Ekranizacje - Jane Eyre (1997) (TV)
trifle - Pon 25 Lut, 2008 12:46
Hmm, a ja książki to już nie pamiętam za dobrze Znam tylko te dwie wersje, inne bardzo chęnie - tylko skąd je wytrzasnąć
Anonymous - Pon 25 Lut, 2008 18:05
no właśnie - skąd?
izek - Sob 28 Cze, 2008 22:28
A ja dopiero ze 2 tygodnie temu natrafiłam na wersję z Ciaranem i od razu ją kupiłam, bo coraz bardziej go lubię
Oglądałam tylko raz, więc co mi się rzuciło w oczy:
Mocno skrócony ten film mi się wydał, ale po miniserialu to się można rozpuścić. Brakowało mi wątku miłosnego życia St.Johna.
Zaskoczyło mnie mrowie znajomych twarzy.
Podobało mi się że mogłam popatrzeć na dwóch kapitanów Wenworthów naraz.
Diany Rivers długo nie rozpoznałam.
Ciaran jest Rochesterem starszym niż Toby i bardziej gburowatym a mniej przebiegłym, ale bardzo mi to pasowało. Nie zauważyłam też tych wspomnianych przez Was krzyków. Chyba po prostu relacja między Jane a nim wydała mi się odpowiednia.
Zastanawiło mnie też kolejny raz jak można się nie obudzić, gdy wokół ogień prawie że szaleje.
Alicja - Śro 03 Wrz, 2008 12:13
obejrzałam wczoraj po raz pierwszy Eyre z Ciaranem i od razu zaznaczam, zę ten typ urody nie powala mnie na kolana. Zwłaszcza, gdy wykrzywia usta kącikami w dół. Ale pomijając to - władczy typ, prawdziwy Rochester, mógłby się tylko tak nie wydzierać, wszyscy stoją raczej blisko niego i słyszą dobrze. Pewien magnetyzm w stosunku do Jane istnieje i gdyby patrzeć tylko na jego chmurne spojrzenia, jest dobrze. Natomiast Jane to skoczy za nim w ogień.Pocałunków nie trzeba opisywać. Jane nieźle, chłodna wyniosłość czasami powala i uśmiech czający się w kącikach, gdy mówi mądre rzeczy lub coś puentuje. Tylko ten jej smutek taki za bardzo zagrany, te łzy nie wypływające mnie nie przekonują zbytnio. W sumie film podobał mi się bardzo.
Gosia - Wto 11 Lis, 2008 09:52
Obejrzałam dziś rano dla przypomnienia wersję z Ciaranem i Samantą, bo już od jakiegoś czasu za mną chodziła. I wiecie co? Naprawdę jest bardzo dobra. Zdecydowanie stoi na drugim miejscu po wersji z Tobym i Ruth. Ciaran odpowiada swojemu książkowemu pierwowzorowi, jest władczy i ma duży temperament - wyobrażacie go sobie w sypialni
Nawet mi nie przeszkadzało, że tak potrząsał i ściskał Jane, był po prostu zdeterminowany, to było ok prócz sceny pożegnania po ślubie, tu zdecydowanie przesadził, nie wiem czy Samancie nie było trudno to zagrać, bo on cały czas nią potrząsał.
Procz tego wszystko mi się podobało- tego czego nie lubie w książce czyli szkoły w Lowood, wizyty u ciotki i pobytu u St. Johna było tu mało albo nie było wcale, w dodatku Rupercik taki śliczniutki. No może Berta była przesadzona z tymi kształtami jak czarownica i ten jej pokoj z pozawieszanymi poduchami, które wydawały się jakby... brudne?
Gdy oglądałam ten film, patrzyłam na Jane (Samanta wypadła świetnie) i Rochestera, to nie dziwiłam się jej, mogła pokochać go - za tę mrocznośc i spojrzenie, i za interesujące, niebanalne rozmowy i za to, że wreszcie nie czuła się sama, że miała kogoś, kto traktował ją inaczej, choć miał swoje wady. Niektóre sceny były naprawde ładne np. ta z niteczką w serduszku i bardzo to dobrze zagrane. Bardzo dobra ekranizacja. Mam wrazenie, że wersja z roku 2006 troche z niej zaczerpneła inspiracji.
I nawet się wzruszyłam....
trifle - Wto 11 Lis, 2008 13:19
| Gosia napisał/a: | | w dodatku Rupercik taki śliczniutki. |
Serio?
Gosia - Wto 11 Lis, 2008 13:43
No w sensie, że młodziutki
nicol81 - Wto 11 Lis, 2008 14:50
| Gosia napisał/a: | | Obejrzałam dziś rano dla przypomnienia wersję z Ciaranem i Samantą, bo już od jakiegoś czasu za mną chodziła. I wiecie co? Naprawdę jest bardzo dobra. Zdecydowanie stoi na drugim miejscu po wersji z Tobym i Ruth. |
Zgadzam się całkowicie- minusem tej wersji jest dużo wyciętych wątków, chyba jest o połowę krótsza niż BBC. Ale ogólnie jest dobrze- a scena wybuchu Jane to nawet mnie bardziej przejmuje niż tam...
