To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - Miasteczko Middlemarch

Tamara - Pon 20 Sty, 2025 10:03

A serialu nie oglądałam, chociaż chyba mam go na półce i to od dawna :zawstydzona2: najpierw muszę jednak przeczytać.
annmichelle - Pon 20 Sty, 2025 10:24

Tamara napisał/a:
najpierw muszę jednak przeczytać.

:twisted:
O to, to.
Myślę, że to dobra kolejność.

W początek książki musiałam się wgryźć :ciacho zre: , ale teraz już naprawdę idzie mi gładko. :-)
Na mój gust może zbyt wiele o polityce regionalnej, bo raz, że mnie to mało interesuje, dwa - dla czytelnika nie orientującego się w tych wszystkich wigach i torysach oraz roli króla może być to momentami trudne. Ja, niby coś tam wiem, ale i tak mnie to nie interesuje.

Tamara - Pon 20 Sty, 2025 11:44

Mnie język XIX-wieczny nie sprawia trudności, gorzej z XVIII-wiecznym , chociaż też zależy co i jak.
Polityki tam w ogóle żadnej nie pamiętam , ani regionalnej ani ogólnej , w ogóle nic nie pamiętam na dobrą sprawę :zawstydzona2:

annmichelle - Pon 20 Sty, 2025 12:50

Tamara napisał/a:
Mnie język XIX-wieczny nie sprawia trudności, gorzej z XVIII-wiecznym , chociaż też zależy co i jak.

Mnie język absolutnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. :love_shower:
Dlatego bardzo lubię Willkiego Collinsa, te jego piękne, rozbudowane, przewrotne zdania.
George Eliot również pisze w "Middlemarch" rozbudowanym językiem. Jedyne do czego musiałam się przyzwyczaić to do sposobu narracji, bo opisuje nie tylko wygląd, myśli, cechy postaci czy wydarzenia, ale i pojawia się ocena, analogie do aktualnych (wtedy) wydarzeń i postaci. Oprócz tego pojawiają się też, jak ja to nazywam :wink: , mądrości życiowe. Z jednej strony może i przez to traci tempo powieści, ale mi nie przeszkadzają - z powodów, o których napisałam kilka postów powyżej. :-)

Tamara napisał/a:
Polityki tam w ogóle żadnej nie pamiętam , ani regionalnej ani ogólnej , w ogóle nic nie pamiętam na dobrą sprawę :zawstydzona2:

:lol:

Aktualnie jestem w powieści w roku 1831.
To czas reform a Anglii, nie tylko rolniczej, ale generalnie parlamentarnej, okręgów wyborczych, także społecznej.
Autorka opisuje to raz bardzo pobieżnie, że trzeba sobie dopowiadać, a raz zagłębia się dosyć mocno, co może i było ciekawe dla Anglików (kiedy ukazała się książka) poczytać o reformach przeprowadzonych przez ich ojców pokolenie wcześniej, ale 200 lat później nie jest to dla mnie szczególnie interesujące. :-|
Ale ja nigdy nie przepadałam za śledzeniem politycznych rozgrywek w Anglii czy we Francji w tym okresie. :wink:

annmichelle - Pon 20 Sty, 2025 16:49

Mój Boże, jaka rozdzierająca scena pożegnania i rozstania. :cry2:
Swietnie napisana! :kwiatek:
Gdy jedno myśli, że drugie wie o pewnej rzeczy (dopisek do testamentu), a drugie nie ma o tym pojęcia i tym sposobem mówią o swoich uczuciach zupełnie obok siebie: jedno o niebie, drugie o chlebie. :(
I następuje kompletne poplątanie i niezrozumienie się nawzajem.
A w to wszystko w decydującym momencie wkracza trzecia, postronna osoba i psuje wszystko, bo nie ma już czasu i możliwości na wyjaśnienie tego nieporozumienia. :cry2:
Złośliwość losu, po prostu.

A z intryg w miasteczku sprawy się zagęszczają :cool: , pojawia się szantaż i niechlubna przeszłość jednej z postaci. Na szczęście zapomniałam, jak zakończy się ten wątek, więc czytam prawie jak kryminał. :-P

Tamara - Wto 21 Sty, 2025 08:40

U mnie na razie pastorowa namawia baroneta na ożenek z Celią , mam wolne tempo bo nie mam kiedy czytać :cry2:

No i odkryłam, że ciotka Casaubona zmarnowała sobie życie wychodząc za Polaka (zważywszy różnice kulturowe jest to całkiem możliwie :lol: ) czyli należy podejrzewać, że Will jest ciotecznym bratankiem Suszonego.

