Fantastyka - Opowieści z Narnii - książki, ekranizacje
Agn - Czw 29 Maj, 2008 21:07
Może jak zapomnisz pieniędzy, to nie pójdziesz i PO szkole załapiesz się na oryginał? *knuje niecnie*
Gunia - Czw 29 Maj, 2008 21:10
| Agn napisał/a: | | Może jak zapomnisz pieniędzy, to nie pójdziesz i PO szkole załapiesz się na oryginał? *knuje niecnie* |
Żeby tak jeszcze u nas grali z napisami... Hm. Może się do Wrocka kopsnę?
Ale ze szkołą chyba iść muszę, bo jak nie, to mnie przyłączą do jakiejś klasy, a poza tym ktoś musi bronić Kasp... "Opowieści" przed tą gawiedzią, gdyby im bluźniercze słowa na usta się rzuciły!
Agn - Czw 29 Maj, 2008 21:14
No to idź! Broń Casp... erm, NARNII oczywiście przed tłuszczą, której chamskie ryje niegodne są oglądać tego cudu (dobra jestem - filmu jeszcze nie widziałam, ale już zamierzam bronić - soundtrack mnie tak nastraja).
Powodzenia w przetrzymywaniu dubbingu. Ja na trailerze usłyszałam i stwierdziłam, że wysiadam. Największą porażką jest głos Aslana... Jeżu malusieńki...
Aragonte - Czw 29 Maj, 2008 21:18
Ja zdecydowanie idę na wersję z napisami
Ha, są jakieś zalety mieszkania w zadymionej stolycy
Admete - Czw 29 Maj, 2008 21:49
Pójdę raz, a potem poczekam na dvd. Nic innego nie mogę zrobic. Chyba ż epojadę do krakowa na wersję z napisami, ale to wtedy, jeśli film mi sie spodoba.
Agn - Czw 29 Maj, 2008 21:56
A nie lepiej od razu do Krakowa na napisy?
Admete - Czw 29 Maj, 2008 22:15
Nie mam kiedy. W weekend jestem w pracy. Potem klasyfikacja. Musiałabym czekać na koniec czerwca.
Agn - Czw 29 Maj, 2008 22:19
O Borze, katorga... kurczę, ja bym się pewnie poddała, przemogła i obejrzała ten dubbing z deseczką w zębach (na przetrwanie).
Dalej słucham soundtracku. Te piosenki kapkę mi psują klimat, ale widać nic nie może być doskonałe...
Admete - Czw 29 Maj, 2008 22:24
Ja się do Ciebie chyba kiedys uśmiechnę
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 00:49
BYŁAM, WIDZIAŁAM I...... !!!!
Szczegóły za chwilę. W każdym razie byłam, choć na wersji z dubbingiem, co odradzam k a t e g o r y c z n i e . Aslan jak Aslan, znałam z pierwszej części, ale Kaspian!!! To był koszmar!!! ja wiem, że jestem skrzywiona, bo się wsłuchiwałam w głos Bena Barnesa w różnych wywiadach, materiałach i scenach z filmu itp, (to tak tylko, żeby szkolić angielski ), ale starałam być obiektywna. Ten podkład naprawdę nijak się ma do aktora... Noremalnie jakiś głos nastolatka... Poza tym wydaje mi się, że strasznie kiepsko przetłumaczone dialogi. Ginie ten subtelny humor zwłaszcza w kwestich z Ryczypiskiem ( ). Mała próbka: you are a mouse - przetłumaczone na "mysz ze szpadą?" i więcej takich kwiatków.
Ale AD REM, zostawmy już ten dubbing. Możliwe SPOJLERY, ale postaram się o niewielkie.
