To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Emma BBC serial 2009

Caitriona - Sob 31 Paź, 2009 01:15

Lizzy, zaraz wyślę. Mag poproszę o maila.

I mam prośbę: jeśli wyłapiecie w sosiku jakieś błędy, a napewno są, dajcie mi znać, dobra? To wtedy poprawię i będzie to z korzyścią dla wszystkich.

Admete - Sob 31 Paź, 2009 08:42

Caitri nie zapomnij o mnie :)
Gosia - Sob 31 Paź, 2009 08:50

I o mnie ;)
Fibula - Sob 31 Paź, 2009 10:42

I o mnie też ;) .
nicol81 - Sob 31 Paź, 2009 13:22

Ja też nieśmiało wyciągam rączkę... :kwiatek:
Caitriona - Sob 31 Paź, 2009 13:33

Nie ma sprawy ;) Poproszę tylko maila na pw.
Jeśli ktoś jeszcze będzie chciał, to proszę o wiadomość od razu na pw z podanym mailem ;)

trifle - Sob 31 Paź, 2009 17:37

Czy mógłby mi ktoś też przesłać? trifle@tlen.pl
trifle - Sob 31 Paź, 2009 17:58

Dotarły! Dzięki! :kwiatek: A czy dwie pierwsze części też są?
Caitriona - Sob 31 Paź, 2009 18:10

Nie ma za co ;) Będą, mam nadzieję ;) Zabrałam się za pierwszy odcinek, ale nie wiem kiedy skończę. Jak będzie dam znać.
spin_girl - Nie 01 Lis, 2009 10:28

I ja już też wreszcie po czwartym odcinku. Ten mi się zdecydowanie najbardziej podobał. Jest to chyba pierwsza adaptacja, w której zachowanie Franka Churchilla na Box Hill jest tak niestosowne i to mi się podoba. Mamy też wreszcie zazdrosną Jane Fairfax.
Oświadczyny Knightley'a są bardzo w klimacie powieści, a późniejsze ujęcie na ławeczce jest prześliczne :serduszkate:
Romola ograniczyła nieco robienie min, co od razu podniosło wartość filmu.
Blake Ritson ma jedynie któtkie wejścia, ale jego mina, kiedy ciągnie muła jest bezcenna :rotfl:
Podsumowując: samą adaptacją nie jestem bezgranicznie zachwycona, dla mnie pierwszym wyborem pozostanie "Emma" z Gwyneth, którą uwielbiam, jest to jednak solidnie i dość wiernie zrealizowana adaptacja i na pewno do niej jeszcze wrócę. Być może przy kolejnych seansach nabiorę do niej większej sympatii. Teraz życzyłabym sobie realizacji Mansfield Park w tym samym duchu i z tym samym budżetem.

trifle - Nie 01 Lis, 2009 11:20

Obejrzałam na razie część pierwszą i bardzo mi się podoba. Ogólny klimat, aktorzy. Knightley mnie zachwyca, jest idealny. Emma - nie lubię postaci, nie darzę specjalną sympatią aktorki, ale chyba jest właśnie taka, jak Emma powinna być.
Wiekiem dopasowani są chyba świetnie - Romola jest starsza, ale wygląda tu młodo i dobrze.
Pewnie już to wszystko obdyskutowałyście, ale nie chciałam nic czytać, zanim nie obejrzę..

Admete - Nie 01 Lis, 2009 12:25

Dla mnie to najlepsza adaptacja. Trafiła w mój gust i upodobania.
Trzykrotka - Nie 01 Lis, 2009 13:27

