Ekranizacje - Opactwo Northanger Northanger Abbey (2007)
Harry_the_Cat - Śro 11 Kwi, 2007 19:55
| Alison napisał/a: | | Acha! I jeszcze zapomniałam, że on jako chyba jedyny z wszystkich naszych kochasiów naprawdę dobrze wygląda w cylindrze |
W tym radiowym wywiadzie, do którego wrzuciłam linka, mówi, że jego uszy stanowiły problem jeśli chodzi o cylinder. Ale fakt - jak on jest w cylindrze to wcale mnie to nie razi.
| Alison napisał/a: | | how could you... |
| Gosia napisał/a: | | A co myslicie o scenie łózkowej? Nie razi mnie ona, ale przyznaje ze troche zaskoczyla. |
Mam tak samo. W sumie Jane nie mogła o takich rzeczach napisać. A może się zdarzały. Nie wiadomo. I dlatego uważam, ze cały sposób potraktowania snów jest dobry i dostowsowany do współczesnego odbiorcy. Jane cos tam kiedyś wspomina i pewnie czytelnik w wieku XIX w lot rozumie o co chodzi. A nam trzeba do dużymi literami
| Gosia napisał/a: | | Jesli chodzi o scene "wyrzucenia z Opactwa", to faktycznie jest dobrze oddane to, w jak okropny sposob postapil general z Catherine |
I tu się zgadzam Nieco dramatyczniej niż w powieści, ale oddaje doskonale ducha!
Alison - Śro 11 Kwi, 2007 20:18
| Harry_the_Cat napisał/a: |
W tym radiowym wywiadzie, do którego wrzuciłam linka, mówi, że jego uszy stanowiły problem jeśli chodzi o cylinder. Ale fakt - jak on jest w cylindrze to wcale mnie to nie razi.
|
Jeszcze nie miałam kiedy posłuchać na spokojnie, ale to jak wygląda dobrze w cylindrze, najlepiej widać w scenie wycierania błota, chociaż mnie aż rwie żeby mu podpowiedzieć, żeby wziął koniuszek tego mokrego "welona" to mu się to lepiej zetrze, ale chyba zdecydowanie nie o to mu chodziło . Zresztą ona też świetnie wygląda w tej amazonce :grin:
I co to ja jeszcze chciałam powiedzieć... Świetna jest Eleonor, taka ciepła, mądra, spokojna, wyciszona... Podoba mi się jak się porozumiewają spojrzeniami z Henrym, mnóstwo jest takich scen, np. kiedy pytają ją czy zna dobrze Francję, trochę z niej kpią, ale tak dobrotliwie.
I fajnie są pokazane te relacje dzieci z ojcem, np. kiedy czekając na obiad, Henry pod wpływem wzroku ojca, przestaje opierać się o kominek. Niby nic, a jak wiele mówi o tym, jakim był tyranem. I jak cudownie rozmięka atmosfera, kiedy on wyjeżdża, to zbieranie jabłek jest urocze.
Harry_the_Cat - Śro 11 Kwi, 2007 20:28
| Alison napisał/a: | | I fajnie są pokazane te relacje dzieci z ojcem, np. kiedy czekając na obiad, Henry pod wpływem wzroku ojca, przestaje opierać się o kominek |
Tak, tez to ostatnio zauważyłam. To tylko potwierdza, jak wiele rzeczy można odkryć oglądając to po raz kolejny
| Alison napisał/a: | | w scenie wycierania błota, chociaż mnie aż rwie żeby mu podpowiedzieć, żeby wziął koniuszek tego mokrego "welona" to mu się to lepiej zetrze, ale chyba zdecydowanie nie o to mu chodziło |
Ta scena jest po prostu......
Wyobrażacie sobie, co oni wtedy musieli czuć? Pierwszy taki bezpośredni dotyk...
I ona naprawdę prześliczna tam...
| Alison napisał/a: | | Świetna jest Eleonor, taka ciepła, mądra, spokojna, wyciszona... |
Odrobinę mogłaby być młodsza chyba, ale zagrana jest cudnie. Juz o tym pisałam, ale mi sie bardzo podoba ta scena, kiedy Catherine zwierza się ze swoich snów - takie urocze świadectwo ich więzi siostrzanej.
| Alison napisał/a: | | Podoba mi się jak się porozumiewają spojrzeniami z Henrym |
Tylko niestty często fantazja mnie zawodzi, jeśli chodzi o to, co akurat sobie chcą przekazać...