Szłam na film raczej sceptycznie nastawiona, gdyż wiele złego słyszałam, a to że to kiepska adaptacja, film dla chłopców, romans Zuzanna-Kaspian i przede wszystkim - zgubiony duch Lewisa. Wyszłam prawie (zostawmy sobie ten margines) oczarowana. Moim zdaniem film jest fantastyczny - o niebo lepszy od "Lwa"; przede wszystkim pod względem warsztatu nieporównywalny. Przepiękne zdjęcia, plenery, ciekawie poprowadzone postaci (tak tak), i zachowane przesłanie (choć to akurat inaczej jest trochę rozwiązane, niż w książce). I wcale nie ma bez przerwy, jak to niektórzy pisali, "mordobicia"! Zresztą sceny walk świetnie nakręcone i ciekawe pod względem taktycznym. Postaram się moje dość chaotyczne odczucia uporządkować:
Przesłanie - nie tak jednoznaczne, jak w książce, gdzie Aslan niemal od początku prowadzi dzieci. W filmie Aslan ukazuje się wszystkim dopiero na końcu, właściwie CZEKA aby go odnaleziono. "Pozwala się znaleźć, tym, którzy go szukają...". Nie narzuca się, gdy bohaterowie chcą rozwiązywać problemy "na własną rękę". Znaleźć może Go tylko Łucja, która najmocniej wierzy. Przesłanie mądre i głębokie - droga wiary jest trudna, zdarzają się ciemności, ważne jest nie tracić nadziei i iść.
Bohaterowie - świetny Kaspian (wygląda p r z e p i e k n i e ) zmagający się z nienawiścią ale także żądzą władzy. To nie jest do końca Kaspian książkowy, ale sensowny, biorąc pod uwagę zwłaszcza jego przemianę pod koniec.
Mądra i dorosła Łucja, fantastyczny Edmund, po którym widać "lekcję" z pierwszej części. Zuzanna - mam mieszane odczucia. Wydaje się, że przechodzi kryzys, najmniej oczekiwiała powrotu do Narnii ale zarazem najbardziej chyba (choć nie okazuje tego po sobie) przeżywa, że nigdy do niej nie wróci. I wydaje się, że broni się przed tym "uczuciem" (no cóż) do Kaspiana, bo to rozsądna kobitka, ale nie do końca jej wychodzi.
Piotr - nie do końca mi się podoba jego poprowadzenie. Rzeczywiście czego najbardziej mi brakowało w filmie to POWROTU KRÓLA. Chwilami miałam nawet wrażenie, że Kaspian i reszta lepiej poradziliby sobie bez rodzeństwa Pevensie (Kaspian chyba też miał takie wrażenie). Piotr nie jest może aż tak irytujący jak się tego spodziewałam, ale Wielkim Królem też nie jest, chociaż (a może właśnie dlatego), bardzo stara się udowodnić że nim jest. Ale jeden wielki plus dla niego - kocha Narnijczyków, to czuje się rzeczywiście i to jest na początku największa cecha różniąca go z Kaspianem (widać to zwłaszcza w bardzo emocjonalnej scenie odwrotu po ataku na zamek Miraza)
Reszta już krótko - świetny Miraz, Zuchon, Ryczypisk i myszy!!! Trochę dziwiły mnie centaury płci żeńskiej, zresztą centaury zawsze wyobrażałam sobie jako niezykle mądre stworzenia z długimi brodami i przenikliwymi oczyma - no cóż tego w filmie nie ma.
Jest kilka scen zapadających w pamięc - ale nie chcę już wchodzić w szczegóły (ach te gonitwy konne ).
Parę słów do "romansu" - mogło by go rzeczywiście nie być. Zaznaczony jest on co prawda tylko troszkę, ale jednak widoczny. Reżyser sugeruje jednak mały "dramat" - zwłaszcza, że w jednej ze scen widać, że nawet Aslan orientuje się o co chodzi pomiędzy Kaspianem a Zuzanną. Myślę jednak, że ten wątek będzie miał związek z późniejszymi losami Zuzanny.
