To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Winter sonata, czyli dramy na koniec roku

Aragonte - Czw 01 Gru, 2016 22:02

Trzykrotka napisał/a:
Aragonte napisał/a:

To czwarty dzień maratonu, jutro będzie piąty :? Może bym tak nie narzekała, gdybym nie była przeziębiona, chychrająca i nie miała pierwszego dnia babskich comiesięcznych atrakcji :uzi:

Okropność, zwłaszcza przy takiej pogodzie. Dopiero wróciłam, przewiana na wylot. Będę kończyć QIHM do poduszki.

Pogoda nie taka zła - ładnie biało się zrobiło, a ja siedzę teraz w cieple.
Zerknęłam wczoraj na ósemkę JI z twoimi napisami - Wrongful Encounter bardzo dobrze brzmi :) Korekty nie miałam kiedy zrobić, podejrzałam sobie tylko niektóre sceny. Nie miej żadnych wątpliwości, że z tym większą przyjemnością dzięki twoim napisom :kwiatki_wyciaga:

BeeMeR - Czw 01 Gru, 2016 22:20

Aragonte napisał/a:
Pogoda nie taka zła - ładnie biało się zrobiło
U nas jest arcy-ohydnie :confused3: Cały czas duje, wichrzysko takie, że łeb urywa - od kilku dni tak wieje i tylko się zastanawiamy kiedy nam daszek od komina oderwie, bo już naderwany.

No ale ad rem: w Klejnocie Najważniejsza konkurencja jak dotąd - na przyszłą główną kucharkę - została zakończona (nie powiem jak) - co to była za uczta! :thud: Królewskie głowy jadły niewielkie kawalątka, nawet nie chcę myśleć, jak ja bym się obżarła :rumieniec:
Uczta ucztą - mam wrażenie, że najważniejsze jednak to dobry kit idący wraz z jedzeniem, z czego jest i jak dobrze służy jedzącym albo ckliwa historia pochodzenia ;)



I kilka ładnych obrazków:


Trochę się boję co teraz będzie...

BeeMeR - Czw 01 Gru, 2016 23:30

Klejnot 22

Potwornie gorzki odcinek - śmierć głównej kucharki to jedno,


ale początek nowych rządów to masakra - psychiczna i fizyczna :(
Czekam na zmianę :czekam2: - na lepsze :trzyma_kciuki: (nadzieja umiera ostatnia...)

Robienie kimchi :thud:


swoją drogę departament aprowizacji musieli mieć niezły :szacuneczek:

Trzykrotka - Pią 02 Gru, 2016 00:26

Kimchi na potrzeby pałacowe, w hurtowych ilościach :paddotylu: Ciekawe, na ile starczało i czy wysoko postawieni też je jedli, czy to było tylko jedzenie nisko urodzonych. Widziałam niedawno w kuchni tv program, w którym robiono kimchi - jest taka ładna Angielka z wielkim kokiem która jeździ po Korei i gotuje ichnie rzeczy ale po swojemu. Można się napatrzeć na widoki, miejsca, jak targ rybny, porty rybackie, miasteczka, no i na jedzenie. Panie uczące Angielkę robienia kimchi nie były zadowolone z jej techniki - jej główki kapusty ciągle wracały do poprawki i do odpowiedniego zawinięcia.
Mniam, chyba po wypłacie wyciągnę Gosię do Tao na ramen :slina:

Aragonte napisał/a:
Zerknęłam wczoraj na ósemkę JI z twoimi napisami - Wrongful Encounter bardzo dobrze brzmi :) Korekty nie miałam kiedy zrobić, podejrzałam sobie tylko niektóre sceny. Nie miej żadnych wątpliwości, że z tym większą przyjemnością dzięki twoim napisom :kwiatki_wyciaga:


Dzięki :przytul: Mam nadzieję, że składnie to wyszło i sens się nie pogubił. Na przykład ta scena, w której panna partnerka-z-pracy wyciąga Hwa Shina na soju i właściwie podaje mu siebie na tacy :confused3: Zupełnie jej nie pamiętałam, a teraz rozumiem, czemu potem tak zawzięcie, choć beznadziejnie, starała się zdobyć tego Hwa Shina - duma jej nie pozwalała odpuścić. I jeszcze inne sceny - odcinek naprawdę fajny, choć uciążliwy dla tłumacza.

