To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

praedzio - Sob 22 Gru, 2007 20:36

Czy naprawdę wiedziała? Nie od razu przecież Aragorn jej powiedział. Albo ja mam już taką kiepską pamięć...
Tutaj zresztą nie ma dobrego rozwiązania tej sytuacji. Gdzieś czytałam, że zarzucano Tolkienowi słabą znajomość kobiecej psychiki, i mam wrażenie, że nie do końca pisarz wybrnął akurat z tej sytuacji (relacja Aragorn - Eowina).

RaczejRozwazna - Sob 22 Gru, 2007 20:38

Gunia napisał/a:
W sumie to nawet było mi żal Eowiny, bo była tak rozpaczliwie rozczarowana, ale powiedzmy sobie szczerze: czy wiele na tym straciła? ;) W zamian dostała Faramira i powinna za to być wdzięczna Aragornowi do końca życia i jeden dzień dłużej. :-D
Ja do takiej wymiany bym dopłaciła... ;)


i ja i ja!!!! :excited:

praedzio - Sob 22 Gru, 2007 20:51

Gunia napisał/a:
W zamian dostała Faramira i powinna za to być wdzięczna Aragornowi do końca życia i jeden dzień dłużej.

Szczerze powiedziawszy, Eowina w ogóle nie kochała Aragorna. Zachwyciła się jego dumną postawą, misją do spełnienia, rycerskością... i w ogóle. Miała dzielną duszę i odnalazła podobną w Aragornie. Chciała się wyrwać z Edoras i przez chwilę wierzyła, że osiągnie to dzięki Dunedainowi, albo też marzyła, że Aragorn zostanie przy niej.
Natomiast Faramir... miała okazję poznać go w Domu Uzdrowień, jego samego, nie zaś jego pochodzenie. I tam też się narodziła ich miłość. Ech... znów się wzruszyłam. ;)

To moja ulubiona para romansowa w całym WP.

Sofijufka - Sob 22 Gru, 2007 21:07

praedzio napisał/a:
Czy naprawdę wiedziała? Nie od razu przecież Aragorn jej powiedział. Albo ja mam już taką kiepską pamięć...
Tutaj zresztą nie ma dobrego rozwiązania tej sytuacji. Gdzieś czytałam, że zarzucano Tolkienowi słabą znajomość kobiecej psychiki, i mam wrażenie, że nie do końca pisarz wybrnął akurat z tej sytuacji (relacja Aragorn - Eowina).

Moim zdaniem książkowy Aragorn zrobił, co mógł, by zniechęcić Eowinę, jednocześnie oszczędzić jej dumę. Mógł zrobić jedno - udawać, że nic nie rozumie. Za każdym razem, jak mu dawała coś do zrozumenia, interpretował to w bezpieczny sposób. I jeszcze jedno - to wychodzi w oryginale: Eowina zwraca się do niego, używając bardziej pofałego "thou", "thee", on - ani razu, stosuje formalne "lady" oraz "you", "your". Pierwszy raz używa "thee", kiedy życzy jej szczęścia z Faramirem. To były niuanse czytelne i dla bohaterów książki - no i dla ludzi z młodości Tolkiena....

nicol81 - Sob 22 Gru, 2007 21:22

Moja też ulubiona para :serduszkate: Choć w sumie, nie ma dużej konkurencji...
Wracając do zadanych rozdziałów- co sądzicie o Samie, który przyłożył Billowi z jabłka?

Sofijufka - Sob 22 Gru, 2007 21:24

nicol81 napisał/a:
Moja też ulubiona para :serduszkate: Choć w sumie, nie ma dużej konkurencji...
Wracając do zadanych rozdziałów- co sądzicie o Samie, który przyłożył Billowi z jabłka?

Dobrze zrobił :banan_czerwony:

praedzio - Sob 22 Gru, 2007 21:26

Bardzo dobrze... Pomyśleć, że w dzisiejszych czasach mało kogo byłoby stać na taką "ripostę". ;)
nicol81 - Sob 22 Gru, 2007 21:28

Ale jabłka szkoda :wink: Czy to mamy widzieć jako zapowiedź jego przyszłego bohaterstwa?
Sofijufka - Sob 22 Gru, 2007 21:41

nicol81 napisał/a:
Ale jabłka szkoda :wink: Czy to mamy widzieć jako zapowiedź jego przyszłego bohaterstwa?

