To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Jaką scenę z książki chcielibyście widzieć w filmie?

beatrycze - Sob 19 Lip, 2008 22:16

Ja też wybrałabym kilka opcji :lol:
spin_girl - Nie 20 Lip, 2008 11:01

Ja bym jeszcze chciała zobaczyć tę scenę. w której Margaret, bezpośrednio po wygłoszeniu historyczznego kłamstwa do inspektora mdleje pod drzwiami gabinetu ojca, w którym pan Hale i JT spokojnie sobie konwersują o filozofii. To takie urocze. Takie kiczowato-romantyczne :serduszkate:
beatrycze - Nie 20 Lip, 2008 12:44

Tak ,muszę stwierdzić ,że ta właśnie scena ,kiedy Margaret dowiaduje sie ,że jest oczyszczona z zarzutów dzięki pięknemu Johnowi ,jest jakaś uboga.Tak jakoś delikatnie Margaret jest zaskoczona ,bym powiedziała. :mysle:
Gosia - Nie 20 Lip, 2008 15:16

Ja bym wahala sie pomiedzy:
Scena wnoszenia Margaret przez Johna do salonu
Spotkanie Margaret i Thorntona na przyjęciu w Londynie

Ale jednak optowalabym za pierwszym :D

spin_girl - Pon 21 Lip, 2008 09:30

Sceny wnoszenia do salonu brakuje strasznie. Kiedy oglądałam film z moja mamą nie mogłam się opanować i bez przerwy coś jej tłumaczyłam i uzupełniałam na boku. Bezpośrednio po scenie 'ukamionowania' Margaret oczywiście też dodałam wyjaśnienie, że tu brakuje sceny wnoszenia do salonu. Moja mama bardzo się zdziwiła i zauważyła, zresztą bardzo słusznie, że bez tej sceny to wygląda jakby John ją zostawił na tym progu i poszedł do swoich Irysów. Bez sensu :?
snowdrop - Pon 21 Lip, 2008 14:33

Według mnie tez brakuje sceny wnoszenia. Mówi do niej tak czule i pieknie. Zupełni nie rozumiem dlaczego jej nie wstawili. :bejsbol:
achata - Pon 21 Lip, 2008 14:41

Hm. Scena wnoszenia byłaby ładna, ale z wagą Danieli to Rysio mógłby się nie wyrobić a Margaret wyturlająca się z objęć Thorntona wyglądałaby dość komicznie :)
Zdecydowanie chciałabym zobaczyć spotkanie na przyjęciu w Londynie i książkowe zakończenie- może rozwiałoby wątpliwości tłumaczek ;)
I Henryś, gdyby był bardziej książkowy- szlachetniejszy, mądrzejszy i mniej napuszony... wtedy to ostateczne zwycięstwo Johna możnaby bardziej przypisać miłości Małgosi a nie panicznej chęci ucieczki od londyńskiego towarzystwa

snowdrop - Pon 21 Lip, 2008 14:43

Zakończenie książkowe jest przecudne. To też szkoda, że wycieli. Zresztą jest więcej takich momentów. Jak np. Jasiek który mówi do matki, że bardzo kocha Margaretkę.
agnesa - Śro 23 Lip, 2008 10:49

Ja nie wahałam się ani chwili. :-D
Wybrałam scenę wnoszenia do salonu. Bez dwóch zdań, brakowało jej w filmie. Faktycznie ma się wrażenie, że on ją tam zostawił na pastwę losu a potem był bardzo ździwiony, że sobie poszła. :confused3: Przecież była tak poważnie ranna (wcale nie miałam wrażenia, że on się tym tak bardzo przejął). I kto ją w takim razie wniósł? Matka, służba, bo chyba nie Fanny? Tak zdecydowanie ta scena poprawiłaby wizerunek Pana Johna. :mrgreen:

A co do zakończenia peronowego to nie zmieniłabym go na inne. :serce:
Jest po prostu przecudnej urody. I ta muzyka. Po prostu miód na moje serce.