| Alison napisał/a: | | I jak cudownie rozmięka atmosfera, kiedy on wyjeżdża, to zbieranie jabłek jest urocze |
I cudną Catherine robi minę do Henry'ego, kiedy generał obwieszcza tę smutną nowinę
Gosia - Śro 11 Kwi, 2007 20:38
Na kominek od razu zwrocilam uwage
Co do snow, to jak dla mnie są swietne! W koncu ona czytajac wyobrazala sobie rozne rzeczy Przypomnijcie sobie scene w ksiegarni, gdy Isabella opowiada Catherine o lordzie Byronie i jaka Catherine jest tym zgorszona, a jednoczesnie jakby zafascynowana
Aragonte - Śro 11 Kwi, 2007 23:12
| bezpaznokcianka napisał/a: | | ja też zamówiłam na amazonie. Wpadłam w taki szał zakupów, ze chyba z 12 pozycji zakupiłam. Enough! Teraz czekam z niecierpliwością, bo ja w odróżnieniu od Harry nie mam tego filmu... |
Ja też nie
BeeMeR - Śro 11 Kwi, 2007 23:23
to prawda, film jest bardzo ładnie zrobiony, ale jak się zobaczy "jak robili" to scena "sennego" pojedynku już nigdy nie będzie taka sama
Alison - Czw 12 Kwi, 2007 07:15
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Podoba mi się jak się porozumiewają spojrzeniami z Henrym |
Tylko niestty często fantazja mnie zawodzi, jeśli chodzi o to, co akurat sobie chcą przekazać...
|
Najczęściej to są spojrzenia w związku z naiwną szczerością Catherine, jakby sobie mówili: Ale ona jest śmieszna , ale fajna. No i charakterystyczne, przy wszelkich wyskokach ojca - nagłym zaproszeniu Cathy do domu, przy tym nieproporcjonalnie głębokim ukłonie, na balu, oboje czują, że on coś knuje, ale nie bardzo chyba wiedzą co. No wlaśnie, ciekawa jestem czy generał w ogóle z nimi nie rozmawiał, snując plany na temat Catherine?
P.S. Wypatrzyłam szklaneczkę! Rzeczywiście jest pełna, pusta, pełna, pusta. Spostrzegawcza jesteś! W życiu bym na to nie zwróciła uwagi.
Wypatrzyłam wczoraj jeszcze, jak fajnie Henry napina się podchodząc do Cathy w Fullerton, nastawiony na wylewne przeprosiny, bo czym jest szoknięty, że to jego przepraszają. Widać jak ona burzy mu cały przygotowany schemat nie mówiąc o tym jakiej ulgi doznaje, kiedy pani Morland, wcale nie daje się przepraszać.
I świetnie pokazany jest kontrast pomiędzy lodowatym domem generała a atmosferą domu Cathy, gdzie wszyscy są ze sobą tak blisko, czyli to, czego Henry tak jej zazdrościł.
Gitka - Czw 12 Kwi, 2007 09:36
Zobaczyłam wreszcie cały film, jest piękny. Ja także podpisuję się pod Waszymi zachwytami całym sercem. Tak Ci dziękuję Alison za napisy, dzięki nim mogłam go obejrzeć w całej okazałości
Uwielbiam Mrs. Allen (Sylvestra Le Touzel) jak to cudnie, że dali jej rolę w tej ekranizacji.
To jej stwierdzenie w Bath:
Pozwolam ci rozmawiać z obcym, on tak się zna na muślinie!
Jest powalające.
Jak to młodemu człowiekowi znajomość materiałów mogła się przydać. Ośmielił się nawet dodać, że suknia Catherine będzie się strzępić.
Nie wiem czy mnie by ta sugestia nie uprzedziła
Czuję, że dzisiaj też sobie pooglądam Northanger Abbey
Alison - Czw 12 Kwi, 2007 09:47
Co do pani Allen, to już się nią parę razy zachwycałam, ale jej rola to naprawdę perełka. Cudownie zagrała ten typ kobiety, przy oglądaniu przyjrzyjcie się dokładnie każdemu jej epizodowi, tym wszystkim minom, wywracaniom oczami, ona jest prze-cu-dna!
