Ekranizacje - Emma contra Emma
nicol81 - Sob 29 Mar, 2008 22:12
Po przypomnieniu sobie Emmy KB ruszam do porównania:
1. Emma
KB bardziej wygląda jak moje wyobrażenie Emmy. GP ma za jasne włosy i jest za chuda. Natomiast z charakteru Emma Gwyneth jest nieco bardziej irytująca, jak Emma książkowa dla mnie. Nie podoba mi się, jak Kate Emma wypowiada głośno myśli, że Frank mógłby zmienić jej zdanie o zamążpójściu = gdzie panieńska skromność?
2. pan Knightley
Pana Knightleya kocham w każdej postaci Marka Stronga jest bardziej głośny. Przez to objechanie Emmy po pikniku z panną Bates wypada blado po awanturze o małżeństwo Harriet.
3. Ojciec
U KB jest bardziej irytujący.
4. Harriet Smith
Jak pisałam, Harriet Toni wzbudza sympatię, ale za mało ładna. U Samanty Morton mniej zaznaczone jej zauroczenia Eltonem i Knightleyem. Po odrzuceniu oświadczyń Martina widać, że przybita.
5. Pan Martin
Bardziej podoba mi się ten z GP. Ten z KB lepiej wygląda bez marynarki.
6. Jane Fairfax
Mniej więcej podobnie. Choć po Olivii Williams trochę za bardzo widać, że coś ją gryzie...Choć z drugiej strony wygląda młodziej...
7. Frank Churchill
Za Frankiem ogólnie nie przepadam. Ale w wersji GP mogę uwierzyć, że będą z niego ludzie. Natomiast w wersji z KB jest o wiele bardziej wredny- może Jane by jednak przemyślała tę posadę guwernantki?
8. Panna Bates
Sophie Thompsom bardziej pokazuje śmieszość panny Bates, której ta druga nie ma, choc obie są ciepłe i poczciwe. Dlatego u KB gdy Emma mówi, że panna Bates jest śmieszna, nie bardzo wiadomo, skąd to się wzięło.
9. Pan i pani Weston
Pan Weston równo. Pani Weston z GP lepiej wygląda i ma większą klasę, choć ta z KB jest bardziej wiarygodna jako była guwernatka. Za to w wersji z GP chyba ona i Emma wydają się bliższe. Nie lubię jednak, jak zwierza jej się z uczuć do Knightleya.
10. Pan Elton
U KB sprawia wrażenie miłego młodzieńca, aż do sceny tanća z Harriet. U GP wceśniej widać, że śliski.
11. Pani Elton
W miarę podobnie, choć chyba ta z GP jest bardziej irytująca.
12. Scenariusz (i rezyseria)
U KB bardzo brakuje mi sceny z szaradą- idealny przykład, jak można być jednocześnie mądrym i głupim. Brakuje mi też początku rozmowy pana Knighleya i Emmy o Harriet i Martinie- u KB zaczyna się, gdy Knighley dowiaduje się, że mu odmówiła.
Do kurnika i dożynek nie jestem przekonana.
U KB spojrzenia i gesty też wyraźniej okreslają, kto kogo lubi- przede wszystkim w przypadku Franka i Jane.
Dodatkowy plus dla wersji KB za to, ze Jan i Izabela są bardziej zaznaczeni. U GP nie pamiętam, jak wyglądali....
Gosia - Sob 29 Mar, 2008 22:19
Dzieki za rozwiniecie punktow. Poprosze podsumowanie
nicol81 - Sob 29 Mar, 2008 22:25
Tak jest, pani profesor
Myslę, że obiewersje są dobre, ale o łeb wygrywa GP...
Gosia - Sob 29 Mar, 2008 22:32
A juz mialam nadzieje, ze odwrotnie
Doceniam wersje z GP, uwazam, ze jest przyjemna, ale jakos wiele elementow, dobor aktorow powoduje ze wole te z KB.