Tamara - Wto 21 Sty, 2025 08:49

annmichelle napisał/a:
Jedyne do czego musiałam się przyzwyczaić to do sposobu narracji, bo opisuje nie tylko wygląd, myśli, cechy postaci czy wydarzenia, ale i pojawia się ocena, analogie do aktualnych (wtedy) wydarzeń i postaci.

Tak, ze względu na nieaktualność i nieznajomość szczegółowej historii Anglii, to jest utrudnienie, bo na dobrą sprawę nie wiadomo o co chodzi.

annmichelle - Wto 21 Sty, 2025 09:24

Tamara napisał/a:
U mnie na razie pastorowa namawia baroneta na ożenek z Celią , mam wolne tempo bo nie mam kiedy czytać :cry2:

Oj to szkoda, bo myślałam, że jakoś na bieżąco będziemy się wymieniać wrażeniami. :(
Ja dziś pewnie skończę, więc napiszę wrażenia w spoilerze, żeby Ci nie psuć przyjemności czytania. :-)
Wszystko podoba mi się coraz bardziej w tej powieści w miarę czytania. :-D
To taka zachęta dla osób, które zastanawiałyby się czy czytać lub po 100-200 stronach byłyby zniechęcone i chciały porzucić: dalej wg mnie jest tylko lepiej. :-)
Jest tylu różnych bohaterów, że każdy czytelnik powinien sobie znaleźć jakiegoś, któremu będzie kibicował. :-) I takiego, któremu będzie życzył nie najlepiej. :twisted:

annmichelle - Wto 21 Sty, 2025 13:41

Acha, podczas czytania już sobie powoli przypominam (z serialu) ten wątek kryminalny i chyba nawet wiem, jak ta cała sprawa się skończy.
ŁukaszG - Wto 21 Sty, 2025 15:56

test1 2 3
ŁukaszG - Wto 21 Sty, 2025 15:57

annmichelle napisał/a:
Acha, podczas czytania już sobie powoli przypominam (z serialu) ten wątek kryminalny i chyba nawet wiem, jak ta cała sprawa się skończy.

test 1 2 3 4

ŁukaszG - Wto 21 Sty, 2025 16:07

annmichelle napisał/a:
Tamara napisał/a:
Poszukam dziś i spróbuję dołączyć :mrgreen:

:cheers:

No o tym polskim [...]


test

Caroline - Wto 21 Sty, 2025 18:29

Jak to się stało, że Miasteczko nie miało swojego wątku?! Jestem w szoku :paddotylu: :mysle:
Czytajcie, dziewczęta! Ja chętnie będę czytać Wasze wrażenia. Dołączyłabym do Was, ale mój egzemplarz po przeprowadzce gdzieś garuje w kartonach.

annmichelle - Wto 21 Sty, 2025 19:49

Skończyłam. :-)
Chyba wszystko mi się podobało :mrgreen: , drugi tom bardziej niż pierwszy.
Epilog jest świetny, lepszego nie mogłabym sobie wymyśleć. :serce:
Po początkowych głupotach Dorotei - polubiłam tę bohaterkę, bardzo dobry był z niej człowiek. :serce2:
Rozamunda również zyskała w moich oczach na końcu, choć przez większość książki zupełnie nie było mi z nią po drodze.
Szkoda, że tak mało było Mary Garth, ale polubiłam jej całą rodzinę - świetnych miała rodziców.
Will - :serce2:
Sir Chettam - pies ogrodnika. :-P
Doktor Lydgate - chyba najciężej mi ocenić tę postać. Na pewno nietuzinkowy człowiek.

Ale te małomiasteczkowe ploty były straaaaszne. :roll:

Ło, matko tam jest tyle postaci, tych wszystkich wujków, ciotek, pastorów, lekarzy, elity miasteczka, ale i służby i prostych ludzi, a każdy jest "jakiś" - naprawdę nie dziwię się, że to plus język powieści i obserwacje narratora - daje jej tak wysokie miejsce wśród literatury angielskiej.