Obejrzałam wczoraj do końca i dołączam do wielbicielek serialu.
Bardzo mi się podobała ta adaptacja.
Jedno zastrzeżenie: Romola. Nie polubiłam jej do końca. Może to zresztą nie całkiem wyłacznie jej wina, ale Emma w jej wykonaniu jest zbyt ekspresyjna. Ma brzydką mimikę twarzy, nieładny uśmiech, a że używa go często, patrzenie na nią zaczyna w końcu boleć. Poza tym wygląda niezgrabnie w sukienkach i równie niezgrabnie się porusza. Chodzi jak chłopak, kołysząc sie na boki, garbi się. O ile Gwyneth i Kate, a także Jennifer Ehle na przykład, promieniowały gracją, nie mając w sobie żadnej sztywności, to ona poszła za daleko w luz bez gracji.
Jednak nie mam zastrzeżeń co do sposobu, w jaki pokazała Emmę. Jest jak należy - irytująca, ale i kochana. Bardzo ładnie zresztą pokazano jej stosunki z ojcem, który w tej ekranizacji nie jest tylko uciążliwym hipohondrykiem, ale ciepłym, zatroskanym o dobro dzieci ojcem. Śliczna jest mała, dodana scena w Donwell, kiedy to Emma dziękuje ojcu, że ona i Izabella nie zostały po śmierci matki odesłane, jak Jane i Frank.
Bardzo fajnie pokazano panią Elton - takie osoby potrafią zirytować i dopiec najbardziej - pozornie słodkie i pełne towarzyskiej ogłady. Sceny wtrącania się pastorowej w organizację wszystkich towarzyskich eventów - bezcenne. I ona sama - po prostu słodka żmija w różowościach. Po raz pierwszy też jest ona młodą kobietą, pewnie w wieku Emmy i Jane, co jest bardzo dobre - dodaje element naturalnej rywalizacji i pozycję w tym małym światku.
Podobało mi się też ocieplenie postaci Jane Firfax, choć nie do końca jest to zgodne z książką. Jane otwarcie okazuje sympatię Emmie, a Emma jest w stosunku do niej miła i grzeczna. Zastanawiałam sie, co zrobią w jawną niechęcią Jane do Emmy po Box Hill, ale udało się. Zachowanie Franka, niestosowne i ostentacyjne, wystarczyło. Aktorka grająca Jane była bardzo ładna, choć Romola przy niej wypadała jak żyrafa.
Po pierwszym odcinku nie podobał mi się pan Kinghtley i nadal uważam, że mógłby się bardziej wyróżniać z tłumu. Jednak aktor przekonał mnie do siebie całkowicie. Scena balu i wspólny taniec - przepiękny, a potem już było coraz lepiej. Uważam, że ta ekranizacja miała najpiękniejsze, wzruszające oświadczyny, bardzo pięknie zagrane przez Millera. Aż się wzruszyłam.
Po raz kolejny powiem - jestem zachwycona nową panną Bates. Ona w powieści wcale nie jest jedynie nudną trajkotką; to Emma tak ją postrzega. Inni widzą głębiej i mówią o tym po upokorzeniu, jakiego doznała panna Bates na Box Hill. Ocieplenie jej postaci i zdjęcie z niej piętna śmieszności mnie ujęło za serce. Ogromnie też wzruszyła mnie scena, w której Emma idzie z pojednawczą wizytą i z całym przekonaniem i uczuciem uspokaja pannę Bates co do Jane i mówi jej ma pani tu przyjaciół, mnie, ojca, pana Knightleya. To było więcej niz tylko kurtuazyjna wizyta z koszyczkiem piknikowym.
Piękna ekranizacja. Ja nie mam ulubionej Emmy, kocham obie poprzednie, a ta do nich dołączy.

Caitrie, czy i ja mogłabym :kwiatek: nawyspe@wp.pl

Aragonte - Nie 01 Lis, 2009 13:34

Kończę trzeci odcinek i powiem tyle: jestem nim zachwycona :serduszkate:
Ja chcę polskie DVD! A jeśli go nie będzie, to rozważę kupno angielskiego na Amazonie.
Jak dla mnie to bardzo dobra ekranizacja - ale pozostałe też lubię, żeby było jasne :)

A propos rozważań o wieku postaci - mnie nie przeszkadza to, że nie widać, aby była wielka różnica wieku między Emmą a panem Knightleyem, ale zastanawiał mnie początek pierwszego odcinka, kiedy to Emma w swoim przekonaniu zdołała zeswatać siostrę, siostra dorobiła się kilkorga dzieci i te dzieci nieźle podrosły, a Emma była dokładnie tą samą Emmą, różnicy wieku nie było widać :wink:

nicol81 - Nie 01 Lis, 2009 14:08

spin_girl napisał/a:
Teraz życzyłabym sobie realizacji Mansfield Park w tym samym duchu i z tym samym budżetem.