Loana - Śro 23 Lip, 2008 18:39

Ja chce przeczytac ksiazke po polsku : :frustracja: Jak czytalam te sceny po angielsku, to nie doszly do mnie, bo glownie tlumaczylam, a nie czytalam :(
I czyzbym byla tu jedyna osoba, ktora im czesciej oglada tym bardziej NIE CIERPI sceny peronowej??? Porazka ta scena, wylaczam ja jak sie spotykaja na dworcu, bo dalej czuje zbyt wielki niesmak -_-' ta scena NIE PASUJE do ksiazki i do calosci i juz

W sumie tez kiedys zauwazylam, ze to troche dziwny przeskok sie zrobil miedzy zranieniem Margarett a jej przebudzeniem w salonie. Jak obejrzalam film to zastanawialam sie, co w tym czasie robil John. Ksiazka opisuje ta scene wspaniale... mogli chociaz ja w dodatkach dolozyc :(

agnesa - Śro 23 Lip, 2008 18:49

Loana napisał/a:
Porazka ta scena, wylaczam ja jak sie spotykaja na dworcu, bo dalej czuje zbyt wielki niesmak -_-'


???
A co Ci się konkretnie nie podobało?

Loana - Śro 23 Lip, 2008 18:58

Slimaczkowanie na peronie W TLUMIE!!! Nijak ma sie to do epoki, do postaci - ogolnie do calosci. I jeszcze ten biedny Henryk, jak go w tym filmie nie bardzo lubie to tu mi go tak zal... mogli od razu dac mu pistolet, niech sie biedny zastrzeli - nie dosc, ze wybranka go ZNOWU olala to jeszcze udaje kobiete lekkich obyczajow na dworcu - wstyd i tyle.
Gosia - Śro 23 Lip, 2008 20:36

E tam! To piekna scena :serduszkate: Czasem sobie tylko ją włączam :mrgreen:
Alicja - Śro 23 Lip, 2008 20:40

jeśli całuje tak jak Armitage - Thornton, to nie dziwota, że nie zauważyła tłumu ludzi na peronie :wink: poza tym potem musi się z nią ożenić ! Toż to byłby skandal...
snowdrop - Śro 23 Lip, 2008 21:59

Loano, zapomniałaś dodać o kobiecie w brązowej sukni która non stop przewija się w tej scenie. I o zegarku na ręce. :-)
spin_girl - Czw 24 Lip, 2008 10:37

Kto ma zegarek???? Zastanawiam się, czy tylko ja nie widze w tej scenie nikogo oprócz głównych bohaterów. Nawet na tę słynną kobietę w brązowej sukni nie zwróciłam uwagi.
agnesa - Czw 24 Lip, 2008 11:00

Ekranizacja powieści nie musi chyba być tak sztywno dosłowna. :mysle: Wydaje mi się, że scenarzysta może sobie pozwolić na odrobinę dowolności w granicach rozsądku. I myślę, że te granice nie zostały tu przekroczone. Tak, wiem, że wtedy coś takiego byłoby wielkim skandalem, ale oglądając to teraz nie bulwersuje mnie to i nie przeszkadza w odbiorze filmu. To nie jest w końcu film dokumentalny o konwenansach tamtej epoki. :wink:

A co do "ślimaczkowania na peronie" to było to subtelne i wysmakowane. Jeśli to Cię Loano tak zbulwersowało :shock: to co powiesz na temat dzisiejszych filmów, gdzie tak pięknie przedstawione pocałunki to raczej rzadkość. :kwiatek:

Serenitka - Czw 24 Lip, 2008 13:54

Ja mysle ze obecne zakonczenie jest romantyczne i bardzo pasujace, oczywiscie bardzo chetnie zobaczylabym rowniez ekranizacje oryginalnego zakonczenia, wiec jak dla mnie mogliby zrobic 2 wersje zakonczenia :) ! Wkoncu romantycznego Richarda nigdy za wiele :lovera: . A sposob w jaki Jasiek pocalowal Margaretke.... w zyciu nie wiedzialam tak delikatnego a zarazem namietnego pocalunku, no poprostu serduszko mi szybciej zabilo, co ja bym dala zeby sie tam znalezc zamiast Danieli gdy to krecili :mrgreen:
maharet - Nie 27 Lip, 2008 09:58
Temat postu: A co ze sceną w domu Higginsa
witam moje drogie. Jestem nowa na forum, ale już zdążyłam przeczytać książkę i obejrzeć film wielokrotnie. jakoś nie mogę przestać, zapewne mnie rozumiecie....

