Filmy - Westerny
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 17:58
| Gosia napisał/a: | | Ja "Dr Quinn" tez ogladalam az do momentu, gdy sie pobrali, bo potem juz bylo nudno | TO właśnie teraz lecą już po ślubie, porywające nie jest, ale z braku laku....
praedzio - Sob 12 Sty, 2008 18:01
A propos scen okołokąpielowych... http://www.youtube.com/watch?v=TFOq-bkH9r8
Tak mi się przypomniało...
Alison - Sob 12 Sty, 2008 18:10
A tu mała galeryjka moich westernowych idoli:
  
   
lizzzi - Sob 12 Sty, 2008 18:17
Moje najukochańsze westerny, to te w których grywał Steve McQuinn. Jakoś najbardziej odpowiadał mi jako cowboy i może dlatego, że swego czasu bardzo mi się podobał. Co prawda tak dużo tych westernów z nim nie było. Siedmiu wspaniałych, Nevada Smith, Tom Horn czy Koniokrady( taki trochę komediowy), to te które oglądałam, niektóre po kilka razy. Pamiętam, że w czasach studenckich zaliczyłam cały tydzień filmów ze Stevem, po zajęciach biegając na seanse. Bardzo go lubiłam. Było mi strasznie smutno, gdy zmarł
Oczywiście John Wayne czy Gregory Peck też mi bardzo w tym gatunku odpowiadali , albo Kirk Douglas. Z nimi koniecznie trzeba było obejrzeć western. Pamiętam, że kiedyś, szczególnie w Święta dawali dobre westerny. Oglądaliśmy całą rodziną jeszcze w czarno-białym telewizorze. Teraz już nie ma takich filmów i oczywiście aktorów. Dr. Quinn to strazszna kicha westernowa, dla dzieci. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć jakiegoś dobrego westernu z ostatnich lat, no może Tańczący z wilkami Costnera
Marija - Sob 12 Sty, 2008 18:18
| Alison napisał/a: | Ach, nareszcie ktoś założył ten wątek! | Jam ci, nie chwaląc się, to sprawił (a już myślałam, że się wygłupiłam wyjątkowo ). Obejrzałąm sobie parę fotek Pierre'a Brice'a i dawaj się rozczulać , w końcu męski idol mojego dzieciństwa (nawet mąż był do niego podobny ). Coś jest na rzeczy z tymi preferencjami ulubionych typów męskich, jak się dzieckiem będąc napatrzy, na Apaczów zwłaszcza .
Jak tu sie nie zakochac w takim ognistym ogierze?
http://pl.youtube.com/watch?v=Pb6HCqI3I_o
Gosia - Sob 12 Sty, 2008 18:23
Ten drugi to Robert Taylor, prawda? Ach, on byl cudny w "Pozegnalnym walcu"
Alison - Sob 12 Sty, 2008 18:29
To niestety przykład faceta, któremu czas dobrze nie zrobił, mimo że nie wyłysial i jakoś diabolicznie nie utył. Ale piękny był co cud. Pamiętam w kinie jak mi sie serce rwało jak on tym swoim gestem spokojnym pozdrowienia indiańskie wykonywał. Apacze wydawali mi sie wtedy najszlachetniejszymi ludźmi w historii ludzkości, i Bóg jeden wie jak bardzo chciałam być ukochaną Winnetou, Apanachi
 
Marija - Sob 12 Sty, 2008 18:32
Wredne typy to byli Komancze, uhhh . Apacze byli przystojni w sposob europoidalny co do jednego .
Alison - Sob 12 Sty, 2008 18:35
To JA miałam być na jej miejscu! Ale miałam wtedy jakieś 10 lat i nie sięgałam mu do pępka!
Marija - Sob 12 Sty, 2008 18:37
Ach ten czeski , Rudy Gentleman!
Alison - Sob 12 Sty, 2008 19:11
| Gosia napisał/a: | | Ten drugi to Robert Taylor, prawda? Ach, on byl cudny w "Pozegnalnym walcu" |
Aaach cudny "Waterloo Bridge"
   
