To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III

Dione - Śro 25 Kwi, 2007 16:17

A mnie ktos taki przydałby się. Szczególnie rano, gdy na oczka ledwie widzę, a tu trzeba ciuszki z szafy powybierać, śniadanko sobie przyrządzić i jeszcze make-up zrobić. Oto czemu zwylke chodzę roztrzepana :lol:
QaHa - Śro 25 Kwi, 2007 16:28

hmm ja z wybieraniem ubrań nie mam specjalnie problemu na rower to sie czlowiek ubiera w spodnie i jakies bluzowate sprawy a o make-upie to mozna zapomnieć bo po cholere mi make - up na budowę i tak wrócę pokryta gipsem hihihi.
Ale z tym śniadankiem to fakt fajnie by było jakby ktoś zrobił, mieszanie posprzątał i praniem sie zajął ...

Marija - Śro 25 Kwi, 2007 18:03

QaHa napisał/a:
a o make-upie to mozna zapomnieć bo po cholere mi make - up na budowę i tak wrócę pokryta gipsem hihihi...
Gipsem? Dama? :shock: Qaha, pomyśl, jakby Cię pan Darcy zobaczył :oops: . A jakby Fletcher!!! :paddotylu:
Mag - Śro 25 Kwi, 2007 20:24

Marija napisał/a:
QaHa napisał/a:
a o make-upie to mozna zapomnieć bo po cholere mi make - up na budowę i tak wrócę pokryta gipsem hihihi...
Gipsem? Dama? :shock: Qaha, pomyśl, jakby Cię pan Darcy zobaczył :oops: . A jakby Fletcher!!! :paddotylu:
:rotfl: Darcy padłby z wrażenia ( co za stroje, co za maniery-okrakiem na rowerze!)
a Flecher zabrałby się do szorowania :smile:

Tłumaczkom :kwiatek:

Alison - Czw 26 Kwi, 2007 06:23

Sorki, że dziś taki okruszek, ale inaczej nie dało się podzielić sensownie mojego przydziału. Jutro będzie długa rozmowa z Fletcherem na wiadomy temat :wink:

Rozdz. I, cz. 16
Po co zobowiązał się do tego właśnie tego ranka? Czyż nie uwolnił się od tamtych jedwabnych nitek, puszczając je z wiosennym wiatrem, z solennym postanowieniem, pozbycia się wszystkich myśli o niej? Teraz nie było żadnej możliwości uniknięcia ani tej niepokojącej rzeczywistości związanej z niteczkami, ani głosu nachalnie szepczącego, że przecież chciał tego. Raczej, musi zapanować nad irracjonalnym impulsem, który ciągnął go natychmiast na plebanię i nalegał na skorzystanie z przywileju rozkoszowania się, całym jej, zapamiętanym wcześniej, urokiem. Przez moment wyobraził sobie taką scenę, podczas gdy rozpinał pierwsze dwa guziki koszuli, ale wspomnienie wyzywających oczu Elizabeth, łobuzersko wpatrujących się, spod jej wyraziście uniesionych brwi, zatrzymało go w świecie wyobraźni. Nie, takiego gwałtownego uwielbienia ona ani nie oczekuje, ani nie pragnie. Chciałaby prawdy z jego strony, tak jak on teraz, kiedy aż robi mu się gorąco, pragnąłby tego od niej. A prawda była taka, że nic się nie zmieniło. Wszystkie przeszkody pozostały na miejscu, a on wciąż czułby się winny igrania z nią, gdyby w jakikolwiek sposób okazał jej gwałtowność swoich uczuć, a tym samym wzbudził w niej jakieś oczekiwania.
Darcy zamknął oczy i usiadł ciężko na brzegu wspaniałego łoża, którego wspaniałość była tak oczywista, jak oczywisty był również jego absolutny brak wygody. Nigdy nie sypiał dobrze w Rosings. Elizabeth. Rozterki związane z poprzednim spotkaniem teraz wróciły, zwielokrotnione jej ponownym wkroczeniem w jego życie. Męki tych wszystkich imaginacji na jej temat były niczym, w porównaniu z jej teraźniejszą obecnością. Obciągnął surdut, cały czas rozważając swoje dylematy. Czy jego pragnienia były zaledwie manifestacją samolubnego uporu, braku samokontroli? Czy z powodu jego poczucia obowiązku i wiary, kodeksu zachowania, w którym się wychował, zdawały się być tak nieodpowiednie? Przez cztery miesiące nie odkrył odpowiedzi na te pytania, ale teraz pod wpływem całego zamieszania, wiedział jedno: początek jego wizyty na plebanii i dalszy ciąg ich odnowionej znajomości, musi przebiegać ostrożnie, bardzo, bardzo ostrożnie.

