Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - North and South - wspólna lektura
ola - Śro 03 Mar, 2010 22:05
Ja również czytam z monitora i pomimo, że tego nie lubię, dotarłam już do oświadczyn...nie mogłam wcześniej wyhamować
Czytanie powieści na podstawie której powstał film (który obejrzałam kilkanaście razy) jest dla mnie na przemian ekscytujące i rozczarowujące...to lepiej oceniam film, to brakuje mi w nim czegoś...i odwrotnie. Jestem jakaś taka skołowana...
Niby to samo, a jednak inaczej... choćby scena zamieszek czy oświadczyn
Generalnie uważam, że w filmie znacznie zmieniono fabułę i trochę charaktery bohaterów...i czasami mam problem z "rozpoznaniem" postaci, tzn. to co czytam o ich uczuciach nie do końca mi pasuje do tego co sobie wyobrażałam ogladając film. Jedynie pani Thornton jest dla mnie taka sama w książce i w filmie (świetnie zagrane nawet te jej "ekspresyjne prychnięcia"
To takie moje pierwsze wrażenie po pierwszych rozdziałach książki...ale ja muszę to jeszcze przemyśleć...
Raz jeszcze pięknie dziękuję Caroline za tłumaczenie
oraz Gosi, Alison, Achacie i Alraune. Świetna robota!
Admete - Śro 03 Mar, 2010 22:08
Też mam wrażenie takiego pomieszania wewnętrznego. Niedługo zabiorę się za drugi rozdział. Zamierzam smakowac
EDIT: Podczytuję rozdział drugi. Żal mi Margaret - taka zagubiona. Zostawiła jedno życie, wyidealiozwała inne i teraz nie przynalezy ani do jednego ani do drugiego. Podoba mi sie Helstone, to takie rajskie miejsce. Tylko ta wiecznie utyskująca matka...
Ta Margaret i jej uprzedzenia wobec kupców...
ast73 - Śro 03 Mar, 2010 23:50
Ciotka Shaw przypomina panie z Cranford.
trifle - Czw 04 Mar, 2010 00:08
A ja nie miałam kiedy sobie przeczytać, bu. Jutro postaram się nadrobić. Takie pomieszanie też mnie na pewno dopadnie.
Caroline - Czw 04 Mar, 2010 07:01
Edith jest takim ideałem młodej kobiety z tego czasu. Śliczna, nie afiszująca się z intelektem, wesoła, kokieteryjna w granicach przyzwoitości, beztroska. Jej życiowym celem powinno być zamążpójście i jest. Co więcej cieszy się całą otoczką z tym związaną - stroje, ceremonie, etc.
Natomiast Margaret jest posągowa, skromna etc, ale od początku widać, że choć wpasowała się w ten świat, ma w sobie jakiś bunt i pragnienie innego życia. Nie uważacie? Przecież gdyby była podobna do Edith z radością przyjęłaby atencje Henrysia i jeszcze cieszyła się, że nie rozstaną się z "drogą kuzynką" i poślubią braci.
Admete - Czw 04 Mar, 2010 09:25
Caroline też tak myslę, przy czym Gaskell jest raczej po stronie Margaret, a Edith jest dla niej kontrastowym tłem.
BeeMeR - Czw 04 Mar, 2010 18:51
Ja tez przefrunęłam przez trzy rozdziały - i pierwsze co muszę zauważyć, to piękne przetłumaczenie i opracowanie tekstu
Co do Margaret - jak była mowa o jej "szerokich ustach" to zdecydowałam, że jednak Daniela jest dobrze dobrana wizualnie Co z tego, że nie jest wysoką ciemnowłosą kobietą
Podoba mi się osadzenie historii wśród barwnych, soczystych postaci - każda ma jakiś rys charakterystyczny, jakąś historię, choćby się nieco te opisy powtarzały
Chętnie będę czytać dalej
Admete - Czw 04 Mar, 2010 19:30
To jest taka nasycona XIX wieczna proza. Teraz już się tak nie pisze, a przynajmniej niezbyt często. Przetłumaczenie tego musiało być prawdziwym wyzwaniem. Nie sądzę, żeby zawodowi tłumacze zrobili to lepiej. No i założę się, że w tym wydaniu z Bluszcza nie będzie przypisów. Wielka praca.
Wiecie co? Tak sobie przejrzałam dalej i stwierdziłam, że ta książka odziaływuje tam mocno, bo autorka dała nam dokładny wgląd w uczucia i my.sli bohaterów. U Austen pan Darcy jest enigmą zarówno dla Elizabeth jak i dla czytelników. Uczucia i mysli Johna są dla nas otwartą księgą i są tak niesamowicie intensywne. Fizyczne - takiego określenia bym użyła.