Jak leci zdobywać te dwa miejsca w herbaciarni, leci jak torpeda, po czym natychmiast odzyskuje zwiewność postaci, wachluje się z wdziękiem i wszystkich obdarowuje uroczym uśmiechem, a kiedy z rozbrajającą szczerością przyznaje, że jest pewna, że nie ma pojęcia, kto ma je komuś przedstawić, to ja leżę , jak również kiedy mdleje na widok przystojnego rozbójnika Rumcajsa
Kapitalnie też wysuwa głowę z powozu, po zrobieniu zakupów w Bath, jak taki dzięcioł z dziupli. No i oczywiście każde jej wejście pod tytułem: he such understands muslins - jest warte Oscara
I jeszcze bardzo wzrusza mnie mnie to hasło pana Allena, że jest najładniejsza na świecie, a dopiero po niej Catherine
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 10:33
| Alison napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Podoba mi się jak się porozumiewają spojrzeniami z Henrym |
Tylko niestety często fantazja mnie zawodzi, jeśli chodzi o to, co akurat sobie chcą przekazać...
|
Najczęściej to są spojrzenia w związku z naiwną szczerością Catherine, jakby sobie mówili: Ale ona jest śmieszna , ale fajna. No i charakterystyczne, przy wszelkich wyskokach ojca - nagłym zaproszeniu Cathy do domu, przy tym nieproporcjonalnie głębokim ukłonie, na balu, oboje czują, że on coś knuje, ale nie bardzo chyba wiedzą co. No wlaśnie, ciekawa jestem czy generał w ogóle z nimi nie rozmawiał, snując plany na temat Catherine? |
Tez się nad tym zastanawiałm. Intencje generała są jasne - chce, żeby Henry ożenił się z Catherine - ale chyba jednak nie mówi o tym na głos... Henry widzi te atencje, nie bardzo rozumie o co chodzi, ale jednocześnie spędzanie czasu z Catherine jest dla niego przyjemnością, więc się poddaje. Takie wnioski wyciągam cząściowo na podstawie tej rozmowy na łące - Henry mówi jasno, że ojciec oczekuje od niego małżeństwa z majętną panną, a przecież wie, że Catherine majętna nie jest. Chyba gdyby tak jednoznacznie ojciec zdradził mu swoje plany, to jednak chyba postępowałby inaczej z Catherine... Wtedy on jeszcze nie jest tak zdecydowany ...
Swoją drogą - Eleonora też cały czas Catherine zachęca (nawet na tej łące - idzie sama ) - chyba zbyt jest szlachetna, żeby popierć do teg stopnia plany ojca jeśli byłaby świadoma ich źródła...
| Cytat: | P.S. Wypatrzyłam szklaneczkę! Rzeczywiście jest pełna, pusta, pełna, pusta. Spostrzegawcza jesteś! W życiu bym na to nie zwróciła uwagi. |
Wiesz, przy tylu powtórzeniach tej całej sekwencji ....
Mam jeszcze problem z jabłkami... Catherine ma ich mnóstwo w sukience, a potem wcale.... :neutral:
| Cytat: | Wypatrzyłam wczoraj jeszcze, jak fajnie Henry napina się podchodząc do Cathy w Fullerton, nastawiony na wylewne przeprosiny, bo czym jest szoknięty, że to jego przepraszają. Widać jak ona burzy mu cały przygotowany schemat nie mówiąc o tym jakiej ulgi doznaje, kiedy pani Morland, wcale nie daje się przepraszać. |
Muszę tą scenę jeszcze przeanalizować
Ale cudne są te siostry! Najpierw wrzeszcząc "There's a man on the white horse!" (jak to na królewicza przystało ) a potem "Mr. Tilney!" Rewelacja!
| Cytat: | | I świetnie pokazany jest kontrast pomiędzy lodowatym domem generała a atmosferą domu Cathy, gdzie wszyscy są ze sobą tak blisko, czyli to, czego Henry tak jej zazdrościł. |
Tak. I pieknie o tym mówi. On w sumie rzadko jest poważny, ale wtedy, jak opowiada o swoim domu i mówi do Catherine, że jej tak zazdrości szczęśliwego dzieciństwa, to jest chyba jeden z niewielu momentów, kiedy mówi coś tak serio (no jest jeszcze sam finał, ale to ten, wiecie.... inna sprawa)
Alison - Czw 12 Kwi, 2007 12:41
| Harry_the_Cat napisał/a: |
Swoją drogą - Eleonora też cały czas Catherine zachęca (nawet na tej łące - idzie sama ) - chyba zbyt jest szlachetna, żeby popierć do teg stopnia plany ojca jeśli byłaby świadoma ich źródła... |
Oj Eleonora, to chyba od razu zobaczyła w niej bratową, tyle razy podkreślała, jak to Henry tyle o niej opowiadał, jak uważa, że jest taką czystą, szczerą duszą, jaki był przygnębiony, że ona zrezygnowała ze spaceru z nimi, że już nie wspomnę o tym jednoznacznym - chyba nie muszę mówi, że mój drugi brat ma zupełnie inny charakter...zresztą po minie Cathy wida, że właściwe rozumie tą uwagę.
