To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Filmy na podstawie powieści Grocholi

Gunia - Śro 23 Sie, 2006 00:16

Harry_the_Cat napisał/a:
No to chyba by miał jakis zestaw, portcośtam (nie znam się na tym), a nie pojedyncza sztukę, nie? Dla mnie to było dziwne.

Portfolio. :)
Deląga lubię, a moja koleżanka go wręcz uwielbia i robiłam jej raz fotomontarze z nim. ;)
Do dzieł Grocholi jestem zdecydowanie uprzedzona.

Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 08:14

Kiedy Nigdy w życiu jest naprawdę bardzo fajną książką. ja swoego czasu czytałam ją sobie do poduszki tam i z powrotem w ramach przeganiania smutków. Film to trochę bajeczka dla małych dziewczynek, ale też ogląda się przyjemnie. Inne powieści z cyklu podobały mi się już zdecydowanie mniej.
Admete - Śro 23 Sie, 2006 09:22

A wiesz Trzykrotko, ze ja mam podobne wrażenia z tego filmu? Nawet powiedziałam moim uczennicom, ze wiem dlaczego ten film im się tak podoba - bo główna bohaterka zachowuje się jakby miała lat 14, a nie 40. ;-)
Gosia - Śro 23 Sie, 2006 11:12

A kto powiedzial, ze kobiet w wieku 40 lat, nie moze sie zachowywac jakby miala 14 ;)
Balbina - Śro 23 Sie, 2006 11:30

Gosia napisał/a:
A kto powiedzial, ze kobiet w wieku 40 lat, nie moze sie zachowywac jakby miala 14 ;)


No właśnie :banan: :mrgreen:

Admete - Śro 23 Sie, 2006 12:44

No to uściślę - tak głupio jak czternastolatka mało rozsądna, bo 14 z odrobiną rozsądku już by się tak nie zachowywała. Może ja jakaś dziwna jestem,ale nie znam nikogo po 20, kto zrywałby z facetem, tylko dlatego, że niby zajrzał do poczty. I nawet nie wysłuchała, co ma do powiedzenia. To się u mnie kwalifikuje poniżej inteligencji 7 niezależnie od wieku ;-) Znam bardzo mądre 14 latki, żeby nie było :-) Książka Grocholi na pewno lepsza. Czytałam również tom jej opowiadań i były dobrze napisane. Natomiast nie mogłam przeczytać powieści napisanej przez Monikę Szwaję "Smak swieżych malin" - obraziła mnie jej wizja studentek polonistyki. Może teraz tam takie dziwadła studiują,ale za moich czasów nie ;-) I ogólnie za tzw. polskimi i niepolskimi Brygidami nie przepadam. Moje przyjaciółki napisały kiedyś coś w rodzaju parodii takiej literatury z Bożenką Kalinowską w roli głównej. Wymyśliły nawet dwa zakończenia, bo się nie mogły dogadać w tej kwestii.
Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 13:44

A zwróciłyscie uwagę jaka jest olbrzymia zbieżność między Grocholą, a filmem Pod słońcem Toskanii? Obie opuszczone przez męża, obie wycyckane w sprawie domu, obie wyruszają tam gdzie diabeł mówi dobranoc, obie buduja/remontują dom i mają ciekawą ekipę remontową itd... Judyta jedynie córkę ma. I rzeczywiście - charakter małej dziewczynki.
Harry_the_Cat - Śro 23 Sie, 2006 13:46

Mnie rozłozyła na łopatki ta budowa domu... Tu nie ma pieniędzy, a po 2 miesiącach śliczny domek stoi, w pełni umeblowany...
Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 13:54

taki domek wybudowac nie jest trudno i rzeczywiscie nie trzeba iele kasy. Wiem ze brat sie rozgladal za czyms takim i bylby to koszt duzo mniejszy niz mieszkania.
Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 14:24

Grochola sama tak miała, że budowała dom - prawie wlasnymi rękami.
Mimo wszystko - trochę nielogiczne to było - i ten tekst Uli: o pieniądze się nie martw, to się jakoś zorganizuje, pieniądze się zawsze dadzą zorganizować. Hmmmmm... to chyba w łasnie filozofia 14-latki w dorosłym ciele... Poza tym film miał jeszcze inne nielogiczności: ja w głowę zachodziłam, dlaczego Adam, niebrzydki, niegłupi i nie nieśmiały, pracujący z Judytą w jednej firmie pisze do niej listy podpisując się jako Leon?? Przecież nie miał problemów z poderwaniem jej w realu? To się kupy nie trzymało i było tylko po to, żeby ona mogla zerwać, a potem wracać. W książce motyw listów jest bardzo fajny.

Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 14:57

Ktoś wspomina o "Smku świeżych malin".ja przeczytałąm całą trylogię.
poczytaj "cierpkość wiśni" jak przeczytałam jakie życie jest okrutne odechciało mi się wszystkiego.

Harry_the_Cat - Śro 23 Sie, 2006 16:17

AineNiRigani napisał/a:
taki domek wybudowac nie jest trudno i rzeczywiscie nie trzeba iele kasy. Wiem ze brat sie rozgladal za czyms takim i bylby to koszt duzo mniejszy niz mieszkania.


Dobra, ale umeblowanie? Ja od trzech lat prawie mieszkam w pustawym mieszkaniu, bo to jest studnia bez dna, jesli chodzi o pieniądze. Mialam wiele planów, np. co do tego jaka będę miała szafę, a tu już trzeci rok w przedpokoju stoi wieszak...
Moim zdaniem mało to miało z życiem wspólnego w wykonaniu Grocholi/ filmowców & Co.

Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 16:23

Bardziej filmowców. Zrobili takiego lakierowanego Harlequina. W książce jest więcej realiów na temat np. braku telefonu, wypaczonych drzwi, które się podpiera grabiami... oraz szczegółów na temat tego co z wyposażenia domu Judyta dostaje od różnych ludzi. A w filmie wszystko samo przychodzi.
Kaziuta - Śro 23 Sie, 2006 19:54

To prawda, że wszytskie, sytuacje o których piszecie są mocno naciągane, ale gdyby były tak do końca realne wychodząc z kina miałybyśmy wielkiego "doła", a to chyba nie o to chodzi. To jest film z gatunku - komedia romantyczna. Ma nas zrelaksować, pozwolić zapomnieć o codzienności szarej i trudnej, mieć nadzieje, że mimo złych dni nadejdą dobre itd itd. :grin:
Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 19:58

Za to jak relaksuje !!!
Admete - Śro 23 Sie, 2006 20:20

No mnie akurat nie relaksuje, tylko irytuje ;-) ale ja to ja, a każdy ma swoje upodobania i dobrze, że film sie podoba, bo znowu nie jest źle zrobiony i nawet mają scenę wet sari - o przepraszam podkoszulka ;-)
A co do wykańczania mieszkań czy domów to zgadzam sie z Harry - można postawić mury, wstawić okna, zrobić dach - a reszta to studnia bez dna. Widzę to wśród przyjaciół i rodziny.
Lady Kasiu nie będę jednak czytać książek, które pisze pani Szwaja, bo to nie mój typ literatury. Z obyczajowych to chyba tylko dawne mi sie podobają, a tak wolę fantastykę. Rzeczywistość mam za oknem, a zresztą tego typu książki czy filmy, udając rzeczywistość tylko mnie wkurzają. Jeżeli mam do czynienia z sf, fantasy czy sensacją to wiem, że to konwencja i nikt mi nie wmawia,że tak jest czy było. Przeszłość czy przyszłość tak - podrabiana teraźniejszość - dziękuję bardzo ;-) Bohaterki takich obyczajówek działają mi na nerwy, nic na to nie poradzę ;-)

miłosz - Śro 23 Sie, 2006 22:28

a to jeszce tu wsadze kij w mrowisko - bo mua to posiada generalnie symptom inżyniera Mamonia - (rozszerzający sie na ksiażki zwłaszcza wspólczesne) - polskie kino i litertura - nuuuuuuuuuuuda nic się nie dzieje !!!!!!!!

A Grocholi normalnie nie trawię - blehhhh :evil: :evil:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group