Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)
Anonymous - Nie 06 Maj, 2007 22:55
mateczko, ale to boskie szalenstwo
trifle - Nie 06 Maj, 2007 22:56
Głupawkę pani od religii stwierdziła u mnie i u mojej koleżanki już w podstawówce. Zdążyła się rozwinąć
Przyznaję się do winy, to chyba ja rozpętałam dyskusję, bo mi się dziś DiU napatoczyła I to tylko jeden odcinek. Cóż to będzie dalej, ach, ach
Anonymous - Nie 06 Maj, 2007 23:01
ja 2 ogladnelam. ale tylko Kaczy Dziob mi sie kojarzy brzydko
trifle - Nie 06 Maj, 2007 23:04
W ogóle wiecie co w tym najlepsze? Że oglądałam to już kilka razy w całości, za każdym razem wydaje mi się, że to mi się znudzi, że już mi się kolejny raz nie chce oglądać. Ale jak włączę...
Nadużywam coś dziś serca w tym wątku
annmichelle - Nie 06 Maj, 2007 23:10
| trifle napisał/a: | | Zresztą mnie ta scena koszulowa to kręci tylko z tego względu, że Darcy jest tak uroczo zakłopotany. |
Ja także tylko ze względu na to jak na siebie "wpadają" :razz: i ta totalna konsternacja! I pytanie o zdrowie rodziców.
Przez lata nie wiedziałam, że ta scena w koszuli rozbudza takie emocje ze względu na koszulę. Przecież ta koszulina wygląda zgrzebnie - co innego gdyby była naprawdę mokra i oblepiała ciało aktora tak że byłyby prześwity - wtedy na siłę zrozumiałabym to zbiorowe szaleństwo wśród rozgorączkowanych fanek.
A tak koszula koszulą -ale jak dla mnie to oczekiwanie jak na siebie wpadną i to zaskoczenie jest najlepsze :grin: , a nie aktor w koszuli.
trifle - Nie 06 Maj, 2007 23:14
A i tak najfajniejszy z tego spotkania w Pemberley jest moment kiedy Darcy zbiega ze schodków, poprawia sobie surdut i leci szybciutko, zagląda, gdzie by tu Lizzy dorwać i potem jest dla niej taki zaskakująco miły i uprzejmy i w ogóle nie dumny i mówi, jak to biegał dzieckiem będąc na drzewko w Lambton on the green by the smithy...
kikita - Nie 06 Maj, 2007 23:16
[quote="trifle"]W ogóle wiecie co w tym najlepsze? Że oglądałam to już kilka razy w całości, za każdym razem wydaje mi się, że to mi się znudzi, że już mi się kolejny raz nie chce oglądać. Ale jak włączę...
Nie chcę nikogo martwic,ale ten serial znam praktycznie od początku i wierzcie mi "to"nigdy nie mija,najwyżej przez jakiś czas jest w uśpieniu,ale zawsze powraca-zawsze.
Ulka - Pon 07 Maj, 2007 00:29
| trifle napisał/a: | | A i tak najfajniejszy z tego spotkania w Pemberley jest moment kiedy Darcy zbiega ze schodków, poprawia sobie surdut i leci szybciutko |
tak, tak, tak
Maryann - Pon 07 Maj, 2007 08:59
| trifle napisał/a: | W ogóle wiecie co w tym najlepsze? Że oglądałam to już kilka razy w całości, za każdym razem wydaje mi się, że to mi się znudzi, że już mi się kolejny raz nie chce oglądać. Ale jak włączę... |
Ja mam tak samo za każdym razem po "dumowym" maratonie - książkowym, czy filmowym, bez różnicy. Naczytam się lub naoglądam... i na jakiś czas wydaje mi się, że mam dosyć. A potem się okazuje, że jednak wcale nie...
annmichelle - Pon 07 Maj, 2007 09:45
| trifle napisał/a: | W ogóle wiecie co w tym najlepsze? Że oglądałam to już kilka razy w całości, za każdym razem wydaje mi się, że to mi się znudzi, że już mi się kolejny raz nie chce oglądać. Ale jak włączę... |
Mam tak samo. :oops: A od czasu jak mam serial na DVD to już w ogóle maniactwo. Tylko, że ja się w Darcy'm "nie kocham" Po prostu lubię klimat tego filmu i grę aktorów - wszytkich, bez wyjątków.
trifle - Pon 07 Maj, 2007 10:58
Ja też się 'nie kocham' w panu Darcym ale Colin F. to dla mnie jedyny Darcy i w tej roli go uwielbiam.
trifle - Pon 07 Maj, 2007 11:00
O, kojarzycie z nowych Perswazji scenę, gdy są tańce w Kellynch Hall (chyba to było KH..) i w którymś momencie panowie łapią się ze ręce i uskuteczniają takie radosne hopsa-sa? Wyobraźcie sobie pana Darcy'ego w takim momencie, wśród tańczących
trifle - Pon 07 Maj, 2007 11:16
Oglądam drugi odcinek i chciałabym się pozachwycać panem Collinsem On wygląda jak chrabąszczyk na takich chudych nóżkach. I te jego wszystkie zalotne uśmieszki, atencje do dear cousin Elizabeth i lekkość w tańcu On i pani Bennet są rewelacyjni
Maryann - Pon 07 Maj, 2007 11:19
i popłoch na widok roznegliżowanej kuzynki Lidii...