Niemniej dziekuje za analize i opinie
nicol81 - Sob 29 Mar, 2008 22:43
| Gosia napisał/a: | | A juz mialam nadzieje, ze odwrotnie |
Tak wynikało z moich punktów?
W sumie myślę, że zobaczenie na czym polegają różnice i jakie mają znaczenie, więcej mówi o obu ekranizacjach, niż to, która lepsza. Zresztą, czy nie lepiej mieć dwie dobre ekranizacje niż jedynie słuszną?
Co mi się nie podoba wspólnie w obydwu - po pierwsze zmniejszyli różnicę wieku między Emmą a Knighleyem - między obiema parami aktorów jest ok. 20 lat różnicy. I myślę, ze przydałoby się na początku trochę więcej rozwinięcia jej związku z Harriet.
Gosia - Sob 29 Mar, 2008 22:49
Ja tez uwazam, ze wazna jest wlasnie ta analiza poszczegolnych elementow, dlatego o nią poprosilam. Ale brakowalo mi jeszcze podsumowania, ktorą bardziej lubisz, po prostu. Czytajac Twoje punkty nie wiedzialam na pewno, którą wybierasz jako najlepszą.
ale oczywiscie zgadzam sie ze moze ta z GP sie bardziej podobac, mi tez się ją dobrze ogladalo.
Ale w czasie projekcji myslalam, ze tego a tego mi brakuje, to i to by moglo byc lepsze - a te lepsze rzeczy byly wlasnie w wersji z KB.
nicol81 - Nie 30 Mar, 2008 12:14
A którą widziałaś pierwszą? Ja tak sobie myślałam, ze może tu działać prawo pierwszego wrażenia...
Mi w wersji z KB brakowało właśnie wielu rzeczy- np. szarady, spotkania Harriet z Martinem w deszczu, komentarza Emmy, ze Martinowi siostra musiała pomagać w napisaniu oświadczyn
Gosia - Nie 30 Mar, 2008 12:28
Chyba wlasnie z Kate. mozesz miec racje w tym wzgledzie.
Tamara - Nie 30 Mar, 2008 17:04
Za to w Emmie KB w saloniku pani Jakjejtam u której mieszkała Harriet widać było piękne robótki ręczne uczennic pensji . Z drugiej strony haft pani Weston w Emmie GP też był śliczny , no i stojące tamborki w ogrodzie ... Tutaj ja typuję 1:1
nicol81 - Nie 30 Mar, 2008 21:01
| Gosia napisał/a: | | Ale w czasie projekcji myslalam, ze tego a tego mi brakuje, to i to by moglo byc lepsze - a te lepsze rzeczy byly wlasnie w wersji z KB. |
A konkretniej- czego brakowało w GP, a co mogło być lepsze?
Na pocieszenie dodam, że w wersji z KB bardziej podobał mi się atak Cyganów- widać, że to dzieci...U GP wyglądali groźnie (słyszałam, że musieli dodać przemoc, bo chcieli odznaczyć jako film dla dzieci )
Gosia - Nie 30 Mar, 2008 22:01
juz pisalam o tym - scena klotni pana Knightleya i Emmy (z tym powozem) byla lepsza w wersji z Kate. Podobnie bardziej mi pasowala para Frank i Jane Fairfax.
Ogladajac wersje z Gwyneth myslalam patrzac na jakas scene, a czego tego nie ma? A bo to jest w wersji z Kate i jest lepsze!
Harry_the_Cat - Czw 26 Cze, 2008 17:28
Znalazlam taka stronke o 3 ekranizacjach: http://www.strangegirl.com/emma/
Caroline - Wto 01 Lip, 2008 22:31
Fajne, fajne! Dzięki.
Ech te lata 70. ... A jacy bohaterowie "podstarzeni"
achata - Śro 02 Lip, 2008 14:39
A ja dopiero teraz odkryłam to porównanie więc sobie pozwolę.