QIHM 14-15
Nie pamiętałam już, że przed-końcowe odcinki tak zakręcają losy bohaterów. Wiedziałam, w jakiej sytuacji znajdują się w odcinku finałowym, ale że wcześniej będzie falstartowy happy end, a potem tyle szarpaniny, zwrotów powrotów i znów powrotów - nie pamiętałam. Scenarzystka zafundowała widzom jazdę bez trzymanki, a przecież w 16 napicie będzie rosło. Zdaje się, że w W chciała zarobić to samo i może nawet zrobiła, tylko nikogo to już nie obchodziło.
Ach, ileż tam okazji do całowania się! Już rozumiem, głupia, zastosowanie krawata, InNa jest genialną nauczycielką (wyglądała jak chochlik w tym żółtym kapturku i tiulowej spódniczce :oklaski: I makaronu - ale to klasyka.
Piękne były równoległe sceny pożegnania - pogrążającej się w depresji Hui Jin i piszącego wzruszający miłosny list Bong Do, zanim miłosiernie nie spalił talizmanu, pozwalając im obojgu o sobie zapomnieć. Piękne przygotowanie do finału, kłade się spać zachwycona i spłakana, także bezsensowną i samotną śmiercią Yul Wol.

Admete - Pią 02 Gru, 2016 05:23

BeeMeR napisał/a:
Czekam na zmianę :czekam2: - na lepsze :trzyma_kciuki: (nadzieja umiera ostatnia...)


No nie wiem, najpierw niby będzie lepiej, ale potem...Jestem po 25 odcinku. W weekend obejrzę dalej. Wzruszyłam się jak umierała Główna Kucharka. Fajna była.

BeeMeR - Pią 02 Gru, 2016 08:57

Trzykrotka napisał/a:
Ciekawe, na ile starczało i czy wysoko postawieni też je jedli, czy to było tylko jedzenie nisko urodzonych.
Też mnie to intryguje - bo np. mleko było produktem luksusowym, nie jak u nas dostępnym na/ze wsi podstawowym produktem pospólstwa i podstawą przerobu. Niby oczywiste w kraju, w którym na oko więcej jest wołów do pracy niż krów do dojenia, ale sama na to nie wpadłam ;)

Trzykrotka napisał/a:
Zdaje się, że w W chciała zarobić to samo i może nawet zrobiła, tylko nikogo to już nie obchodziło
Tudzież tak pozmieniano scenariusz, że ja tam sensu ani logiki nie widziałam - a w OIHM widzę. Ok, nowy talizman telefoniczny jest życzeniowy, ale wplata się w opowieść doskonale, jako "zawołałaś mnie" prowadząc do spotkania w kinie :serduszkate: .
Absolutnie się nie czepiam, że człowiek który wyszedł z długotrwałego więzienia i pojawił się w Seulu w deszczu zjawia się w sali kinowej suchutki, czyszczący i pachnący, całuśny :serduszkate: Może miał czas na prysznic, skoro o przyjaciółkę/menedżerkę InNy zdążył zahaczyć ;) Doskonale zaś działa to, że talizman miał właściwie trzech "panów" tj. osoby, które miały na niego wpływ: mnich, który go pisał, panna, która ofiarowała oraz dopiero sam obdarowany, i że śmierć YW ma taki, a nie inny efekt. A jednak magia działa dalej - bo w sumie zawsze wychodziła poza sam talizman - kupuję to i nie mam zastrzeżeń.

Trzykrotka napisał/a:
Piękne były równoległe sceny pożegnania - pogrążającej się w depresji Hui Jin i piszącego wzruszający miłosny list Bong Do, zanim miłosiernie nie spalił talizmanu, pozwalając im obojgu o sobie zapomnieć
Nie jestem pewna, czy jemu się udało zapomnieć - rozważałam to, i ostatecznie uznałam, że jedynie logiczne jest dla mnie to, że on pamięta a tylko jej pozwolił zapomnieć, bo wie jak cierpiała wcześniej, jak wystawała w parku przy wiadomej budce telefonicznej. Inaczej miałby te 8 kochanek w 8 prowincjach ;) a nie smęcił się po kraju bez większego celu, i nie tylko dlatego, że obiecał królowi nigdy więcej nie pokazać się w stolicy. To też ma o tyle sens, że najpierw nie pamiętał on, a teraz ona - mnie to jakoś łatwiej przyjąć w ten sposób.

