To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Amelia

Admete - Czw 05 Paź, 2006 12:55

Wędrujacy krasnal jest juz symboliczny :-)
monika29.09 - Czw 05 Paź, 2006 14:10

pamiętam, że szłam do kina na Amelię, przeczytawszy jeden ze sloganów reklamowych "ten film odmieni twoje życie". Aż tak może się nie stało, ale jest to z pewnością jeden z moich ulubionych filmów, do których chętnie wracam.

Te sceny, które wspomniałyście, są doskonałe. Świetnie były też pokazane relacje Amelii z ojcem (rozmowa przy kolacji, czy przy przy obiedzie - super). Bardzo lubię scenę mistyfikacji na schodach (pewnie kojarzycie: tajemniczy telefon od Amelii, potem bieg po schodach, żeby okazało się, że Amelia właśnie zniknęła itp.). Zawsze wzruszam się, gdy dorosły bohater otwiera pudełko z pamiątkami z dzieciństwa. A zaloty kawiarniane (scena z gasnącą żarówką, dyktafon w służbie fobii nt. zdrady itp.), a uroczy malarz cierpiący na chorobę łamliwych kości? Natomiast zaśmiewam się do łez przy scenie zemsty na szefie sklepu warzywniczego (telefon - niby do mamy, a tu - psychiatryk itp. :)
Oj, muszę objerzeć jeszcze raz, z pewnością.

m.

Anonymous - Czw 05 Paź, 2006 14:53

mnie sie podobały podróże krasnala, ale kocham meczową zemste Amelii na sąsiadzie :D
Matylda - Czw 05 Paź, 2006 15:17

Amelia jest rzeczywiście niesamowita

Mnie najbardziej utkwił w pamięci ( a pewnie nie wszystko już dobrze pamiętam bo film widziałam dosć dawno ) gdy ojciec Ameli stawiał tego wypolerowanego krasnala na grobie matki (??? to był chyba grób jakiś symboliczny) i wypowiedział słowa : MAMA GO NIGDY NIE LUBIŁA - cudowne
I zastanawiałam się czy ta mina była zbolała czy czuł ulgę ??
Podejrzewam , że mój mąż też by mi zaserwował coś takiego

Harry_the_Cat - Czw 05 Paź, 2006 17:39

AineNiRigani napisał/a:
kocham meczową zemste Amelii na sąsiadzie


Ta mała ma wtedy naprawdę genialną minę :twisted:

przecinek - Czw 05 Paź, 2006 19:45

Gdy oglądałam ten film w kinie przy scenie liczenia orgazmów, na początku filmu, pewien pan, który siedział parę rzędów z tyłu, na cały głos, pewnie niechcący, z niedowierzaniem powiedział "tylko 15? w Paryżu?". Ale dziwną miała minę jego towarzyszka gdy sie na nią pół kina spojrzało. Dla mnie w Amelii najpiękniejsze jest to, że główni bohaterowie, którzy wychowali się w conajmniej dziwnych rodzinach (jak Amelia) lub pracują w "szemranym" interesie (nie wiem jak inaczej nazwać sexshop) nie mają w sobie zła, są tacy niewinni i przepełnieni dobrem.
Harry_the_Cat - Czw 05 Paź, 2006 20:11

przecinek napisał/a:
"szemranym" interesie (nie wiem jak inaczej nazwać sexshop)


Hmm...? Sexshopem?

Trzykrotka - Czw 05 Paź, 2006 21:49

Jak go nie nazwiemy, sceny w sexshopie były przezabawne! I to metkowanie i scena, w której Nino próbuje powiedzieć, że wychodzi do koleżanki, która akurat tańczy za szybką z gołym biustem - ot, dzień jak co dzień w pracy... A rozmowa z Amelią, która dzwoni tam jako znalazczyni albumu Nina? Pamietacie o co ją zapytali??
Harry_the_Cat - Czw 05 Paź, 2006 21:50

Trzykrotka napisał/a:
Pamietacie o co ją zapytali??


Tak! Czy jest wydepilowana! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Myślałam, że padnę!

Trzykrotka - Czw 05 Paź, 2006 21:56

Ona też o mało nie padła :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
A Nino w tym wszystkim rzeczywiście był taki... czysty i niewinny.

Harry_the_Cat - Czw 05 Paź, 2006 22:15

Trzykrotka napisał/a:
A Nino w tym wszystkim rzeczywiście był taki... czysty i niewinny.

Świetnie, że o tym napisałaś Trzykrotko, bo własnie o tym myślałam. Że miejsce nie ma znaczenia, jeśli ktos jest czysty i niewinny. Że takie miejsce pracy może być po prostu miejscem pracy!

Anonymous - Czw 05 Paź, 2006 22:24

A ja nie widziałam filmu i nawet jak w wielkim miescie byłam to na półkach go nie widziałam
Kaziuta - Sob 07 Paź, 2006 00:23

Marijo jestem z Tobą.
Ja też nie przebrnełam przez ten film. Obejrzałam do połowy i dałam sobie spokój. Mam go nawet na DVD (był dodatkiem do jakiejś kawy) ale jeszcze do niego nie powróciłam. Może kiedyś.
Film ma faktycznie oryginalny klimat, ale to klimat nie dla mnie.

