To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Przeminęło z Wiatrem M Mitchell

Eeva - Nie 07 Lis, 2010 20:10

Nigdy nie czytałam grupowo więc moge się dołączyć :-) tak na spróbowanie
Alicja - Wto 09 Lis, 2010 18:32

lady_kasiek napisał/a:
bo to niepraqwda, bo może się okazać, że miłość swojego życia masz pod nosem, na wyciągnięcie małego palca, ale szukasz czegoś wspaniałego, błyszczącego... i koniec końców wygrywasz samotność... Bo nawet największa miłość przegrywa z głupotą i uporem człowieka...

to jednak niestety smutna prawda, tak jest gdy człowiek nie zwraca uwagi na to ma a wyobraża sobie, co mógłby mieć. Na zasadzie "za rzeką trawa zawsze bardziej zielona" :roll:
Czytałam te książkę wiele razy i Scarlett zawsze jednakowo mnie denerwowała :roll: a kontynuacje - jak u aneby - to już nie było to

Anonymous - Nie 22 Kwi, 2012 09:56

Ostatnio po otaczających mnie kryminałach w życiu, pracy i w życiu literackim, podczytywałam ksiażkę. Nadal się ksiażka nie rozleciała, aczkolwiek jest na najlepszej drodze. Nadal nie przybyło stron opisujących happy end. Tylko smutkiem nadal mnie to ogromnym napełnia. Tylko teraz wolę skupiać się na szczęściu Wilkesów. Tzn. Meli. Bo Ashley nie jest szczesliwy, jest jeszcze głupszy niż Scarlett, ale Mela dobra i niewymagająca, ciesząca się z tego co jest, z tego co ma jest moim ideałem. Wciąż.
Ania Aga - Nie 22 Kwi, 2012 11:25

Strasznie dawno nie wracałam do "Przeminęło z wiatrem", nakłada mi się film na książkę, nie wiem co u Mitchell było, a co nie. Nie śledziłam też tego wątku.
Rhett Butler zamyka za sobą drzwi, zostawia Scarlett za sobą. Mam wrażenie, że na zawsze. Nie wierzę, że do niej wróci. Ale ona jest twarda, da sobie radę bez niego, a czy będzie szczęśliwa?
Nie pamiętam wątku Ashleya, dlaczego jest głupszy od Scarlett? W końcu się w niej zakochał?

Anonymous - Nie 22 Kwi, 2012 11:38

Ania Aga napisał/a:
Rhett Butler zamyka za sobą drzwi, zostawia Scarlett za sobą. Mam wrażenie, że na zawsze.

Fakt ciężko mi wyobrazić sobie powrót Rhetta. On jest szalenie konsekwentny.

Co do Ashleya... wydaje mi się że był mądrzejszy niż Scarlett toteż jego bląd w ocenie uczuć, sytuacji wydaje mi się większy, toteż w tej konkretnej sytuacji był głupszy.

nicol81 - Nie 03 Cze, 2012 13:53

A czy Ashley popełnił błąd w ocenie sytuacji? Mi się widzi, że on właśnie zdawał sobie sprawę ze wszystkich uczuć...
Anonymous - Nie 03 Cze, 2012 14:00

Ale jak Rhett powiedział, nie był w stanie być wierny żonie myślami, ani nie umiał być niewierny cieleśnie.

Ashleya znamy bardzo, bardzo mało, nie wiemy w sumie czy on kocha Scarlett czy tylko jej pożąda.

nicol81 - Nie 03 Cze, 2012 15:20

No, Rett to chyba byl średnio obiektywny co do Ashleya... I trochę też trąci hipokryzją, biorąc pod uwagę Bellę.

Moim zdaniem Ashley był zakochany w obu, tylko inne to były uczucia. I wybrał tę, która według niego i nie bez kozery bardziej pasowała do jego wizji życia. A nie był szczęśliwy, bo mu tą wizję zdruzgotano, nie dlatego, że wybrał źle lub nie mógł odżałować Scarlett...

lady_kasiek napisał/a:
Fakt ciężko mi wyobrazić sobie powrót Rhetta. On jest szalenie konsekwentny.

