To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - "Jasna gwiazda" Jane Campion

trifle - Śro 30 Gru, 2009 16:35

Pemberley, Ty to potrafisz człowieka nakręcić :thud:
Czy to kiedyś do naszych kin dotrze?

trifle - Śro 30 Gru, 2009 17:55

Mag13 napisał/a:
Właśnie zobaczyłam informację, że w polskich kinach premiera ma być 9 października 2010 roku.
* Tu padają moje słowa powszechnie uznawane za niecenzuralne..... :bejsbol:

Że co? :shock: Dopiero? No nieee :-|

Gosia - Śro 30 Gru, 2009 18:11

Pemberley, piękna recenzja :D
MUSZĘ ten film zobaczyć!

Gosia - Śro 30 Gru, 2009 18:23

Kiedy to zdążyłam je wszystkie napisać? :mysle:
Pemberley - Czw 31 Gru, 2009 11:57

Mag13 napisał/a:
Właśnie zobaczyłam informację, że w polskich kinach premiera ma być 9 października 2010 roku.
* Tu padają moje słowa powszechnie uznawane za niecenzuralne..... :bejsbol:

No to kiepsko, przeciez miala byc duzo wczesniej niz tu.
Na pocieche moge napisac, ze film absolutnie nie musi byc ogladany na duzym ekranie, moje kino( wybrane tylko ze wzgledu na wersje org.) jest tak stare, ze kazda zmian tasmy oznaczala skoki obrazu, wycie w glosnikach, ze az sie ciesze na kino domowe.
DVD wyjdzie juz na Dzien kobiet, wiec moze bedzie latwiej czekac na te date.

Dostalam juz dwie ksiazeczki i jak znajde troche czasu, to sprobuje wklepac przynajmniej fragmenty wstepu pani. Campion, bardzo ladnie pisze o tym, ze zyciorys Keats zrobil na niej wieksze wrazenie, niz historia Romeo i Julii.

A po przejrzeniu negatywnych recenzji to az sie boje, czy nie podwyzszylam wam oczekiwan co do tego filmu. Ja jestem zachwycona, ale jeszcze nic nie znaczy :wink:

trifle - Śro 24 Lut, 2010 01:46

Ten film jest przepiękny. Każdy kadr jest jak obraz. Ben Wishaw mnie zachwycił, napatrzyłam się na niego w Pachnidle i myślałam, że nigdy więcej, ale on coś w sobie ma :shock: I jaki ma miły głos.
Zachwyciłam się.

Trzykrotka - Czw 04 Mar, 2010 14:36

Obejrzałam wczoraj i ja. Bardzo się go dobrze oglądało. Na swój sposób jest to urzekajacy film. Piszę "na swój sposób," bo jest to dość specyficzny sposób Jane Campion, jakby jej odcisk palca. Tak, myślę - kiedy sobie przypominam Fortepian i Portret damy, ze to cecha jej kina. O co mi chodzi - jest w tym filmie piękno wizualne, świetnie skomponowane kadry, malarskość ujęć, pomysłów - jak na przykład rozmowa między Keatsem, a Brownem, którą prowadzą w pokoju, pozornie na niej skupieni, a tak naprawdę obaj obserwują Fanny bawiącą się z rodzeństwem na oknem. I my też obserwujemy Fanny, umiejscowieni za ich plecami, choć jej postać jest mała i rozmyta. Jest scena z motylami. Są śliczne sceny pierwszych pocałunków, czytania listów, oczekiwania - rozegrane w świetnie zaplanowanym otoczeniu (jak słynne ujęcie w powodzi szafirowych dzwonków). Dużo zblizeń - na twarze, detale ubrania (niemal zaczynała liczyć ilość szwów i sznurówek w sukienkach Fanny).
Jest też w filmi imo pewnien dystans, emocjonalna powściągliwość. Ja uwielbiam wskakiwać w emocje po uszy - tutaj tylko je obserwowałam, dyskretne, ledwo widoczne, prócz sceny, w której Fanny dowiaduje się o śmierci Johna.
Zagrany jest znakomicie. Ben Whishaw podobał mi się bardzo w Pachnidle. Tutaj, w innym rodzaju roli jest równie dobry. Abbie Cornish bardzo lubię. To jest aktorka, na którą uwielbiam patrzeć, lubię to, jak jej twarz zmienia się tylko nieznacznie, jak wszelkie uczucia przepływają przez nią dyskretnie, delikatnie i jakby "wbrew" temu, co naprawdę czuje jej bohaterka. Widziałam ją w Elizabeth, w Dobrym roku i bardzo chętnie zobacze jeszcze.
Nie jestem zagorzałą wielbicielką filmów Jane Campion. Oglądam je i wiem, ze pomiędzy mną a bohaterami jest jakaś szklana ściana, która nie pozwala mi ani ich bezwarunkowo lubić, ani zaangażować się w ich losy. Podziwiam jednak jej filmy - z daleka. Serca mi nie rozgrzewają.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group