Polecam! :-)

Tamara - Śro 22 Sty, 2025 12:50

Małomiasteczkowe ploty to w ogóle cymes zawsze i wszędzie :mrgreen:

Caroline napisał/a:
chętnie będę czytać Wasze wrażenia.

będę ich dostarczać, bom na poczatku i wszystko przede mną.

O dziwo nie wkurza mnie, że Dorotea wszystkie kwestie dotyczące urządzania wspólnego domu ceduje na Suszonego , skoro czuje się jak pył i proch pod nogi mędrca, co skutkuje również utratą własnego zdania na jakikolwiek temat. Srodze się na tym przejedzie jak mniemam. Natomiast pan Brooke ma wysoce rozwiniętą umiejętność stosowania spychologii stosowanej w celu zachowania własnego dobrostanu pod każdym względem - mając świadomość jak bardzo niedobrany i wręcz szkodliwy dla Dorotei będzie to związek, mógłby pogadać po męsku z Suszonym, żeby mu to wybić z głowy, zwłaszcza, że jak rozumiem panna jeszcze niepełnoletnia. Ale wygodniej pozbyć się wychowanicy z domu pod pozorem szanowania jej decyzji, będzie mniej kłopotów i więcej czasu dla siebie.

annmichelle - Śro 22 Sty, 2025 15:37

Tamara napisał/a:
Ale wygodniej pozbyć się wychowanicy z domu pod pozorem szanowania jej decyzji, będzie mniej kłopotów i więcej czasu dla siebie.

Oj, nie, to nie tak. Pan Brooke (świetna moim zdaniem persona :cool: ) wcale nie pozbył się Dorothei, żeby jak to określiłaś "mieć mniej kłopotów i więcej czasu dla siebie". Akurat i jedno i drugie dramatycznie się zmieniło po zamążpójściu Dorothei na jego niekorzyść. :mrgreen:
On ją naprawdę bardzo szanuje i ma do niej taki szacunek pomieszany z lekkim strachem, jak zresztą dla każdego kto ma więcej od niego rozumu. :-P I tu nie mogę Ci podać konkretnych przykładów, bo byłyby to jawne spoilery. :?
Zobaczysz w dalszym czytaniu. :-)

P.S. Wzięłam się za przypominanie serialu i naradzie aż dziw, że tyle zachowali z książki. :oklaski:

Tamara - Śro 22 Sty, 2025 22:44

Masz rację, ale z drugiej strony jest człowiekiem lubiącym wygodę i nie lubiącym wysiłku. A z trzeciej jeżeli on , starszy doświadczony facet, uważa, że panienka z wybujałą fantazją i zerowym kontaktem z prozą życia jest mądrzejsza od niego, to jest głupszy nawet od niej.
annmichelle - Śro 22 Sty, 2025 23:43

Tamara napisał/a:
że panienka z wybujałą fantazją i zerowym kontaktem z prozą życia jest mądrzejsza od niego, to jest głupszy nawet od niej.

No to chyba oczywiste, że Brooke jest głupszy od Dorotei. :shock: :-)
Dorotea jest mądrą i bardzo dobrą osobą - tylko wiek i totalny brak doświadczenia plus zamknięte, ograniczone środowisko, w którym się wychowała przed poznaniem męża, spowodowały jej wybór. Gdy "liźnie" trochę świata (Włochy, naukowe książki, języki obce) oraz pozna inteligentnych, otwartych i życiowych panów Ladislawa i Lydgate'a to wydobędą się z niej te pozytywy. Ona po prostu potrzebowała, żeby ktoś otworzył jej oczy. No i życie trochę trzepnęło w tyłek. :?
Wraz z czytaniem książki naprawdę ją polubiłam. :-)

Tamara - Czw 23 Sty, 2025 09:45

Tak, oczywiście, ale na starcie jest strasznie głupia , i Brooke jak opiekun Dorotei naprawdę powinien nie dopuścić do tego małżeństwa, bo literalnie wszyscy oprócz niego widzieli , że to fatalny błąd.
annmichelle - Czw 23 Sty, 2025 09:54

