Filmy - Czasoumilacze filmowe
Caitriona - Śro 01 Kwi, 2020 14:40
| trifle napisał/a: | | A w Irlandii pojawia się Declan |
Którego gra Matthew Goode Bardzo lubię ten film. Mam nawet na dvd.
annmichelle - Śro 01 Kwi, 2020 15:03
| trifle napisał/a: |
Ja jeszcze lubię "Love, Rosie". Bardzo. To dla mnie podobny typ jak Oświadczyny |
Tylko tak raczej średnio optymistyczne jest "Love, Rosie" (ależ mnie bohaterowie tam irytowali). Jak go oglądałam to mi się tak jakoś skojarzył z "Jeden dzień". Oba widziałam, ale raczej do nich nie wrócę.
Z pozytywnych - na pewno jeszcze:
"Grease"
"Dirty dancing"
A jak ktoś lubi bardziej ckliwsze kawałki to "P.S. Kocham cię".
Ale te filmy to już chyba wszyscy widzieli.
Agn - Śro 01 Kwi, 2020 15:09
Ja nie widzialam "PS Kocham cie", bo mi wszystko mowi, ze mi sie nie spodoba.
A DD zaaaaawsze jest dobre na podly nastroj.
Agn - Śro 01 Kwi, 2020 16:33
O borze, ogladam "Oswiadczyny po irlandzku" - kwicze z uciechy.
trifle - Śro 01 Kwi, 2020 17:07
| annmichelle napisał/a: | | trifle napisał/a: |
Ja jeszcze lubię "Love, Rosie". Bardzo. To dla mnie podobny typ jak Oświadczyny |
Tylko tak raczej średnio optymistyczne jest "Love, Rosie" (ależ mnie bohaterowie tam irytowali). Jak go oglądałam to mi się tak jakoś skojarzył z "Jeden dzień". Oba widziałam, ale raczej do nich nie wrócę.
Z pozytywnych - na pewno jeszcze:
"Grease"
"Dirty dancing"
A jak ktoś lubi bardziej ckliwsze kawałki to "P.S. Kocham cię".
Ale te filmy to już chyba wszyscy widzieli. |
Love, Rosie nie jest optymistyczne? No jak to? Jest To ja lubię tych aktorów i łyknęłam wszystko
Jeszcze "About TIme"!
trifle - Śro 01 Kwi, 2020 17:07
| Agn napisał/a: | O borze, ogladam "Oswiadczyny po irlandzku" - kwicze z uciechy. |
Wiedziałam, wiedziałam
RaczejRozwazna - Śro 01 Kwi, 2020 17:17
Tyle dobra dzięki!
Hm, ale mimo wszystko "love Rosie" i "About Time" chyba bym nie nazwała filmami optymistycznymi No, może pierwszy, ze względu na końcówkę. Ale za to bardzo dobre.
"Oświadczyny" widziałam we fragmencie ale jakoś mnie nie porwały. Może spróbuję jeszcze raz...
Agn - Śro 01 Kwi, 2020 17:24
Ja właśnie skończyłam oglądać i RR, zaprawdę powiadam ci, co się na tym filmie uśmiałam, to moje. Tak, to jest stereotypowy film i kolejne sytuacje da się przewidzieć, ale malownicza Irlandia w tle i ciepełko w brzuszku po seansie to wszystko, czego mi było teraz trzeba.
Szafran - Śro 01 Kwi, 2020 17:25
Mnie zawsze nastrój poprawia "Princess Bride". Książkę też uwielbiam:).
praedzio - Śro 01 Kwi, 2020 17:31
Ja ostatnio z przyjemnością obejrzałam sobie Królewnę Śnieżkę z Julią Roberts. Kompletnie nie pamiętałam, że grał tam Armie Hammer. Oj, co za niedopatrzenie.
Agn - Śro 01 Kwi, 2020 17:39
| praedzio napisał/a: | | Kompletnie nie pamiętałam, że grał tam Armie Hammer. |
SERIO?!!!!!!!!! No weeeź! Ja się w nim zabujałam na amen po tym filmie (no bo jak się nie zakochać w facecie z taką aparycją, taką postawą i z rangą księcia?).
