Twórczość - "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Brontë
Anonymous - Pią 04 Maj, 2007 19:12
nnoo annmichell nie chciała spoilerowac...
Ulka - Pią 04 Maj, 2007 20:38
no dobrze, a mogę wiadomośc na priva?
Anonymous - Pią 04 Maj, 2007 20:48
of kors
Ulka - Pią 04 Maj, 2007 22:03
senkju
malmik - Nie 06 Maj, 2007 07:51
| annmichelle napisał/a: | Jedyne co mnie lekko drażni to niesamowity (i nierealny wręcz) zbieg jednej okoliczności, konkretnie gdy Jane trafia po tułaczce do domu pastora, który później okazuje się być........ (nie będę zdradzać, ale te co czytały to wiedzą o co chodzi ) - wierzę w przypadki, ale nie aż takie.
|
Ten niesamowity zbieg okoliczności zdrażnił mnie również w Vilette, ale widocznie Ch. Bronte tak ma
annmichelle - Nie 06 Maj, 2007 12:08
"Vilette" nie czytałam. Warto?
Harry_the_Cat - Nie 06 Maj, 2007 12:10
Mamy o tym cały watek.... Zdania były podzielone
annmichelle - Nie 06 Maj, 2007 12:20
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Mamy o tym cały watek.... |
Uuu, tylko tam spoiler na spoilerze spoiler pogania.
malmik - Nie 06 Maj, 2007 15:29
| annmichelle napisał/a: | | "Vilette" nie czytałam. Warto? |
Warto - tylko nie na raty
Caitriona - Sob 30 Cze, 2007 21:05
Właśnie przeczytałam, po raz pierwszy w życiu, Dziwne losy Jane Eyre.
Podobała mi się ta powieść, Charlotte dobrze ją napisała. Fajna jest narracja, świetne dialogi między Jane i Edwardem, niewielkie, ale ciekawe opisy przyrody, i jako jedyny minus to właśnie te niesamowite zbiegi okoliczności, ale to taki jeden mały minusik.
Jak czytałam ksiażkę to miałam przed oczami Tobika (choć Rochester powinnien mieć czarne włosy) i fantastyczną Ruth
Dione - Pią 20 Lip, 2007 13:55
Wszystko pięknie. "Jane Eyre" jest napisane rewelacyjnie. I Rochester to facet, że mhm. Tylko, czy nie macie uczucia, że tak w sumie to był z niego kawał.... &%$$^&&? Myśląc logicznie: owszem był biedaczek w kiepskim połeżeniu, pomiędzy miłością do młodziutkiej dziewczyny a żoną-wariatką ukrytą na strychu. Ale.... Chcąc ozenic się Jane stawiał ją w pozycji prawie ze kurtyzany. Przecież według prawa ich małżeństwo byłoby nieważne, a ona stawałaby się kochanką. Ich dzieci według prawa byłyby bękartami. Obecnie nie jest to niczym nowym, ale wtedy wywołałoby skandal. A ten facet niby taki zakochany, ale zamierzał ukochaną na to narazić. Za grosz moralności. Łobuz i tyle.
Ale taki uroczy
Maryann - Pią 20 Lip, 2007 14:00
| Dione napisał/a: | | Chcąc ozenic się Jane stawiał ją w pozycji prawie ze kurtyzany. Przecież według prawa ich małżeństwo byłoby nieważne, a ona stawałaby się kochanką. Ich dzieci według prawa byłyby bękartami. |
Też mi się to nie podoba. Sam wiele nie ryzykował, natomiast dla Jane ta sprawa miałaby opłakane skutki.
Mr Rochester zachował się tu jak skończony egosita. Ponieważ zatajono przed nim fakt, że Berta była umysłowo chora, więc uznał, że skoro on został oszukany, to ma prawo do odwetu i należy mu się rekompensata.
I sam sobie udzielił "mentalnego" rozwodu. Bo przecież on się uważał za wolnego człowieka...
Admete - Pią 20 Lip, 2007 19:40
Szkoda, że duma ( chyba duma ) nie pozwoliła mu spróbować unieważnic małżeństwo na drodze prawnej. To nie byłoby łatwe, ale możliwe. Tym bardziej, że w Anglii zwierzchnikiem kościoła była królowa, a nie papież.
Ulka - Pią 20 Lip, 2007 19:41
właśnie czytam (nie po raz pierwszy) Jane Eyre i dochodzę do wniosku, że książkowym Rochesterem nie ma się co zachwycać. Powody-jak moje przedmówczynie i jego charakter. Jak się ogląda film, to aktor przyćmiewa to swoją osobą ale ja się przestałam zachwycać. Nawet to szaleństwo zakochania wcale do mnie nie przemawia. Jedynym urokiem opromienia go uczucie Jane, która wiernie aczzgodnie z sumieniem kocha go i opuszcza.
trifle - Pią 20 Lip, 2007 20:42
Zgadzam się. Książkowy Rochester nie jest żadnym ideałem. Jak Maryann powiedziała - sam siebie rozgrzeszał.. Nie był nadzwyczajny. To dzięki Jane wszystko wyszło ostatecznie dobrze. Gdyby spotkał inną dziewczynę, może ona zgodziłaby się być z nim bez małżeństwa, za życia prawowitej żony..