Nie za bardzo miał środki, oprócz przymusu, aby ją od tego małżeństwa odwieść.
A przecież Brooke to dobry stryjaszek, a nie jakiś brutal, co zamknie pannę w wieży albo wyśle gdzieś daleko. Nawet finansowo nie mógł jej postraszyć, bo panna miała własne dochody. :mrgreen:
Lubił też Casaubona, którego dobrze znał i szanował.
Wiedział, że tych dwoje jest lata świetlne od jego intelektualnych możliwości i w tym fakcie widział plus tego przyszłego małżeństwa.
Chcieli te zaręczyny przeciągnąć jeszcze z rok do jej pełnoletności, ale panna się uparła i co zrobisz? :-P
Nie było przecież przeciwskazań do tego ślubu. Taka różnica wieku (27 lat bodajże) - nie był to jakiś ewenement. Oboje pochodzili z bardzo dobrych, zamożnych rodzin, nie mieli jakiś niewyjaśnionych spraw (a la Rochester w "Jane Eyre" :wink: ), a Dorothea miała silną wolę, była zdecydowana i to nie był jakiś trzpiot.

Jak patrzę na jej życie to myślę, że to nie był błąd - małżeństwo z Casaubonem.
A wręcz przeciwnie.
Dużo ją nauczyło: wyleczyło z naiwności, głupiego idealizmu, jednak otworzyło na wyższą wiedzę, a patrząc tak czysto realistycznie to narzeczeństwo i ślub z Casaubonem dały jej sposobność do
Spoiler:
poznania i poznawania Willa. Gdyby była panienką to albo nigdy by go nie poznała (no bo jak? On nie obracał się w jej kręgach) a nawet gdyby się jakoś poznali to jako panna nie miałaby sposobności do rozmów z nim sam na sam, jakie miała gdy była mężatką i wdową.
A osoba i uczucie jakie odnalazła w Willu to jedna z najlepszych rzeczy jakie ją spotkała w życiu.

Sorry, że umieszczam to w spoilerach, ale nie chcę psuć ci przyjemności czytania. :-)
Najwyżej przeczytasz sobie moje pełne wypowiedzi już po skończeniu lektury i wtedy możemy sobie swobodniej podyskutować. :kwiatek:

Tamara - Czw 23 Sty, 2025 11:55

Tu masz rację :oklaski: w końcu kto jak nie ja powtarza, że idiotyczne zagrania w filmach muszą być, bo inaczej zamiast dwóch godzin byłoby dwadzieścia minut :-P :mrgreen:
annmichelle - Czw 23 Sty, 2025 12:14

W życiu też robimy głupoty :wink: , jedni mniejsze inni większe.
Kiedyś po prostu ciężej było je odkręcić, bo blokowała ludzi religia, brak rozwodu (lub jego ograniczenie i ostratyzm społeczny), finanse, pozycja społeczna, brak możliwości wykształcenia, żle wybrany zawód (często z musu ten a nie inny).
Jak jakaś panna lub kawaler wdepnęli w nieciekawe małżeństwo to w prawie 100% tylko śmierć ich mogła z tego uwolnić. :?

Tamara - Czw 23 Sty, 2025 13:45

Nawet dziś dużej ilości głupot nie da się odkręcić.
Tamara - Pią 24 Sty, 2025 16:30

A zauważyłaś przodka Millicenty, której kota sierść trafiła do eliksiru wielosokowego Hermiony :mrgreen: ?
annmichelle - Pon 27 Sty, 2025 18:26

Bulstrode - zapamiętaj tę postać. :cool:
Więcej nie zdradzę. :mrgreen:

Mija tydzień od przeczytania przeze mnie "Middlemarch", a wciąż gdzieś tam kołacze mi się po głowie :wink: .
Zaraz po skończeniu tak naprawdę uwypukliła mi się jej wielowymiarowość, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę rok powstania.
Zaczęłam sobie w głowie analizować pewne sprawy znając już całość fabuły.
Tak miałam dawno temu z "Lalką", "Zbrodnią i karą", itp.
Oprócz całego obrazu przemian (wszelakich: charakterów postaci, społecznych, politycznych, mentalnych, itd.) ta powieść ma wiele po prostu świetnych scen (pomijając może jeden wątek, o którym wspomniałam w temacie serialu i ukryłam go tam w spoilerze, bo wydaje mi się jednak trochę naciągany)!
A dla czytelników o romantycznej duszy wg mnie każda scena
Spoiler:
Dorothei i Willa
jest poruszająca emocjonalnie.
Bardzo mi się to podobało, bo nie było kiczowato, a po prostu właśnie emocjonalnie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group