Powieści Jane Austen - Antypatie w książkach JA
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 14:04
Ciekawe, co by się stało, gdyby ciocia nie ułatwiła mu zadania ? Czy czekałby tak np. następne dziesięć lat ? A Jane przez ten czas klepałaby biedę u babki i ciotki ?
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 14:38
Alez skąd pani Eliot załatwiłaby jej robotę.
JAk on mógl patrzeć jak ona jest poniżana przez pastorową. I wdawac sie w takie dyskusje z Emmą na temat swojej "ukochanej"
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 14:43
No właśnie... Ja na miejscu Jane nie byłabym taka wyrozumiała... :mad:
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 14:47
Oczywiście że nie. I te jego aluzyjki na tym.. pikniku ?
No Fajnie gośc ma fantazję
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 15:12
Co taka subtelna, wrażliwa i poważna dziewczyna jak Jane widziała w tym chłoptasiu ?
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 17:08
Szczerze nie mam zielonego pojęcia.
Bo że poleciała na jego forsę to nie podejrzewam
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 17:59
Nie, Jane Fairfax nie była wyrachowana ani interesowna. Inaczej pan Knightley tak bardzo by jej nie poważał.
Przychodzi mi tylko jeden wyświechtany argument: miłość jest ślepa. I patrząc na tę parę chciałabym wierzyć że ze względu na miłość do Jane Frank zmienił się do tego stopnia, że nie zamienił jej życia w nieustającą huśtawkę emocjonalną.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 18:05
Chyba tak.
jedyne wytłumaczenie ale jak wiele zawiera
I jest doskonała odpowiedzią na pytania dotyczace kilku par w ksiązkach Austen i nie tylko.
A zauważyłyście że dwie aktorki grające Jane w 2 ekranizacjach są podobne do siebie?
Trzykrotka - Sob 05 Sie, 2006 20:53
Są podobne i zgodne z opisem Jane Fairfax. Wiecie - co do Franka Chuchilla, to ja nie mam wątpliwości, że to był przeuroczy chłopak, taki z serii to know him is to love him. Zwróćcie uwagę, że nawet mało romantyczna Emma uważa go - tylko na podstawie listów do ojca i portretu - za jedynego, który nakłoniłby ją do ślubu. W takich ludziach wady są mało widoczne, po prostu są czarujący i już. A Jane on w końcu uratował zycie!
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:07
Emma szukała rozrywki. I dlatego on ja zaintrygował ciągneła ją nowość.
A Jane życie to mąz jej przyjaciółki uratował chyba
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:12
No, Emma chyba raczej nie mogła się pochwalić sukcesami w trafnej ocenie ludzkich charakterów - żeby tylko wspomnieć pana Eltona. Wydaje mi się, że Franka brała pod uwagę jako ewentualnego kandydata na męża tylko dlatego, że był jedynym znanym jej (co prawda, tylko z listów do ojca) młodym człowiekiem o takiej pozycji i majątku, które pozwalały mu aspirować do ręki panny Woodhouse. Kiedy jednak w końcu pojawił się w Hartfield, jakoś jego "wdzięk i urok osobisty" nie podbił jej serca - przecież nie miała nic przeciwko temu, żeby ożenił się z Harriet Smith. Traktowała go jako dobrego kompana do zabawy i nic więcej.
Gunia - Sob 05 Sie, 2006 21:15
| lady_kasiek napisał/a: | Emma szukała rozrywki. I dlatego on ja zaintrygował ciągneła ją nowość.
A Jane życie to mąz jej przyjaciółki uratował chyba |
Uratował ją ten pułkownik, który poślubił jej przyjaciółkę, a Frank był tylko świadkiem tego zdarzenia.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:18
Ta jej ocena charakteró kojarzy mi sie z umiejetnościami Lizzy Emma miała lekkie podejście do zycia. Ludzie służyli jej do zabawy. Ona była duża dziewczynką. Dopiero Knigltey ja na ziemię sprowadzal i ja pomalutku sobie wychowywał
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:22
| lady_kasiek napisał/a: | | Emma miała lekkie podejście do zycia. Ludzie służyli jej do zabawy. Ona była duża dziewczynką. Dopiero Knigltey ja na ziemię sprowadzal i ja pomalutku sobie wychowywał |
W rzeczy samej - SOBIE !
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:37
Sprytny facio. co tu mówić
A komu miał wychowywac?
Nic dziwnego że się na Franka wsciekał że chciał za niego kasztany wyciagać.
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:44
Pan Knightley to taki trochę "pies ogrodnika" - co sam nie zje i drugiemu nie da. :smile:
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:50
No ale on się właśnie przymieżał do jedzenia tylko musiał żarełko przygotować :0 a nie tak na surowo
Harry_the_Cat - Sob 05 Sie, 2006 21:50
| Maryann napisał/a: | | co sam nie zje |
Jak to : nie zje? Bo mi sie wydaje, ze w koncu zjadł...
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:57
Ale najpierw to się tylko z boku przyglądał bezczynnie, a jak się jakaś konkurencja na horyzoncie pojawiła, to zaraz się dąsał.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 22:02
Bezczynnie on już ja wychowywal jak nikogo na widoku nie było tu afera z tą zapomniałam imię(już późno) narzeczoną dla pastora.
I trzymaj ja na rekach jak była mała żeby usłyszała bicie jego serca. Jak matka prawie zpiersią i niemowlakiem
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 22:09
| lady_kasiek napisał/a: | I trzymaj ja na rekach jak była mała żeby usłyszała bicie jego serca. Jak matka prawie zpiersią i niemowlakiem |
I chyba nie bardzo zauważył, że Emma już trochę dawno z tego niemowlęctwa wyrosła - gdyby nie Frank to nie wiadomo, czy to by do niego dotarło przed siedemdziesiątką...
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 22:21
Bo facetowi jest potrzebna terapia wstrząsowa. Bo jak nie to bedzie łaził i wzdychał do księżyca kombinował jak koń pod górę.
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 22:29
Darcy, Wenworth, Knightley - wszyscy niby tacy inteligentni, a każdy tej terapii wstrząsowej potrzebował... Darcy chyba najbardziej... Ale to już temat na inny wątek, bo z antypatii zejdziemy na sympatie.
Lullaby - Czw 29 Lip, 2010 15:32
W DiU nie mogłam znieść pana Collinsa. Działał mi na nerwy w takim stopniu, że kiedy drugi raz czytałam książkę z upodobaniem omijałam jego kwestie, to samo tyczy się serialu;)
Poza tym w Mansfield Park nie lubiłam cioci Norris, ale to chyba normalne;)
Admete - Czw 29 Lip, 2010 15:39
Kocham ciocię Norris i pana Collinsa - cudne charaktery literackie Austen miała talent do odmalowywania takich irytujących dziwadeł
|
|
|