Admete napisał/a:
najpierw niby będzie lepiej, ale potem..
Najbardziej obawiam się jakiejś nocnej kocówy i samosądu, jak to było z matką JD - nie chcę wiedzieć czy słusznie...
Właściwie to wcale nie wiem, czy "najbardziej", bo ten ostatni ostracyzm też był koszmarny... :evil:

Admete - Pią 02 Gru, 2016 09:10

To będzie intryga prowadząca do oskarżeń oficjalnych. Z grubej rury.
Admete - Pią 02 Gru, 2016 16:47

Oglądam sobie na luzie Teacher Kim - całkiem fajne. Mają dobre dialogi i aktorstwo dobre. Sporo humoru i ogólnie wszystkiego po trochu - historii lekarzy, pacjentów, nawet sensacja się trafiła. A odcinek 8 jest naprawdę poruszający. Oczy mi się spociły i to dwa razy. Chlip, chlip. Strasznie lubię aktora, który gra doktora Kima. Mają też bardzo dobry soundtrack. Chciałabym mieć utwory instrumentalne z serialu.
BeeMeR - Pią 02 Gru, 2016 17:53

Admete napisał/a:
To będzie intryga prowadząca do oskarżeń oficjalnych. Z grubej rury
No tak, "poślizgnęła się na mydle" wzbudziłoby za dużo pytań i problemów, skoro sama królowa - tj. obie - były zaangażowane w spór. Podobała mi się dogrywka - wspaniały pomysł i wykonanie. :oklaski:

Ja w weekend nie pooglądam, bo jadę do Rodziców, będę gonić Klejnot po weekendzie ;)

Admete - Pią 02 Gru, 2016 17:58

Ja odwrotnie - w weekend pooglądam. A w Romantic doctor - tak jak myślałam - słowo romantyczny odnosi się do wykonywania zawodu lekarza, mniej do rozterek sercowych. I dobrze. Jak dla mnie romansu jest tam w sam raz, a jakby wcale nie było albo bohaterka wylądowała w związku ze swoim mentorem, to tez by mi nie przeszkadzało. Młodego też lubię, ale chcę dla niego głównie właściwego wyboru drogi życiowej i zawodowej. I mam nadzieję, że to dostanę i na końcu zostanie takim lekarzem, jakim chciałby go widzieć doktor Kim. Sporo jest różnych ciekawych postaci w tym prowincjonalnym szpitalu ;)
BeeMeR - Pią 02 Gru, 2016 18:01

Wiesz, że drama osiągnęła 20% oglądalności? I podoba ci się? :lol:
;)

Admete - Pią 02 Gru, 2016 18:27

Nie wiem, bo nie czytam o serialach niczego, nie mam czasu :) A to dlatego nie podoba mi się AŻ tak bardzo ;) Ale nie można jej odmówić scenariusza, aktorstwa i dobrej oprawy muzycznej. Wszytko trzyma się kupy, co ostatnio dość rzadkie. To Legend przegrywa, czy też ma 20%? Aż sprawdziłam - no w tym tygodniu Teacher Kim prowadzi, ale odcinek 8 był naprawdę dobry. Ten starszy aktor jest rewelacyjny. To dobrze, ze choć raz sensowny serial się podoba. A sprawdzacie Goblina? To chyba dziś premiera.
BeeMeR - Pią 02 Gru, 2016 18:33

Admete napisał/a:
To Legend przegrywa, czy też ma 20%?
Nie wiem jak w tym tygodniu, ale w zeszłym miało kilkanaście - do przegrywania daleko, zresztą nie jest to aż tak zła drama, by przegrywać. To drama-kolorowa wydmuszka, takie mają wzięcie, bo to niezłe odstresowywacze.
Admete - Pią 02 Gru, 2016 18:35

W tym tygodniu Romantic doctor jednak wygrało, odrobinę, ale zawsze ;) Ja tam lubię mieć coś w co wbiję zęby, inaczej chodzę głodna ;) Wydmuszki więc nie dla mnie ;)

BeeMeR napisał/a:
zresztą nie jest to aż tak zła drama, by przegrywać.


Wiesz zupełnie dobre przegrywają często, a słabe się podobają, ale w gruncie rzeczy dopóki mi nie skracają czegoś, co lubię, to mnie to nie dotyczy. Nie sprawdzam oglądalności.