To był dowód, że dla sprawiedliwści gotów poświęcić nawet smakołyk! I że nie da sobie w kaszę dmuchać. Przy okazji odpłacił za biednego, zamorzonego kucyka Billa :bejsbol:

fanturia - Sob 22 Gru, 2007 21:46

Sofijufka napisał/a:
Eowina zwraca się do niego, używając bardziej pofałego "thou", "thee", on - ani razu, stosuje formalne "lady" oraz "you", "your". Pierwszy raz używa "thee", kiedy życzy jej szczęścia z Faramirem. To były niuanse czytelne i dla bohaterów książki - no i dla ludzi z młodości Tolkiena....


Tego to nie jestem całkiem pewna - anglistę trzebaby do konsultacji. To są bardzo stare formy, w czasach Tolkiena juz nie używane powszechnie. Teraz to jeszcze w modlitwach używaja - czyli raczej nie spoufalanie się. Ale jak pisałam wcześniej, fachowca od języka tu trzeba :ops1:

nicol81 - Sob 22 Gru, 2007 21:54

Ja nie jestem anglistą ani fachowcem, ale chyba zgadzam się z Sofijufką. W "Małych kobietkach" jest chyba scena, gdy profesor chce, by Jo mówiła do niego thou, thee. Thou, thee jest uważane za bardziej osobiste, bo nie pokrywa się z mnogą.
fanturia - Sob 22 Gru, 2007 22:26

W "Ani ..." też jest. tyle, że tam Ania górnolotnie tego używa. Czyli fachowca wzywamy!!! :pomocy:
Gunia - Sob 22 Gru, 2007 23:41

fanturia napisał/a:
Tego to nie jestem całkiem pewna - anglistę trzebaby do konsultacji. To są bardzo stare formy, w czasach Tolkiena juz nie używane powszechnie. Teraz to jeszcze w modlitwach używaja - czyli raczej nie spoufalanie się. Ale jak pisałam wcześniej, fachowca od języka tu trzeba :ops1:

Ja mam tylko blade pojęcie o angielskim stosowanym, ale to mogłoby mieć sens, bo jak autor podkreśla, Rohirrimowie używali archaicznego języka.
Druga wersja też jest sensowna.
:mysle:
praedzio napisał/a:
Gdzieś czytałam, że zarzucano Tolkienowi słabą znajomość kobiecej psychiki, i mam wrażenie, że nie do końca pisarz wybrnął akurat z tej sytuacji (relacja Aragorn - Eowina).

Biorąc pod uwagę charakter Eowiny, na jej podstawie nie kreowałabym poglądów o znajomości kobiecej psychiki. Ona z gruntu rzeczy miała być w swoich myślach i poczynaniach tak mało kobieca, jak to sobie tylko można wyobrazić, biorąc pod uwagę powszechnie przyjęte standardy co do naszej płci. ;)
RaczejRozwazna napisał/a:
i ja i ja!!!! :excited:

Może założymy jakiś fundusz powierniczy? ;)

praedzio - Nie 23 Gru, 2007 08:46

Gunia napisał/a:
Ona z gruntu rzeczy miała być w swoich myślach i poczynaniach tak mało kobieca, jak to sobie tylko można wyobrazić, biorąc pod uwagę powszechnie przyjęte standardy co do naszej płci. ;)

Oj, chyba nie do końca się z tobą zgodzę. Czy to, że nie chciała zostać w domu, gdy wszyscy jej ukochani ruszali na wojnę, czyni z niej postać mniej kobiecą? Historia zna parę kobiet-wojowniczek, które nic nie traciły przez to w oczach mężczyzn... ;)

Sofijufka - Nie 23 Gru, 2007 09:38

fanturia napisał/a:
W "Ani ..." też jest. tyle, że tam Ania górnolotnie tego używa. Czyli fachowca wzywamy!!! :pomocy:

Przegrzebałam w internecie - tam stoi, że te niuanse "thou" i "thee" się zmieniały w czasie, ale Paul H. Kocher w "Master of Middle Earth" twierdzi, że Tolkien właśnie uzywał ich jako oznakę poufałosci....

snowdrop - Nie 23 Gru, 2007 10:09

Chwilkę, chwilkę drogie Damy, ja oglądałam film i czytałam zaledwie 12 rozdz. WP i muszę powiedzieć, że w filmie to Eowina żadnego Faramira nie dostaję. Nie ma sceny w której się jakoś spikują itd. Na końcu stoją tylko razem i się uśmiechają. Ale nic z tych rzeczy. Być może książka ma smaczki o nich obojga ale Ci co oglądali tylko film, mają niesmak, bo ona została porzucona i niechciana. Przynajmniej ja tak to odebrałam.

A tak w ogóle to muszę Was upomnieć bo cały czas rzucacie spoilerami! :bejsbol:
Jak widać nie wszystko jest w filmie! I co ja mam z Wami zrobić :wink:

Sofijufka - Nie 23 Gru, 2007 10:12

snowdrop napisał/a:
Chwilkę, chwilkę drogie Damy, ja oglądałam film i czytałam zaledwie 12 rozdz. WP i muszę powiedzieć, że w filmie to Eowina żadnego Faramira nie dostaję. Nie ma sceny w której się jakoś spikują itd. Na końcu stoją tylko razem i się uśmiechają. Ale nic z tych rzeczy. Być może książka ma smaczki o nich obojga ale Ci co oglądali tylko film, mają niesmak, bo ona została porzucona i niechciana. Przynajmniej ja tak to odebrałam.

A tak w ogóle to muszę Was upomnieć bo cały czas rzucacie spoilerami! :bejsbol:
Jak widać nie wszystko jest w filmie! I co ja mam z Wami zrobić :wink:

No nie, nie cały czas! Tylko w sprawie Eowiny i Aragorna nas poniosło :rumieniec:
A zaczęło się od uwagi, że w filmie w scenie ucieczki przed Nazgulami zastąpiono Glorfindela Arweną....

nicol81 - Nie 23 Gru, 2007 10:24

Ciekawe, czy osoby czytające po raz pierwszy myślały, że Glorfindel zastępuje Arwenę i dalej :wink:
Przepraszamy za spoilery :ops1:

snowdrop - Nie 23 Gru, 2007 10:30

Nicol czy sugerujesz że mogłam sobie pomyśleć że Glofindel i Aragorn stanowią parę :lol:
To byłaby rewolucja! :rotfl:

Sofijufka - Nie 23 Gru, 2007 10:40

snowdrop napisał/a:
Nicol czy sugerujesz że mogłam sobie pomyśleć że Glofindel i Aragorn stanowią parę :lol:
To byłaby rewolucja! :rotfl:

Niestety, jak padł mi komputer, to nie udało sie odzyskać pewnej recenzji z LOTR - gdzie krytyk sugerował związek między Aragornem a Legolasem. Ta scena, kiedy Legolas z tragiczną miną wpatruje się w przepaść, w której zniknął Aragorn, a Theoden ze zrozumieniem go pociesza...

snowdrop - Nie 23 Gru, 2007 10:42

Ludzie są niesamowici!
BeeMeR - Nie 23 Gru, 2007 11:01

snowdrop napisał/a:
Chwilkę, chwilkę drogie Damy, ja oglądałam film i czytałam zaledwie 12 rozdz. WP i muszę powiedzieć, że w filmie to Eowina żadnego Faramira nie dostaję. Nie ma sceny w której się jakoś spikują itd. Na końcu stoją tylko razem i się uśmiechają. Ale nic z tych rzeczy. Być może książka ma smaczki o nich obojga ale Ci co oglądali tylko film, mają niesmak, bo ona została porzucona i niechciana. Przynajmniej ja tak to odebrałam.
Jest, jest, ale w wersji reżyserskiej, bo w kinowej sekwencja ich dotycząca została brutalnie wycięta (niepotrzebnie, jak kilka innych ważnych motywów :bejsbol: ), jest to jeden z powodów, dla których staram się oglądać tylko wersję rozszerzoną. :serduszkate:
Gunia - Nie 23 Gru, 2007 15:00

praedzio napisał/a:
Gunia napisał/a:
Ona z gruntu rzeczy miała być w swoich myślach i poczynaniach tak mało kobieca, jak to sobie tylko można wyobrazić, biorąc pod uwagę powszechnie przyjęte standardy co do naszej płci. ;)