Ania1956 - Czw 26 Kwi, 2007 07:23

Całe szczęście że wkrótce się spotkają, bo Darcy popadłby chyba w chorobę psychiczną od tych przemyśleń na temat Elizabet. :neutral:
Alison - Czw 26 Kwi, 2007 07:25

Ania1956 napisał/a:
Całe szczęście że wkrótce się spotkają, bo Darcy popadłby chyba w chorobę psychiczną od tych przemyśleń na temat Elizabet. :neutral:


Muszę Cię trochę zmartwić. Trochę guzików jeszcze przyjdzie Fletcherowi porozpinać :cool: :lol:

QaHa - Czw 26 Kwi, 2007 08:08

Marija napisał/a:
Gipsem? Dama? Qaha, pomyśl, jakby Cię pan Darcy zobaczył . A jakby Fletcher!!!

taż by nawet nie popatrzył bo mu co inne w głowie a mnie to by pewnie do łatania płotu najęli, zatem
Mag napisał/a:
co za maniery-okrakiem na rowerze!)

nikogo by to nie uraziło a Fetcher zamiast szorować, mijałby łatacza płotu szerokim łukiem :mrgreen:

dla mnie jak on sobie o niej tak myśli to Fletcher międzyczasie te guziki może rozpinać i zapinać i jeszcze cosik związać może :mrgreen:

Kaziuta - Czw 26 Kwi, 2007 09:26

Alison napisał/a:
Raczej, musi zapanować nad irracjonalnym impulsem, który ciągnął go natychmiast na plebanię i nalegał na skorzystanie z przywileju rozkoszowania się, całym jej, zapamiętanym wcześniej, urokiem.

Chciałbym..
Alison napisał/a:
początek jego wizyty na plebanii i dalszy ciąg ich odnowionej znajomości, musi przebiegać ostrożnie, bardzo, bardzo ostrożnie.

... a boję się. :wink:

Dione - Czw 26 Kwi, 2007 11:12

:roll: :roll: Z tymi chłopami, to zupełnie nie można dojśc do ładu
Maryann - Czw 26 Kwi, 2007 14:12

Alison napisał/a:
Darcy zamknął oczy i usiadł ciężko na brzegu wspaniałego łoża, którego wspaniałość była tak oczywista, jak oczywisty był również jego absolutny brak wygody. Nigdy nie sypiał dobrze w Rosings.

Więc jak nie będzie mógł zasnąć, to na usprawiedliwienie znajdzie "wygodny" pretekst... :mrgreen:

Matylda - Czw 26 Kwi, 2007 15:22

Oj Pamela dba bardzo o rozbudzanie naszej wyobraźni, uczy pokory w oczekiwaniu na ciąg dalszy
Dzięki za ciasteczko :thud:

Gosia - Czw 26 Kwi, 2007 17:02

Alison napisał/a:
Obciągnął surdut, cały czas rozważając swoje dylematy. .