I o tej samej długości :roll:

trifle - Nie 01 Lis, 2009 15:08

Skończyłam drugi odcinek i jest coraz lepiej. Szkoda tylko, że tak mało pana Knightleya, bo ogromnie mi się on podoba.
I o dziwo Emma też. Bo jest żywa, prawdziwa. Może nie jest to super zgodne z epoką i tamtymi obyczajami, ale do mojego współczesnego serca przemawia ;) Mimika Romoli mnie bawi. Wcale nie uważam, że jako Emma jest niezgrabna albo że dziwnie się porusza. I ma piękne stroje. Zachwyca mnie czerwona(wa) sukienka z zieloną szarfą. A i ta dzienna suknia niebieska z białą koszulą też.
Jeszcze calutkie dwa odcinki przede mną :banan:
Dużo dobra w tym roku - nowa Tess też mi się bardzo podobała.

Anonymous - Nie 01 Lis, 2009 15:11

Jeżu jak ja wam zazdraszczam, tego serialu... i fajnie by było gdyby Mansfield też zostało przyzwoicie nakręcone...
Trzykrotka - Nie 01 Lis, 2009 16:51

trifle napisał/a:
Wcale nie uważam, że jako Emma jest niezgrabna albo że dziwnie się porusza.


Zobacz jeszcze raz scenę z drugiego odcinka, kiedy idzie do szkoły pani Goddard. Chodzi jak marynarz. Pewnie jej tak kazali, bo ona potrafi ładnie się ruszać. W Danielu Dellrondzie trzymała się prosto i nie siedziała z ramieniem wywalonym na oparcie kanapy, pokazując pachę, jak tutaj w odcinku 4.

Aragonte - Nie 01 Lis, 2009 16:58

Zgadzam się z Trzykrotką - w tej scenie bardzo nieładnie się poruszała, zdecydowanie nie jak dama.

Przypominam sobie scenę balu :D Chcę muzykę z tego, jaki śliczny reel jest w tej scenie, kiedy pan Knightley poprosił Harriet do tańca :D Zaczęłam nawet układ spisywać, bo prosty jest, tylko przez sposób filmowania nie mam oglądu części tańca.
W związku z powyższym część będę musiała sobie dośpiewać, jakąś koncepcję już mam :wink:

Tamara - Nie 01 Lis, 2009 17:58

Trzykrotka napisał/a:
Śliczna jest mała, dodana scena w Donwell, kiedy to Emma dziękuje ojcu, że ona i Izabella nie zostały po śmierci matki odesłane, jak Jane i Frank.

No , tu akurat z tym to trochę kulą w płot poszli :roll: i Jane i Frank zostali oddani na wychowanie z powodów finansowych , Jane byłą zupełna sierotą u ubogich krewnych a ojciec Franka też fortuną i widokami na przyszłość nie grzeszył , więc wykorzystali nadarzający się uśmiech losu , by dzieciom zapewnić lepszy byt , niż sami mogli by to zrobić . Pan Woodhouse był dostatecznie bogaty , żeby zatrudnić bonę , guwernantkę nauczycielki czy kogotam . No i miał dostatecznie wysoką pozycję społeczną , nawet bez matki chowane panny Woodhouse stały na świeczniku :roll:

Aragonte - Nie 01 Lis, 2009 18:11

Mag, ja chętnie nabędę płytkę z muzyką z tej Emmy, jak/jeśli już wyjdzie, ale na razie to chyba nie ma takowych zapowiedzi? :roll:
Jeśli masz już ten kawałek teraz, to bardzo proszę :kwiatek:

Trzykrotka - Nie 01 Lis, 2009 18:48

Tamara napisał/a:

Pan Woodhouse był dostatecznie bogaty , żeby zatrudnić bonę , guwernantkę nauczycielki czy kogotam . No i miał dostatecznie wysoką pozycję społeczną , nawet bez matki chowane panny Woodhouse stały na świeczniku :roll:


Ale jak się zastanowić, to wcale niekoniecznie. Cała edukacja brytyjskich klas wyższych naznaczona jest czymś, co nazywa się 'szkołą z internatem." Pan Woodhouse jest człowiekiem domowym i spokojnym, ale gdy umarła żona, był jeszcze młody. Załóżmy, że chciałby ułożyć sobie życie od nowa, znależć nową żonę... a nawet i nie to. Mógł, jak ojciec Franka, uznać, że kto inny (mam na myśli właśnie jakiś 'zakład dla panien z dobrych domów'), wychowa jego dzieci lepiej niż owdowiały ojciec. Pensja pni Goddard była czymś takim, tyle że dla niezamożnych dziewcząt. Odesłać z domu, w najlepiej pojętym interesie dziecka. Zaś pan Woodhouse wolał wynająć zastępczą matkę, byle dziewczynki zostały w domu.
Właśnie - w tej ekranizacji najmniej widoczni byli państwo Weston. Emma jakby mniej szukała towarzystwa swojej nauczycielki, a twarz pana Westona ledwie pamiętam. To nie zarzut, w końcu w wersji z Emmą prawie nie było Franka i jane.

trifle - Nie 01 Lis, 2009 19:24

Trzykrotka napisał/a:
Zobacz jeszcze raz scenę z drugiego odcinka, kiedy idzie do szkoły pani Goddard. Chodzi jak marynarz. Pewnie jej tak kazali, bo ona potrafi ładnie się ruszać. W Danielu Dellrondzie trzymała się prosto i nie siedziała z ramieniem wywalonym na oparcie kanapy, pokazując pachę, jak tutaj w odcinku 4.


Nie wiem, o którą scenę z odcinka drugiego chodzi :mysle: A czwartego jeszcze nie widziałam, właśnie się zabieram.
Zresztą, nawet jeśli porusza się nieelegancko - chyba mi to po prostu nie przeszkadza. Dla mnie ta ekranizacja przez brak nadmiernych manier, takiej sztywności jest bardziej bliska, cieplejsza, milsza do oglądania. Już mówiłam - to pewnie mało zgodne z epoką ;)

Mag13 napisał/a:
Z ciekawością przeczytałam dzisiejsze opinie - bo ja po drugim odcinku w tej Emmie się zakochałam i teraz, po obejrzeniu całości, cieszę się, delektuję jej smaczkami.


Ja chyba już po pierwszym! ;)

Mag13 napisał/a:
A pan Knightley jest taki, jaki powinien być - zrezygnowano tu z jego mentorstwa. zrezygnowano z pokazywania wyższości wynikającej z wieku i doświadczenia - jest po prostu przyjacielem domu, zarówno pana Woodhouse'a, jak i Emmy - pomocnym, delikatnym, troskliwym.


O to to..

Idę oglądać ostatni odcinek...

Aragonte - Nie 01 Lis, 2009 19:50

Mag, dzięki :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:

Edit: wrrrr, muszę poszukać jakichś kodeków, bo nie chce mi odtworzyć pliku... Tak czy siak, dziękuję :)

Trzykrotka - Nie 01 Lis, 2009 20:45

trifle napisał/a:

Dla mnie ta ekranizacja przez brak nadmiernych manier, takiej sztywności jest bardziej bliska, cieplejsza, milsza do oglądania.


Z tym się jak najbardziej zgadzam. Jedna uwaga: żadna z dotychczasowych Emm nie była sztywna :wink: .
Podoba mi się ta ekranizacja, ale wizualnie nie podoba mi się dziewczyna grająca główną rolę. To wyłącznie kwestia upodobań :-P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group