Lubię obie aktorki grające Emmę- różne ale każda świetna na swój sposób.
Knightleyowie obaj dobrzy. Oświadczyny jakby bardziej lubię w GP.
Postacie drugoplanowe lepiej uchwycone w wersji z Kate, chociaż małżeństwo Eltonów dobrze zagrane w obu ekranizacjach. Zdecydowanie wolę Franka Churchila w wersji KB- więcej epizodów związanych z ta postacią i aktor nie wygląda jak ruda wiewiórka co się dopiero co z cyrku urwała (przy całej sympatii do Ewana ta fryzura jest nie do przełknięcia).
Ogólnie wersja z Kate jest rzeczywiście szalenie słodka i oderwana od realiów, ale jednocześnie bardziej zabawna lekka- cudownie się ją ogląda. Wersja z Kate to już szanowana brytyjska ekranizacja, chociaż i tutaj można sobie pochichotać na fantazje Emmy, no i podobają mi się dożynki.
Dla mnie obie ekranizacje są bardzo udane. Gdybyż tak Mansfield Park tak miał. Tam to mogę tylko wybierać które przeinaczenia i zmiany mniej mnie denerwują
nicol81 - Sob 13 Wrz, 2008 16:06
Moja mama oglądała ze mną dzisiejszą "Emmę" i gdzieś w drugiej połowie spytała, czy ona nie była blondynką Jak jej wytłumaczyłam, że są dwie wersje, to na końcu uznała, że woli Emmę graną przez Kate, ale Knightleya z drugiej wersji.
Trzykrotka - Sob 13 Wrz, 2008 19:01
Co do Knightleya mam wątpliwości, Jeremy Northam jest konwencjonalnie przystojniejszy, ale Mark Strong bardziej mi pasuje do postaci opisanej przez Jane.
Obie Emmy są zachwycające. Ja tę postać lubię tylko na tyle, na ile podobają mi sie obie aktorki: pełne wdzięku, arystokratycznej klasy, urody, Gwyneth i Kate. Zanim obejrzałam filmy, nie znosiłam Emmy. Po filmach mogę ją zrozumieć
Gosia - Sob 13 Wrz, 2008 20:42
Ja niezmiennie wyzej cenie wersje z Kate i Markiem Strongiem. Nie jest to sliczny slodki bajkowy cukiereczek, ale solidna ekranizacja powiesci z ludzmi z krwi i kosci.
Knightley jest swietny, gdy wscieka sie na Emmę, a potem tak slodko na nią patrzy w scenie, gdy ona trzyma na rekach dziecko. Widac, ze to facet z temperamentem. Kate jest rewelacyjna, fajny Frank, no i Olivia Williams w roli Jane. Takze para Harriet i Martin podoba mi sie tu bardziej.
maenka - Sob 13 Wrz, 2008 20:55
| nicol81 napisał/a: | Moja mama oglądała ze mną dzisiejszą "Emmę" i gdzieś w drugiej połowie spytała, czy ona nie była blondynką Jak jej wytłumaczyłam, że są dwie wersje, to na końcu uznała, że woli Emmę graną przez Kate, ale Knightleya z drugiej wersji. |
To tak jak ja
Trzykrotka - Sob 13 Wrz, 2008 21:41
| Gosia napisał/a: | Ja niezmiennie wyzej cenie wersje z Kate i Markiem Strongiem. Nie jest to sliczny slodki bajkowy cukiereczek, ale solidna ekranizacja powiesci z ludzmi z krwi i kosci.