Co do jabłek, to to akurat też od pierwszego razu zauważyłam, ale doszłam do wniosku, że może one wypuściły te jabłka ze spódnic na trawę, a potem sobie zusammen pozbierały.
Ty Harry, my nie mamy jakichś większych problemów?
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 12:59
| Alison napisał/a: | | chyba nie muszę mówi, że mój drugi brat ma zupełnie inny charakter... |
Tak to jest tak jednoznaczne, że aż mnie nieco zatkało
A te wszystkie uwagi Eleonory mnie intryguja w kontekście tego, kiedy Henry tak naprawdę się zainteresował Catherine - zakładając, że najpierw po prostu był szarmancki. Bo szybko coś musiał Eleonorze powiedzieć ...
| Alison napisał/a: | | Ty Harry, my nie mamy jakichś większych problemów? |
No ja w tej chwili mogę myśleć tylko o tym, więc wiesz...
Alison - Czw 12 Kwi, 2007 14:43
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Ty Harry, my nie mamy jakichś większych problemów? |
No ja w tej chwili mogę myśleć tylko o tym, więc wiesz... |
No fakt, kwestia jabłek wymaga natychmiastowego rozstrzygnięcia
Co do first, but the most important, impression to ja myślę, że już pierwszy wspólny taniec dużo mu powiedział o Catherine. Okazało się, że ma poczucie humoru, nie kokietuje go i jest skromna, nie mieści się jej w głowie, że mogłaby się komuś podobać, jest bezpośrednia i mówi co myśli (jak pan może być taki... w książce jest dziwaczny, w filmie presumptuous - ja wybrałam opcję pewny siebie, choć to bardziej znaczy zarozumiały, ale jakoś nie pasuje do kontekstu, nie wiem jak jest oryginalnym tekście). Zważ, że już przy następnym spotkaniu Catherine usłyszała od Eleonory, że Henry bardzo dużo o niej opowiadał. Fakt, że to mogła być tylko taka grzecznościowa formułka, ale ja myślę, że to było już wtedy. W książce, to nawet była rozmowa o analogiach tańca do małżeństwa, więc szedł chłop na całość
W ogóle w książce jest dużo więcej fajnych dialogów między nimi, takich przekomarzań się, trochę mi tego w filmie jednak brakowało, ale byłby wtedy niemiłosiernie długi.
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 15:17
| Alison napisał/a: | | nie mieści się jej w głowie, że mogłaby się komuś podobać |
Co mi przypomina, że jak on mówi "Imagine he likes what he sees", to ja robię
| Cytat: | W ogóle w książce jest dużo więcej fajnych dialogów między nimi, takich przekomarzań się, trochę mi tego w filmie jednak brakowało, ale byłby wtedy niemiłosiernie długi.
|
W ogóle uważam, że jak na Austen, to w Opactwie oni sporo czasu w swoim towarzystwie przebywają.
| Alison napisał/a: | | nie wiem jak jest oryginalnym tekście |
Postaram sie sprawdzić.
ETA: sprawdziłam - w oryginale jest: “How can you,” said Catherine, laughing, “be so — “ She had almost said “strange.”
Alison - Czw 12 Kwi, 2007 18:25
| Harry_the_Cat napisał/a: | Co mi przypomina, że jak on mówi "Imagine he likes what he sees", to ja robię |
Nooo, ma on parę kwestii, które wygłasza w sposób zapierający dech, jak również powodujący , a nawet
Na mnie tak działa:
1. To co powyżej plus to jego "why not?".
2. Ta cała "obowiązkowa" rozmowa w tańcu, szczególnie te wykrzykniki: indeed, amazing... jest tam cudownie ironiczny, jak również wtedy kiedy mówi w teatrze, że została porwana siłą (przez Thorpa).
3. Kiedy mówi to swoje "Thank you" nad jeziorem.
4. Kiedy przy kominku mówi, że lubi swoją plebanię.
5. I to na łące: moja siostra nie jest szczęśliwa i o próbie swojego charakteru.
6. No i obowiązkowo : Catherine...how could you...
Eh coś by się jeszcze znalazło
| Harry_the_Cat napisał/a: | | ETA: sprawdziłam - w oryginale jest: “How can you,” said Catherine, laughing, “be so — “ She had almost said “strange.” |
Więc jednak dziwny...
Zauważyłaś, że coś nam się tu zrobił dialog, dwóch zwariowanych fanek , w który nikt nie śmie się wtrącić?
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 18:33
| Alison napisał/a: | | Zauważyłaś, że coś nam się tu zrobił dialog, dwóch zwariowanych fanek , w który nikt nie śmie się wtrącić? |
Tak, zauważyłam... Ale ja nie mogę przestać...
