Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (1995)
Trzykrotka - Sob 22 Lip, 2006 22:48
Emma w ogóle popisała się - i jako scenarzystka i jako aktorka. Ja ani razu oglądając nie pomyślałam o jej wieku, tylko cieszyłam się genialnymi dialogami i pełnokrwistymi postaciami. Straszny płacz Eleonory był - choć histeryczny - to jednak logiczny, ona - biedna - za długo musiała być rozważna i opanowana, więc teraz sobie pofolgowała.
Scena oświadczym Edwarda była arcydziełem - to tylko Anglicy (Anga Lee też do nich zaliczam ) potrafią zmieszać wzruszenie z komizmem tak, że jest to do przełknięcia bez niestrawności. Płacz Emmy, wzruszenie Hugh, gdy mówi o swoim sercu, które "zawsze było - twoje", a jednocześnie podskakujące z niecierpliwości matka i siostry, rozmowa o stanie dróg i ten tamborek wyciągany spod pupy... Ja płaczę ze śmiechu i wzruszenia w jednakowych proporcjach.
Gosia - Sob 22 Lip, 2006 23:02
Zauwazylyscie ze jedna rozmowa Emmy z Hugh ( chodzi tu chyba o rozmowe o propozycji pulkownika Brandona) jest krecona bez zadnych zblizen, pokazywani sa tylko z profilu, i tak sie zastanawialam czemu .. zadnego ujecia twarzy, tylko siedza naprzeciw siebie na fotelach.
Czy chodzilo o dystans jaki musieli zachowywac wobec siebie?
Trzykrotka - Sob 22 Lip, 2006 23:06
Tak, chyba o ten dystans chodziło. Oni nawet siedzą tak jakoś niewygodnie, tak, że widać, że jest im ze sobą niezręcznie i niedobrze, że Edward nie bardzo może spojrzeć w oczy Eleonory, że nie powiedział jej prawdy o sobie, a teraz ona daje mu nadzieję, którą odebrała mu rodzina, a równocześnie ta nadzieja oddala go od ukochanej.... Ach, świetny film
Harry_the_Cat - Sob 22 Lip, 2006 23:09
W scenach niewykorzystanych jest rozmowa Edwarda z Eleonorą i on wtedy mówi, że myslał, że między nia a pułkownikiem coś jest, jak mu przekazywałą tę propozycję objęcia prebendy.
Gosia - Sob 22 Lip, 2006 23:10
Bo to troche tak wygladalo.. (oczywiscie my wiemy ze to niemozliwe bylo)
A cos jeszcze jest w scenach niewykorzystanych ?
Harry_the_Cat - Sob 22 Lip, 2006 23:12
Hmmm.... Na pewno jest jeszcze ich pocałunek. Taki troche niezdarny, Edward nie bardzo wie, czy może to zrobić.
Jest jeszcze jakaś scena z Gemmą, ale w tej chwili nie pamietam. Zaraz sprawdze!
*idzie sprawdzić*
Tak. Jest jescze scena, w której matka pociesza Eleonorę, po tym, jak Tom(?) przyniósł wiadomośc o małzeństwie Lucy Steele. Jeśli chcesz moge postarać sie spisac dialogi.
Trzykrotka - Nie 23 Lip, 2006 00:41
Przypomniałam sobie jeszcze jedną filmową postać, którą uwielbiam - pan Palmer, a raczej państwo Palmer. Imelda Staunton w roli rozchichotanej męczącej kretynki, jej znękany, sarkastyczny mąż i jego kąśliwe uwagi, na które żona w ogóle nie reaguje. Dopiero teraz widzę ilu świetnych aktorów grało w tym filmie!
Jest tam też pani, którą bardzo lubię, czyli Imogene Stubbs w roli Lucy. Zagrała tę rólkę bardzo subtelnie - żmija w jedwabnych rękawiczkach. Te świdrujące oczka!
Anonymous - Nie 23 Lip, 2006 15:33
A mnie filmowi państwo Palmer rozczarowali. Tzn. gł. Pan Palmer. Czy zwróciłyście uwagę, że w Jane miała kilku takich bohaterów? Bardzo inteligentnych, uszczypliwych, zwykle ich żony były totalnymi idiotkami, z których on stale szydził. A jednocześnie byli oni niezawodni i w sumie o dobrym sercu.
Uwielbiam tych bohaterów.
achata - Nie 23 Lip, 2006 20:49
| Harry_the_Cat napisał/a: | I rewelacyjan była rozmowa Małgorzaty z Edwardem o pogodzie i stanie dróg. |
No a ta uwaga, że jak się nie wiemy co powiedzieć to mówić o drogach i pogodzie jest bardzo życiowa... Nieraz łapię się na tym, że ratuję się w rozmowie jakąś uwagą o pogodzie
Gosia - Nie 23 Lip, 2006 20:54
Tak Aine.
Ja wlasnie nie rozumiem jak oni mogli ozenic sie z takimi glupimi kobietami ?
I jakos im to nie przeszkadzalo miec wiele dzieci np. pan Bennet, pan Palmer.
Jakos to nie najlepiej swiadczy o ich inteligencji ...
Anonymous - Nie 23 Lip, 2006 21:11
He he, może były dobre w łóżku?