Swoją szosą też niedawno odświeżałam - uwielbiam ten film. I jak ja bardzo rozumiem złą królową, która nagle oświadcza: "Na litość boską, niech mu ktoś da koszulę, bo nie mogę się skupić!" Aaaaalbo szczeniaczkowa miłość.
Boru, płaczę ze śmiechu na samo wspomnienie.
| Szafran napisał/a: | | Mnie zawsze nastrój poprawia "Princess Bride". Książkę też uwielbiam:). |
Mam jedno i drugie. Trzeba by się w końcu kiedyś za to zabrać...
praedzio - Śro 01 Kwi, 2020 17:52
| Agn napisał/a: | | I jak ja bardzo rozumiem złą królową, która nagle oświadcza: "Na litość boską, niech mu ktoś da koszulę, bo nie mogę się skupić!" |
Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że widziałam ten film tylko raz (teraz już dwa ), kiedy poszłyśmy na to z Aragonte do kina.
Za to pamiętałam, ześmy się uśmiały na nim jak fretki. Tak więc film w funkcji poprawiacza humoru rekomenduję wszystkimi kończynami.
BeeMeR - Śro 01 Kwi, 2020 17:53
| Agn napisał/a: | | "Princess Bride". | Lubię bardzo, muszę poszukać i odświeżyć sobie
annmichelle - Śro 01 Kwi, 2020 18:01
| Szafran napisał/a: | | Mnie zawsze nastrój poprawia "Princess Bride". Książkę też uwielbiam:). |
"Narzeczona dla księcia" jest świetna (tylko trzeba się wgryźć w konwencję), dlatego też ją wymieniłam.
Książka również jest oryginalna, pamiętam gdy czytałam ją bodajże w 1994-95 roku.
Agn - Śro 01 Kwi, 2020 18:04
| praedzio napisał/a: | Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że widziałam ten film tylko raz (teraz już dwa ), kiedy poszłyśmy na to z Aragonte do kina. |
A co ta emotka "sorry" tu robi?
Zazdroszczę, że byłaś na tym w kinie. Ja do kina poszłam na tą durną "Królewnę Śnieżkę i łowcę". Chris i Charlize robili co mogli, ale i tak wyrzuciłam ten film ze swej pamięci najszybciej jak się dało.
| BeeMeR napisał/a: | | Lubię bardzo, muszę poszukać i odświeżyć sobie |
Jakiś czas temu widziałam, że wisi sobie na Netflixie... Co by tu...
trifle - Śro 01 Kwi, 2020 18:42
A czy ta królewna śnieżka jest jakoś kulturalnie dostępna? Z Julią Roberts? Czuję, że tego potrzebuję
Agn - Śro 01 Kwi, 2020 18:46
Mój gryzoń może pomóc. Ten tego tamtego...
ita - Śro 01 Kwi, 2020 22:09
| annmichelle napisał/a: | | ita napisał/a: |
Jakbym miała dostęp, to chętnie bym zaliczyła maraton kina przedwojennego. Zaczynając od Zapomnianej melodii.
|
Obok "Zapomnianej melodii" lubię też "Sportowca mimo woli", "Jadzię", "Piętro wyżej", "Pani minister tańczy", "Czy Lucyna to dziewczyna".
Tak, lubię grę Aleksandra Zabczyńskiego i Bodo.
Cieszę się, że wreszcie wzięli się z funduszy unijnych za restaurowanie tych filmów, niektóre są dzięki temu nawet o 15-25 minut dłuższe od wersji, które były dotychczas.
Ita, a "Rzymskie wakacje" też wrzuciłam.
Nad "Pracującą dziewczyną" się zastanawiałam, ale już niewiele ją pamiętam.
|
Kino przedwojenne A Żabczyński to x 2 Ja w ogóle to mam lekkiego fiołka na punkcie XX- lecia.
Pracującą dziewczynę oglądałam całkiem niedawno, trochę ramotka, ale sprawiła mi przyjemność. Szczególnie Harrison Ford Podobnie jak Ognie św Elma.
I jeszcze jeden film, jak mogłam zapomnieć? Między słowami
Kiedyś oglądałam na okrągło, miałam taki miesiąc, że codziennie.