Zaraz tu sobie wszystkie sceny wymienimy
A te szystkie momenty, które wymieniłaś....
Jak on tak pięknie mówi o plebani "I am very fond of it"... (I am very fond of him...)
Niezłe jest też "Nothing will give me greater pleasure" (czy jakoś tak) - i to spojrzenie na Catherine
achata - Czw 12 Kwi, 2007 18:41
[quote="Alison"] | Harry_the_Cat napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | ETA: sprawdziłam - w oryginale jest: “How can you,” said Catherine, laughing, “be so — “ She had almost said “strange.” |
Więc jednak dziwny...
Zauważyłaś, że coś nam się tu zrobił dialog, dwóch zwariowanych fanek , w który nikt nie śmie się wtrącić? |
Ja się wtracę
U mnie w słowniczku "presumptuous" jest przetłumaczone jako arogancki i Henryś dla młodej panienki może taki byc. Jak on odwaznie krytykuje ten jej muślin, że się wystrzępi! Dla niej to musi byc mały szok.
Uwielbiam, że zachowali ten kawałek jak on jej dokucza co też ona powypisuje w swoim pamiętniczku. To był ten kawałek, który najwdzięczniej zapamiętałam z książki. "Opactwo..." to była moja pierwsza powieść Jane Austen. Nastawiałam się wtedy bardziej na romans a dostałam ironiczną rozprawkę na temat książek, które wtedy mi sie mogły spodobać (wtedy byłam jeszcze młoda, ech)
Teraz po filmie muszę sobie odświeżyć książkę....
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 18:43
| achata napisał/a: | | U mnie w słowniczku "presumptuous" jest przetłumaczone jako arogancki i Henryś dla młodej panienki może taki byc. Jak on odwaznie krytykuje ten jej muślin, że się wystrzępi! Dla niej to musi byc mały szok. |
Ja myślałam, ze to można by jako "zuchwały" przetłumaczyć....
Kaziuta - Czw 12 Kwi, 2007 18:54
To nieludzkie jest siostry.
Wy sobie tak gadacie, a część z nas jeszcze nie wie o czym.
Jak sie w końcu zapoznamy z filmem to wy sie wyłączycie i przykro nam będzie.
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 19:02
Kaziuto, ja sie obawiam, że się tak szybko nie wyłącze. Jeszcze będziecie mnie błagać, żebym się zamkneła.
Kaziuta - Czw 12 Kwi, 2007 19:14
Nigdy, bo jak mówił Pawlak do Kargula "mądrego to i przyjemnie posłuchać".
India - Czw 12 Kwi, 2007 22:35
Dziewczyny, z przyjemnoscia czytam o czym tu piszecie...
Ja musze powiedziec ze bardzo mi sie podobala siostra Henry'ego, taka ciepla i madra i dobra uwazam ze swietnie dobrali te aktorke...
Brat Henry'ego przypomina mi Lorda Voldemorta :oops: :oops: :oops:
Ja zaraz znow bede ogladala...
trifle - Pią 13 Kwi, 2007 11:28
Obejrzałam i.. czemu to jest takie krótkie?
Wszystkimi czterema kończynami podpisuję się pod tym, co mówiłyście
Henry jest świetny, do zakochania jak nikt, no "and understands muslin" I Kasia jaka zachwycająca! Urocza, śliczna, ma bardzo miły głos. Bardzo mi się podobał też dom Morlandów. Niesamowita różnica w pórownaniu do zimnego generała Tilneya i strasznego, wielkiego opactwa. W końcówce podobało mi się, jak dzieciaki pytają, czy Kasia kochała pana Tilneya, ona odpowiada, że 'oczywiście, że nie'. Wychodzi z pokoju, woła ją matka i tak żałośnie mówi 'kochałam go, kocham go i nigdy więcej go nie zobaczę'.
Cudny ten film. "Opactwo.." bardzo lubię i cieszę się, że taka udana ekranizacja wyszła
Harry_the_Cat - Pią 13 Kwi, 2007 11:44
Dobrze, że Ci się podobało... Ja się obawiam (chociaż mi to zasugerowano, sama o tym nie pomyślałam.. ) , że tak tu biję pianę, że będziecie się nie wiadomo czego spodziewać i Was to rozczaruje...
A przy Perswazjach z kolei efekt może być odwrotny ...
Marija - Pią 13 Kwi, 2007 11:45
Buuuuuuuuu............To kiedy to gdzieś będzie do obejrzenia? :cry:
|
|
|