 
Mogliby to powtórzyć
Gosia - Sob 12 Sty, 2008 19:21
Bardzo lubie ten film. A on jest tu taki przeslodzki. I cudowny.
I ten taniec z gasnacymi swiecami
Jedna z najbardziej romantycznych scen w filmie ever:
http://www.youtube.com/watch?v=qRfEKZUNl3A
A jaki on na koncu ma piekny, delikatny usmiech, ktory widac z profilu
Alison - Sob 12 Sty, 2008 19:49
On ją ślicznie prowadzi, a ona po prostu płynie. Jak przypomnę sobie jak pokracznie tańczyła walca Meg Ryan w "Kate i Leopold", to mi się trochę wyć chce...
Marija - Sob 12 Sty, 2008 21:39
Taa? A konia miał?
To nie western zdaje się .
Ale jak już jesteśmy przy Robercie Taylorze, to na wieki pozostał dla mnie Markiem Winicjuszem Quo Vadis
Gosia - Sob 12 Sty, 2008 21:54
Zeszlismy na Roberta, ale to w koncu nie szkodzi, prawda?
Marija - Sob 12 Sty, 2008 21:57
| Gosia napisał/a: | Zeszlismy na Roberta, ale to w koncu nie szkodzi, prawda? | No ależ, jakie to ciacho było, matko ty moja!
Chyba na początku lat 80-tych w kościołach wyświetlano Quo Vadis, to właśnie z Taylorem i Debrą Kerr. I żadna ekranizacja późniejsza do pięt nie dorosła tamtej, jak najbardziej "holyłuckiej" . Był taki włoski serial, ale nawet nie będę wspominać, bo się wtedy z wściekłości popłakałam .
Alison - Sob 12 Sty, 2008 22:55
| Gosia napisał/a: | Zeszlismy na Roberta, ale to w koncu nie szkodzi, prawda? |
Prawda, bo on wyszedł z westernu a stał się czystą poezją
Słowa "ciacho" nie używam w stosunku do mężczyzn, bo jak bym była facetem to by mnie to okropnie wkurzało. Ja tam fajofych facetów łyżkami zajadam, ale przeciez nie powiem o facecie, że jest jak zupa, bo zaraz by mu się nieprzyzwoicie skojarzyło. W najlepszym wypadku pożeram wzrokiem niby widelczykiem do tortów, więc w sumie i tak wszystko sie do tego ciasta sprowadza. Aaa, niech Wam będzie, ale to "ciacho" to mnie zawsze razilo i razić będzie, więc nie będę tak mówiła.
A Robert Taylor, mój Boże... no po prostu faworek
Marija - Sob 12 Sty, 2008 22:57
Częściej piszę "ciacho", niż mówię, więc spokojnie . Marek Winicjusz w wydaniu Roberta Taylora . DeLong niestety, wysiadka...

Ur. 1911, zm. 1969 .
Alison - Sob 12 Sty, 2008 22:59
| Marija napisał/a: | | DeLong niestety, wysiadka... |
Chyba temat jest o poezji i tortach, a nie o drewnianych drzazgach w zębach
U de Longa to mi sie tylko siostra podoba. Bo lubi psy.
Marija - Sob 12 Sty, 2008 23:05
Napisz, że tylko pies, na co nam siostra...
Alison - Sob 12 Sty, 2008 23:11
| Marija napisał/a: | | :rotfl: Napisz, że tylko pies, na co nam siostra... |
Przez Solidarność Jajników, nie zrobię jej tego, żeby się jej wyprzeć.
W nim zresztą też lubię to, że lubi psy i wszędzie zabiera swojego ja(j)mnika
fanturia - Sob 12 Sty, 2008 23:14
| Alison napisał/a: |
On ją ślicznie prowadzi, a ona po prostu płynie. Jak przypomnę sobie jak pokracznie tańczyła walca Meg Ryan w "Kate i Leopold", to mi się trochę wyć chce... |
A czego wymagasz od "hamerykanki" Zwłaszcza współczesnej.
Alison - Sob 12 Sty, 2008 23:18
| fanturia napisał/a: | | Alison napisał/a: |
On ją ślicznie prowadzi, a ona po prostu płynie. Jak przypomnę sobie jak pokracznie tańczyła walca Meg Ryan w "Kate i Leopold", to mi się trochę wyć chce... |
A czego wymagasz od "hamerykanki" Zwłaszcza współczesnej. |
Tylko tyle, żeby umiała tańczyć walca. Czy to tak dużo?
fanturia - Sob 12 Sty, 2008 23:20
Teraz dziewczyny ładnie chodzic nie potrafia, a Ty wymagasz, zeby umiały tańczyć?
Alison - Sob 12 Sty, 2008 23:27
| fanturia napisał/a: | Teraz dziewczyny ładnie chodzic nie potrafia, a Ty wymagasz, zeby umiały tańczyć? |
No wymagam i cześć . Kiedyś to prawie wszystkie dziewczynki posyłało się na balet, albo choć na rytmikę, właśnie po to żeby miały ładną postawę i żeby choć trochę potrafiły się rytmicznie ruszać. Bardzo lubię Meg Ryan, ale nigdy nie mogłam patrzeć jak sie porusza, a juz ta finałowa scena w Kate i Leopold jest po prostu żenująca
|
|
|