Trzykrotka - Sob 03 Gru, 2016 00:53

Dziś na tumblrze Goblin ma masę odsłon w gifach i zdjęciach i pierwsze recenzje, bardzo dobre. Admete :kwiatek: twój avatar wygląda jak obrazek z Syrenki. A ja jeszcze Syrenki nie obejrzałam. Ta pogoda :zalamka:

A teraz post z serii: nikt poza Aragonte nic z tego nie pojmie, czyli :

JI nr 9 po raz drugi oglądany
Jaki to kapitalny odcinek, od pierwszych po ostatnie sekundy! Hwa Shin wreszcie musi stanąć wobec prawdy, ze zakochał się w Na Ri nie wiedzieć kiedy. Jedyną osobą, która się domyśla jest Hye Won, piękna prezenterka, która ma na niego oko i pilnie go obserwuje, a głupia nie jest. I - jak to w JI - mamy poranne piękne zapętlenie. Hye Won przyłapuje Hwa Shina w łóżku (co z tego, że niewinnie) z Na Ri, Jung Won słyszy od niuni - narzeczonej, że jego kumpel chodzi z NaRi, ale widzi jak Hye Won obejmuje Hwa Shina (co z tego, że niewinnie :lol: ) na korytarzu w studiu, więc się uspokaja, otem toczą pojedynek bokserski (Hwa Shin: żeby wytrzeźwieć, akurat! :wink: Żeby spróbować sobie wybić z głowy to zupełnie teraz zakazane uczucie).
Jung Won -rycerz w lśniącej zbroi - parzy o świcie pyszną kawę dla NaRi i daje jej sukienkę na oczach zazdrosnych maup, Na Ri jaśnieje na wizji, więc jedna z maup ją demaskuje (oni z redaktorem Lee są parą!), robi się straszny zamot, oboje - i Hwa Shin (słabo) i Na Ri (głośno i mało przekonująco) protestują. Cudowna chwila dramaturgicznie. Ona musi głośno i dobitnie powiedzieć, że nie randkuje z kolegą z pracy i robi to w złości aż za dobitnie. On też musi protestować, bo polityka tak nakazuje, ale jej protest jest mu bardzo nie w smak... A potem, jakby tego było mało, wybucha bomba z "zaręczynami" Jung Wona. Dla Hwa Shina to straszna chwila - rozdarty między świeżo odkrytą miłością, a starą i zakorzenioną głęboko przyjaźnią, sam odwozi Na Ri do Jung Wona, tłumacząc jej po drodze, że jego kumpel naprawdę kocha tylko ją. I kiedy już szczęśliwie zostawia ją w jego ramionach, nad jego zazdrosną głową rozpętuje się (dosłownie) burza z piorunami...
Pieknie-pięknie-pięknie! A napisane tak, że samo się tłumaczy, ćinća!
Uff, Na Ri rzeczywiście wiesza się Hwa Sinowi na szyi w kosmetycznym sklepie :confused3: pod pozorem zdejmowania smyczy z identyfikatorem. Niemerytorycznie; przepiękny jest kolor szminki, którą kupuje :oklaski:
Cały ten odcinek to koncert gry aktorskiej JJS - genialny jest, oczu nie można oderwać. A dla Trzykrotek: nie tylko kissu w wykonaniu Jung Wona, ale trzykrotne odtworzenie lubię cię. Kiedy to od ciebie usłyszę? wypowiedziane tym jego elektryzująco niskim głosem. Mrówki mi biegają po plecach za każdym razem :serduszkate:

Agn - Sob 03 Gru, 2016 06:09

Trzykrotka napisał/a:
Admete twój avatar wygląda jak obrazek z Syrenki.

A tam Galadriela. ;) W sumie też nie człowiek. ;)
BeeMeR napisał/a:
Ja w weekend nie pooglądam, bo jadę do Rodziców, będę gonić Klejnot po weekendzie

Ja planuję pojechać w niedzielę do taty (może mi się uda wyjść z pracy o normalnej porze), to w drodze z Wrocławia sobie obejrzę nowe Syrenki. :)
Trzykrotka napisał/a:
Dziś na tumblrze Goblin ma masę odsłon w gifach i zdjęciach i pierwsze recenzje, bardzo dobre.

Ciekawa jestem, jak wypadnie ten Goblin, choć też bym wolała, by ta drama była segukiem, a niestety nie jest. Sceny batalistyczne z trailera wyglądały ładnie.
Zresztą czym ja się martwię - nie mam czasu na kolejną dramę, oglądam teraz dwie, a i to niepochopnie. ;)

BeeMeR - Sob 03 Gru, 2016 07:35

Ja też nie obejrzałam Syrenki - jestem w 6. niedaleko po segukowej części. Dokończę po weekendzie - nie pali mi się do niej. Do Goblina też nie.
Trzykrotka - Sob 03 Gru, 2016 21:11

Ach, jak ja lubię takie wieczory! Dzień był pracowity, ale teraz mieszkanko już wysprzątane, ja wykąpana, wymaseczkowana, z umytą głową czekam sobie na niedzielę z komputerem na kolanach i oglądam.