Ostatnie słowo jest takie, że obejrzałam kawałek naprawdę dobrego, baśniowego kina. W pewnej chwili stwierdziłam nawet, że film jest lepszy niż książka (zaznaczam, że nie przepadałam za tą częścią Opowieści )! Magia zachowana, myślę, że Adamson z ekipą obronili się świetnie. POLECAM!!! ja na pewno obejrzę jeszcze raz (a może jeszcze raz i jesze ), choć już z napisami, nawet jeśli musiałabym w tym celu specjalnie się gdzies wybrać. Może nawet kupię DVD? - a to mi się już naprawdę rzadko zdarza.
Na koniec kilka autentyczych komentarzy mojej rozsądnej siostry podczas filmu, (nota bene siostra należała wcześniej do tej części mojej rodziny, która najbardziej pukała się w czoło komentując moją graniczącą z lekkim obłędem fascynację "Księciem")
Przy pierwszym "wejściu" Kaspiana - "Ach....."
Przy zbliżeniu twarzy - "O rany, jakie on ma oczy..."podczas bitwy - "On jest niesamowity..."
A na końcu z lekką paniką w oczach - "No i jak ja mam się teraz uczyć do sesji?!!!!
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 00:50
Dopiero jak napisałam tego posta zobaczyłam jaki on długi. Przepraszam... ale wciąż jestem lekko oszołomiona.
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 07:32
Dzięki za wrażenia - i zdecydowanie postaram się pójść dzisiaj
Agn - Pią 30 Maj, 2008 09:49
| RaczejRozwazna napisał/a: | | "No i jak ja mam się teraz uczyć do sesji?!!!! |
A jak ja mam teraz wytrzymać do poniedziałku?!!!!!!!!!!!!!!
Rozważna, to twój post był DŁUGI? Nie zauważyłam... Płynęłam przez wrażenia. Ech... I ciągle mi mało. Ja już chcę zobaczyć ten film! I to bez dubbingu...
| RaczejRozwazna napisał/a: | | kocha Narnijczyków, to czuje się rzeczywiście i to jest na początku największa cecha różniąca go z Kaspianem |
A to mnie zaniepokoiło. To znaczy, że Caspian nie lubi Narnijczyków? Oj...
Ja chcę ten film! Ja chcę ten film! JA CHCĘ TEN FILM!!!!!!!!!!!!!!! Myślicie, że jak będę wystarczająco głośno i często pokrzykiwać, to jakoś go obejrzę przed poniedziałkiem?
Wczoraj w nocy nie mogłam zasnąć. A dlaczego? Bo się zastanawiałam nad pewną kwestią książkową. Niech mnie ktoś wspomoże - kiedy Telmarowie pojawili się w Narnii?
achata - Pią 30 Maj, 2008 11:08
Z tymi Telmarami to gdzieś była taka informacja. Qrcze ale nie pamiętam gdzie.
Bardzo się cieszę, że Rozważnej się podobało. Znaczy, że i mnie powinno wziąć. Ogólnie jestem negatywnie nastawiona jedynie do ataku na zamek Miraża. O swoich zastrzeżeniach wspominałam wcześniej więc nie wracam do tego.
Taaaa. Siostrze pewno teraz będzie ciężko wrócic na ziemię
Ja już jestem pewna na 90%, ze kupię DVD, zwłaszcza jeśli znowu będzie tak tanie jak do LWW.
Co do Bena- wczoraj obejrzałam ten fragment ze "Sturdust" i istotnie w scenie przechodzenia przez mur jakbym Kapitana Sparrowa ujrzała, ale widać w tym filmie gra inaczej.
Agn - Pią 30 Maj, 2008 11:19
Ha! A mówiłam!
Z tymi Telmarami to było, że pojawili się w Narnii wieki temu. Ale wedle którego czasu - narnijskiego czy "naszego"?