Moze niech on raczej "poprawi" ten surdut, bo jakos tak dziwnie mi sie to kojarzy... :rumieniec:

Chcialam zakomunikowac, ze poniewaz dochodzimy do pewnej kulminanty, zaczynam ten wątek podczytywac :lol:

Gunia - Czw 26 Kwi, 2007 17:45

Bardzo dobrze, że się Fletcher zapodział. Niech sobie niemota Darcy raz w życiu sam guziki rozepnie. :twisted:
Alison - Czw 26 Kwi, 2007 18:19

Gosia napisał/a:
Alison napisał/a:
Obciągnął surdut, cały czas rozważając swoje dylematy. .

Moze niech on raczej "poprawi" ten surdut, bo jakos tak dziwnie mi sie to kojarzy... :rumieniec:

Chcialam zakomunikowac, ze poniewaz dochodzimy do pewnej kulminanty, zaczynam ten wątek podczytywac :lol:


Na okropne skojarzenia czytelniczek nic nie poradzimy, w oryginale było "pull" :wink:
A w ogóle to nam bardzo miło :rotfl:
Że tak powiem - w samą porę :rotfl: :rotfl:

Maryann - Czw 26 Kwi, 2007 19:32

Gosia napisał/a:
Chcialam zakomunikowac, ze poniewaz dochodzimy do pewnej kulminanty, zaczynam ten wątek podczytywac :lol:

A dotąd niby nie podczytywałaś ? :wink: To skąd wiesz, że kulminanta się zbliża ? :lol:

Gosia - Czw 26 Kwi, 2007 19:39

Bo mi dobry duszek szepnal ze bedzie Rosings ;)
Maryann - Czw 26 Kwi, 2007 19:56

Dobry duszek ? Aha, to jak nic musiał być pastor Collins... Z informacją, że Jej Wysokość ma bardzo dystyngowanych gości. :grin:
Alison - Pią 27 Kwi, 2007 07:26

