North and South - serial BBC - Thornton a Darcy
kikita - Nie 30 Lip, 2006 22:05
Nie zgadzam się Harley moim zdaniem to motor bardzo dostojny (nie mylic z Harleyowcami) a Darcy własnie taki byl .
Marta - Pon 31 Lip, 2006 00:26
Czy te rozważania na temat Darcy contra Thornton dotyczą tylko Fitzwilliama? Czy można podciągnąć pod nie Marka Darcy'ego? Bo mnie się wydaje, że po prostu w tym wypadku (DiU) on naprawde nie miał okazji się wykazać. Za to to, co pokazał w BJ...hmmm... ten jego potencjał, według mnie OGROMNY, daje tu o sobie bardzo znać... Ja chyba wolę Darcy'ego, oczywiście w wersji colinowej...
Chociaż... jak sobie pomyślę, że Colin żyje tam gdzieś sobie z żoną szczęśliwie, a Jaś nam się zwierza, że tylko "chodzi na randki"... i jak obejrzę tą scenę peronową, to... schizofrenia, jak nic...
GosiaJ - Sob 05 Sie, 2006 18:16
| Marta napisał/a: | Czy te rozważania na temat Darcy contra Thornton dotyczą tylko Fitzwilliama? Czy można podciągnąć pod nie Marka Darcy'ego? Bo mnie się wydaje, że po prostu w tym wypadku (DiU) on naprawde nie miał okazji się wykazać. Za to to, co pokazał w BJ...hmmm... ten jego potencjał, według mnie OGROMNY, daje tu o sobie bardzo znać... Ja chyba wolę Darcy'ego, oczywiście w wersji colinowej...
|
No ale jednak Mark Darcy to "wariacja na temat", a nie sam Fitzwilliam - chociaż trzeba przyznać, że wariacja niezwykle udana i "wykazująca się" na szczęście częściej niż bohater "DiU" (wiem, wiem, kochamy pana Darcy'go w "Dumie..." nawet pomimo to, albo właśnie dlatego, że się tak rzadko "wykazuje"
Anonymous - Czw 10 Sie, 2006 23:09
osobiście uwielbiam ten fragment w książce, kiedy Bridget myśli, że mieć na nazwisko Darcy i tać z boku na przyjęciu z pochmurną miną, to tak jak nazywać się Headcliff i walić głową w drzewo z okrzykiem "Kathy, Kathy"
To taka mała dygresja apropos panów Darcych
kikita - Nie 13 Sie, 2006 20:09
Musze przyznać,ze ksiazka podobala mi sie raczej srednio(chyba nasza Grochala lepsza).
Film podobał mi sie bardziej( podoba mi sie wszystko z Colinem),ale Bridget szczególnie w czesci 2 ta swoją" fajdłapowatoscia"wkurzała mnie totalnie,za to rekompensowali to jej przyjaciele.Pomijajac słownictwo byli swietni.Zreszta chyba nie nadaje sie na dame bo slowne wyczyny jej przyjacciólki smieszyły mnie bardzo.
Wiem,że temat nie ten ale gdybym miala wybrac pomiedzy Darcym a Darcym to nie wiem,którego bym wolała.Moze w tej chwili uderzy we mnie grom z jasnego nieba ,ale chyba
jednak Darcego adwokata.No powiedzialam to a teraz szybko musze zapomnieć żeby sie Fitzwilliam nie dowiedział.
snowdrop - Śro 26 Wrz, 2007 13:27
Uff od czego zacząć.
Gdy przeczytałam DiU, i obejrzałam film z 05 i 95 to zrobiło mi się tak pusto w serduchu, bo pomyslałam sobie że już nic nie wywoła we mnie takich emocji jak historia Darcy'ego i Lizzy.
Och, a później trafiłam na to forum, przeczytałam kilka postów i pomyślałam sobie czym te kobitki się tak zachwycają, co to za Rysiek?
Spojrzałam na jego zdjęcie i pomyślałam no ciacho może i niezłe, ale zeby go tak ubóstwac.
Och jaka głupia wtedy byłam.
Po obejrzeniu filmu musze Wam przyznać rację. Jest niesamowity, zarówno bohater z ksiązki jak i Rysiek odtwarzający go.
A w moim serduchu pojawiły się tak samo silne emocje jak w przypadku DiU.
Przy porównaniu Richard i Colin, ten drugi wypada blado. Richard zagrał rolę wyśmienicie, pokazał dumę, wyniosłość, pychę, namiętność, złość, miłość. Jego oczy odzwierciedlają wszystkie emocje.
Colin jako dumny pan Darcy jest też wyśmienity, ale na miłość boską gdzie w nim namietność, gdzie miłość. Ja w jego oczach nie widzę tych uczuć, jest dla mnie za sztywny.