Mi też.

Anonymous - Nie 03 Cze, 2012 15:35

nicol81 napisał/a:
No, Rett to chyba byl średnio obiektywny co do Ashleya... I trochę też trąci hipokryzją, biorąc pod uwagę Bellę.

Czyżby? dla Rhetta nie liczyły się ciała, oczywiście mamy problem na ile możemy mu ufac, czy gdyby miał mentalną miłość Scarlett czy nie przeszkadzałoby mu gdyby się przespała z innym. W początkowym okresie małżeństwa dotrzymywał żonie wierności, dopiero gdy po urodzeniu Bonnie Scarlett zażądała separacji a toro to zaczął znowu na dziwki chodzić.
nicol81 napisał/a:
Moim zdaniem Ashley był zakochany w obu, tylko inne to były uczucia.

Absolutnie nie, Melę doceniał, darzył ją szacunkiem i przyjaźnią, ale jej nie kochał, inaczej kochał ją, ale o tym nie wiedział, postanowił się z nią ożenić ze względu na tradycję, na pokrewieństwo dusz, o miłości nie było mowy, jesli miłość była to taka bratersko-siostrzana. Mela wiedziała, że on ją kocha, wtedy gdy on o tym nie wiedział, tak jak wiedziała, jak ważna jest dla O`Harówny, gdy ona o tym nie miała pojęcia i Melą gardziła i jej dokuczała

nicol81 - Czw 07 Cze, 2012 19:56

Ale miłość oparta na pokrewieństwie dusz to tez miłość... Inna niż ze Scarlett, gdzie przyciąganie oparte było na przeciwieństwie.

Rett chyba tylko na Bellę chodził... I to prawda, że gdyby nie seperacja od łoża byłby wierny. Ale Ashley też żył w przymusowym celibacie i wytrzymywał.

Rett jako nieszczęśliwie zakochany wierzy, że gdyby zdobył miłość Scarlett, wszystko by mógł wybaczyć - ale prawdę mówiąc średnio w to wierzę... :roll:

Loana - Pon 18 Cze, 2012 09:46

a co on chce wybaczyc Scarlett?
I sam nie ma za dobrych podwalin moralnych - bo jak jest w malzenstwie to nie powinien zdradzac, niezaleznie od okolicznosci -_-'

Anonymous - Pon 18 Cze, 2012 16:49

Loana napisał/a:
a co on chce wybaczyc Scarlett?

gdyby ona przespała się z Ashleyem....

Loana - Pon 18 Cze, 2012 17:43

no ale przeciez sie nie przespala...
Anonymous - Pon 18 Cze, 2012 17:52

Loano, czytałaś książkę i naszą dyskusję?
Loana - Pon 18 Cze, 2012 17:55

Dyskusje tak, ksiazke dawno temu, slabo juz pamietam. W sumie pamietam, ze nie lubilam Scarlett i Rett tez byl jakis taki dziwny. No biedny, bo go ukochana zlewala, ale dziwny :P
Anonymous - Pon 18 Cze, 2012 18:31

No tak jak treści nie pamiętasz, to i naszej dyskusji nie ogarniasz, bo my zdania każdego się czepiamy gdybiąc ile wlezie.
nicol81 - Czw 21 Cze, 2012 19:18

lady_kasiek napisał/a:
Loana napisał/a:
a co on chce wybaczyc Scarlett?

gdyby ona przespała się z Ashleyem....

Wątpię, czy by tak łatwo wybaczył- biorąc pod uwagę jego reakcję na rewelecje Archiego i Indii.

