Filmy - Polskie filmy historyczne i kostiumowe
Gosia - Pią 15 Gru, 2006 10:13
Tam faktycznie jest pare takich fajnych odzywek.
Pantomima a potem ten płaszcz buch ! w namiestnika Von Holsteina, ktorego gral Zakrzenski
A mnie jak sie serce krajalo, jak pociukali tego biednego Dowgirda, a potem wozili nieprzytomnego w karecie ...
Alison - Pią 15 Gru, 2006 11:35
A ten sukinsyn karczmarz, to dopiero była postać szemrana. Od tego czasu nie strawiam Nowaka, za to że zdradził Dowgirda.
Mnie jeszcze ogromnie wzruszają oświadczyny Kacpra, po zaobserwowaniu Magdy w kąpieli, podał jej giezłeczko i oświadczył: Ożenię się z tobą.
Co rzekłszy, poszedł sobie
I jeszcze takim pięknym oddanym głosem wołał: "Panie pułkowniku!"
I te streszczenia głosem Fronczewskiego czytane - no lody malinowe!!!
Aaa i jeszcze mi sie przypomniał Zakrzeński jak przyjechał o świcie po Dowgirda do wieży, a Jurek Turek mu go nie wydał, że niby "nie było rozkazu", i on aż ze złości takiego tiku nerwowego dostał, że musiał sobie twarz ręką przytrzymać
Nie, no im więcej sobie przypominam, tym bardziej uświadamiam sobie, how ja ljublju etot sjerjał
Kaziuta - Pią 15 Gru, 2006 12:37
Urocza cioteczka, która za każdym razem kiedy panienki (Magda i Ania) przejawiały silny charakter np. kiedy zdecydował jechać konno na odsiecz Krzysztofowi do Wilczych Dołów powtarzała "Moja krw".
Poza tym zawsze mnie bawią uroczy zakonnicy drepczący drobniutko i upijający miodem i winem dowódcę pościgu, a potem dzielnie walczący z rajtarami.
Nie należy równiez zapominać o pięknej muzyce, szczególnie tej "pościgowej".
Nie zdawałam sobie sprawy, że tak bardzo lubię ten serial gdyby nie wy kochane kobietki.
Gosia - Pią 15 Gru, 2006 12:39
Karczmarz to byl paskudny !
Balbina - Pią 15 Gru, 2006 14:22
No aż mi ulżyło :grin: bo już myślałam że tylko ja jestem fiźnięta na punkcie tego serialu
Gosia - Pią 15 Gru, 2006 14:48
A mnisi faktycznie byli uroczy
Chyba powinnam jeszcze raz obejrzec ten serial !
Żaden tam "Staroscic Wolski" ani "Przylbice i kaptury" nie dorownaja temu kultowemu filmowi
Alison - Pią 15 Gru, 2006 14:59
| Gosia napisał/a: | A mnisi faktycznie byli uroczy
Chyba powinnam jeszcze raz obejrzec ten serial !
Żaden tam "Staroscic Wolski" ani "Przylbice i kaptury" nie dorownaja temu kultowemu filmowi |
W ŻYCIU!!! To jakieś popłuczynki Marii Antoninki. Tylko Black clouds "forefer"
A pamiętacie zdrajcę kowala? Kto by pomyślał, w Majce Skowron taki milicjant jak się patrzy, a tu zwykły przedawczyk! Tfu!
Gosia - Pią 15 Gru, 2006 16:19
To on w mojej wyobrazni omal nie zabil Dowgirda ! :mad:
Admete - Pią 15 Gru, 2006 19:38
A wiecie, że ja też uwielbiałam w dzieciństwie ten serial? Po każdym odcinku biegałam po domu, skakałam po łóżkach i wymachiwałam jakimś kijem, który udawał szpadę lub szablę Muzyka i cała historia są wspaniale romantyczne.
Kaziuta - Sob 16 Gru, 2006 01:46
Tu mozna obejrzec fragmenick serialu i posłuchac fragmenciku muzyki
http://www.tvp.pl/magiase...id=czarnechmury
A tu można go kupić, ale cena zdecydowanie niezachęcająca
http://www.merlin.com.pl/...E4B33F1F92487B0
Gosia - Sob 16 Gru, 2006 11:53
Cena faktycznie straszna, ale to w koncu 5 plyt ... ??:
Mag - Sob 16 Gru, 2006 12:55
Muzyka była tak samo piękna jak Dowgird i te skrzypce w tle tak płakały, a potem przejście do scen romantycznych i taaakie motylki.
miłosz - Sob 16 Gru, 2006 18:05
Oj ja toże lubliu "czarne chmury" i tego Dowgirda tam tak poniewierali...........
I jeszcze mi się anegdota przypomniała: jak ten Dowgird tak łapał tę Starostecka i całował (a kręcili to w jakiś niemiłosiernych upałach) a charakteryzatorka cały czas przerywała adjęcia krzycząc "panie Lolku nie tak mocno bo się cały makijaż zetrze!" i Pietraszak mówił, że już mieli serdecznie dość a tu musieli ten wyraz upojenia na twarzy mieć
a wiecie, że pan Leonard właśnie kończy 70 lat???
ja jeszcze strasznie lubiałam to: "Kacper kulbacz konia!"