QIHM - finał
Rzeczywiście, nie pamiętałam już, że tym razem Bung Do pamiętał i miłosiernie pozwolił Hui Jin na zapomnienie, zostawiając jej tylko ten przejmujący list, ze słowami, że ma nadzieję, że choćby go kiedyś przeczytała (jako się stało), to nie będzie widziała, że to ona jest adresatką.
Marny los Bung Do - co innego jest żyć w swoich czasach, kiedy korzysta się z ich dobrodziejstw, co innego wlóczyć się przez rok (a grzybka chyba podcinał co tydzień przez ten czas ) po ośmiu prowincjach, bez kochanki w każdej z nich i ze świadomością, że w każdej chwili może tamtędy przejeżdżać jakiś minister.
Podobał mi się klimat początku odcinka, tajemnica związana z odkrytym świeżo (bo i świeżo napisanym, co za paradoks :lol: ) listem, mglistym romansem, podejrzeniami, że królowa miała na wygnaniu potajemny romans z uczonym. Podoba mi się to, jak wspomnienia wracają do Hui Jin, najpierw w formie morza łez. Tajemnicze połączenie między kochankami poprzez komórkę jest logicznie może niedorzeczne, ale w języku miłości i magii - piękne i doskonałe. Co za szczęście, że Bung Do nie zdążył odkryć całkiem głupiego zastosowania krawata! I jeszcze większa szkoda, że nie pokazano reżyserskiego zakończenia dramy :serduszkate: Natomiast scenka na napisach, czyli managerka po raz n-ty odpytująca Bung Do o dom z dachówkami była boska :mrgreen:
W każdym razie ponowny seans był niezwykle udany i cieszę się, że go sobie zafundowałam.
W bonusie dostałam Koszmita w reklamie napoju, świrusa z Wachlarzem reklamujących aaraty fotograficzne i seksownego ajussi :serduszkate: z piwem.

Syrenka 5-6
Ja wiem, że tą dramą nikt prochu nie wymyśli, że scenariusz nie zostanie nagrodzony podczas ważnych rozdań i że zaprawdę można byłoby ten czas spożytkować inaczej, ale przeszłam na ciemną stronę mocy: rozsmakowałam się w Syrence i bawiłam się przy tych ostatnich odcinkach jak królowa. Treści wiele nie ma, a jeśli jest, to jak w tej dramie, którą Syrenka oglądała z ajumma w szpitalu.

(z offu) Twoim ojcem jest...
(ajumma) CEO.
(z offu) CEO!
(Wstrząśnięta syrenka) Skąd wiedziałaś?
(Ajumma) Zawsze, kiedy nie wiadomo, kto jest ojcem, okazuje się, że CEO.

No więc wszystko jest zgodne z przewidywaniem i podobne, jak w Koszmicie. Syrenka i kolejne wcielenie jej ukochanego, wtedy i teraz, zbrodnia, rodzinna tajemnica, ajussi-przyjaciel bohatera (i jego ojca), element nadnaturalny i wiele śmiechu z tym związanego. Kiedy już o tym wiem, a nie czekam, że będzie inaczej, doskonale się bawię, bo też jest bardzo zabawnie. Syrenka strasząca Joon Jae głową wystającą jak w horrorze z sufitu, Syrenka w szpitalu, Syrenka rozdająca ulotki, Syrenka rozmawiająca z bratem Joon Jae oraz kolegą - szwindlerem - wszystko miodowe po prostu, a Jeon Ji Hyun po prostu doskonała, znakomita i piękna. Min Ho przy niej też coraz bardziej rozkręcony i żwawszy, a kiedy trzeba romansowo intensywny (zaczyna się mianowicie jakieś hej hej la la la). Jest też szczere wzruszenie, jak podczas rozmowy z matką, której córka umarła na stole operacyjnym.
Ulubiona Syrenka szczęśliwa, że zarabia pieniądze

Cudny Joon Jae jako rozpieszczony synalek dyrektora szpitala

No i trwa parada cameo.
Ten pan grał w King 2 Hearts i w Producers, bardzo fajną rolę

Tralala, Aragonte, zobacz, kto jest szpitalną dietetyczką

A w 7 odcinku ma się pojawić sam JJS :excited:

Admete - Sob 03 Gru, 2016 21:26

A ja z ciekawości oglądam Goblina, powinnyście się skusić ;) Mnie się początek podobał, bo tam jest kostiumowe fantasy pełną gębą ( co prawda pożyczyli jedną scenę z Gry o tron, ale co tam ;) ). Gdyby całości rozgrywała się w przeszłości, to pewnie byłabym zachwycona. Elementy wprowadzające w teraźniejszość też są dobrze zrobione, ale obawiam się, że jak już drama wkroczy w full romantic mode, to już mi się nie będzie tak podobać. Wykonanie jest jednak pierwszorzędne - muzyka, zdjęcia, nastrój. Jeśli lubicie seriale tej scenarzystki, to chyba dla was takie must have ;)
Trzykrotka - Sob 03 Gru, 2016 21:31

Natomiast zaczęłam K2 i wybaczcie - tej dawki absurdu nie osładza nawet element nadnaturalny. Ani piękne ramiona JCW pokazane już w drugich słowach mego listu :zalamka:
Olaboga-laboga.
Ja wiem, że po Kodzie Da Vinci jeśli trzeba pokazać jakąś współczesną siedzibę Mordoru, to jet nią jakiś klasztor, w którym rezyduje przełożona(y) o twarzy z horroru. Już się przyzwyczaiłam - w sumie. Ktoś musi, jak nie ruscy, jak nie Meksykańce, to katole. No więc mała Anna w białej koszulce nocnej (nie miała żadnej sukienki? Nie zwracało na siebie uwagi w samolocie tak ubrane dziecko?) Zostaje ukryta, a raczej uwięziona, a klasztorze. Oczywiście, im bardzie sielska okolica, tym morda matki przełożonej gorsza. Panienka zostaje odprowadzona do klasztoru, a jakże, środkiem kościoła. Po cholerę, pytam się? Klasztor to klasztor, kościół to kościół, to jakby chorego kłaść do łóżka w szpitalu przeprowadzając go przez gabinet dyrektora. Żeby było jeszcze cudowniej - krużgankami tego przybytku w jedną stronę zasuwają siostrzyczki, a w drugą zakapturzeni braciszkowie. Koedukacja! Koedukacja :twisted:
OK, mogę ostatecznie stwierdzić, że gdyby nasi pokazywali jakieś egzotyczne miejsce, które scenograf i scenarzysta znają tylko z przypadkowo obejrzanego filmu amerykańskiego, byłoby tak samo. Niech będzie. Ale ucieczka Anny? :zalamka: Dajcie spokój, to naprawde już jest prostowanie zwojów mózgowych widza. Koszulina ta sama, chyba urosła razem z nią. Kaczkowaty trucht, skudlone włosy spadające na oczy, rozglądanie się metodą "coś mi się rano stało w głowę, ale nie wiem co," oraz głośne pojękiwanie - a wszystko na zatłoczonych ulicach i placach - tak, tak, to jest genialny sposób na skuteczną ucieczkę i kamuflaż. O, teraz zderzenie w metrze z przypadkowym przechodniem, który oczywiście zna koreański.
12 minuta, kończę na dziś i obawiam się, że niewiele więcej zniese.

Admete napisał/a:
Jeśli lubicie seriale tej scenarzystki, to chyba dla was takie must have ;)

Dziś nawet najmarudniejsza ze znanych mi blogerek napisała, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów jest zachwycona i chciałaby natychmiast odpalać następny odcinek (choć oczywiście widoczna różnica wieku między bohaterami "odrzuca ją.")

Admete - Sob 03 Gru, 2016 21:33

Trzykrotka napisał/a:
atomiast zaczęłam K2 i wybaczcie - tej dawki absurdu nie osładza nawet element nadnaturalny


Potem jest lepiej, wymiękłam po pierwszych odcinkach, ale potem były fajne nawalanki - takie moje GP ;) Wy macie swoje ;)

Trzykrotka napisał/a:
Dziś nawet najmarudniejsza ze znanych mi blogerek napisała, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów jest zachwycona i chciałaby natychmiast odpalać następny odcinek


A rozumiem - przeszkadza jej, że Goblin ma pewnie ponad 1000 lat? To nieuniknione ;) A już Anioł Śmierci, to nawet nie liczę. Można się zbulwersować ;) Główny aktor mi się podoba, poajwił się też młodziak znany mi z Plus Nine Boys i Achiary. W cameo chłopaczek z Teacher Kim i pani z Bubblegum ( grała tam drugą, uważam, ze fajnie gra i jest śliczna ). Ze znanych mi aktorów jeszcze pani z Liar game ( nie główna ), znam ją także z Maids.