Chciałabym zobaczyć scenę wnoszenia do salonu w filmie. na pewno wypadłaby wspaniale. Ta prawdziwa ekspresja uczuć, taka subtelna i urocza. To mogłoby wyjść po prostu świetnie.
Ale brak mi w serialu kilku scen z książki, takich może mniej romantycznych ale stopniujących napięcie miedzy Johnem i Małgosią... Np scena kiedy spotykają się przypadkiem w domu Higginsa. On przychodzi, żeby go zatrudnić i spotyka ją... właściwie słyszy zza drzwi jak ona mówi, że jest rozczarowania JEGO zachowaniem... Potem się na chwilę spotykają, on ją jeszcze widzi jak wychodzi z domu Bouchera i idzie za nią...
Ta scena to jedna z wielu takich scen spotkań w książce. Wymiany spojrzeń i różnych nieporozumień między nimi. To tylko sprawia, że książka naprawdę trzyma napięcie między nimi.
Natomiast jestem ogromną zwolenniczką sceny na peronie. Naprawdę brak w ekranizacjach bbc i w ogólne w filmach takich scen. Może to dlatego że jest zagrana tak prawdziwie, zwłaszcza przez niego... z takim wyczuciem i szczerością. W innych ekranizacjach często zakończenie są bardzo sztywne, tym razem jest inaczej.

Książka uzupełnia film i będę do niej wracać równie często jak do serialu. jestem pod wrażeniem Waszych wyczynów translatorskich. Sama bym się o to pokusiła, ale widzę, że wszystko już zostało zrobione. W każdym razie gdyby było jeszcze zapotrzebowanie na tłumaczenie jakichkolwiek scen, z chęcią się podejmę tej roli, to byłaby prawdziwa przyjemność:)
Marta

achata - Pon 28 Lip, 2008 14:48

Jak to miło powitać kolejną wielbicielkę Rysia :)
Istotnie w książce tych "motylkowych" scen było, dużo, dużo więcej.

Gosia - Pon 28 Lip, 2008 16:33

Maharet - jestes chyba pierwsza osobą , ktora zwrocila uwage na te scene u Higginsa.
Faktycznie jej brakuje w filmie, a jest interesujaca, on faktycznie chwile idzie za Margaret, a potem z nią rozmawia.
Chwilka, moze jej poszukam...