Oj, chyba nie do końca się z tobą zgodzę. Czy to, że nie chciała zostać w domu, gdy wszyscy jej ukochani ruszali na wojnę, czyni z niej postać mniej kobiecą? Historia zna parę kobiet-wojowniczek, które nic nie traciły przez to w oczach mężczyzn... ;)

Nie mówię, że miała być pozbawiona kobiecości w ogóle, ale jedynie w takich powszechnie przyjętych aspektach jak delikatność itp. Jeśli się więc weźmie pod uwagę, że z założenia miała zaskakiwać swoją niezwykłą jak na kobietę duszą, to nie można jej uznać za dowód niewiedzy autora.
To tak, jakby ktoś upiekł celowo szarlotkę z gruszkami, żeby podkreślić niezwykłość tej szarlotki, a ktoś inny na nią spojrzał i powiedział, że ten piekący nie zna się na szarlotkach, jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.
Można by wysnuć takie spostrzeżenie analizując jakąś typową postać kobiecą, ale nie celowy ewenement.
Jeśli chodzi o moją własną opinię na temat kobiecości Eowyn, to szczerze powiedziawszy bardziej przypada mi ona do serca niż wdzięczna kobiecość Arweny. Nie wyobrażam sobie, że mój ukochany przez kilkadziesiąt lat rozbija się po świecie, żeby udowodnić swoją miłość do mnie, a ja cierpliwie czekam, aż tatuś uzna, że wystarczy. Ja bym się raczej zachowała jak Eowyn (chociaż nie do końca), ale w końcu jesteśmy tej samej rasy i nigdy nie zrozumiemy elfin. ;)
A co do sugestii na linii Legolas-Aragorn, to widziałam świetny filmik na ten temat, ale jak pojawił się tam synek, to wymiękłam. :thud:

praedzio - Nie 23 Gru, 2007 15:08

Gunia napisał/a:
Nie mówię, że miała być pozbawiona kobiecości w ogóle, ale w takich powszechnie przyjętych aspektach jak delikatność itp. Jeśli się więc weźmie pod uwagę, że z założenia miała zaskakiwać swoją niezwykłą jak na kobietę duszą, to nie można jej uznać za dowód niewiedzy autora.
To tak, jakby ktoś upiekł celowo szarlotkę z gruszkami, żeby podkreślić niezwykłość tej szarlotki, a ktoś inny na nią spojrzał i powiedział, że ten piekący nie zna się na szarlotkach, jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.
Można by wysnuć takie spostrzeżenie analizując jakąś typową postać kobiecą, ale nie celowy ewenement.

OK, OK, poddaję się! ;) Ja tam po cichutku i tak nie sądzę, że Eowina była takim strasznym ewenementem, jak na swoje czasy. Po pierwsze może dlatego, że nie bardzo mam do kogo ją przyrównać (Arweny w książce tyle, co kot napłakał, a Galadriela to już postać z innej półki), a po drugie tyle się naczytałam o walecznych heroinach w różnych powieściach, że już chyba do końca życia będę miała jakieś skrzywienie na tym punkcie. :P No, a poza tym, gdyby mnie przyszło mieszkać pod jednym dachem z napastującym mnie obleśnym typem, czym prędzej zapisałabym się na kurs karate. ;)

Gunia - Nie 23 Gru, 2007 15:21

No właśnie. Tam w ogóle jest kobiet, co kot napłakał. ;) Nawet jeśli się Tolkien nie znał, to starannie to ukrywał. :roll:
Atak jeszcze a propos kursu karate, to zawsze jak czytam tan kawałek jak Eomer rzuca się na gada, to prawie podskakuję z satysfakcji. ;) :banan_czerwony:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group