Już w oczach McFaydena widac miłość.
Wyobraźcie sobie scenę z jeziorem i mokra koszulą w przypadku Rysia. To byłoby cos. Na samą mysl mdleje.
Marija - Śro 26 Wrz, 2007 13:54
| snowdrop napisał/a: | | co to za Rysiek? Spojrzałam na jego zdjęcie i pomyślałam no ciacho może i niezłe, ale zeby go tak ubóstwac. Och jaka głupia wtedy byłam. | Doskonały skrót myślowy: streszczenie przemiany wewnętrznej każdej Damy uwiedzionej przez Johna Thorntona przez zaledwie cztery odcinki filmu
| Cytat: | Przy porównaniu Richard i Colin, ten drugi wypada blado. Richard zagrał rolę wyśmienicie, pokazał dumę, wyniosłość, pychę, namiętność, złość, miłość. Jego oczy odzwierciedlają wszystkie emocje.
Colin jako dumny pan Darcy jest też wyśmienity, ale na miłość boską gdzie w nim namietność, gdzie miłość. Ja w jego oczach nie widzę tych uczuć, jest dla mnie za sztywny.
| Tu się nie zgodzę, bo powszechnie wiadomo, że Colin to pan Darcy idealny, a kto mi nie przyzna racji, z tym będę się potykać pieszo alibo konno...co ja plotę, w każdym razie, w tej pozornej sztywności aż się kłębią namiętności i uczucia
Bardzo ciekawe refleksje po filmie, dziękuję!
Caitriona - Śro 26 Wrz, 2007 13:58
Marija, ze mną się potykac nie będziesz, mam takie same zdanie co Ty Darcy niby sztywniak, ale miłości to on pełen jest
Alison - Śro 26 Wrz, 2007 14:15
I ja Wam przytupnę, gdyż Darcy'emu w słynnej scenie koncertu w Pemberley uczucia leją się jak lawa z oczu i nie ma zmiłuj. Zresztą już na balu w Meryton kiedy robi te swoje wszystkie miny, to nie mówi nic, a i tak wiemy co myśli. Śnieżyczka jest pod świeżym urokiem Ryśka, dlatego należy jej wybaczyć, jak ochłonie to całe uwielbienie do Darcy'ego Colina jej wróci, i obaj bedą żyli w jej sercu długo i szczęśliwie
snowdrop - Śro 26 Wrz, 2007 14:16
Och, no tak, ale czy nie uważacie że w jego oczach, i mam na mysli tylko oczy, jest trochę za mało uczucia.
Ja odniosłam takie wrażenie. Ale pozwolicie że obejrze jeszcze raz DiU z Colinkiem (jak tylko do mnie wróci, bo pożyczyłam mojej mamie i jakoś dziwnie trzyma juz przez trzy tygodnie) i zerknę na końcówkę.
Alison - Śro 26 Wrz, 2007 14:20
| snowdrop napisał/a: | Och, no tak, ale czy nie uważacie że w jego oczach, i mam na mysli tylko oczy, jest trochę za mało uczucia.
Ja odniosłam takie wrażenie. Ale pozwolicie że obejrze jeszcze raz DiU z Colinkiem (jak tylko do mnie wróci, bo pożyczyłam mojej mamie i jakoś dziwnie trzyma juz przez trzy tygodnie) i zerknę na końcówkę. |
Kochana, zerknij jak on na nią zerka kiedy przychodzi z Bingleyem po aferze z Lidią, a już w Pemberley, to po prostu milość i zachwyt tryskają mu z oczu jak gejzery. Obejrzyj i wspomnisz moje słowo!
snowdrop - Śro 26 Wrz, 2007 14:26
Ok, obiecuję obejrzeć jeszcze raz i spokojnie.
Przyznaję się bez bicia, że serial obejrzałam tylko raz i to ciągiem. Potem wracałam tylko kilka razy do sceny z mokrą koszula ))).
Caitriona - Śro 26 Wrz, 2007 14:28
| snowdrop napisał/a: | Potem wracałam tylko kilka razy do sceny z mokrą koszula ))). | jakoś Ci się nie dziwię
Spokojnie obejrzysz jeszzce raz, a potem pewnikiem kolejny itd i zobaczysz że Darcy to pod maską skrywa wulkan uczuć
Alison - Śro 26 Wrz, 2007 15:25
To ciekawe, bo mnie jakos ta kąpiel jego nigdy nic a nic nie brała i nigdy nie mogłam zrozumieć o co tyle krzyku. Dla mnie koncert w Pemberley jest koncertowy i to jaki jest zadowolony po tym jak powiedział Bingley'ównom, ze Lizzi jest najpiękniejszą kobietą jaką zna. Słodki jest wtedy
Gunia - Śro 26 Wrz, 2007 16:44
Jak to jest, że oni zawsze są dumni i uprzedzeni, a my ich kochamy?