Knightley jest swietny, gdy wscieka sie na Emmę, a potem tak slodko na nią patrzy w scenie, gdy ona trzyma na rekach dziecko. Widac, ze to facet z temperamentem. Kate jest rewelacyjna, fajny Frank, no i Olivia Williams w roli Jane. Takze para Harriet i Martin podoba mi sie tu bardziej. |
To prawda, Amerykanie podeszli do powieści zupełnie inaczej niż Anglicy. Ale Anglików to tak teraźniejszość, tylko trochę dalej. Zrobili przepiękne, realistyczny film z życia socjety z edwardiańskiej Anglii. Amerykanie potraktowali powieść jak uroczą ramotkę, ozdobny drobiażdżek, bajkę dla dorosłych. Nie wiem, którą ekranizację lubię bardziej. Ale to chyba dobrze, mieć dwa piękne filmy, do koloru do wyboru. Nie ma przecież obowiązku wybierania ulubionej ekranizacji. ja kocham je obie
nicol81 - Sob 13 Wrz, 2008 22:02
| Trzykrotka napisał/a: | Co do Knightleya mam wątpliwości, Jeremy Northam jest konwencjonalnie przystojniejszy, ale Mark Strong bardziej mi pasuje do postaci opisanej przez Jane.
Obie Emmy są zachwycające. Ja tę postać lubię tylko na tyle, na ile podobają mi sie obie aktorki: pełne wdzięku, arystokratycznej klasy, urody, Gwyneth i Kate. Zanim obejrzałam filmy, nie znosiłam Emmy. Po filmach mogę ją zrozumieć |
Emma to rzeczywiście postać pełna wad, ale przynajmniej autorka nie wmawia nam że jest inaczej...
Ogólnie lubię Knightleya Marka Stronga, ale trochę przesadza z gniewem, zwłaszcza w scenie, gdy dowiaduje się o wyjeździe Franka do fryzjera Northan lepiej przedstawia "cheerful temper" Knightleya.
W sumie gdy "Emma" Mcgratha ostatnio leciała, to mama wołała, że jest pan Darcy...
Caitriona - Pon 15 Wrz, 2008 12:14
| Trzykrotka napisał/a: | | Nie wiem, którą ekranizację lubię bardziej. Ale to chyba dobrze, mieć dwa piękne filmy, do koloru do wyboru. Nie ma przecież obowiązku wybierania ulubionej ekranizacji. |
No to ja się pod tym zdaniem Trzykrotki podpisuję Gdy mi źle, ze względu na bajkowość, oglądam wersję z Emmą, więc widziałam ją więcej razy niż tą z Kate, ale cenię obie ekranizacje.
Tamara - Pon 15 Wrz, 2008 20:23
Już wiem , kogo mi przypomina pan Knightley z "Emmy" z GP ! Agenta Foxa Muldera ! (Głównie z profilu)
Alicja - Pon 15 Wrz, 2008 20:58
pierwszy raz w życiu mogę napisać że podobały mi się obie ekranizacje, ale każda z innego powodu. I, o dziwo, nie mam jakiegoś określonego typu aktora - bohatera może tyle, że wersję z Gwyneth widziałam więcej razy więc siłą rzeczy jestem do niej bardziej przywiązana/ Z drugiej zaś stronu wersja z Kate jest bardziej realistyczna niż bajkowa ( a ja takie lubię), a pan Knightley może nie aż tak przystojny jednak nie mniej przez to męski
nicol81 - Wto 16 Wrz, 2008 15:34
Hm- a na czym waszym zdaniem, polega większa realistyczność "Emmy" Daviesa?
Alicja - Wto 16 Wrz, 2008 15:55
z ta zawsze mozna dyskutować nie odnoszę się do ksiązki tylko do obyczajów, strojów, obejścia. Jednakże drugiej wersji tez nie można zarzucić braku staranności.Może to emocje bohaterów oddane przez aktorów spowodowały odebranie wersji Daviesa przeze mne jako bardziej "realistycznej" niż bajkowej, a może taki a nie inny dobór samych aktorów. Może to, że widać tu błoto na podwórzu przed domem i umorusane dzieci? Może windowanie pianoforte przez okno? Nie wiem. Jak zresztą pisałam tym razem obie wersje dla mnie - remis
|
|
|