Admete - Sob 07 Paź, 2006 13:32

Kaziuto jeśli kiedyś uznasz, ze jednak go nie chcesz :-) to pamiętaj o mnie.
Kaziuta - Sob 07 Paź, 2006 18:24

Masz jak w banku.
Alison - Sob 07 Paź, 2006 19:53

Oj Kaziutko, ale mnie zaskoczyłaś, ja przepadam za Amelią, bo Amelia kreuje taki świat jaki sobie życzy żeby był, kogo z nas na to stać, przeważnie próbujemy się jakoś odnaleźć w tym co zastajemy. Może miałaś nie taki nastrój. Spróbuj jeszcze raz w jakiś długi, zimowy wieczór, jestem prawie pewna, że "zaskoczysz". Ten film jest taki magiczny...
Trzykrotka - Nie 08 Paź, 2006 00:04

Amelia trochę gra ze światem. Jej gry przynoszą innym same najlepsze prezenty: odkrycie kim jest człowiek z nieudanych zdjęć dla Nina (pamiętacie to szczęście na jego twarzy kiedy to odkrył?), odnalezienie córki dla pana Brodoteau (o ile pamiętam nazwisko), zbliżenie się do tajemnicy dziewczyny z obrazu dla sąsiada o kruchych kościach, romans dla dwojga dziwakow z kawiarnii, pewność siebie dla chłopaka ze sklepu, wyjście w świat dla ojca, odzyskanie radości życia dla konsjerżki Maddo. O! Historia z listem od męża Maddo zawsze wyciska mi łzy z oczu. Jedna mała manipulacja, a ile dobra!
Ten film jest bardzo precyzyjnie skonstruowany, dopiero przy kolejnych podejściach wylapuje się szczegóły, fakty wskakują na swoje miejsce...

Matylda - Nie 08 Paź, 2006 00:19

Kaziuta napisał/a:
Marijo jestem z Tobą.
Ja też nie przebrnełam przez ten film. Obejrzałam do połowy i dałam sobie spokój. Mam go nawet na DVD (był dodatkiem do jakiejś kawy) ale jeszcze do niego nie powróciłam. Może kiedyś.
Film ma faktycznie oryginalny klimat, ale to klimat nie dla mnie.

Kaziuto a Paryż???

Matylda - Nie 08 Paź, 2006 00:22

Cenię Amelię za to , że kazdy był w tym filmie ważny, to takie troche utopijne , ale....może warto o tym pamietać
monika29.09 - Nie 08 Paź, 2006 09:27

Kilka clipów z Amelii, można sobie szybko przypomnieć niektóre sceny:

http://www.youtube.com/results?search_query=Amelie

http://www.youtube.com/watch?v=OowenPFORaA

http://www.youtube.com/watch?v=RgUek-gWqq0

http://www.youtube.com/watch?v=T8qJpfqhU7Q

http://www.youtube.com/watch?v=XAFUM_Lo_ac

m.

Marija - Pon 09 Paź, 2006 07:55

Kaziuta napisał/a:
Marijo jestem z Tobą.
Ja też nie przebrnełam przez ten film. Obejrzałam do połowy i dałam sobie spokój. Mam go nawet na DVD (był dodatkiem do jakiejś kawy) ale jeszcze do niego nie powróciłam. Może kiedyś.
Film ma faktycznie oryginalny klimat, ale to klimat nie dla mnie.

Nie mogę powiedzieć, że mnie nie pocieszyłaś, już się czułam jak czarna a głupia owca :mrgreen: Jakbym miała płytkę, to też bym chętnie odstąpiła (chyba żebym obejrzała po raz drugi i piorun we mnie strzelił z zachwytu?), no ale niestety nie mam :sad:

Alison - Pon 09 Paź, 2006 09:40

Się tak nie pozbywajcie lekką ręką, jak już coś do Was trafiło, oczywiście do Marii jeszcze nie trafiło, ale kto wie co los przyniesie. Do filmów, do muzyki, do książek z czasem się dojrzewa. Jak pomyślę jak kiedyś nie cierpiałam jazzu, a z jaką przyjemnością go teraz słucham... Może tak samo będzie z Amelią ;-)
Marija - Pon 09 Paź, 2006 09:53

:grin: Toteż napisałam to warunkowo - że może mnie ewentualnie strzelić z zachwytu :thud: . Jasna sprawa, że do wielu rzeczy, ludzi i zjawisk trzeba dojrzewać aż do późnej dojrzałości :wink: Ale z drugiej strony, jak się czegoś nie ma, bo się np. oddało koleżankom, to jest do czego dążyć i za czym tęsknić. Jak się zgromadziło paręset filmów na DVD, to się już nawet nie chce oglądać :cry: Jak w hipermarkecie - za dużo = nic stamtąd nie chcę :twisted:
monika29.09 - Pon 09 Paź, 2006 14:42

przy okazji szukania avatarów pewnego przystojniaka, trafiłam na Amelię:

http://fuyu-icons.livejournal.com/3178.html

m.

Anonymous - Śro 03 Sty, 2007 19:21

A widziałam w kiosku Amelię za 11 zeta chyba. To mówicie, ze warto kupić?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group