Anonymous - Pią 30 Maj, 2008 12:20
[quote="Agn"]Z tymi Telmarami to było, że pojawili się w Narnii wieki temu. Ale wedle którego czasu - narnijskiego czy "naszego"?[/quote]
No skoro u nas minął rok to musiała to być rachuba narnijska. Gdzieś czytałam, że ok. 300-400 lat po zniknieciu Pevensich, ale całkowitej pewności nie mam.
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 14:02
| Agn napisał/a: |
| RaczejRozwazna napisał/a: | | kocha Narnijczyków, to czuje się rzeczywiście i to jest na początku największa cecha różniąca go z Kaspianem |
A to mnie zaniepokoiło. To znaczy, że Caspian nie lubi Narnijczyków? Oj... |
Nie martw się Kaspian jest ok (oj bardzo ) w tym względzie też. LUBI Narnijczyków, ale on dopiero odkrył, że istnieją. Chodziło mi o to, że Piotr ich KOCHA, traktuje ich jak swoich utraconych, kochanych poddanych, których odzyskał. Hm, to jest takie uczucie, jakim Kaspian darzy dr Korneliusa, co ma w filmie zresztą konsekwencje, zobaczycie jakie.
Agn - Pią 30 Maj, 2008 14:05
| Anonymous napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Z tymi Telmarami to było, że pojawili się w Narnii wieki temu. Ale wedle którego czasu - narnijskiego czy "naszego"? |
No skoro u nas minął rok to musiała to być rachuba narnijska. Gdzieś czytałam, że ok. 300-400 lat po zniknieciu Pevensich, ale całkowitej pewności nie mam. |
Puk puk? Kto tam?
Wobec tego coś mi się nie zgadza - musieli bowiem w ciągu roku się przenieść do Narnii. To były lata czterdzieste. Nie sądzę, by piraci wciąż grasowali na morzach (bo było coś z piratami?). Ale już np. szkoła pasuje...
RaczejRozwazna - Pią 30 Maj, 2008 14:05
| achata napisał/a: |
Taaaa. Siostrze pewno teraz będzie ciężko wrócic na ziemię
|
Pierwsze pytanie siostry dzisiaj: "No to kiedy idziemy na film?"
A co do Telemarów, mam tu wyjątek z Księcia:
— Ty, szlachetny Kaspianie — powiedział Aslan — powinieneś wiedzieć, że nie mógłbyś zostać pra-wdziwym królem Narnii, gdybyś nie był Synem Ada¬ma i gdybyś nie pochodził ze świata Synów Adama, jak starożytni królowie. I jesteś nim. Wiele lat temu w tamtym świecie, na głębokim morzu, które nazy-wają tam Południowymi Morzami, okręt pełen piratów został rozbity przez burzę u brzegów pewnej samotnej wyspy. A oni zrobili to, czego się można było spo¬dziewać po piratach: zabili krajowców i wzięli sobie ich kobiety za żony. Z palmy zrobili wino i pili je, zasypiając pijani w cieniu palmowych drzew. A potem budzili się, wszczynali kłótnie i często jeden zabijał drugiego. W czasie tych bójek sześciu zostało zmu¬szonych przez resztę do ucieczki, zabrali swoje kobiety i uciekli na wysoką górę, która wznosiła się pośrodku wyspy. Znaleźli tam jaskinię, w której się ukryli. Ale nie była to zwykła jaskinia. Było to jedno z magicz¬nych miejsc, jedna ze szczelin między tym światem a tamtym. Dawno temu istniało wiele takich szczelin, lecz z biegiem czasu pozostawało ich coraz mniej. Ta była jedną z ostatnich, choć nie powiedziałem, że OSTATNIĄ. I stało się, że ci ludzie wpadli w tę szcze¬linę albo wspięli się przez nią, albo wpełzli w nią, albo przeciekli przez nią jak woda, dość że znaleźli się w tym świecie, w krainie Telmar, która nie była wówczas za¬mieszkana. A dlaczego była nie zamieszkana, to długa historia, opowiem wam ją innym razem. I tak żyli w Telmarze, a ich potomkowie stali się ludem dumnym i dzi¬kim. Po wielu stuleciach nastał w Telmarze wielki głód i wtedy to najechali na Narnię, w której panował wów¬czas chaos (ale to również jest długa historia), podbili ją i zaczęli w niej panować.