Anonymous - Pon 07 Maj, 2007 13:10
| trifle napisał/a: | Ja wolę w koszuli Zresztą mnie ta scena koszulowa to kręci tylko z tego względu, że Darcy jest tak uroczo zakłopotany. Jakby był roznegliżowany i napatoczył się na Lizzy, to to by jakieś takie na groteskę zalatujące było |
Oui. Zgadzam się w 100%. Ja ogólnie nie zwracam uwagi na męską anatomię, spojrzenia i uśmiechy zdecydowanie bardziej mnie kręcą .
trifle - Pon 07 Maj, 2007 13:19
edit: Męska anatomia w sensie jakim?
Marija - Pon 07 Maj, 2007 13:19
| Nimloth napisał/a: | Oui. Zgadzam się w 100%. Ja ogólnie nie zwracam uwagi na męską anatomię, spojrzenia i uśmiechy zdecydowanie bardziej mnie kręcą | Dobra anatomia nie jest zła ; najpiękniejszy uśmiech i boskie spojrzenie w paskudnej anatomii wiele tracą .
Anonymous - Pon 07 Maj, 2007 13:23
i jak się czasy zminiły, kllega ze zgrozą zapytał "co on baby nie widział" w sensie sceny Lidia pan Collins.
Okropna jjest ta postać, tzn zagrana fajnie, ale za mąż bym za takiego nie wyszła
trifle - Pon 07 Maj, 2007 13:24
Hej, a wyobraźcie sobie odwrotnie - aktor grający Wickhama jako Darcy, Colin jako Wickham Albo ciekawe, czy Colin dałby radę zagrać takiego uchachanego Bignelya
Maryann - Pon 07 Maj, 2007 13:31
| trifle napisał/a: | | aktor grający Wickhama jako Darcy |
nieee...
| trifle napisał/a: | , Colin jako Wickham |
W pierwszej chwili powiedziałam "nie", ale przecież grał - i to całkiem przekonywająco - takiego uroczego drania w "Valmoncie", więc...
Trzykrotka - Pon 07 Maj, 2007 13:38
Byłby cudnym Bingleyem. To jest przecież w gruncie rzeczy pogodny facet z pięknym uśmiechem. Jest w dodatkach do Zakochanego Szekspira scenka, kiedy stoi z całym towarzystwem, wszyscy w kostiumach, wszyscy uchachani od ucha do ucha najwyraźniej przez to, co on im opowiada. A wiecie, jakiego drania on grał....
Uwielbiam serial i te mokre kosmyki na czole zakłopotanego Darcy'ego. Moim zdaniem tę scenę z mokrą koszula wymyslili genialnie. Nie ślinię się na jej widok, ale pomysł zrównoważenia śmiertelnego zawstydzenia Lizzy (przez buszowanie w jego domu bez zaproszenia, horror) śmiertelnym zawstydzeniem Darcy'ego, ze pokazał się jej praktycznie nago. W ten sposób lody zostały przełamane i mogli zaczynać jakby od początku, na luzie, mniej sztywno.
Genialny jest ten odcinek.
Anonymous - Pon 07 Maj, 2007 15:24
| trifle napisał/a: | edit: Męska anatomia w sensie jakim? |
Szczegółów typu (aż mi się źle robi, gdy mam o tym pisać ): szeroka klata, ładne nogi czy nie daj Boże dolna część pleców .
| Trzykrotka napisał/a: | | Moim zdaniem tę scenę z mokrą koszula wymyslili genialnie. Nie ślinię się na jej widok, ale pomysł zrównoważenia śmiertelnego zawstydzenia Lizzy (przez buzowanie w jego domu bez zaproszenia, horror) śmiertelnym zawstydzeniem Darcy'ego, ze pokazał się jej praktycznie nago. |
I sądzę, że też po części miało to pokazać Lizzy, że Darcy w pewnym otoczeniu potrafi być, że tak powiem, na luzie.
Obejrzałam dwa odcinki przed chwilą i po prostu mistrzostwo, a scena tańca to po prostu
Trzykrotka - Pon 07 Maj, 2007 15:46
Czy któraś w Was ma (z tamtego forum) ten genialnie przetłumaczony przez Alison rodział z ksiązki o kręceniu serialu, w którym Colin opowiada o budowaniu roli pana Darcy? To była rewelacja! I pamiętam jeszcze fajny artykuł, w którym autorka analizowała scenę tańca na balu w Netherfield.
Ten taniec jest niezwykły: samo zetknięcie się rąk Lizzy i Darcy'ego budzi więcej motyli, niż namiętne pocałunki w innych filmach. I przypomina walkę.
Anonymous - Pon 07 Maj, 2007 15:56
Na stronie o Jane Austen jest: Colin o roli Darcy'ego.
To o tańcu też gdzieś kiedyś czytałam, ale gdzie? Może jeszcze znajdę.
Trzykrotka - Pon 07 Maj, 2007 16:19
Ja chyba mam zapisany ten artykuł. Był też na Jane Austen.
|
|
|