Alicja - Wto 11 Lis, 2008 16:50
a mnie w tej wersji najbardziej podoba się sama Jane bardziej niż w wersji z Tobikiem
Sofijufka - Wto 11 Lis, 2008 17:10
tu jest zestawienie:
http://video.google.pl/vi...=pl&emb=0&aq=f#
a tu z 1970 - z Georgem C. Scottem
http://www.youtube.com/watch?v=zPHZCA2fFvs
A tu: zestawienie tych i innych adaptacji z głównymi bohaterami [tylko foto}...
http://images.google.pl/i...l%3Dpl%26sa%3DG
Gosia - Wto 11 Lis, 2008 21:01
Z przyjemnością obejrzalam trzy twarze Jane Eyre.
Zdecydowanie z tych wersji najmniej lubie tą z Hurtem.
maenka - Wto 11 Lis, 2008 21:59
| Gosia napisał/a: | No w sensie, że młodziutki |
za to aktorka grająca jego siostrę sporo starsza od czasu kiedy zagrala Lizzy Benet w DiU z 1980. (Ale ciągle piękna)
damamama - Wto 24 Mar, 2009 12:37
Czy ktoś się zlituje i poratuje mnie tą wersją?(przynajmniej z napisami) Próbowałam ją zdobyć ale się nie udało
Sofijufka - Wto 24 Mar, 2009 14:10
a tu można znaleźć wersje z 1983 [w kawałkach] z Daltonem
http://www.youtube.com/re...+Eyre+1983&aq=f
Gitka - Wto 24 Mar, 2009 17:09
| damamama napisał/a: | | Czy ktoś się zlituje i poratuje mnie tą wersją?(przynajmniej z napisami) Próbowałam ją zdobyć ale się nie udało |
Ależ można ją kupić za 13,99 zł
http://www.empik.com/jane-eyre-film,2929915,p
Alicja - Wto 24 Mar, 2009 17:11
bardzo polecam tę wersję
asiani - Wto 24 Mar, 2009 17:38
Również bardzo mi się podoba .
Bardzo dobra kreacja Samanthy Norton i Ciarana Hindsa .
Kilkakrotnie widziałam ją w różnych supermarketach we Wrocławiu za 9.99.
Wersja DVD.
Alicja - Wto 24 Mar, 2009 17:48
czasami na allegro też jest w okazyjnej cenie
damamama - Wto 24 Mar, 2009 20:42
Dzięki bardzo za info. Napewno skorzystam.
damamama - Nie 19 Kwi, 2009 19:24
Skorzystałam i kupiłam. Zobaczyłam dopiero wczoraj. Może gdybym nie widziała wersji z 2006 to byłabym oczarowana ale tak, to tylko mi się podobało. Na plus: głowne postacie dobrze dobrane, Rochester prawidłowo chmurny, Berta wygladała naprawdę na szaloną. Na minus niestety, przeszkadzała mi narracja Jane, jak gdyby wszystkim musiała wytłumaczyć, że go kocha bo jakoby tego nie było widać. Przeszkadzało mi to wieczne dopytywanie się o Grace Pool. Niepotrzebne było tłumaczenie Pani Fairfax, że myślała, iż to matka Adelki. St. John za bardzo przystojny w nim można by się zakochać. Dobrze, że ten wątek spłycono. Pomimo tych minusów przyjemnie się to oglądało. Nie było jednak tak pociągające, aby do tego za często wracać.
BeeMeR - Śro 17 Lut, 2021 08:58
Obejrzałam wczoraj - Generalnie jako całokształt całkiem mi się podobało, ale bez zachwytu. Nie sądzę bym wracała - przede wszystkim pierwszy raz w przypadku filmu opowiadającego o Jane Eyre okropnie mi nie pasowała główna aktorka Pierwsze wrażenie, że jest jednak nieco zbyt ładna i - co ważniejsze - zbyt mdła. Chwilami miałam też wrażenie, że się Rochestera boi - no a przecież nie w tym była rzecz.
Ciaran - Rochester całkiem mi się podobał, jest w dobrym wieku, wyraźnie starszy ale nie za stary jak w moim odczuciu Hurt, fizycznie też odpowiedni - nie piękny ale coś w sobie ma. Krzyczy faktycznie dużo i intensywnie, co w połączeniu z dość nijaką panienką daje efekt absolutnie niedobranej pary. Nie wiem co oni (w tej ekranizacji) w sobie zobaczyli, nie mogłam uwierzyć w wielką, po części tragiczną miłość. Ładne było oglądanie wschody słońca, ale już pocałunek to w ogóle jakieś totalne nieporozumienie
Ona mu się chyba tylko raz postawiła - po niedoszłym ślubie - i ta scena na pewno była bardziej w duchu Jane Eyre niż intymne khem, pogaduszki na łóżku w wersji 2006r. na które by Jane nigdy nie pozwoliła żonatemu mężczyźnie - co nie zmienia faktu, że Jane 2006 miała w sobie tyle godności i pewności siebie że ta jedna scena nie robi różnicy, a przynajmniej jasno dowodzi jak dobrze są dobrani . A tu scena pożegnania wyszła dość okropna przez krzyki i pretensje
Podobało mi się też Thornfield i postaci drugoplanowe: pani Fairfax, Adelka, St John Rivers (nie mogłam sobie przypomnieć skąd ja go znam ale już wiem ), Berta i jej barłóg obity sfatygowanymi materacami.
Natomiast na sam koniec miałam małe wtf, bo narracja mówi o pierworodnym synu, a film nam pokazuje główną parę z dwójką dzieci, ale wyraźnie starsza jest dziewczynka
|
|
|