Literatura - Proza i poezja - "Przeminęło z wiatrem" - wspólne czytanie i koment
Anonymous - Wto 16 Lis, 2010 19:36
A Scarlett chciałaby mieć matkę do wygłupów i do wielbienia.
nicol81 - Wto 16 Lis, 2010 20:33
| Eeva napisał/a: | | Może była miła, grzeczna i opanowana - czyli taka jaka ówczesna dama wg wyobrażeń być powinna? |
Tak, a ponadto dobra gospodyni- ale czy takie cechy mogły zaimponować Stuartowi?
| Eeva napisał/a: | Ashley został wybrany bo najlepiej jeździł konno (ale średnio znajdował w tym zamiłowanie, jak Mitchell później wyjasnia) i był opanowany. Nie wiem czy sugerowanie się tym kim ktoś został wybrane jest w porządku. Przeciez ktośtam został porucznikiem bo był lubiany - taki trochę konkurs popularności |
I właśnie w tym konkursie popularności Wilkesowie mieli niezłe punkty mimo intelektualizmu
nicol81 - Wto 16 Lis, 2010 20:56
| lady_kasiek napisał/a: | Bo inna kwestia czy chłopcy byliby hepi. Raz, ze wybrałaby jednego dając kosza drugiemu a to bliźniacy, nie zwykli bracia a jedna dusza w dwóch ciałach...
|
Ciekawe też, że w Indii tylko jeden się zadurzył- czy to znaczy, że bracia są jednak indywidualni?
Sądzę, że Scarlett nie byłaby szczęsliwa z żadnym bliźniaków- za bardzo byli pod jej pantofelkami, a ona by tego nie zniosła.
Eeva - Wto 16 Lis, 2010 21:17
| Cytat: | | Ciekawe też, że w Indii tylko jeden się zadurzył- czy to znaczy, że bracia są jednak indywidualni? |
Haha, aż się nie chce wierzyć, bo przeciez tacy zgodni
| Cytat: | | Sądzę, że Scarlett nie byłaby szczęsliwa z żadnym bliźniaków- za bardzo byli pod jej pantofelkami, a ona by tego nie zniosła. |
no ale przeciez Popierdółka Ashley tez nie powalał i tez trochę był pod jej pantofelkami
Anonymous - Wto 16 Lis, 2010 21:37
| Eeva napisał/a: | | no ale przeciez Popierdółka Ashley tez nie powalał i tez trochę był pod jej pantofelkami |
Ale ją fascynował innością, zaś ona sama chciałą zmieniać Ashleya. On ją zaczarował orginalnością...
Frank był pantoflarzem... Karol nie miał kiedy się wykazać, ale miał zadatki.
Natomiast(wybiegając do przodu), ciekawa jestem czy gdyby Ashley i ona... jak układałoby się ich małżeńskie pożycie... wiadomo dopiero Rhett zabrał się za rozbudzanie jej namiętnosci. Reszta znajomych jej chłopców, była tak porządna, że wątpię, aby ich noce były lepsze niż innych par z Południa.
Eeva - Wto 16 Lis, 2010 21:44
wiesz co, ja myslę ze Ashley mocno by ją rozczarował.
Jak mawia moj teść - jak się człowiek spotyka raz na jakiś czas to zawsze jest niedziela. No i Scarlett z Ashleyem miała tylko niedziele. A jakby miała go na codzień zauwazyłaby jaki jest niezdecydowany, jaki słaby. Zaczęłoby ją denerwowac to, że on znajduje przyjemnośc w ksiązkach których ona nie rozumie, mówi o rzeczach których ona nie rozumie.
Alicja - Wto 16 Lis, 2010 21:46
| Eeva napisał/a: | | wiesz co, ja myslę ze Ashley mocno by ją rozczarował. |
i to szybko oraz pod każdym względem, nie tylko w łożnicy małżeńskiej
Anonymous - Wto 16 Lis, 2010 21:48
| Eeva napisał/a: | | wiesz co, ja myslę ze Ashley mocno by ją rozczarował. |
w sensie pożycia? Znaczy seksu ? Moim zdaniem nie. Skoro ona się nie spodziewała fajerwerków to nie mógł jej rozczarować...