BeeMeR - Sob 03 Gru, 2016 21:53

Trzykrotka napisał/a:
Co za szczęście, że Bung Do nie zdążył odkryć całkiem głupiego zastosowania krawata!
A ja znowuż uważam, że to był elemnent niezbędny do odpalenia magii z talizmanu, w końcu za każdym razem niemal tracił życie ;)

Trzykrotka napisał/a:
No więc wszystko jest zgodne z przewidywaniem i podobne, jak w Koszmicie. Syrenka i kolejne wcielenie jej ukochanego, wtedy i teraz, zbrodnia, rodzinna tajemnica, ajussi-przyjaciel bohatera (i jego ojca), element nadnaturalny i wiele śmiechu z tym związanego. Kiedy już o tym wiem, a nie czekam, że będzie inaczej, doskonale się bawię
To ja mam podobnie - nie wymagam cudów i jest ok.
Aragonte - Sob 03 Gru, 2016 22:58

Trzykrotka napisał/a:
A teraz post z serii: nikt poza Aragonte nic z tego nie pojmie

Za to Aragonte przeczyta ze trzy razy i doceni - także napisy :mrgreen: :kwiatki_wyciaga:

Trzykrotka napisał/a:
JI nr 9 po raz drugi oglądany
Jaki to kapitalny odcinek, od pierwszych po ostatnie sekundy!
[...]
Pieknie-pięknie-pięknie! A napisane tak, że samo się tłumaczy, ćinća!

Powiem ci, że reszta też wydaje mi się bardzo fajnie napisana. Kryzys miałam tylko w jednym miejscu - w 15. odcinku, konkretnie w drugiej połowie, bo strasznie mnie tak wkurzała Na Ri. No i końcówka odcinka była trochę za bardzo... metatekstowa, a ja nawet nie widziałam Pasty (do której były tak aluzje), więc początkowo zareagowałam irytacją, bo nie łapałam konwencji. Przy powtórce dalej mam mieszane uczucia, więc co do tego odcinka mam dalej zastrzeżenia (do końcowej części). Ale są tam też scenki, które bardzo lubię (początkowa, czyli kissu przeplatane wspomnieniami, scenka z HS i jego matką, podczas której odpowiadał automatycznie "mhm" na wszystko, co mówiła, i inne). W 16. odcinku jest już lepiej, ale jeśli część ludzi wymiękła na tym etapie, to w jakimś sensie ich rozumiem.

Trzykrotka napisał/a:
Uff, Na Ri rzeczywiście wiesza się Hwa Sinowi na szyi w kosmetycznym sklepie :confused3: pod pozorem zdejmowania smyczy z identyfikatorem.

Wiesza, wiesza :? Ogółem część jej zachowań jest moim zdaniem takich, że powinna dostać po łapach :? Przy powtórce coraz wyraźniej widzę, że początkowo sama spaliła swoje szanse (zakładając, że faktycznie gusta obu przyjaciół, HS i JW, co do dziewczyn są podobne), narzucając się Hwa Shinowi na różne sposoby, przekraczając granice, zachowując jak stalker. Dlatego nie jest mi aż tak szkoda, że on, wkurzony, traktował ją źle (aczkolwiek nie usprawiedliwiam go, tak też nie jest). Nadal mam pewien problem z postacią NR - czasem ją lubię i doceniam, a czasem mnie mocno drażni.

Trzykrotka napisał/a:
Cały ten odcinek to koncert gry aktorskiej JJS - genialny jest, oczu nie można oderwać.

Oj tak :oklaski: Jak ci już pisałam w esemesie: to jego show. Nie wyobrażam sobie w tej roli nikogo innego. Zresztą Gongowa też sobie nie wyobrażała, skoro sama zaproponowała twórcom, żeby zatrudnili JJS jako Hwa Shina :wink:

Trzykrotka napisał/a:
Tralala, Aragonte, zobacz, kto jest szpitalną dietetyczką

No proszę, nasza ulubiona pięlęgniarka z Jealousy Incarnate :mrgreen:

Trzykrotka napisał/a:
A w 7 odcinku ma się pojawić sam JJS :excited:

Będzie miał cameo? Juuupi! :love_shower: No to mus obejrzeć :mrgreen:
A nawet jeszcze nie zaczęłam oglądać Syrenki :wink:

Trzykrotka - Sob 03 Gru, 2016 23:56

BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Co za szczęście, że Bung Do nie zdążył odkryć całkiem głupiego zastosowania krawata!
A ja znowuż uważam, że to był elemnent niezbędny do odpalenia magii z talizmanu, w końcu za każdym razem niemal tracił życie ;)

Racja, spotkały się dwa elementy: czysta miłość osoby związanej z podarunkiem i zagrożenie życia. Przepiękna była chwila, w której Bung Do, ledwo odebrał telefon, znalazł się na zalanej deszczem ulicy i w joseońskich szmatkach śmiał się ze szczęścia. Jak się dowiedział, gdzie jest Hui Jin- nie wnikam :lol:

Admete napisał/a:

A rozumiem - przeszkadza jej, że Goblin ma pewnie ponad 1000 lat? To nieuniknione ;) A już Anioł Śmierci, to nawet nie liczę. Można się zbulwersować ;)

Można by jej to podsunąć, dla większego bulwersu :mrgreen: One tam siedzą wszystkim na metrykach i pilnują czujnie jak surykatki, czy różnica wieku nie zgorszy ich sumień. A tu 12 lat, horrendum! Mimo, że pani już pełnoletnie.
Ona gorszyła się też lizakiem i różową sukienką JJH w Syrence -bo to udziecinnienie bohaterki i wpisuje się w trend seksualizacji dzieci :zalamka: Ja to już nawet nie mam siły cytować tych kwiatków.

Admete :kwiatek: K2 rzeczywiście do ugryzienia, jeśli się lubi nawalanki. Wstęp jest przeokropniasty, ale dalej to już normalka - bohater zawsze i wszędzie jedną ręką rozmaże wszystkich po ścianach, a jeszcze trawę skosi staruszkom w sadzie, kotka nakarmi, heroinę uratuje. Obejrzałam 2 odcinki z lekką przewijanką co dłuższych sekwencji walk oraz nadętych monologów Macoszki - i poszło. Będzie można w ramach prasowania mózgu dooglądać dla Chang Woka, skoro tak się naharował nad rzeźbą ramion :czekam2: .

Pielęgniarka z JI znów w szpitalu, boska mała scenka, w której wygłodniała Syrenka dowiaduje się, że ma zapisany post; wygładza rękami iluzoryczny obrusik na szpitalnym stoliku i mówi: bardzo dobrze, poproszę dużo, dużo postu :mrgreen:
A w środę JJS :banan:

Aragonte napisał/a:
W 16. odcinku jest już lepiej, ale jeśli część ludzi wymiękła na tym etapie, to w jakimś sensie ich rozumiem.

Tak, w 15 odcinku ja też miałam poważny kryzys jakiegokolwiek współodczuwania z bohaterką. Może kiedy dojdę do tego etapu, pojmę jej motywacje. W tej chwili wydaje mi się, jakby w tym momencie zorientowała się, że nasmrodziła i ten smród zostawiła beztrosko innym do sprzątania. Ale ja naprawdę do początku nie szalałam za Na Ri, zbyt wiele rzeczy mi się w niej nie podobało. To były drobne rzeczy, bo ilość jej zalet przeważa wady - ale trudno. Namolności naprawdę nie znoszę.
Wracając do 9 odcinka, to bardzo podobało mi się wstawienie nocnego sparringu bokserskiego dla pokazania, w jakim stanie umysłu i ducha jest Hwa Shin. To było jak krzyk: załóż rękawice i stłucz mnie na kwaśne jabłko, bo za chwilę wbiję ci nóż w plecy i odbiorę dziewczynę.

Agn - Nie 04 Gru, 2016 07:31

Trzykrotka napisał/a:

Ach, jak ja lubię takie wieczory! Dzień był pracowity, ale teraz mieszkanko już wysprzątane, ja wykąpana, wymaseczkowana, z umytą głową czekam sobie na niedzielę z komputerem na kolanach i oglądam.

Ja po dzisiejszym dniu akurat będę miała Syrenkę do podziwiania. Przyda mi się na wyłączenie się po ciężkiej pracy. :)
Cytat:

Natomiast zaczęłam K2 i wybaczcie - tej dawki absurdu nie osładza nawet element nadnaturalny.

Jaki element nadnaturalny? :mysle:
Z K2 wymiękłam. Wybacz, Ji Chang Wook!

Z przyjemnością czytam waszą rozmowę o JI. :kwiatek:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group