zima :wink:


popatrz miałam też to napisać wcześniej, ale uważałam, że porównywanie obu kaprali jest nie na miejscu :mrgreen:

Matylda - Wto 25 Gru, 2007 23:10

Dziewczynki a co sie stanie z żoną Pierra??? :mysle:
nie mam książki a jestem ciekawa

Alison - Wto 25 Gru, 2007 23:13

miłosz napisał/a:
Alison napisał/a:
Minął wiek i drugi taki się trafił. I obu wykończyła ta sama rosyjska, a potem radziecka zima :wink:


popatrz miałam też to napisać wcześniej, ale uważałam, że porównywanie obu kaprali jest nie na miejscu :mrgreen:


Dziewczynki, ja nie zamierzam dyskutować w tej kwestii, bo za mało wiem o obu panach żeby przeprowadzać takie analogie, to było luźne skojarzenie. Obydwaj mieli charyzmę, obydwaj spowodowali śmierć tysięcy ludzi dla własnych chorych ambicji, co do talentów wojskowych, nie sami prowadzili kampanie, obaj mieli doskonałych dowódców. To, że drugi miał więcej ofiar na koncie - ot tiechnika mu się lepiej przysłużyła, którą Bonaparte jeszcze nie dysponował, kto wie co by było jakby miał do dyspozycji myśliwce, czołgi i cyklon B. Może Napoleon był pozytywniejszą postacią, Polska mu więcej zawdzięczała, ale wydoił nas dla własnych korzyści, a nie po starej przyjaźni. Jak dla mnie to on był cwaniak, bo praktycznie z nikogo stał się cesarzem wielkiego państwa i z pewnością wykorzystał ku temu okazje i sploty korzystnych dla niego okoliczności. To też wymaga swoistego geniuszu... Ale powtarzam, nie jestem dobrym adwersarzem w tej dyskusji, bo za małą mam w tej kwestii wiedzę. To tylko takie moje osobiste opinie nie poparte dogłębnymi studiami :party: na zgodę :wink:

Alison - Wto 25 Gru, 2007 23:14

Matylda napisał/a:
Dziewczynki a co sie stanie z żoną Pierra??? :mysle:
nie mam książki a jestem ciekawa


Zarazi sie sekretna choroba od kochanka i szlag ją trafi.

Matylda - Wto 25 Gru, 2007 23:17

Ooo to bardzo wygodne odejście w cień
Maryann - Wto 25 Gru, 2007 23:18

Alison napisał/a:
co do talentów wojskowych, nie sami prowadzili kampanie.

Hitler - nie. Napoleon - tak. I to z sukcesem. :wink:

Alison - Wto 25 Gru, 2007 23:24

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
co do talentów wojskowych, nie sami prowadzili kampanie.

Hitler - nie. Napoleon - tak. I to z sukcesem. :wink:


Coś ich musiało jednak różnić. Bo jeszcze by wyszło, że Hitler to jakiś zamrożony embrion Bonapartego, a tatuś co go bijał, to tylko podła, zaadaptowana na tatkę przybłęda :wink:
A tak dla mojej informacji, to czy w czasie podboju Hiszpanii, jakeśmy pod Samosierrą ginęli, to Napoleon też tam osobiście dowodził? Bo, że w Afryce był i pod Austerlitz i pod Waterloo osobiście, to wiem.

Kaziuta - Wto 25 Gru, 2007 23:27

Ja równiez przyłączam się do chóru wielbiącego film. :serce2:
Najbardziej obawiałam się części militarno-wojennych. Przeczytałam pierwszy tom "Wojny i pokoju" (reszty nie zdążyłam) i z trudem przebrnęłam przez opisy bitew i potyczek tudzież ruchów wojsk i planów taktycznych.
To afaktycznie jest wersja dla kobiet.
Obawiałam się czy spodoba mi sie inna Natasza niż Audrey Hepburn, ale musze przyznać, że nie jest źle. Dziewczę może nie śliczne, ale "świeże", radosne i z temperamentem.
Książe Andrzej cudny. Posępny, powściągliwy w emocjach ale cudny.
Żadne Denisowy ani Dołochovy nie robią na mnie wrażenia.
Nie będę powtarzała po moich przedmówczyniach wszystkich achów i echów nad poszczególnymi bohaterami, powiem tylko jedno, że na razie wszystko mi sie podobało.
No może oprócz reklam. Nagrywałam film na video i siedziałam z pilotem w ręku aby w odpowienim momencie dać stop.
Co ja zrobie jutro? :cry2: Idę w gości więc musze nagrać i nagrają mi się wszystkie durne reklamy :cry2: Help!

trifle - Wto 25 Gru, 2007 23:39

A mi się nie chce w głowie wyłączyć walc z Maskarady i tak sobie wyobrażam, jakby to było pójść na taki bal i zatańczyć takiego walca :serduszkate: tamtaram, tararam... :serce2: :serce2:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group