Rozdz. I, cz. 17
Odgłos szybkich kroków zza drzwi garderoby zmusił go do zerwania się z łóżka. Fletcher! Szybko ogarnął się i odwrócił w stronę drzwi, kiedy te szeroko się otworzyły.
- Proszę wybaczyć, sir! - Fletcher skłonił się w drzwiach. Darcy dostrzegł, że Fletcher dyszał jeszcze, po wcześniejszym biegu. Ale skąd biegł?
- Fletcher! - głos Darcy'ego był trochę bardziej srogi niż zamierzał, ale nie było innego sposobu na ukrycie rzeczywistego stanu ducha przed lokajem. - Gdzie ty byłeś kiedy ja tu zapuszczam korzenie, czekając na ciebie? Nie pomyślałbym, że znajdziesz w Rosings coś tak przykuwającego uwagę, co mogłoby usprawiedliwić takie zaniedbanie!
- To prawda, panie Darcy. Dokładniej, to nic z Rosings, sir, w ogóle. Dokładnie, nic stąd.
Fletcher przerwał na moment, kontynuując po chwili - Mogę pomóc panu z surdutem, sir? Mam posłać po wodę do kąpieli? Jest już gotowa i czeka.
W okamgnieniu surdut Darcy'ego spadł z jego ramion i został charakterystycznie rzucony na łóżko. - Tak. Teraz kamizelka, sir?
- Fletcher, gdzie ty byłeś...Dokładnie? - Darcy zmarszczył brwi na tę podejrzaną gorliwość Fletcher'a.
- Teraz, sir? - Darcy skinął - Noo, w kuchni, sir, sprawdzałem wodę czy..."
- Przedtem - przerwał mu Darcy.
Usta Fletcher'a zamknęły się z kłapnięciem a zaciekawione spojrzenie omiotło twarz Darcy'ego. Wtedy, ściągając brwi, wyznał:
- Byłem na plebanii, sir. Ale to było z pańskiego powodu, panie Darcy.
- Z mojego powodu! Na plebanii? - wybełkotał Darcy, zaskoczony i trochę przestraszony.
- Tak, sir - Fletcher wziął głęboki oddech - Słyszałem, że ta dama, którą pan spotkał i z którą tak dużo pan rozmawiał, kiedy byliśmy w Hertfordshire, jest gościem na plebanii, a nie zaspokojony próżnym gadaniem, poszedłem upewnić się czy to naprawdę ta sama dama.
Wtedy podniósł wzrok i triumfalnie oświadczył Darcy'emu - Jestem szczęśliwy mogąc pana powiadomić, sir, że to dokładnie ta sama kobieta, panna Elizabeth Bennet.
Darcy przyjrzał mu się pociemniałymi oczyma - "Jeśli to gra sceniczna..."
- "Skrytykowałbyś to jako niemożliwą fikcję" - dokończył za niego Fletcher - Upewniam pana, sir, że byłem na plebanii wyłącznie w tej sprawie: żeby sprawdzić czy ta dama to rzeczywiście panna Elizabeth Bennet czy nie.
- Hmmm - odpowiedział Darcy, czekając by dowiedzieć się czegoś więcej, niestety nie mógł o to zapytać.
- Dama znajduje się w dobrym zdrowiu, sir - mruknął Fletcher kiedy ściągał kamizelkę z ramion Darcy'ego.
- Skąd wiesz? - nie mógł się powstrzymać od zadania tego pytania.
Fletcher pochylił się nad zadaniem powyciągania guzików koszuli z ciasnych dziurek.
- Dama właśnie wróciła z jednej z jej wycieczek, kiedy przyszedłem i wyglądała bardzo ładnie. Gospodyni pani Collins mówi, że jeszcze nigdy nie widziała młodej damy, która by tak często wychodziła na przechadzki do zagajnika i ścieżkami Rosings Park, jak panna Bennet.
Koszula dołączyła do surduta i kamizelki, leżących na łóżku. Dźwięk wody wlewanej do wanny w garderobie przerwał im obu na moment - Wychodzi bez względu na pogodę - kontynuował Fletcher spokojnie - to jej codzienny zwyczaj i przyjemność.
- I ty tak mocno wierzysz w to, że ja uwierzę, że poszedłeś na plebanię, tylko po to żeby się tego dowiedzieć? - zapytał Darcy sceptycznie - Dlaczegóż miałbym chcieć wiedzieć w jaki sposób panna Bennet lubi spędzać swój wolny czas?
- Po to, żeby za wszelką cenę, móc jej unikać, sir - odpowiedział Fletcher niewzruszenie.
- Co?! - nie była to odpowiedź jakiej by się obawiał, lub jakiej by oczekiwał. Co za grę prowadził ten Fletcher?
- Jest pan w Rosings, panie Darcy, żeby doradzać pańskiej ciotce, a nie zabawiać młode damy, - lokaj kontynuował szczegółowo - już lepiej zostawić to pułkownikowi Fitzwilliam'owi, podczas gdy pan będzie naradzał się z Jej Wysokością w sprawach zarządzania jej majątkiem i księgami. Przecież dokładnie po to tu jesteśmy, nieprawdaż?
Darcy ściągnął usta i spojrzał na lokaja spod przymrużonych powiek, kładł na jednej szali ich siedmio-, prawie już ośmioletni związek i oddanie, jakim Fletcher odznaczył się w okropnych okolicznościach w Broughton Castle, na drugiej zaś to, co obaj wiedzieli, że jest "niemożliwą fikcją".
Fletcher musiał mieć swoje powody. Jako że wykonywał nienagannie swoje usługi, nie naciskał go więcej, a sam przed sobą przyznał się, że prawdopodobnie miałby sporo czasu, by żałować później swojej wielkoduszności. Poza tym, Fletcher dostarczył mu właśnie tej informacji, jakiej oczekiwał. A Richarda niech diabli wezmą, jeśli myślał, że...
Darcy utkwił wzrok w tym człowieku - Tak, Fletcher, to jest właśnie powód, dla którego jesteśmy tu obydwaj, ja i pułkownik. Żeby zarządzać majątkiem i księgami. Dokładnie!