W tamtych czasach jeszcze mnie to nie dziwi.
Dziwi mnie natomiast jakim cudem współcześni Bennetowie i Palmerowie dokonują wyboru identycznie, ba - zamieniaja swoje wartościowe kobiety na dmuchane lalki.
Admete - Nie 23 Lip, 2006 21:15
Ja bym prosiła coś więcej o tej scenie z pocałunkiem. Kiedy i jak Widzialam kiedyś na jakimś zdjęciu, ale wieki temu.
Gosia - Nie 23 Lip, 2006 21:28
Aine
faktycznie to wiele tlumaczy
ale meczyc sie cale zycie dla lozka ? ??:
Popieram prosbe Admete.
Anonymous - Nie 23 Lip, 2006 22:21
Gosieńko jakbyś nie wiedziała, że dość często facet nie używa do myślenia głowy
Trzykrotka - Nie 23 Lip, 2006 22:33
Miałam kiedyś scenę pocałunku we własnym kompie, ale on kiedyś padł i no i same wiecie... Emma Thompson twierdziła w swoich dziennikach z pracy nad R&R (fragmenty publikował FILM), że dla tego pocałunku zatrudniła Hugh Granta, bo poza tym była na niego zła, że jest ładniejszy od niej (użyła wyrażenia "nienawistnie piękny"). Chyba puszczała zasłone dymną - juz Greg Wise był na tapecie...
Harry_the_Cat - Nie 23 Lip, 2006 22:48
Dobra, to oglądam jeszcze raz i Wam opowiadam...
Harry_the_Cat - Nie 23 Lip, 2006 23:12
Ok, no to spisałam. Tłumaczenie może byc trochę koslawe momentami, ale nie mam napisów ani polskich, ani angielskich:
Edward i Eleonora idą przez uroczy kamienny mostek.
Eleonora: Myślałam, że twoja matka będzie mniej zła, że to Robert ożeni się z Lucy.
Edward: Szczególnie odkąd dowiedziała sie , że to będzie on.
Eleonora: Pewnie ma to związek z tym, że już nie ma synów, których by mogła wydziedziczyć.
Edward: Jej rodzina kurczy się w zastraszającym tempie.
Eleonora: Ale zawsze ma Fanny.
Edward: Tak. Zawsze ma Fanny.
(Zatrzymuja się nad brzegiem jeziora/ rzeki)
Edward: Właśnie. Kiedy w Londynie powiedziałaś mi o propozycji pułkownika, przekonany byłem, że ty sama chcesz, bym ożenił się z Lucy, a że ty i pułkownik Brandon...
Eleonora: Ja i pułkownik Brandon?!
Edward: Tak. Muszę pamiętać, by podziękować mu za umozliwienie mi małzeństwa z kobietą, której nie kochałem, podczas gdy on najwyraźniej zamierzał ożenić się z tą, którą kochałem.... Kocham...
(uśmiechają się do siebie)
Edward: Mogłabyś...? (pauza) Przepraszam.
Zbliża się do Eleonory, chwyta ją za szyję (ale nie dusi :razz: ) i całuje delikatnie, niezdarnie. Eleonora przykrywa jedną z jego dłoni swoją, całuja się mocniej.
KONIEC
Mam nadzieję, że to zaspokaja Waszą ciekawość. Scenka trwa 1 min. 30 sek. i starałam sie opisać ją jak najdokładniej :grin:
Jeannette - Nie 23 Lip, 2006 23:21
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Edward: Mogłabyś...? (pauza) Przepraszam. |
Wypisz-wymaluj Edward....nie jest wzorem romantycznego kochanka.
Harry_the_Cat - Nie 23 Lip, 2006 23:24
Tak, ta scena jest BAAARDZO w stylu Edwarda, cały taki zmieszany...
Gosia - Pon 24 Lip, 2006 08:31
Dzieki za opis scenki i dialogow
wlasciwie mogli ja dac w filmie
Harry_the_Cat - Pon 24 Lip, 2006 08:40
Ja tak myslę o wielu filmach. czasami jest tak, że dopiero po obejrzeniu scen niewykorzystanych niektóre wątki "zaskakują".
To może nie dokładnie taki przypadek, ale cóż... Mogli umieścić, to fakt :grin:
Anonymous - Sob 30 Wrz, 2006 17:50
Film ten jest nieziemski po prostu właśnie oglądnęłam go kolejny raz.
oglądając go nawet nie zwracam uwagi na wiek Elinor fakt wciąz dziwne wydają sie te jej spazmy, ale da się to zrozumieć.
Więcej takich ekranizacji
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 20:48
Ale odkurzyłam starocia co?
W ramach przeglądania tubisi w poszukiwaniu nowych ekranizacji natknęłam się na ulubioną scenę z S&S. Piękna muzyka i Snape jakiś taki nieczarny....
http://www.youtube.com/watch?v=O13zzed4Hbg
Anonymous - Wto 10 Kwi, 2007 21:20
Ja go tam uwielbiam takiego czarnego (nieczarnego zresztą też).
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 21:22
Czarny byłby OK, gdyby nie to, że włosy muszą być tłuste. a ja mam alergię na brudne włosy . Nawet jeśli rola tego wymaga.
|
|
|