To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Rozważna i romantyczna Sense and Sensibility (1981)

Sofijufka - Pią 14 Mar, 2008 18:28

Gosia napisał/a:
Tak, już rozumiem. Tez mam ten film w wersji Epelpolu :mrgreen:

Lucy jest tu ładna i zmijowata, jej siostra rozczulająco głupia, Robert Ferrars - chyba to jedyna wersja, kiedy jest dość reprezentacyjnym, regencyjnym bubkiem [ale nie debilem], Fanny jest żmiją, ale sprytną, wyłazi to z niej powolutku...
Szkoda tylko, że Elinor ma bardzo dużo ujęć, kiedy jest po prostu brzydka. Podobaja mi sie stroje....

nicol81 - Pią 14 Mar, 2008 22:01

Sofijufka napisał/a:
Robert Ferrars - chyba to jedyna wersja, kiedy jest dość reprezentacyjnym, regencyjnym bubkiem [ale nie debilem],

O to to. To właśnie tu mi się podoba i Robert mnie razi w nowszych wersjach.

maenka - Nie 16 Mar, 2008 09:54

Własnie skończyłam swoje pierwsze spotkanie z ta wersja skuszona wersją z 2008. Zgodzam sie z powyższymi wypowiedziami co do Roberta Ferrasa. To najlepszy Robert z 3 wersji ktore z nam. Troche brakuje mi najmlodszej Dashwoodowny zwłaszcza, że reżyser nie musial ograniczać sie scenariuszowo (jest to mini serial a nie film). No i Barton Cottage bardziej przypomina moje wyobrażenia o skromnym lokum w porównaniu z Norland życiu pań Dashwood niż w starszych wersjach, ale nie znam aż na tyłe ducha epoki i być może zubożone krewne mieszkały aż tak skromnie i byc może względny dostatek Barton Cottage z tej wesji to zbyt dużo jak to co miala na mysli JA.
Sofijufka - Nie 16 Mar, 2008 10:25

maenka napisał/a:
Własnie skończyłam swoje pierwsze spotkanie z ta wersja skuszona wersją z 2008. Zgodzam sie z powyższymi wypowiedziami co do Roberta Ferrasa. To najlepszy Robert z 3 wersji ktore z nam. Troche brakuje mi najmlodszej Dashwoodowny zwłaszcza, że reżyser nie musial ograniczać sie scenariuszowo (jest to mini serial a nie film). No i Barton Cottage bardziej przypomina moje wyobrażenia o skromnym lokum w porównaniu z Norland życiu pań Dashwood niż w starszych wersjach, ale nie znam aż na tyłe ducha epoki i być może zubożone krewne mieszkały aż tak skromnie i byc może względny dostatek Barton Cottage z tej wesji to zbyt dużo jak to co miala na mysli JA.

Kiedy w powieści to Barton Cottage tak właśnie wygląda: ogród, biały płotek, dachówki, cztery sypialnie, dom był przygotowany na przyjazd pań. Okolica była piękna, łagodna [a nie wygwizdów] - miały dwie służace i służącego do wszystkiego...
Edmund powieściowy nie jest przystojny, raczej nieśmiały, dopiero po blizszej znajomości się otwiera i ukazuje zalety ducha - więc ten z '81 r. jest najblizszy autorce...

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 11:00

Sofijufka napisał/a:
Edmund powieściowy nie jest przystojny, raczej nieśmiały, dopiero po blizszej znajomości się otwiera i ukazuje zalety ducha

No właśnie, dlatego ten najnowszy, mimo że go lubię, jest nieco zbyt przystojny i zbyt przebojowy...A pani Dashwood mówi, że nieśmiały i niepewny... :shock:

Gosia - Nie 23 Mar, 2008 14:16

Tak, Edward z tej wersji mimo ze nie jest super przystojny, a moze wlasnie dlatego, odpowiada mi jako postac z ksiazki Jane.
Pani Dashwood jest tez w porzadku (z jej filmografii wynika, ze grala Esther w wersji "Bleak House" z 1959 roku. No i blondynowaty Willoughby.
Okazuje się ze najgorszy Willoughby to najnowsza ekranizacja.

W ogole widac, ze rzadko pokazywali wowczas bliskie ujecia twarzy, zblizenie na twarz Willoughby`ego nastepuje juz sporo po jego pierwszym pojawieniu sie w filmie, dopiero gdzies w trzeciej scenie z jego udzialem.

Sofijufka - Pią 19 Gru, 2008 21:14

Teraz sobie oglądam RiR 1981.... podoba mi się, owszem... a Marianna jest tu przesliczna, jak z miniatury z epoki, Brandonek przystojny i młody, a Willoughby nie przypomina pekińczyka... I "cottage" jest fajny, Fann nie jest parodia samej siebie, lecz należycie paskudna z charakteru...
Gunia - Pią 19 Gru, 2008 21:20

Też mi się ten domek szalenie podoba. :-D I Dashwoodówny też są śliczne.
P.S. Dzięki, Sofi! :kwiatki_wyciaga:

nicol81 - Pią 19 Gru, 2008 21:40

Sofijufka napisał/a:
Teraz sobie oglądam RiR 1981.... podoba mi się, owszem... a Marianna jest tu przesliczna, jak z miniatury z epoki,

Prześliczna, ale strasznie wredna...Ponad normę :? Może to brak przez Małgorzaty? I Edward taki zimny do Eleonory... :?