Gunia - Pią 30 Maj, 2008 14:51
Chyba sobie przeczytam znów książkę, przed pójściem do kina.
Agn - Pią 30 Maj, 2008 15:13
Aha, czyli wiele lat temu w NASZYM świecie. No to dziwne, że rodzeństwo nie nadziało się na nich już w LWW.
PS Pożądam tej książki: http://www.empik.com/opowiesci-z-narnii,7217,p
Nawet jeśli tłumaczem był Polkowski.
Nawiasem mówiąc - z pewnością są inne tłumaczenia. Czyje? Ktoś coś wie?
Aragonte - Pią 30 Maj, 2008 15:17
| Agn napisał/a: | Aha, czyli wiele lat temu w NASZYM świecie. No to dziwne, że rodzeństwo nie nadziało się na nich już w LWW.
PS Pożądam tej książki: http://www.empik.com/opowiesci-z-narnii,7217,p
Nawet jeśli tłumaczem był Polkowski.
Nawiasem mówiąc - z pewnością są inne tłumaczenia. Czyje? Ktoś coś wie? |
Mnie się zdaje, że Lewis wymyślil Telmarów już po opublikowaniu "Lwa, czarownicy i starej szafy" - stąd brak wzmianek i brak takowego spotkania
Agn, w domu sprawdzę, kto tłumaczył moje wydanie, bo nie pamiętam.
achata - Pią 30 Maj, 2008 15:24
| Agn napisał/a: | | Anonymous napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Z tymi Telmarami to było, że pojawili się w Narnii wieki temu. Ale wedle którego czasu - narnijskiego czy "naszego"? |
No skoro u nas minął rok to musiała to być rachuba narnijska. Gdzieś czytałam, że ok. 300-400 lat po zniknieciu Pevensich, ale całkowitej pewności nie mam. |
Puk puk? Kto tam?
Wobec tego coś mi się nie zgadza - musieli bowiem w ciągu roku się przenieść do Narnii. To były lata czterdzieste. Nie sądzę, by piraci wciąż grasowali na morzach (bo było coś z piratami?). Ale już np. szkoła pasuje... |
To byłam ja. Właśnie wysmarowałam cały wywód na temat tego jak niezależnie lecą czasy Narnijski i ziemski gdy do mnie dotarło o co Ci chodzi. Z braku Telmarów w LWW można by wnioskować, że czas Narnijski może również biec wstecz w stosunku do naszego.
Albo wyobraźmy sobie jakiś zacofany kraj w latach 40-tych w którym korsarze funkcjonowali (kiedy oni właściwie zawiesili działalność?).
Jest jeszcze jedna opcja. Telmarowi byli już we LWW tylko się gdzieś zahibernowali w tym lodzie zimy stuletniej i rozmrozili na dobre dopiero po zniknięciu rodzeństwa
Admete - Pią 30 Maj, 2008 15:28
Polkowski jest tłumaczem Narnii w Polsce
achata - Pią 30 Maj, 2008 15:31
Własciwie jeśli obok Narnii istniały jeszcze, Telmar, Archenlandia, Kalormen i inne takie to by nawet grało. Byli w Narnii, tylko Pevensi ich wtedy nie spotkali.
Mnie to dosyć gryzło, zwłaszcza w "Koniu i jego chłopcu". No bo najpierw istnieje Narnia jako odrębny świat, coś w stylu innej planety a potem nagle okazuje się, że to tylko mały kraik na mapie wobec takiego np. Kalormenu. No to czym właściwie Narnia była- inną rzeczywistoscią, czy tylko drobinką polityczną? Chyba, że bedziemy mówić o Narnii w Narnii, co trochę miesza w głowie.
|
|
|