Alison - Pią 27 Kwi, 2007 07:28

Oświadczenie
Szanowne Czytelnictwo,
Niniejszym, w imieniu zarządu Amatorskiego Biura Tłumaczeń, ogłaszam przerwę majówkową w dostarczaniu Wam fanfikowej rozrywki. Byłyśmy z Wami, nieprzerwanie od 12 listopada 2006 r. Świątek, piątek i niedziela. Przeżywałyście z nami uniesienia, radości, rozczarowania naszym ukochanym panem Darcy'm, tudzież piekielne nudy związane z jego nowym fanfikowym wizerunkiem. Mimo to, nie zostawiłyśmy Was z Waszym rozczarowaniem, a Wy nas z, bywało gorzkimi, owocami naszej pracy. Dzięki Waszej wytrwałości i wyrozumiałości nie była ci ona daremną. :wink:
Po majowym wypoczynku, remontach i innych potrzebach wrócimy do Was z fanfikiem w najlepszym możliwym, i tak wyczekiwanym przez Was, momencie. :cool:
Wam i sobie nawzajem, życzymy miłego odpoczynku w rodzinnym gronie, pięknej pogody, efektywnych i efektownych remontów, czasu na pasjonującą lekturę, czasu na pasjonujące filmy i miejsca w sercach na nowych, pasjonujących bohaterów romantycznych. Bądźmy dla siebie dobre na wiosnę! :banan:
Wracamy w poniedziałek, 7 maja.
Z czułym pozdrowieniem - Wasze Ukochane Tłumaczki

:hello:

Balbina - Pią 27 Kwi, 2007 07:48

I słusznie odpocząć też trzeba. Miłego odpoczynku, :kwiatek: :party: a my będziemy tęsknić :cry2: ale czekać cierpliwie :hello:
asiek - Pią 27 Kwi, 2007 08:33

Alison napisał/a:
Dlaczegóż miałbym chcieć wiedzieć w jaki sposób panna Bennet lubi spędzać swój wolny czas?
- Po to, żeby za wszelką cenę, móc jej unikać, sir - odpowiedział Fletcher niewzruszenie.
:rotfl:
Kocham Fletcher'a ! :grin:

Alison napisał/a:
Wam i sobie nawzajem, życzymy miłego odpoczynku ...

Wielkie, wielki dzięki dla ABT !!! :serce: :serce2: :kwiatek:

Aragonte - Pią 27 Kwi, 2007 08:34

Ali, będziemy za Wami tęsknić niemożebnie... Bawcie się dobrze! :party:
I dzięki za kolejne ciasteczko :kwiatek:

Alison - Pią 27 Kwi, 2007 09:01

Aragonte napisał/a:
Ali, będziemy za Wami tęsknić niemożebnie... Bawcie się dobrze! :party:


Hej Aragusiu, tylko żadnego zalewania robaczka z tęsknoty, lepiej na spacer do lasu, popatrzeć jak się ptaszki uwijają przy swoich gniazdkach, jak się miłośnie wabią na tysiące nut i sposobów, party odłożyć na długie, smutne zimowe wieczory. Jest WIOSNA!!! :banan:
A ja przywiozę Wam zdjęć i opowieści ile się tylko zmieści, choć ciasny jest mój rozumek niewieści :roll:

trifle - Pią 27 Kwi, 2007 09:16

Alison napisał/a:
A ja przywiozę Wam zdjęć i opowieści ile się tylko zmieści, choć ciasny jest mój rozumek niewieści :roll:


Yes yes yes :banan:

I chciałam dodać a propos ciasteczka dzisiejszego - Fletcher rządzi :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group