Sofijufka napisał/a:
fakt, wątek Eleonora-Edward zaniedbany, ale Brandonek niezły, no i Willoughby śliczny niczym kakao z pianką...
Lucy należycie wredna... troche mi przeszkadzało, że pani Dashwood tak sie odsłaniała w chwili pożegnania z Willoughbym...
sam Edward był chyba najbardziej austenowski ze wszystkich

Edwarda tu pokazali od początku trzymającego dystans do Eleonory- może żeby go wybielić, ale przez to niemal wyszło, ze to ona "za nim lata" :?
Lucy za jawnie wredna- wole, jak to jest bardziej ukryte, bo Edward wychodzi na idiota :roll:
Bardzo mi się podoba, że jest scena, gdzie Eleonora zjeżdża Willougbiego za obrażanie Brandona :cheerleader2:

achata - Sob 27 Gru, 2008 16:37

Łi. Scena objechania W jest cudna. Mnie się tutaj bardzo wiele scen podoba. Ten film wyjątkowo mnie uspokaja i poprawia nastrój. Lubię też jak Brandon przychodzi ofiarować usługi swojego cieśli a Marianna jest tym tak obrażona, że mało nosem sufitu nie zadziera :) Podoba mi się też tutaj mały Henryś i Lady Middleton i pani Jenings. Jedynie w tej wersji pokazali z jakim poświęceniem opiekowała się chorą Marianną. Taka milutka babcia z niej. Nie sposób nie polubić.
RaczejRozwazna - Nie 28 Gru, 2008 00:28

Mam podobne wrażenia jak Ty achato. Uspokaja... to dobre słowo. Edwarda mniej więcej tak sobie wyobrażałam czytając książke, Fanny jest piękną, wredną kobietą, a nie jakąś myszą z loczkami jak baranek, Eleonorę polubiłam, Marianny nie znosiłam w jej egzaltowaniu i egoizmie, irytujący W. i kiepski niestety Brandon. Tzn. świetnie wg mnie pomyślane poprowadzenie postaci (te ksiązeczki na końcu, i ta delikatnośc, nienarzucanie się Mariannie), ale mam zastrzeżenia co do aktora - kiepski wg mnie i tyle.
Oczywiście można się przyczepić, że całość trochę teatralna i nudnawa, ale - czy nie takie było życie przeciętnych angielskich "parafianek" w XIX w.?

Tamara - Pią 30 Lip, 2021 08:19

Dlaczego ja przedtem tego wątku nie widziałam :shock: ? wczoraj zebrało mi się na powtórki RiR i zachciało mi sie obejrzeć tę wersję, ale okazało się , że mój nowy odtwarzacz dvd nie widzi w ogóle płyty :shock: :bejsbol: :wsciekla: :uzi: stary wywalony dwa lata temu widział, ale za to zacinał się na Nad Niemnem, i to dosłownie, żeby płytę wyjąć , trzeba było wyłączać całość z prądu wtyczką , bo nie reagował na pilota , a płyte otwierał tylko do menu i dalej ani w ząb.
Na szczęście RiR odpaliła na kompie, ale nie lubię tak oglądać, no i jednak to jest wersja okropna , nie dałam rady obejrzeć. Może dziś jeszcze raz spróbuję . Pamiętam tylko jakąś pelerynę z kapturem, która nosiła Marianna, bardzo kolorowy i ozdobny ubiór Roberta i nic więcej .

Caroline - Pią 30 Lip, 2021 10:48

Ja pamiętam, jak oglądałam ten serial właśnie na komputerze, starym pececie. Okropna wersja, istotnie :lol:
Tamara - Pią 30 Lip, 2021 11:24

Musiał być straszny, skoro moja pamięć go wypluła :mrgreen: pamiętam tylko starcie pani Dashwood z Fanny na temat zakus małżeńskich , przy czym któraś coś haftowała na tamborku, odstawionego w koronki i hafty Roberta i tę pelerynę Marianny . I jakieś ławy drewniane, wyglądające na kościelne, ale nie wiem gdzie i dlaczego :mysle: :lol: czyli proporcjonalnie rzecz biorąc nawet mniej niż pamiętam z MP Rozedmy albo DiU '05, czyli musiał być zaiste okropny :lol:
Tamara - Pon 30 Gru, 2024 09:38

Dobrze że tu zajrzałam, bo chciałam sobie tę wersję przypomnieć, i nie pamiętałam, że odtwarzacz jej nie widział. No i ciekawa jestem, czy dalej byłaby taka potwornie niestrawna jak kiedyś mi się wydała, muszę spróbować.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group