Gosia - Wto 14 Sie, 2007 22:02
| Kaziuta napisał/a: | | Faktem jest, że talent do dramatycznych zakończeń to mieli. Oj mieli. Mnie najbardziej podobało sie jak elektorowi saskiemu rzucają w twarz peleryne ze znakiem pruskim. | Dzis byl wlasnie ten odcinek "Czarnych chmur".
Ja wlasnie przezylam szkok, bo przeczytalam historie scenariusza do "Czarnych chmur" i nie moge zrozumiec jak taki czlowiek mogl napisac tak patriotyczny scenariusz, ale jak widac ludzie sa wielowymiarowi :
Scenariusz: Antoni Guziński i Ryszard Pietruski (autorstwo scenariusza serialu nie jest oczywiste, niektóre źródła twierdzą, że prawdziwym autorem "Czarnych chmur" był Ludwik Kalkstein (1920-?), agent Gestapo, denuncjator generała "Grota" Roweckiego, w latach 1953-65 odsiadujący wyrok za współpracę z gestapo; według tych źródeł Guziński i Pietruski podpisali scenariusz swoimi nazwiskami, gdyż nazwisko Kalksteina z oczywistych względów nie mogło się znaleźć w napisach serialu)
Zrodlo: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/124401
Ale to wyjasnia wszystko:
http://www.um.olecko.pl/czasy/12.htm
Jednym slowem Ludwik Kalkstein piszac scenariusz oparl sie na rodzinnej historii.
Kaziuta - Śro 15 Sie, 2007 15:35
Gosieńko, ty nasz szperaczku. Dzięki za za te cenne informacje.
Gosia - Wto 28 Sie, 2007 22:22
I skonczyly sie "Czarne chmury".
Mam wielki sentyment do tego filmu, choc oczywiscie do wielu rzeczy mozna sie przyczepic, bo wiele naiwnosci i uproszczen w nim bylo - Dowgird jest super-bohaterem, wielokrotnie ranny - zawsze szybko sie odradza niby feniks z popiolow, a wątek milosny jest nieco przeslodzony (same ochy i achy). Ale za to jaki ten Dowgird byl przystojny! I jaki szlachetny! Za przyjaciela byl gotow zycie oddac! Honor przede wszystkim. Jak ja sie w nim kiedys kochalam! I jak wtedy rozpaczalam w przedostatnim odcinku, ze go tak strasznie pobili, a potem wiezli w tym czarnym powozie... To byly very sentimental czasy..
Lubie w tym filmie nawet bohaterow negatywnych: kapitan Knothe (czyli Maciej Rayzacher), namiestnik Erick von Hollstein (Janusz Zakrzeński), a przede wszystkim margrabia Anzbach (Edmund Fetting), ktory jest jednoczesnie inteligentny, elegancki, wyrafinowany i podstepny, ale ma wiele uroku. Swietna scena na drodze w lesie, gdy mowi, ze wypelnial tylko rozkazy, jest tu jednoczesnie i pelen godnosci i zmieszany. A Dowgird go szlachetnie oszczedza, wlasciwie szlachetnie lekcewazy, bez wypowiedzenia jednego slowa.
No i braciszkowie w klasztorze i trupa teatralna...
Obsada w tym filmie byla zreszta naprawde fantastyczna! Bo i Seniuk i Dmochowski i Niwiński i Strasburger i Andrzej Chrzanowski (jako Hans - przyboczny Knothego) i Nalberczak i Julski (w rolach zabawnych szlachciców) i wielu innych.
Wlasnie przeczytalam, ze w 3 odcinku wystepuje Krystyna Janda jako "dziewczyna tanczaca na weselu wiejskim"
Ech, teraz sie nie kreci takich filmow.
Kaziuta - Śro 29 Sie, 2007 19:19
Masz racje Gosieńko.
Pamiętam jak oglądałam go pierwszy raz. Jak wyczekiwaliśmy na kolejne odcinki, bo poprzednie tak tajemniczo się kończyły.
Też kochałam się w Dowgirdzie i lubię Leonarda do dziś. Tę cudną brodę i piękne oczy.
Teraz mamy "Nianię", "Samo życie", "M jak miłość" etc. etc. ale jak tu kochac się w bohaterach.
Alison - Śro 29 Sie, 2007 19:35
| Gosia napisał/a: | a przede wszystkim margrabia Anzbach (Edmund Fetting), ktory jest jednoczesnie inteligentny, elegancki, wyrafinowany i podstepny, ale ma wiele uroku. Swietna scena na drodze w lesie, gdy mowi, ze wypelnial tylko rozkazy, jest tu jednoczesnie i pelen godnosci i zmieszany. A Dowgird go szlachetnie oszczedza, wlasciwie szlachetnie lekcewazy, bez wypowiedzenia jednego slowa.
[...]