BeeMeR - Śro 26 Wrz, 2007 17:11
| Marija napisał/a: | | snowdrop napisał/a: | | co to za Rysiek? Spojrzałam na jego zdjęcie i pomyślałam no ciacho może i niezłe, ale zeby go tak ubóstwac. Och jaka głupia wtedy byłam. |
Doskonały skrót myślowy: streszczenie przemiany wewnętrznej każdej Damy uwiedzionej przez Johna Thorntona przez zaledwie cztery odcinki filmu | Nic dodać, nic ująć. Ze mną było tak samo
A jeśli chodzi o Colina - to jak dla mnie też najlepszy Darcy jakiego widziałam, a sceny rozegrane spojrzeniami są fantastyczne. Z kolei scena z mokrą koszulą i tuż przed samą końcówką przy spacerze z Lizzi jakoś mnie nie do końca przekonują jeśli chodzi o pokazanie emocji z jego strony - dużo bardziej z jej.
Marija - Śro 26 Wrz, 2007 20:53
Taaak : scena w Pemberley wręcz rozsadza ekran, tak jak uczucia prawie unosiły Darcy'ego nad sofą, na której niby to spokojnie sobie słuchał . Koszula jak koszula, seksowna, ale nic ponadto .
Gosia - Śro 26 Wrz, 2007 22:01
Ja tu chce przypomniec, ze to watek North and South i prosze mi sie tu zachwycac Thorntonem, a nie Darcym, ktory ma swoj wlasny watek
Trudno powiedziec jakbysmy zareagowaly widzac Thorntona w mokrej koszuli. W kazdym razie bylaby to dosc dluga mokra koszula
Wiemy za to jak reagujemy jak widzimy Rysia w obcislej skorze
W kazdym razie spojrzenia Rysia-Thorntona są super i o nim i o jego glosie to pisalysmy juz nawet poematy Widac w jego spojrzeniach skrywaną namietnosc, troche moze smutną, bo pozornie bez wzajemnosci. Ech, uwielbiam North and South!
P.S. Jesli chodzi o Darcy`ego, to jednak musze przyznac, ze cudne jest jedno spojrzonko w scenie w Rosings i widac w nim prawdziwe uwielbienie. Choc niestety scene koncowa przegrywa DiU z N&S. Scena oswiadczyn z Dumy kojarzy mi sie ze slowami Aine: Slimaki! (wiekszosc pamieta o co chodzi - ze malo jest namietna )
Marija - Śro 26 Wrz, 2007 22:05
TAK JEST!!! Baczność! Rysiu w koszuli, bez koszuli, w krawacie, bez krawata, w cylindrze, halsztuku, spodniach, bez...cylindra - cudo, CUDO!!
Gosiu, ale to wątek "Thornton i Darcy"
Gosia - Śro 26 Wrz, 2007 22:09
Tak, ale nie pozwole, zeby mi tu sie zachwycac tylko Darcym
A Thorntonik jest slodki Wciaz sie odgrazam, ze znowu zrobie sobie seansik z N&S i chyba musze to zrobic. Mam do tego filmu ogromny sentyment.
Widzialam Rysia bez .... cylindra....
Marija - Śro 26 Wrz, 2007 22:14
| Gosia napisał/a: | A Thorntonik jest slodki | I nikt go nie kochał! (do czasu) I pracować musiał okrutnie!!
| Cytat: | | Widzialam Rysia bez .... cylindra.... | daj daj daj daj daj
Gosia - Śro 26 Wrz, 2007 22:19
Marijo, lepiej sobie cos wyobrazic, niz miec podane na tacy
Marija - Śro 26 Wrz, 2007 22:23
| Gosia napisał/a: | Marijo, lepiej sobie cos wyobrazic, niz miec podane na tacy | Śniło Ci się? Ja też chcę ; to dobranoc paniom ....
Harry_the_Cat - Śro 26 Wrz, 2007 23:34
A ja tylko powiem, że po spotkaniu z JT - czy to książkowym zy to filmowym - Darcy już nigdy nie wrócił na piedestał...
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 07:42
Jeśli brać pod uwagę charakter obu postaci, to, od czego obaj startowali i do czego doszli, to Darcy odpada - paniczyk, co miał z górki i jeszcze wysokie mniemanie o swojej doskonałości. Ale patrząc na obie ROLE filmowe - nie umiem się zdecydować - obaj na jednym piedestale na ogół muszą się zmieścić . Najbardziej uwielbiam tego, którego akurat widzę .
|
|
|