Agn, cieszę się, że się dobrze bawiłaś na Oświadczynach
annmichelle - Czw 02 Kwi, 2020 09:59
Przypomniały mi się kolejne filmy, wprawdzie bardziej to melodramaty, ale, hm, no nie będę spoilerować .
Mnie w każdym razie wprawiają w dobry nastrój, nie dołują.
"Łzy w deszczu" (1988) z młodziutką jeszcze Sharon Stone i nie gra tu femme fatale. Podobała mi się wpleciona tam historia z drugiej wojny światowej, ale i wątek z lat 80-tych był uroczy i te realia wtedy!
"Dom nad jeziorem" z Sandrą Bullock i Keanu Reeves oraz świetnym Christopherem Plummerem.
P.S. Ita, czytałaś historię życia Iny Benity? Nie chodzi mi o książkę, ale o jej losy, które odkryto dopiero w zeszłym roku i to przypadkowo na pewnym forum? Zawsze uważano, że zginęła podczas Powstania Warszawskiego w kanałach ze swoim kilkutygodniowym synkiem. I dopiero w zeszłym roku wpis pewnego Amerykanina i śledztwo, jakie z tego wynikło, wątek amerykański, jugosłowiański, marokański.... Mój Boże, to jest materiał na film i prawda, że życie pisze lepsze scenariusze niż można wymyśleć.
Agn - Czw 02 Kwi, 2020 10:04
Melodramatom nie mowimy nie.
Co mi przypomnialo, ze mi siostra bardzo polecala jakis film z Keanu i Winona Ryder. Moze czas sie tym zainteresowac...
Aragonte - Czw 02 Kwi, 2020 12:38
Chętnie bym sobie przypomniała niektóre przedwojenne komedie w odrestaurowanych wersjach. Lubiłam je.
| praedzio napisał/a: | Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że widziałam ten film tylko raz (teraz już dwa ), kiedy poszłyśmy na to z Aragonte do kina.
Za to pamiętałam, ześmy się uśmiały na nim jak fretki. Tak więc film w funkcji poprawiacza humoru rekomenduję wszystkimi kończynami. |
Cała sala płakała ze śmiechu, ale my chyba najgłośniej
"Śnieżka i uOwca" była taka se - też byłam na tym w kinie.
Z takich poprawiaczy nastroju to ja bym dorzuciła do listy: "Wiele hałasu o nic" z Emmą i Kenethem, "Kiedy Harry poznał Sally" (czy ktoś to jeszcze tu lubi?), "The Truth about Cats and Dogs", "Pozew o miłość" (jest trochę Irlandii w tle ). No i może "Zakochany Szekspir"?
A, ja sobie przypominałam niedawno pod wyszywanie "Narzeczonego mimo woli" z Sandrą Bullock w roli wrednej redaktorki.
annmichelle - Czw 02 Kwi, 2020 13:25
| Aragonte napisał/a: |
Z takich poprawiaczy nastroju to ja bym dorzuciła do listy: "Wiele hałasu o nic" z Emmą i Kenethem, |
Było wrzucone w moim pierwszym misz-maszu.
A "Zakochany Szekspir" rzeczywiście pasuje , choć akurat mnie osobiście podobał się tak mocno średnio, a "Narzeczony mimo woli" czy "Miss-szpieg" (oba z Bullock) - zupełnie nie.
A np. "Ja Cię kocham, a Ty śpisz" pamiętam z lat 90-tych i mam miły sentyment - stąd wpisałam go wczoraj na moją listę "poprawiaczy humoru".
Aragonte - Czw 02 Kwi, 2020 14:10
| annmichelle napisał/a: | Było wrzucone w moim pierwszym misz-maszu. |
Mści się doczytywanie od tyłu i nieuważnie podczas pracy zdalnej Sorki
annmichelle - Czw 02 Kwi, 2020 14:13
Spoko, spoko - dużo tam nawymieniałam, więc mogło umknąć.
Aragonte - Czw 02 Kwi, 2020 14:19
Może w jakiejś wolnej chwili wydłubię te posty i zrobię osobny wątek dla czasoumilaczy filmowych
A, dla mnie takim czasoumilaczem, który oglądałam już fafnaście razy, jest uwspółcześniona wersja "Wiele hałasu o nic" z serii Sheakspeare's Retold
Było już na liście?
|
|
|