Alicja - Wto 16 Lis, 2010 21:57
to, że się nie spodziewała tym bardziej - Ashley był w końcy mężczyna i miał swoje potrzeby, zdecydowanie rozczaowałby ją wymagając od niej czegokolwiek
ja miałam na myśli raczej fakt iż wyobrażenia na czyjś temat i marzenia w zderzeniu z codziennością powodują jedno wielkie BUM
Aragonte - Wto 16 Lis, 2010 22:01
| Alicja napisał/a: | | Eeva napisał/a: | | wiesz co, ja myslę ze Ashley mocno by ją rozczarował. |
i to szybko oraz pod każdym względem, nie tylko w łożnicy małżeńskiej |
Hmm, ale myślicie, że Scarlett miała pod tym względem "współczesne" oczekiwania? Damą nie była, co prawda, ale mimo to jakoś nie wydaje mi się, żeby ewentualne małżeństwo z Ashleyem miałoby się rozpaść z powodu nudy w łóżku. Z powodu generalnego niedopasowania pod każdym innym względem - to tak.
Eeva - Wto 16 Lis, 2010 22:35
Miałam na myśli, że rozczarowałby ją w sensie prozy życia. życie z Ashleyem rozczarowałoby ją bardzo szybko - tak jak mówi Aragonte - ogolne niedopasowanie.
Ale skoro już zaczęłyście ten temat pod tym wzgledem na pewno by jej nie rozczarował, bo i też nie oczekiwała niczego szczególnego.
BeeMeR - Śro 17 Lis, 2010 18:53
| Eeva napisał/a: | | pod tym wzgledem na pewno by jej nie rozczarował, bo i też nie oczekiwała niczego szczególnego. | hm... niekoniecznie się zgodzę - właśnie ona cały czas sobie wmawiała, że Ashley to taki wspaniały, cudowny itd. I że będzie im razem świetnie - i ja też uważam, że by się z czasem rozczarowała - a tak, to trzymała się w wiecznej "pogoni za króliczkiem", chcianym, bo nieosiągalnym.
Anonymous - Śro 17 Lis, 2010 18:57
| BeeMeR napisał/a: | | hm... niekoniecznie się zgodzę |
Absolutnie sie nie zgodzę. Sama autorka pisze o Scarlett, ze noc z Karolem i pocałunki Ashleya nie rozbudziły jej namiętności, ona nie oczekiwała nic wiecej poza pocałunkiem. Ona nie do końca zdawała sobie sprawę ze maż i żona śpią w jednym łóżku, mama z tatą tak ok.
BeeMeR - Śro 17 Lis, 2010 19:09
Kasiek Ty się nie zgadzasz ze mną czy przedmówczynią?
Ja nie piszę tylko o nocy poślubnej czy seksie - i nie neguję tego, że Scarlett nie miała pojęcia co i jak, do czasu, - ale chodzi mi o całokształt codziennego życia z Ashleyem, bo uważam, że by ją rozczarował -ona sobie wyobrażała nie wiadomo co, a tu byłaby nuda szarego życia.
Anonymous - Śro 17 Lis, 2010 19:16
Z Eveą się zgadzam, natomiast Ty zanegowałaś akurat Jej wypowiedź dotyczącą ich łożnicy
nicol81 - Śro 17 Lis, 2010 20:30
Ja byłabym z pewną niesmiałością przypomniała, że Ashleya jeszcze nie poznalysmy
Mnie zastanawia, że autorka najpierw pisze o tym, że Scarlett nie była piękna, a właściwie jej wygląd przedstawia w superlatywach - chyba tylko poza częścią grubych rysów Geralda...