Anonymous - Czw 21 Cze, 2012 19:31

Jasne, ze to tylko hipotetyzowanie, ale to co porusza nicol IHMO ma kilka aspektów.
primo Scarlett skompromitowała rodzinę co miało wpływ na przyszlość Bonnie.
Dwa Rhett wybaczyłby Scarlett niewiernosc ciałem, gdyby go kochala. Sam tak twierdzi. Rhett nie byl hipokrytą, skoro kochając Scarlett chadzał na dziwki...

nicol81 - Pią 22 Cze, 2012 22:35

To nie aż tak - Rett się do Belli ograniczał, a ona dla niego przyjaciółką była.
Co do hipokryzji, to była oczywista w tamtym czasie.
Czemu Scarlett miałaby byc niewierna Rettowi, gdyby go kochała? Dlatego trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której on miałby jej wybaczać...
Rett też był o Franka zazdrosny, a wiedział, że Scarlett nic do niego nie czuje...

Anonymous - Pią 03 Maj, 2013 20:05

Kolejny raz oglądnęłam film :serce2: :serce2:

Muszę nowy egzemplarz książki kupić, bo mój zaczytany na śmierć.

Ania Aga - Sob 01 Wrz, 2018 16:19

O strojach Scarlett
https://www.wszystkiemoje...yli-stroje.html

Aragonte - Pią 07 Cze, 2024 02:17

"Zbyt długo żyła w otoczeniu ludzi, którzy uznawali obłudę za znak dobrego wychowania, aby nie poczuć zmieszania, gdy własne jej myśli zostały obleczone w słowa".

Tak mi się rzuciło dzisiaj w oczy to zdanie i uznałam je za bardzo trafne :-P
O, jeszcze to:

"To straszne, kiedy mężczyzna wie, co kobiety naprawdę myślą i o czym naprawdę ze sobą mówią".

Tamara - Pią 07 Cze, 2024 09:23

Pierwsze obowiązuje nadal niestety, ale z drugim się nie zgodzę, ponieważ jest to skutek życia w obłudzie i wzajemnego okłamywania się, co nie prowadzi do niczego dobrego.
Swoją drogą nie wiem, czy dzisiaj przeminęło z wiatrem by mnie zauroczyło tak jak kiedyś. Przypuszczam że wątpię :wink: Scarlett zawsze mnie irytowała, a o ile jej zachowania powojenne są wytłumaczalne jako skutek PTSD, o tyle jej zachowania przedwojenne są potwornie irytujące. Ogólnie teraz Scarlett robi na mnie wrażenie takiej lepiej wychowanej i trochę sprytniejszej Lidii Bennet.

annmichelle - Pią 07 Cze, 2024 20:33

Tamara napisał/a:

Swoją drogą nie wiem, czy dzisiaj przeminęło z wiatrem by mnie zauroczyło tak jak kiedyś.

Musiałabyś zaryzykować. :wink:

Gdy czytałam "Przeminęło z wiatrem" (w wieku mocno nastolatkowym) to przeżyłam lekki szok, bo w porównaniu z powieścią film był bardzo pruderyjny.
Przeczytać ponownie nie przewiduję (bo tyle książek czeka jeszcze na swoją kolej :paddotylu: ), ale nie mówię, że kiedyś nie zmienię zdania. :-)

Aragonte - Pią 07 Cze, 2024 21:43

Tamara napisał/a:
Pierwsze obowiązuje nadal niestety, ale z drugim się nie zgodzę, ponieważ jest to skutek życia w obłudzie i wzajemnego okłamywania się, co nie prowadzi do niczego dobrego.

Ale to nie jest żadna prawda objawiona, tylko jedna z myśli Scarlett, która akurat wynika z tej pierwszej, tj. życia w generalnej obłudzie :-D
Co do Lydii - mam wątpliwości. Lydia chyba nie dałaby sobie rady w takiej sytuacji jak Scarlett - może dlatego, że nie uczono jej zarządzania plantacją, do czego Scarlett miała być przygotowywana, czy tego chciała, czy nie, w ogóle niczego jej nie uczono. No i miała lepszy wzór do naśladowania, bo jednak Ellen Butler to nie pani Bennet :-P Ale samo porównanie z Lydią ciekawe.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group