Anonymous - Pią 20 Lip, 2007 20:43
A ja Rochestera lubiłam niezależnie od serialu. Niedawno czytałam "Howards End" i tam było takie zdanie: Zawiodła się na jego uczynkach, nie na charakterze i to pasuje mi do Rochestera, który charakter ma dobry, tylko uczynki może nie były całkowicie dobre, co nie zmienia faktu, że jest dobrym człowiekiem.
trifle - Pią 20 Lip, 2007 20:52
A ja myślę, że właśnie poprzez uczynki ukazuje się charakter człowieka, jedno z drugim jest ściśle związane. Rochester pozwalał sobie na hmm "relacjonizm moralny" - wg niego w jego sytuacji i po jego przejściach niedopowiedzenie "drobnego" szczegółu jakim jest posiadanie żony nie było złe. Zasady moralne nie były dla niego jednoznaczne i jakoś szczególnie ważne. To Jane ze swoją kryształową postawą nauczyła go jak jest lepiej.
Anonymous - Pią 20 Lip, 2007 20:59
Ale do czynu powiodły go okoliczności czy zły charakter? Według mnie to pierwsze, bo to pojawienie się kobiety takiej jak Jane i jej miłość oszołomiły go. Oczywiście można by było dyskutować, czemu się nie rozwiódł, ale też można dyskutować, czy Jane chciałaby być z nim, gdyby okazało się, że od lat ukrywa na strychu chorą psychiczne żonę, z którą się rozwodzi i zostawia na pastwę losu tylko ze względu na nią. Mi się wydaje, że Jane byłoby z tym źle, a jak wiadomo z powieści, Rochester, przed poznaniem Jane, myślał, że jego życie będzie takie jak dotychczas, więc nie miał powodu, by myśleć nawet o rozwodzie.
Anonymous - Pią 20 Lip, 2007 21:13
| trifle napisał/a: | | "relacjonizm moralny" |
A możesz wyjaśnić ten termin?
Admete - Pią 20 Lip, 2007 21:15
Może chodzi o relatywizm
trifle - Pią 20 Lip, 2007 21:19
Ale wiedział, że gdyby Jane znała jego żonę (czy raczej wiedziała o jej istnieniu), to nigdy by się nie zgodziła za niego wyjść, dlatego wszystko przed nią zataił. Nie myślał o tym, jak Jane będzie się czuła, gdy wszystko się wyda. Myślał tylko o sobie. A z żoną mógł się rozwieść bez zostawiania jej na pastwę losu, nie był biedny, mógł jej zapewnić opiekę, sam nie musiał się angażować.
Ja nie chcę powiedzieć, że Rochester miał zły charakter, czy że był złym człowiekiem. Ale jak na swoje lata, jak na dojrzałego mężczyznę przystało, miał dziwne zasady (albo ich nie miał?). Brakuje mu takie hmm podstawy charakteru jak można znaleźć u - sama nie wiem, do kogo porównać, no do innnych bohaterów - np Thorntona, Darcy'egp. Też czasem się głupio zachowywali, ale w najważniejszych sprawach postępowali odpowiednio.
trifle - Pią 20 Lip, 2007 21:20
| Admete napisał/a: | Może chodzi o relatywizm |
Noż rany, znowu chochlik. No pewnie, że relatywizm. Co mi tam wyszło.. matko.. Mea culpa.
Ulka - Pią 20 Lip, 2007 22:51
| Nimloth napisał/a: | | Zawiodła się na jego uczynkach, nie na charakterze i to pasuje mi do Rochestera, który charakter ma dobry, tylko uczynki może nie były całkowicie dobre, co nie zmienia faktu, że jest dobrym człowiekiem. |
(Zasadniczo człowiek to nie jego czyny-to tak na marginesie, zasada którą staram się przestrzegać.) Zgodzić się mogę z tą pierwszą częścią, ale nadal uważam, że charakter pana R. mi się nie podoba Po prostu, doszłam dziś w trakcie lektury, że to despota. Czyli jest tu prawdą, że | trifle napisał/a: | | właśnie poprzez uczynki ukazuje się charakter człowieka, jedno z drugim jest ściśle związane. |
Maryann - Pią 20 Lip, 2007 22:55
| Nimloth napisał/a: | | można dyskutować, czy Jane chciałaby być z nim, gdyby okazało się, że od lat ukrywa na strychu chorą psychiczne żonę, z którą się rozwodzi i zostawia na pastwę losu tylko ze względu na nią. Mi się wydaje, że Jane byłoby z tym źle |
Więc co ? Zamierzał to przed nią ukrywać przez resztę życia ? Przecież jako jego żona - bardziej, czy mniej legalna - Jane miałaby chyba prawo do swobodnego poruszania się po Thornfield. Musiałaby więc prędzej czy później odkryć prawdę. Czy zastanawiał się, jakim to będzie dla niej szokiem ?
Anonymous - Pią 20 Lip, 2007 23:13
Oczywiście każdy ma swoją interpretację postaci, ja sądzę, że Jane obie sytuacje zniosłaby źle, możliwe, że Rochester był obu świadomy i wybrał to, co w jego mniemaniu było mniejszym złem. Wybierając tak, jak było w powieści, dał Jane i sobie odrobinę szczęścia, bo przez ten miesiąc byli naprawdę szczęśliwi.
Poza tym wydaje mi się, że prawdopodobieństwo, że Jane dowiedziałaby się o żonie, było niewielkie (w mniemaniu Rochestera, przypadek sprawił, że brat Berthy dowiedział się o małżeństwie i przeszkodził w ślubie). Jane i Rochester mieli po ślubie wyjechać, on, wiedząc o niebezpieczeństwie ze strony Berthy, do Thornfield Hall nie chciałby wracać.
Ja Rochestera lubię z pełną świadomością jego wad i zalet, nie uważam, że jest despotą, bywali bohaterowie, którzy o wiele bardziej zasługują na to miano i przy których Rochester jest sympatycznym i uczuciowym człowiekiem.
|
|
|