Anonymous - Śro 17 Lis, 2010 20:46
To może na weekend kolejny rozdział?
nicol81 - Śro 17 Lis, 2010 20:49
Jestem za
Eeva - Śro 17 Lis, 2010 21:06
Ja też jestem za. Tylko tak strasznie trudno powstrzymać się nad rozważaniami nad osobami których jeszcze nie poznałyśmy (jak Ash czy Karol) bądź wydarzeniami które ni miały miejsca
BeeMeR - Śro 17 Lis, 2010 22:09
| lady_kasiek napisał/a: | | negowałaś akurat Jej wypowiedź dotyczącą ich łożnicy |
No bo się nie zgadzam z tym twierdzeniem: | Eeva napisał/a: | | pod tym wzgledem na pewno by jej nie rozczarował, bo i też nie oczekiwała niczego szczególnego. | gdyż według mnie brak oczekiwań nie jest równoznaczny z niemożliwością rozczarowania się i tak.
Trzykrotka - Czw 18 Lis, 2010 12:01
Czytałam gdzieś, że pani Mitchell miała wstręt do seksu, mimo posiadania mężów. Jak dla mnie, to to uprzedzenie przekłada się na jej bohaterkę. Karol i Frank zapewne nie działali zbyt stymulująco na rozbudzenie libido Scarlett. Jednakowoż ognisty Rett także chyba nie, skoro z taką łatwością wyrzekła się wspólnej alkowy.
Przepraszam, to był wtręt bardzo daleko wybiegający w przyszłość . Już uciekam.
BeeMeR - Czw 18 Lis, 2010 19:21
| Cytat: | | Czytałam gdzieś, że pani Mitchell miała wstręt do seksu, mimo posiadania mężów | Żal mi bardzo kobiet dawnych czasów - wychowywanych w przekonaniu "zamknij oczy i myśl o ojczyźnie" albo nie wychowywanych pod tym kątem w ogóle, które potem trafiały na takich Franków czy Karoli
Ale to tak offtopicznie
Eeva - Czw 18 Lis, 2010 20:37
Myślę, że możemy so0bie pozwolić trochę na offtopy, to tylko ubarwia dyzkuję, a poza tym i tak związane jest z PZW
BeeMeR, a zobacz tak - jeśli nie spodziewam się że będę miała fajerwerki w łóżku to w sumie nie moge się czuć zawiedziona, że ich nie ma. Jakby mi tłuczono w mózg, że z mężem to tylko z obowiązku, trzeba zamknąć oczy i (jak wcześniej napisałaś) "za ojczyznę" i generalnie nie będzie fajnie i miałabym męża jak Karol czy Franki to tylko bym przyznała rację mamie i już.
O rany to bardzo długie zdanie
Trzykrotka - Pią 19 Lis, 2010 08:36
Mnie się wydaje, że Scarlett w ogole niczego nie spodziewała się po łóżku - bylo ono dla niej po prostu przykrym przedłuzeniem spokoju rodziny (po ślubie z Frankiem) i zamożności (po ślubie z Rettem). Obrzydliwy obowiązek, po ktorym ma się dzieci i traci figurę.
Upss, sori... to pierwsze rozdziały i zupełnie niewinna panienka, przed którą życie rysuje się jasno, prosto i świetlanie
Alicja - Pią 19 Lis, 2010 11:09
| BeeMeR napisał/a: | Eeva napisał/a:
pod tym wzgledem na pewno by jej nie rozczarował, bo i też nie oczekiwała niczego szczególnego.
gdyż według mnie brak oczekiwań nie jest równoznaczny z niemożliwością rozczarowania się i tak.
|
uparcie - właśnie tak
| BeeMeR napisał/a: | Cytat:
Czytałam gdzieś, że pani Mitchell miała wstręt do seksu, mimo posiadania mężów
Żal mi bardzo kobiet dawnych czasów - wychowywanych w przekonaniu "zamknij oczy i myśl o ojczyźnie" albo nie wychowywanych pod tym kątem w ogóle, które potem trafiały na takich Franków czy Karoli |
gdy pisałam o zderzeniu marzeń z rzeczywistością nie miałąm wcale na myśli seksu z Ashleyem tylko życie, po prostu życie codzienne. a oczekiwania wobec Ashleya miał a ogromne - miał być spełnieniem jej marzeń, nieważne jaki był. I nieważne za jaką cenę
|
|
|