BeeMeR - Czw 04 Mar, 2010 19:33
| Admete napisał/a: | | Przetłumaczenie tego musiało być prawdziwym wyzwaniem. | dokładnie - czytałam te kilka pierwszych rozdziałów w oryginale to wcale prosty angielski nie jest
Anonymous - Czw 04 Mar, 2010 21:52
Margaret świetnie zostałą zagrana przez Danielę mimo, że nie odpowiada może dokładnie wyglądowo... ale jest śliczna na swój sposób i przy okazji pasuje wygląd do charakteru....
ola - Czw 04 Mar, 2010 23:28
| lady_kasiek napisał/a: | | Margaret świetnie zostałą zagrana przez Danielę mimo, że nie odpowiada może dokładnie wyglądowo... ale jest śliczna na swój sposób i przy okazji pasuje wygląd do charakteru.... |
Zgadzam się całkowicie.
Uroda to pojęcie względne i zależy w dużej mierze od oceniającego. Uważam, że Daniela świetnie połączyła swój bardzo kobiecy wygląd z siłą i niezłomnością charakteru Margaret. Poza tym zagrała tę postać tak prawdziwie, że nie da się przejść obok niej obojętnie, od początku wzbudza zainteresowanie swoją osobą, tym co robi i mówi. I nie potrafię jej nie lubić. Nawet wtedy gdy odrzuca oświadczyny, rozumiem, że nie może postąpić inaczej. Nigdy też nie uważałam, że Margaret nie zasługuje na Johna...ale paradoksalnie matkę Johna uwielbiam za to, że tak właśnie uważała
Zastanawiam się czy gdybym zaczęła od czytania książki i nie miała przed oczami tej postaci stworzonej przez Danielę to również lubiłabym tak Margaret...
Admete - Pią 05 Mar, 2010 08:33
Ja czytałam fragmenty ksiązki przez obejrzeniem serialu. O serialu dowiedziałam się ze stron angielskich i sledziłam dyskusje wtedy, gdy był emitowany pierwszy raz. Zamówiłam ze sklepu BBC ( dostałam pod koniec kwietnia ). W zimie czytałam fragemnty ksiązki. Daniela mi się od razu spodobała, choć nie do końca odpowiadała wyobrażeniom. Umawiamy sie na kolejne rozdziały? 2 i 3 w niedzielę?
BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 08:37
| ola napisał/a: | Nigdy też nie uważałam, że Margaret nie zasługuje na Johna...ale paradoksalnie matkę Johna uwielbiam za to, że tak właśnie uważała | Och,. matkę Johna też uwielbiam - starą smoczycę
W ogóle cała ich rodzina jest pięknie scharakteryzowana - Fanny też ogromnie mi się podoba - rewelacyjnie jest zagrana jej małostkowość i obnoszenie się ze każdym przejawem bogactwa - nawet najmniejszy gest prawie-poczęstowania-się- herbatnikiem wygrany jest doskonale
Ciekawa jestem, czy w książce też mi się spodoba
Alicja - Pią 05 Mar, 2010 12:10
| lady_kasiek napisał/a: | | Margaret świetnie zostałą zagrana przez Danielę |
chociaż czytając nie ma się wrażenia, że Margaret to 18- latka. A i w filmie tego nie widać. Zawsze miałam wrażenie, że jest starsza.
BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 12:37
| Alicja napisał/a: | | Zawsze miałam wrażenie, że jest starsza. | Może to świadomy zamysł, Margaret, choć wyrasta w dostatku, to jednak w nieco patologicznej rodzinie - choćby w tym, że nie potrafią ze sob a tak naprawdę rozmawiać - Margaret nie umie zapytać, ojciec bardzo długo wytłumaczyć co się tak naprawdę dzieje i dlaczego - w filmie dowiadujemy się chyba już na miejscu dlaczego przyjechali - normalnie przecież rodzina wiedziałaby wcześniej.
W książce też rodzice rozmawiają czasem przez Margaret, nie sami: "spytaj ojca dlaczego..." itd...
Trudno być beztroską lalunią w takich okolicznościach - choć Fanny się udało
Admete - Pią 05 Mar, 2010 13:40
Tyle, że Margaret właściwie mieszkała za domem przez 10 lat. Wracała tylko na wakacje. To dlatego tak idealizowała Helstone.
BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 14:15
No tak, to racja, ale nawet wracając na wakacje trudno nie zauważyć, że matka jojczy a ojciec milczy.
Admete - Pią 05 Mar, 2010 14:17
Właściwei to nie zauważała takich rzeczy i dlatego powrót był bolesny. Ale to juz w kolejnym rozdziale.
Loana - Sob 06 Mar, 2010 08:06
Tez nie wytrzymalam i pobieznie przeczytalam juz calosc, ale z przyjemnoscia wglebie sie w tekst ponownie.
Moje ogolne wrazenia - ze jednak Daniela jest za malo "posagowa". Moze to przez ten kapelusz w ksztalcie talerza, bo w sukni balowej wyglada juz lepiej, ale nadal brakowalo mi w jej wygladzie jak ogladalam po przeczytaniu serial tego rysu wlasnie. A Thorton jest za niski . Poza tym wszystko okej
Po pierwszym rozdziale tez stwierdzilam, ze Edith to taka blondi - wychowana na wydawanie kasy i robienie przyjemnosci i mimo dobrych intencji po prostu bezmyslna. Moze to opis jej tak na mnie zadzialal, nie przepadam za bezwolnymi istotami, ktore zyja jak motyle. Margaret to naprawde silna dziewczyna, za chiny nie moge sie przestawic, ze ona miala 18 lat.
Zdziwilo mnie rowniez, ze Margaret byla tak zdenerwowana atencjami Henryego, w filmie tego az tak nie odczulam. A w ksiazce wyraznie bylo napisane, ze nie byly one jej zbyt mile i tylko dobre wychowanie kazalo jej sie zachowywac tak, jak sie zachowywala .
I nadal nie bardzo rozumiem, co ten ojciec mial za problem???
Sofijufka - Sob 06 Mar, 2010 08:50
sumienie i nadmiernie rozdęte ego
Admete - Sob 06 Mar, 2010 10:20
Opisy uczuć w książce są bardzo intensywne. Mam wrażenie, że o ile Armitage poradził sobie z ich wyrażaneim dobrze, to Daniela była chwilami zbyt łagodna.
Caroline - Sob 06 Mar, 2010 10:47
| Admete napisał/a: | | Mam wrażenie, że o ile Armitage poradził sobie z ich wyrażaneim dobrze, to daniela byłą chwilami zbyt łagodna. | To prawda. Ale z drugiej strony posągowość Margaret z książki czasem wydawała mi się aż nienaturalna. Rozumiem więc dlaczego w filmie starano się trochę bardziej ją uczłowieczyć i dlaczego wybrano do tej roli Danielę, która nie jest klasyczną pięknością, ma troszkę pyzate policzki, nie jest w ogóle chłodna i wyniosła.
| Cytat: | | I nadal nie bardzo rozumiem, co ten ojciec mial za problem??? |
Kurcze, rozpracowałyśmy to kiedyś w szczegółach. Teraz już nie pamiętam, ale na forum na pewno gdzieś jest wyjaśnienie tych układów religijnych.
Caitriona - Sob 06 Mar, 2010 15:57
| Caroline napisał/a: | | Kurcze, rozpracowałyśmy to kiedyś w szczegółach. Teraz już nie pamiętam, ale na forum na pewno gdzieś jest wyjaśnienie tych układów religijnych. |
Faktycznie gdzieś było, a sama też już nie pamiętam dokładnie o co chodziło.
Przeczytałam pierwszy rodział i mało trupem nie padłam na wiadomość, że Margaret ma mieć zaledwie osiemnaście lat. O dziwo Edith mnie tak nie irytuje, mimo że jest taką słodką panienka z blond włosami, mam do niej po serialu jakąś taką sympatię.
Katarynka - Sob 06 Mar, 2010 16:10
Edith to taka ozdoba ówczesnych salonów. Typowy obraz dziewczyny, która ma ładnie wyglądać i się uśmiechać. Przy czym mnie się nie kojarzy z pustą lalą. Podczas czytania powieści tak sobie podzieliłam te dwie panny: Margaret inteligentna, Edith piękna. Obie interesujące ale każda na inny sposób
BeeMeR - Sob 06 Mar, 2010 18:38
Z tym ojcem Margaret to póki co najbardziej wkurzające jest to, że on się czuje niezmiernie pokrzywdzonym, on się wzdraga przed powiedzeniem żonie o co chodzi bo on się tyle naprzeżywał | Sofijufka napisał/a: | | sumienie i nadmiernie rozdęte ego | to jest bardzo trafne podsumowanie
|
|
|