Fragment rozdziału XXXIX Making friends
w tłumaczeniu Caroline

Zanim pan Thornton doszedł do drzwi domu pani Boucher, wyszła z nich Margaret. Nie zauważyła go, szedł za nią kilka jardów podziwiając lekkość i swobodę jej kroku, jej wysoką, wdzięczną figurę. Nagle tę prostą przyjemność zatruła mu zazdrość. Chciał ją dogonić i przemówić do niej, zobaczyć, jak go przyjmie, musiała już wiedzieć, że on jest świadom jej związku z innym mężczyzną. Chciał też, choć tego życzenia raczej się wstydził, by wiedziała, że spełnił jej nadzieje, z którymi posyłała do niego Higginsa i, że żałował swojej porannej decyzji. Podszedł do niej. Zaczął:
- Pozwoli mi pani powiedzieć, panno Hale, że przedwcześnie wyraziła pani swój zawód. Przyjąłem Higginsa.
- Cieszę się z tego – powiedziała chłodno.
- Powiedział mi, że powtórzył pani, co mówiłem rano o… - pan Thornton zawahał się. Margaret podjęła:
- O nie wtrącaniu się kobiet. Miał pan pełne prawo, by wyrazić swoją opinię, bardzo zresztą właściwą, nie wątpię, ale… - kontynuowała bardziej zapalczywie – Higgins nie powiedział panu całej prawdy...
Słowo „prawda” przypomniało jej o własnym kłamstwie, natychmiast przerwała czując się ogromnie niezręcznie. Pan Thornton był na początku zaintrygowany przyczyną tej nagłej ciszy, gdy przypomniał sobie o kłamstwie, jakie powiedziała i wszystkim, co się wydarzyło.
- Cała prawda – powiedział – niewielu ludzi mówi całą prawdę, straciłem już na to nadzieję. Panno Hale, nie ma pani dla mnie żadnych wyjaśnień? Przecież wie pani, co muszę sobie myśleć.
Margaret była cicho, zastanawiała się, czy jakiekolwiek wyjaśnienia mogą być w zgodzie z lojalnością wobec Fredericka.
- Nie – powiedział – W takim razie nie będę dalej pytał. Może nakłaniam panią do czegoś niewłaściwego. W tej chwili, może mi pani wierzyć, pani sekret jest u mnie bezpieczny. Jednak wiele pani ryzykuje, pozwolę sobie powiedzieć, będąc tak niedyskretną. Mówię to jako przyjaciel pani ojca, wszelkie inne myśli i nadzieje z mojej strony są skończone. Straciłem zupełnie zainteresowanie.
- Jestem tego świadoma – powiedziała Margaret wymuszając na sobie obojętny, beztroski ton - Jestem świadoma, jak muszę wyglądać w pana oczach, ale sekret należy do innej osoby i nie mogę nic panu wyjaśnić nie wyrządzając jej krzywdy.
- Nie mam najmniejszego zamiaru wtrącać się w sekrety innego dżentelmena – powiedział z narastającym gniewem – moje zainteresowanie panią jest czysto przyjacielskie. Może mi pani nie wierzyć, panno Hale, ale tak jest, choć wydaje mi się, że przestraszyłem panią kiedyś moją natarczywością. To wszystko skończone, wierzy mi pani, panno Hale?
- Tak – powiedziała Margaret cicho i ze smutkiem.
- W takim razie nie widzę powodu byśmy szli dalej razem. Myślałem, że może miałaby mi pani coś do powiedzenia, ale najwyraźniej jesteśmy dla siebie niczym. Jeśli jest pani przekonana, że wszelka głupia namiętność z mojej strony jest już skończona, życzę pani miłego popołudnia – odszedł pospiesznie.
„Cóż on miał na myśli?” myślała Margaret „Co mógł mieć na myśli mówiąc w ten sposób, jakbym ja ciągle myślała, że on nadal o mnie dba, kiedy wiem, że tak nie jest, nie mógłby. Jego matka powie mu o mnie te wszystkie okrutne rzeczy. Ale ja nie będę dbać o niego. Z pewnością jestem na tyle panią siebie, by opanować to dzikie, obce, żałosne uczucie, które kusiło mnie nawet do zdradzenia mojego drogiego Fredericka, by odzyskać jego dobrą opinię, dobrą opinię człowieka, który zadaje sobie tyle trudu, by powiedzieć mi, że jestem dla niego niczym. Spokojnie serduszko! Bądź radosne i dzielne, będziemy mieć siebie nawzajem, gdy zostaniemy same i odrzucone."

anika - Pon 28 Lip, 2008 16:56

Hm... piękna scena mogłaby byc.....
BeeMeR - Pon 28 Lip, 2008 23:52

Piękna scena i bardzo ładnie przetłumaczona :kwiatek: (choć nie wiem przez kogo)
Jedyne, co mi nieco zgrzyta, to "Margaret była cicho" - wstawiłabym tam "Margaret milczała" :mysle:

Gosia - Wto 29 Lip, 2008 07:37

Na gorze jest podany autor tlumaczenia: Caroline.
Ten fragment jeszcze nie byl redagowany. Uwage zapamietam, dzieki.

achata - Wto 29 Lip, 2008 08:50

Fragmentem tej rozmowy kończy się trzeci odcinek, ale fakt, że scena książkowa jest jakoś taka bardziej wyrazista i przejmująca. Oglądałam wczoraj serial i mam wrażenie, że ta pierwsza scena spotkania Margaret z Johnem też jakoś nie pasuje do całości i ogólnego obrazu Johna. On jest cały czas taki opanowany, widać stłumione emocje a tam od razu pięści i rozkwaszanie nosa. Ciekawa jestem jak wypadłaby pierwsza scena książkowego spotkania. Ciągle mam jakiś niedosyt gdy patrzę na Danielę a potem czytam ten opis o smukłej, wdzięcznej sylwetce i posągowym spokoju Margaret. Jednak ciekawa bym była w tej roli innej aktorki.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group