Wlasnie przeczytalam, ze w 3 odcinku wystepuje Krystyna Janda jako "dziewczyna tanczaca na weselu wiejskim"
Ech, teraz sie nie kreci takich filmow. |
Margrabia Ansbach stał u mnie zaraz za Dowgirdem. Sposób w jaki on mówił, w jaki trzymal maleńką filiżaneczkę do kawy i tą kawą sie delektował, powodował, że dreszcze mnie jakoweś febryczne opadały. Cudna rola!
A co do pierwszych filmowych epizodów Jandy, to w Czarnych chmurach jej nie wypatrzyłam, ale kiedys pilnie śledziłam Rodzinę Połanieckich, żeby ją wypatrzeć, bo też tam ponoc grała. I rzeczywiście, pojawia sie na sekundę w Rzymie, jest przez naszego Dowgirda (który gra tam malarza malujacego portret Maryni) klepnieta w 4 litery, na co reaguje swoim charakterystycznym chichotem, biegnie po schodach zadzierając kieckię i...znika w tym filmie na zawsze Ot od czegos trzeba zacząć karierę. Panowie od trzymania halabardy, panie od wiejskich dziewek tańczących na weselach
Aragonte - Sob 09 Lut, 2008 23:14
A ja wrócę tu do starych kostiumówek
Znajoma z pewnego forum chciała się pozbyć kupionych w Empiku "Czarnych chmur", dostałam je od niej i sobie przypominam - i wiecie co? Może i scenarzysta nie jest najlepszy, khem (pewne rozwiązania, zwłaszcza te streszczenia na początku odcinków, przypominają mi jako żywo "Przyłbice i kaptury"), ale jak miło zobaczyć dawnych, dobrych aktorów! W dodatku tak młodych! Jak sobie zestawię ich grę z tym, co widze teraz (jednym okiem, bo nie oglądam telewizorni) we współczesnych serialach, to łza się w oku kręci...
Chyba osiągam wiek, w którym najdurniejsze filmy oglądane w latach młodości ładuje się na piedestał
Admete - Sob 09 Lut, 2008 23:30
Kochałam kiedyś ten serial. Po każdym odcinku brałam kawałek kija i skakałam po łózkach, pojedynkując się z wymyślonymi przeciwnikami. Mielismy też z bratem zabawę w konną ucieczkę wzorowaną na tej z Czarnych chmur
Harry_the_Cat - Nie 10 Lut, 2008 00:02
I fajna muzyka w czołówce była ...
Aragonte - Nie 10 Lut, 2008 00:21
Tak, ogółem muzyka jest niezła faktycznie, ale ja na razie rozpływam się nad aktorami - młodziutka Seniuk, Starostecka, świetny Pietruski jako Kacper, kapitalny Fetting jako margrabia von Ansbach... Aaa, jeszcze "Benedykt Korczyński" w oczy (a właściwie to w uszy, bo głos nie do podrobienia ) mi się rzucił, czyli Janusz Zakrzeński.
I w sumie to stwierdzam, że nawet jakieś drobne epizodziki były na niezłym poziomie i przekonująco zagrane, a nie drętwe do bólu, jak to się często teraz widzi w polskich filmach, IMHO.
Szukając nazwisk, znalazłam jeszcze taką ciekawostkę:
"Scenariusz: Antoni Guziński, Ryszard Pietruski (autorstwo scenariusza serialu nie jest oczywiste, niektóre źródła twierdzą, że prawdziwym autorem "Czarnych chmur" był Ludwik Kalkstein (1920-?), agent Gestapo, denuncjator generała "Grota" Roweckiego, w latach 1953-65 odsiadujący wyrok za współpracę z gestapo; według tych źródeł Guziński i Pietruski podpisali scenariusz swoimi nazwiskami, gdyż nazwisko Kalksteina z oczywistych względów nie mogło się znaleźć w napisach serialu)"
Harry_the_Cat - Nie 10 Lut, 2008 00:28
Wiesz, Aragonte, zbyt dawno to oglądałam, a muzyka jest moim budzikiem. Stąd pewie mój komentarz odniósł się własnie do tego elementu.
Sofijufka - Nie 10 Lut, 2008 09:06
| Admete napisał/a: | Kochałam kiedyś ten serial. Po każdym odcinku brałam kawałek kija i skakałam po łózkach, pojedynkując się z wymyślonymi przeciwnikami. Mielismy też z bratem zabawę w konną ucieczkę wzorowaną na tej z Czarnych chmur |
A ja pamiętam kręcenie tego serialu w Lublinie. Starówka lubelska za warszawską robiła, na miejscu nieistniejącego kościoła, wybudowanego bodaj przez Leszka Czarnego, wznieśli karczmę, a Brama Krakowska udawała więzienie. Potem chichotałam radośnie jak podły karczmarz szarpał kratę w lochu, wołając, by go wypuścili, bo wiedziałam, że za plecami kosk Ruchu ma...
No i Dowgirda na koniu wielokrotnie oglądałam. Bałam się o konia, bo mu się kopyta na granitowej kostce Rynku ślizgały...
Gosia - Nie 10 Lut, 2008 13:07
Aragonte, wiesz, że Cię bardzo kocham?
|
|
|